0:00
Prawa autorskie: Agnieszka Sadowska / Agencja GazetaAgnieszka Sadowska /...
16 października 2021

Kaczyński idzie po wolne sądy. Zapowiada ich likwidację, w tym także SN, oraz weryfikację sędziów

PiS chce ostatecznie przejąć kontrolę nad wszystkimi sądami w Polsce. Zapewni mu to powołanie zupełnie nowych sądów, w tym kadłubkowego SN. Będzie też weryfikacja niezależnych sędziów, znanych z obrony praworządności

Wydrukuj

Ostateczne przejęcie sądów prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział 16 października 2021 roku w obszernym wywiadzie w Radiu RMF FM.

Zmiany mają być wprowadzone „niedługo”, żeby opanować „anarchię” w sądach. Spekuluje się, że jeszcze w październiku projekty ustaw trafią pod obrady rządu, albo od razy pod obrady Sejmu - jako projekt poselski. I pewnie PiS błyskawicznie je przeforsuje pod osłoną nocy, co już nie raz robił.

Jeśli będzie tak jak mówi prezes PiS, oznacza to, że pod pretekstem wykonania orzeczeń TSUE z lipca 2021 r. nakazujących likwidację nielegalnej Izby Dyscyplinarnej - władza zrobi ostateczny skok na wszystkie sądy w Polsce.

Skończy się to otwartą konfrontacją z Komisją Europejską, która będzie musiała szybko zareagować. Tym bardziej, że Kaczyński rewolucję w sądach zapowiada w gorącym momencie. Teraz ważą się losy eurofunduszy dla Polski z powodu niewykonywania orzeczeń TSUE.

Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego wcześniej czy później te środki jednak dostaniemy. Jego zapowiedź w RMF FM oznacza też, że dał ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze zielone światło do dobicia niezależnego wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Pełen obaw o rewolucję w sądach jest prezes największego w Polsce stowarzyszenia sędziów Iustitia, prof. Krystian Markiewicz. Rozmowę z nim publikujemy na końcu tekstu.

Jak PiS chce przejąć kontrolę nad sądami

Prezes PiS o planach na zmiany w sądach powiedział w kontekście pytań - dziennikarza Krzysztofa Ziemca - o spór z UE i wykonanie orzeczeń TSUE. Kaczyński zapowiedział, że będzie zlikwidowana nielegalna Izba Dyscyplinarna i „instytucje, które się nie sprawdziły”. Nie powiedział jednak gdzie trafią teraz sprawy dyscyplinarne sędziów.

Ale na tym nie poprzestał. Zapowiedział też prawdziwe trzęsienie ziemi w polskich sądach. Zlikwidowane mają być sądy rejonowe. Staną się one sądami okręgowymi. W województwach będą sądy okręgowe o statusie tzw. centrali - będzie jedna centrala na województwo lub więcej. Pozostałe sądy staną się ich filiami, czy raczej wydziałami zamiejscowymi. Obecni sędziowie rejonowi z „mocy ustawy” mają stać się sędziami okręgowymi.

Zostaną też zlikwidowane sądy apelacyjne, które rozpoznają teraz apelacje od wyroków sądów okręgowych w ważnych sprawach. Prezes PiS wprost tego nie powiedział. Ale mówił o tym, że będą „duże” sądy regionalne. Może być ich kilka, czyli mniej niż obecnie jest sądów apelacyjnych, których jest kilkanaście.

Sądy regionalne mają dostać nowe uprawnienie - będą rozpoznawać kasacje. Teraz kasacje rozpoznaje Sąd Najwyższy. Ale obecny SN zostanie zlikwidowany. Na jego miejscu powstanie „niewielki sąd”, którego zadaniem będzie jak zapowiedział Kaczyński „porządkowanie orzecznictwa”.

W takim małym SN będzie kilkunastu, co najwyżej kilkudziesięciu sędziów. Obecnie jest około 94 sędziów, w tym 42 to neo-sędziowie. Kolejnych 19 neo-sędziów czeka na powołanie przez prezydenta. Pisaliśmy w OKO.press o awansach do SN:

Zapowiedź Kaczyńskiego oznacza, że w nowym SN dla wielu starych, legalnych sędziów SN może nie być miejsca.

Co z weryfikacją sędziów

Zmiana w strukturze wszystkich sądów otwiera PiS furtkę do weryfikacji wszystkich sędziów w Polsce, w tym sędziów SN. Bo sędziów trzeba będzie na nowo przypisać do sądów, a to wiąże się z powołaniem ich od nowa.

Kaczyński zapytany przez dziennikarza o to, czy sędziowie będą na nowo powoływani odpowiedział, że sędziowie rejonowi będą awansowani „ustawą”.

Dziennikarz dopytywał, czy będzie weryfikacja „niewygodnych” sędziów. Kaczyński zarzekał się, że weryfikacja nie jest elementem tej „reformy”. Ale zaraz dodał: „chyba żeby chodziło o jakieś ciężkie przypadki dyscyplinarne”. A takie dyscyplinarki ma już blisko 150 - 200 niezależnych sędziów znanych z obrony sądów. Opublikowaliśmy w OKO.press listę represjonowanych sędziów, obecnie jest ona o wiele dłuższa:

Powszechnej weryfikacji wszystkich około 10 tysięcy sędziów nie można jednak wykluczyć. Kaczyński bowiem blisko rok temu w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" mówił, że "reforma" oznacza też zmianę sędziów. A zmiana sędziów to ich weryfikacja i usuwanie z zawodu niepokornych.

Wszystko będzie zależało od tego, co będzie w projektach ustaw. Może być też tak, że niezależni sędziowie dostaną wybór - wcześniejsza emerytura i spokój lub nowy przydział do sądu z dala od domu i represje. Pisaliśmy o zapowiedzi Kaczyńskiego o zmianie sędziów:

Kaczyński czaruje, że „reformy” są dla dobra sędziów

Jarosław Kaczyński nie powiedział, kiedy PiS zacznie przejmować sądy. Powiedział, że projekt został już zatwierdzony „wiele miesięcy temu”, jeszcze przed obecnym sporem z UE o praworządność. Mówił, że zmiany w sądach to część programu PiS przebudowy państwa, czyli Polskiego Ładu. I, że będzie to wprowadzone „niedługo”, bo trzeba opanować „anarchię w sądach i zlikwidować całkowicie te instytucje, które się nie sprawdziły”.

Kaczyński w radiu, mówiąc o zmianach w sądach, przedstawiał je jako same dobro dla obywateli i sędziów. Mówił, że sądy są dziś nierównomiernie obłożone sprawami. I stworzenie jednego sądu okręgowego na województwo (lub kilku) z filiami pozwoli na przesuwanie spraw z bardziej obciążonych sądów do mniejszych np. z Warszawy do Przasnysza, w którym wyrok może zapaść już po kilku miesiącach. Dodał, że wybór będzie należał do stron procesu.

Mówił też, że dzięki likwidacji sądów rejonowych awansują „ustawowo” wszyscy sędziowie z sądów rejonowych. Chwalił, że będzie to dla nich poważny awans materialny (dostaną wyższe pensje). Zapewniał też, że zlikwiduje to sytuację w której „wielu dobrych sędziów oczekuje na awans z sądu rejonowego przez wiele lat, a z powodów merytorycznych tego awansu nie otrzymuje”.

Kto nie daje tym sędziom awansu, nie dodał. Bo musiałby przyznać, że od trzech lat jest nowa Krajowa Rada Sądownictwa - wybrana przez posłów PiS i Kukiz'15 - która daje awanse często „swoim” sędziom. Czy według prezesa nowa KRS blokuje teraz awanse sędziom rejonowym? Pisaliśmy o tym, jak nowa KRS daje awanse „swoim” sędziom:

Jarosław Kaczyński nie obawia się, że zmiany wywołają opór sędziów, bo mają być one dla nich „w oczywisty sposób korzystne”.

Po co PiS kontrola nad sądami

Te zapowiedzi rewolucji w sądach są bardzo ogólne. Ale o likwidacji wszystkich sądów i powołaniu na ich miejsce nowych mówi się od ponad dwóch lat. Jako pierwsza plany te na podstawie nieoficjalnych informacji z resortu sprawiedliwości opisała w marcu 2019 roku „Rzeczpospolita”. Już wtedy mówiło się, że Ziobro ma gotowe projekty ustaw. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Potem te zamiary potwierdził w wywiadach sam minister, a za nim powtórzył je Jarosław Kaczyński. Bo PiS sądy traktuje jako ostatnią barykadę do zdobycia. Są bowiem ostatnim najważniejszym obszarem Państwa, nad którym władza nie ma jeszcze kontroli. Zdobycie sądów ułatwi PiS dalsze zawłaszczanie Państwa i przejmowanie kontroli nad wolnymi mediami. Czy rozprawę z opozycją, bo sądy mają przyklepywać to, co wypuści prokuratura Ziobry. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

PiS przez ostatnie sześć lat kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości przejmował etapami. Najpierw zneutralizował Trybunał Konstytucyjny, który obsadził „swoimi”. Powołał też nową Krajową Radę Sądownictwa, która decyduje, kto zostanie sędzią i który sędzia dostanie awans. A minister Ziobro zrobił czystkę na kierowniczych stanowiskach w sądach i powołał „swoich” prezesów.

Władza ma też swojego prezesa SN, w którym już połowa sędziów to nowi sędziowie powołani przez nową KRS. Na tym polegała „reforma” sądów. Na wymianie kadrowej. Przez sześć lat nie zreformowano ich dla ludzi - działają jeszcze gorzej niż za czasów PO - PSL, co potwierdzają oficjalne dane ministerstwa. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Ale „reformy” i liczne represje nie złamały niezależnych sędziów, którzy bronią niezależności sądów. Stali się solą w oku władzy, podobnie jak ich wyroki uderzające we władzę. Dlatego Ziobro naciska na ostateczną rozprawę z sądami, czyli ich likwidację i powołanie nowych sądów. Bo zmiana struktury sądów - pozwala na nią Konstytucja - daje władzy wiele możliwości do weryfikacji i pacyfikacji niezależnych sędziów.

Prof. Krystian Markiewicz: To się źle skończy dla ludzi

Mariusz Jałoszewski, OKO.press: Sędziowie powinni się obawiać zapowiedzi rewolucji w sądach?

Prof. Krystian Markiewicz, prezes Iustitii: Poczekajmy na szczegóły. Dotychczasowe doświadczenia z „reformami” pokazują, że miały one inny cel niż deklarowany. Jestem pełen obaw jak to będzie wyglądać. Podstawowe zagrożenie dla obywateli to dalsze ograniczenia prawa dostępu do niezależnego sądu oraz naruszenie zasady nieusuwalności i nieprzenoszalności sędziego.

Obawiam się tego jak będą tworzone te sądy, jak będzie określona ich właściwość i co się stanie z sędziami. Bo jeśli mowa jest, że będzie jeden duży sąd okręgowy i będzie miał filie, to kto będzie decydował o przydziale spraw i co się stanie się z obecnymi już sprawami w sądach. Obawiam się, że to wszystko może być w rękach ministra sprawiedliwości lub jego ludzi. No i co stanie się z sędziami.

Jarosław Kaczyński mówił, że sędziowie rejonowi będą przeniesieni ustawą do sądu okręgowego.

Ale do jakiego sądu? Bo będą okręgowe, regionalne i nowy mały Sąd Najwyższy. A co z sędziami apelacyjnymi? Zostaną przeniesieni do regionalnych, czy trafią do okręgowych? Bo może być tylko kilka sądów regionalnych, a apelacyjnych jest dziś kilkanaście.

Padło niebezpieczne określenie, że robi się to dla dobra sędziów. Dziękujemy za prezenty od partii rządzącej, nie chcemy ich. Zmiany mają być dobre dla ludzi. Dziś wymiar sprawiedliwości działa kiepsko, przypomina krytyczną sytuację w służbie zdrowia. I wprowadzenie przy złym stanie pacjenta zmian, które nie są przygotowane i przedyskutowane, może się źle zakończyć dla ludzi.

Mężczyzna w koszuli i krawacie na tle półek z książkami
Prezes Iustitii prof. Krystian Markiewicz. Fot. Grzegorz Celejewski/Agencja Gazeta.

I wreszcie jest pytanie. Po co to się robi. Jeżeli weźmiemy orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczące zmian organizacyjnych w sądach, to one muszą być racjonalne. Muszą wskazywać, że dojdzie do polepszenia prawa obywatela do sądu. Dotychczasowe nasze doświadczenia i aktualne zapowiedzi polityków partii rządzącej o „dokończeniu reformy” i tego „by sądy na dole były nasze”, nie pozostawiają większych złudzeń, że chodzi o upolitycznienie sądów.

I dlatego TSUE zakwestionował reorganizację w SN z 2017 roku, bo uznano, że jej celem było wyrzucenie starszych sędziów SN. Dlatego mam poważne wątpliwości, że celem zapowiadanych obecnie zmian na pewno jest poprawa w dostępie obywateli do sądów. Bo przy tak dużej strukturze sądów jak w Polsce, wprowadzenie dwóch szczebli sądów, zamiast trzech nie może się sprawdzić.

Takie próby wprowadzenia tzw. jednolitego sądu pierwszej instancji; były za Komuny w latach 70. i 80. i skończyło się to porażką. Sztafeta pokoleń, jak widać, trwa. Podział spraw na trzy szczeble sądów sprawdza się. Sędziowie przez lata uczą się rozpoznawać sprawy. I, żeby rozpoznawać te najważniejsze, w których często decyduje się o ważnych dla obywateli sprawach, trzeba mieć doświadczenie, które nabywa się latami. I po to jest podział na te trzy szczeble. Sędziowie awansują do sądów wyższych instancji w, których są najpoważniejsze procesy, gdy nabędą doświadczenia.

System kasacyjny też się sprawdził. To po co te zmiany? Jeżeli minister sprawiedliwości nie radzi sobie z przydziałem etatów do sądów, to albo się zmienia ministra sprawiedliwości, albo niewydalony system nadzoru nad sądami, a nie sądy!

To jaki jest cel zapowiadanych zmian?

Można zakładać, że prawdziwym celem jest zlikwidowanie oporu sędziów, likwidacja niezależnego sądownictwa i wykorzystanie nowego systemu do represji wobec sędziów. To będzie też próba zamaskowania wszystkich wadliwych nominacji od nowej KRS. Bo z tych zapowiedzi wynika, że teraz awanse miałyby być dane ustawą. Ale mam wątpliwości czy będzie to zgodne z Konstytucją, bo proces nominacji dla sędziego polega na tym, że przechodzi się przez proces nominacji przed KRS, a potem prezydent wręcza akt powołania do konkretnego sądu.

Ale Kaczyński mówi teraz, że będzie to zrobione ustawą. Obawiam się też, że taka reorganizacja może pozwolić na manipulację składami orzekającymi i sprawami. Bo jeśli będzie jeden sąd na całe województwo z filiami, to będzie można zrobić sąd wygodny dla władzy i tam przesuwać wrażliwe sprawy oraz kierować tam posłusznych sędziów.

Taki model sądów może również pozwolić na dowolne przesuwanie niepokornych sędziów w w ramach jednego sądu okręgowego. Sędzia nadal będzie pracował np. w sądzie okręgowym dla Mazowsza. Ale nie będzie już pracował w Warszawie, tylko będzie dojeżdżał po kilkadziesiąt lub kilkaset kilometrów do filii na Mazowszu; jak to się już czyni wobec niepokornych prokuratorów. Będą też inne formy represjonowania sędziów.

Czy Komisja Europejska zaakceptuje takie zmiany, które PiS może reklamować jako wykonanie orzeczeń TSUE z lipca 2021 roku?

Na ile znam orzecznictwo TSUE i ETPCz, to takie zmiany w organizacji sądów będą sprzeczne z prawem UE. Standard ochrony prawnej jest obniżany, a pod pretekstem zmian organizacyjnych ogranicza się zasady nieusuwalności i nieprzenoszalności sędziego. Mam nadzieję, że UE też weźmie pod uwagę to orzecznictwo i nie zabraknie jej determinacji w działaniach.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne