Jak Niemcy reformowali opiekę psychiatryczną. I co im z tego wyszło [ROZMOWA Z NIEMIECKIM LEKARZEM]
Dr med. Friedrich Leidinger, psychiatra: “Nie udaje się opieka nad ciężko chorymi, którzy mają nie tylko objawy psychiatryczne, ale do tego często używają narkotyki, piją alkohol. W samej Kolonii jest ponad 10 tys. bezdomnych, a prawdopodobnie 80 proc. z nich to chorujący psychicznie”
„Zdrowie psychiczne jest na pierwszym miejscu siły gospodarczej każdego państwa. Choroba psychiczna to najważniejszy powód nieobecności w pracy. W Niemczech odpowiada za 40 proc. zwolnień. Jest także na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o przyznawanie rent. To ogromny problem gospodarczy i społeczny” – mówi nam psychiatra z Kolonii dr med. Friedrich Leidinger. Spytałem go m.in., jak wyglądała reforma psychiatrii w jego kraju, i jakie miałby rady dla Polski.
W Polsce od kilkunastu lat trwa (z dużymi oporami) reforma opieki psychiatrycznej. Zdaniem znanego krakowskiego psychiatry prof. Andrzeja Cechnickiego nasze władze lubią właśnie powoływać się osiągnięcia niemieckiej psychiatrii, wskazując, że jest to dla nas wzór do naśladowania. Nie zaznaczają przy tym, iż nakłady na opiekę psychiatryczną w Niemczech są wielokrotnie wyższe niż w Polsce.
To właśnie prof. Cechnicki umożliwił mi rozmowę z dr. Leidingerem. A ten mówi: „Nie chodzi tylko o pieniądze, ale o to, jaka forma pomocy jest najbardziej skuteczna. Problemem są wielkie szpitale. Dopiero od niedawna mamy w Niemczech wystarczającą liczbę psychiatrów ambulatoryjnych. Udało się znacznie zmniejszyć liczbę łóżek w niemal wszystkich dużych szpitalach. Ale pewne rzeczy się nie udały”. Dr Leidinger opowiada, jak te niedociągnięcia prowadzą do tragedii. Oraz o tym, dlaczego wypaleni zawodowo w Niemczech trafiają do szpitali. A na koniec – co mu się podoba w polskim systemie.

Komentarze