Izraelczycy nie chcą Bibiego, ale mogą być na niego skazani [ROZMOWA]
Netanjahu, czego by o nim nie powiedzieć, jest najsprytniejszym izraelskim politykiem, więc może nas jeszcze zaskoczyć – ekspertka podsumowuje przedwyborczy układ sił w Izraelu.
Z Dahlią Scheindlin, amerykańsko-izraelską politolożką, pisarką, ekspertką ds. opinii publicznej i felietonistką Haaretz rozmawiamy o nadchodzących wyborach parlamentarnych w Izraelu, szansach opozycji na odsunięcie Benjamina Netanjahu od władzy, wizji politycznej nowego przywódcy opozycji Gadiego Eizenkota, strategii partii arabskich oraz najważniejszym wydarzeniom izraelskiej kampanii wyborczej.
Kacper Max Lubiewski: Jesteśmy dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi w Izraelu, które bezsprzecznie należeć będą do najważniejszych w historii tego kraju. Walka toczy się przede wszystkim o odsunięcie od władzy Benjamina Netanjahu i jego skrajnie prawicowych popleczników, ale też o charakter Izraela jako takiego. Co obecnie mówią nam sondaże? Jakich wyników możemy spodziewać się w październiku?
Dahlia Scheindlin: Sondaże wyborcze są od dwóch lat przede wszystkim niezwykle stabilne. Przypomnijmy, że już krótko po ogłoszeniu obecnej koalicji rządzącej w grudniu 2022 roku rząd Benjamina Netanjahu stracił poparcie większości społeczeństwa. Potem przyszedł atak 7 października, a z nim, co przecież kontrintuicyjne, przeciwieństwo zjawiska jednoczenia się wokół flagi – partie tworzące koalicję rządzącą straciły wtedy 1/3 elektoratu. Potem nieznacznie odzyskały go w 2024 roku, ale od tego czasu poparcie dla Bibiego i jego ministrów ani nie rośnie, ani nie spada.

Komentarze