Komisja rodziny i polityki społecznej nie miała dzisiaj w planach projektu "Zatrzymaj aborcję". Mimo to przedstawicielka wnioskodawców - Kaja Godek - zjawiła się na posiedzeniu i za pośrednictwem posłów Roberta Winnickiego i Jana Klawitera zażądała, by komisja zajęła się projektem jeszcze dziś. Wniosek odrzucono głosami 29 do 1. Czyli również PiS był przeciw

„To jest kolejny element przekładania, odkładania, nieuzasadnionego prac nad tym projektem, politycznego tchórzostwa, które państwo tutaj uprawiacie i ignorowania głosów blisko miliona obywateli. Dlatego żądam, żeby pani przewodnicząca określiła termin, kiedy komisja zajmie się wnioskiem »Zatrzyma aborcję«”, denerwował się poseł z Ruchu Narodowego Robert Winnicki.

Odpowiedziała mu prowadząca komisję Bożena Borys-Szopa (PiS): „Bardzo proszę ważyć słowa. Ten projekt dotyczy nie tylko ośmiu tysięcy obywateli. Każdy z nas posiada emocje, każdy z nas ma wypracowane pewne spojrzenie na ten projekt i proszę nie wywierać presji na komisji”.

Wniosek o wprowadzenie projektu „Zatrzymaj aborcję” złożył poseł niezrzeszony Jan Klawiter. I tylko on głosował za (poseł Winnicki nie jest członkiem komisji rodziny). 29 osób, czyli prawie cała komisja, było przeciw. Trzy osoby wstrzymały się od głosu. Na komisji zjawiła się także Kaja Godek, jednak nie zabrała głosu (na zdjęciu z przewodniczącą komisji)

(Fot. Twitter Joanny Scheuring-Wielgus)

Gdyby projekt „Zatrzymaj aborcję” wprowadzono pod obrady bez wcześniejszej zapowiedzi, przeciwnicy zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych nie mogliby uczestniczyć w komisji i ich głos nie byłby w ogóle reprezentowany.

Niech aborcja zejdzie do podziemia

Projekt „Zatrzymaj aborcję” trafił do Sejmu w listopadzie 2017 roku. 10 stycznia został skierowany do komisji rodziny, a 19 marca komisja sprawiedliwości i praw człowieka wydała o nim pozytywną opinię. O obradach tej komisji pisaliśmy tutaj. Projekt usuwa z obecnej ustawy antyaborcyjnej jedną przesłankę – gdyby wszedł w życie aborcja ze względu na nieuleczalną chorobę lub wady płodu byłaby nielegalna. To zlikwidowałoby praktycznie legalną aborcję w Polsce – ale nie aborcję w ogóle. Wprowadzenie ustawy zwiększyłoby liczbę zabiegów nielegalnych lub tych wykonywanych poza granicami Polski.

Tuż po przegłosowaniu pozytywnej opinii komisji sprawiedliwości Kaja Godek oraz hierarchowie Kościoła katolickiego naciskali, by projekt jak najszybciej poszedł dalej – czyli właśnie do komisji rodziny. Zdjęto go jednak z porządku obrad komisji w dniach 21-22 marca. 23 marca odbył się kolejny Czarny Protest przeciwko zaostrzeniu ustawy. W samej Warszawie wzięło w nim udział  co najmniej 55 tys. osób. Zobacz relację OKO.press z protestu.

O tym, jakie będą konsekwencje wprowadzenia tak drastycznej ustawy czytaj tutaj i tutaj. Naczelna Rada Adwokacka uznała, że proponowana ustawa jest niezgodna z konstytucją.


OKO na koronawirusa: prognozy, raporty, porady.
Wesprzyj nas. Też chcemy przetrwać.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Masz cynk?