Jałta transmitowana online. Za Stalina nie do pomyślenia... [GOWORIT MOSKWA]
Sytuację mamy taką, że Putin i Trump chcieliby „nowej Jałty”. Byłaby ona dla Putina zwycięstwem zastępczym zamiast zdobycia Kijowa. A dla Trumpa – nowym wspaniałym dealem. Jest jeden problem: „Jałta” jest wtedy, gdy świat się o niej dowiaduje, gdy ustalenia już zapadły. Nie przed.
Deal, wydawałoby się, jest prosty: Władimir Putin ma dostać Ukrainę, by ją rozkraść i móc dalej naciskać na Europę. Donald Trump z kolegami ma dostać nową szansę na zarobek. Putin i Trump mają to sprzedać jako wielki sukces swoich rządów. Wszystko to miałyby zatwierdzić Chiny.
Problem w tym, że ów prosty plan wymaga realizacji wielu szczegółowych elementów. I tu Moskwa przestaje być pewna swego. Bo np. Trumpowi może się znudzić. A jaki interes miałyby mieć tu Chiny? Tajwan?
Jasny jest natomiast interes co najmniej połowy Europy, by te pomysły zablokować. Więc zamiast „nowej Jałty” mamy na razie spotkanie w Oslo, gdzie wysłannicy Trumpa mogą się dowiedzieć, od Zełenskiego i Europejczyków, dlaczego ich rzekomo świetny plan niekoniecznie ma szanse powodzenia.

Komentarze