0:00
Prawa autorskie: Adam Stepien / Agencja Wyborcza.plAdam Stepien / Agenc...
12 lipca 2022

Jak skutecznie odpowiedzieć na hejt Kaczyńskiego? Stworzyć rzeczywiste lobby osób transpłciowych

Istnieje spora grupa rodziców osób trans, dla których anty-tranzycyjne prawo PiS i Ordo Iuris będzie stanowić osobistą tragedię. To mądrzy ludzie, którzy staną przed wyborem: natychmiastowy wyjazd z Polski albo samobójstwo dziecka - pisze Marek Błaszczyk ze stowarzyszenia My, rodzice

Wydrukuj

25 czerwca prezes PiS, Jarosław Kaczyński świetnie się bawi na spotkaniu z wyborcami we Włocławku: "Ktoś się może z nami nie zgadzać, ma lewicowe poglądy, uważa, że każdy z nas w pewnym momencie może powiedzieć, że teraz... (spogląda na zegarek) Jest w tej chwili wpół do szóstej, byłem mężczyzną, a teraz jestem kobietą”. Sala się cieszy.

W tym tygodniu Ordo Iuris na swoim Facebooku co chwilę publikował nowe wezwanie do podpisywania apelu „STOP okaleczaniu dzieci”. Jaki jest przekaz? Trans-lobby tylko i wyłącznie dla pieniędzy wpycha dzieci w transpłciowość, faszeruje je hormonami, by następnie ją okaleczyć. Na stronie petycji czytamy wstrząsający opis amputacji genitaliów i tworzenia sztucznej pochwy z penisa.

Tekst publikujemy w naszym cyklu „Widzę to tak” – od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik.

Tym razem dla OKO.press pisze Marek Błaszczyk z My, rodzice - stowarzyszenia matek, ojców i sojuszników osób LGBTQIA.

Na portalu Wolność.tv (na której znajdziemy głównie przemowy Grzegorza Brauna) publicysta Jan Pospieszalski przeprowadza wywiad ze zrozpaczonym ojcem, któremu trans-lobby zdeprawowało "normalną" córkę, która pod wpływem pazernych oszustów zaczęła brać hormony. Nieszczęśliwie dla ojca właśnie skończyła 18 lat i może sama o sobie decydować.

To tylko ostatnie dwa tygodnie. Wcześniej dla Kaczyńskiego, Ordo Iuris i Pospieszalskiego problem osób trans nie istniał.

Co się nagle stało? Cofnijmy się do 2019 roku. Zimą tamtego roku spindoktorzy PiS zrozumieli, że straszak uchodźców nie działa "głosotwórczo". Potrzebowali nowego wroga i to szybko.

Osoby LGBT się nadadzą. Zaczął znowu Kaczyński ("Wara od naszych dzieci"). Potem było już z górki. Cele PiS-u zostały osiągnięte – partia wygrała kolejne trzy kampanie wyborcze. Udało się przekonać wyborców, że opozycja jest "tęczowa". Aż ta poczuła potrzebę, żeby się od tęczy odciąć (jak PSL w 2019 r.).

Warszawska Deklaracja LGBT+ podpisana przez Rafała Trzaskowskiego, przez pierwsze dwa lata po wyborach leżała odłogiem (dopiero we wrześniu 2021 r. powstał hostel interwencyjny dla osób LGBT). W tej sprawie PO popełniła wzorcowe samobójstwo - jej polityk podpisał dokument, który dał PiS-owi paliwo do ataku, po czym o nim zapomniał, co zniechęciło jego własnych progresywnych wyborców i stronę społeczną.

Prostackie recepty tworzą problemy

Z grupy osób LGBT+ (wrogów PiS w 2019 r.) Kaczyński wybrał tym razem jedną konkretną - osoby transpłciowe. Sposób myślenia - rechotania - Kaczyńskiego i Ordo Iuris o tej grupie jest prosty, ale ma feler wszystkich tego typu prostackich recept – nie rozwiązuje żadnego problemu, tylko tworzy nowy. A tych istniejących problemów jest już wystarczająco dużo.

Pierwszym, z którym mierzy się niemal każdy rodzic dziecka trans, jest depresja tego dziecka. Twoje ukochane dziecko ni stąd ni zowąd przestaje się odzywać, myć, niknie w oczach. Po ciężkiej walce dostajecie się do psychiatry. Hura, są leki. Ale mają skutki uboczne i nie rozwiązują tego konkretnego problemu.

Któregoś dnia bomba wybucha – Twoja córka mówi, że jest chłopakiem i żąda, żeby się do NIEJ zwracać jak do NIEGO! Co teraz? Czyżby zwariowała? Okazuje się, że przez ostatnie 15-16 mieszkaliście w domu z kimś kompletnie obcym, nieznanym.

I tu jest punkt zwrotny.

Jeżeli nie staniesz na wysokości zadania i przekażesz dziecku sposób myślenia prezesa PiS i Ordo Iuris - tracisz dziecko. Czasem dosłownie, fizycznie, bo dziecko popełnia samobójstwo.

Częściej tracisz je psychicznie – dziecko nie ma o czym z Tobą gadać, zamyka się w swoim pokoju i w sobie. Jeśli depresja go nie zabije, odczeka do pełnoletności i zacznie zbierać pieniądze na tranzycję. Oczywiście różnica w rozwoju fizjologicznym 18-latka a 15-latka to wieczność, masę złych, nieodwracalnych rzeczy już się stanie.

Bzdura? Ale konieczna. Masz syna

A jeśli w punkcie zwrotnym, poczujesz, że musisz to "dziwactwo" zrozumieć, bo wygląda prawdziwie i w żaden sposób nie przypomina kaprysu? Zapewne znajdziesz grupę takich jak Ty na Facebooku. Potem spotkasz się z innymi rodzicami osób trans. Okaże się, że nie wymyśliłaś żadnego nowego pytania czy wątpliwości. Wszystko już było. Gadacie, piszecie do siebie.

Uprzytomniasz sobie skalę problemu.

To dobrze, że zaakceptowałaś "nową" płeć swojego syna. Ale to nie wystarczy! Potrzeba wielu wizyt u specjalistów, zbierania kwitów, procedur prawnych, i pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy ... Bez Twojego zaangażowania Twoje dziecko będzie się dalej dusić w swoim ciele.

Zaczynacie robić wszystko razem. Po drodze dziecko trochę odżywa i leki przestają być potrzebne (ale zagrożenie depresją zostaje). Kilka lat mądrych i kretyńskich procedur, aż wreszcie możesz świętować swoją klęskę przed sądem. Te paręnaście lat temu pomyliłaś się, określając płeć dziecka. Bzdura? Ale konieczna. Masz syna.

Mamy temat na wybory

Tak jest dzisiaj. Co dalej? Wyobraźmy sobie rozwój kampanii wyborczej 2022/2023. Jeden z tematów PiS już narzucił - jak zawsze zresztą. Tym razem będzie obrona Polski przed trans-lobby. Nasz kłopot polega na tym, że proces tranzycji w Polsce – skomplikowany, drogi i pełen raf oraz kuriozalnych rozwiązań prawnych (jak pozywanie własnych rodziców i wygranie z nimi procesu jako niezbędny warunek procedury), jest rzadkim w Polsce przykładem działania prawa precedensowego.

Przygotowana przez Ordo Iuris ustawa o ochronie dzieci przed okaleczeniem, jeśli zostanie przeprowadzona przez Sejm i podpisana przez przez prezydenta Dudę, uniemożliwi tranzycję - i tak już bardzo trudną w polskich warunkach.

Czy będziemy przeciwdziałać? Oczywiście! Protestować? Rzecz jasna! Skutecznie? Na pewno nie, jeśli zrobimy to w dotychczasowy sposób. Na horyzoncie pojawi się jeszcze UE i jej wymagania dotyczące praw człowieka. Czy to przeszkodzi Kaczyńskiemu? Przeciwnie! Unia nikogo w Polsce nie przekona w sprawie osób LGBT - część jest już przekonania, a tacy, których można by przekonać, nie rozumieją języka, którym UE się posłuży.

Trans-lobby

Jak zatem przeciwdziałać skutecznie? Stworzyć rzeczywiste trans-lobby. Czyli grupę zainteresowanych i zaangażowanych graczy - polityków i mediów - którzy dotrą do "przekonywalnych". Na wybór środków przyjdzie czas. Na razie podpowiem, że istnieje całkiem spora grupa rodziców osób trans, dla których anty-tranzycyjne prawo Ordo Iuris, potencjalnie wprowadzone rękami PiS, będzie stanowić osobistą tragedię.

To mądrzy i kompetentni (w przeciwieństwie do prawników z Ordo Iuris) ludzie, którzy staną przed wyborem: natychmiastowy wyjazd z Polski albo samobójstwo dziecka.

Jestem od lat zaangażowany w ruch rodziców osób LGBTQIA, wiem, że to duża grupa o ogromnym potencjale. Ale samotnie zdziała niewiele - potrzebuje wsparcia medialnego, politycznego i pieniędzy.

Do zarysowanego na wstępie, uproszczonego obrazka z życia osób trans rodzice tych osób mogli by oczywiście wiele dodać. Każdy ma swoją historię.

Chodziło mi o udowodnienie następującej tezy:

jeden rodzic osoby trans wie o transpłciowości kilka tysięcy razy więcej od trójcy Kaczyński-Ordo Iuris-Pospieszalski i jej przyległości. I to ich doświadczenie i wiedzę trzeba wykorzystać.

Kaczyński sobie dalej - być może - porządzi. A te biedne dzieciaki są skazane na ucieczkę z Polski (chyba, że wcześniej popełnią samobójstwo), a rodziny na rozpad. Rozpad, przed którym podobno Ordo Iuris próbuje nas uchronić.

Udostępnij:

Marek Błaszczyk

66 lat. Emeryt. Od 8 lat w ruchu rodziców osób LGBTQIA. Współzałożyciel i pierwszy prezes My, Rodzice – Stowarzyszenia matek, ojców i sojuszników osób LGBTQIA. Od kilku miesięcy codziennie rozmawia z kilkoma osobami, które chcą wstąpić do grupy rodziców osób LGBT+ na facebooku. Poglądów „kołakowskich” : konserwatywno-liberalny socjalista. Ojciec i dziadek. Rodzina Błaszczyków liczy 16 osób, w tym - para lesbijek.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne