0:00
Prawa autorskie: Unia EuropejskaUnia Europejska

Drugi pakiet pomocy w wysokości stu milionów euro i czasowe ograniczenie importu pięciu produktów rolnych z Ukrainy – kukurydzy, pszenicy, rzepaku, słonecznika oraz oleju rzepakowego. Takie rozwiązanie problemu nadpodaży produktów rolnych z Ukrainy na rynki państw sąsiadujących proponuje obecnie Komisja Europejska.

Bułgaria, Rumunia, Słowacja i Węgry, pod egidą Polski, zgłaszają, że to „krok w dobrym kierunku, ale niewystarczający”. Domagają się objęcia czasowym zakazem importu z Ukrainy dodatkowo ośmiu produktów: oleju słonecznikowego, mąki, miodu, cukru, owoców, jajek, wszystkich rodzajów mięsa oraz mleka i nabiału.

Chcą też, by Komisja Europejska podjęła się skupu interwencyjnego produktów zalegających na tych rynkach oraz wdrożyła mechanizm automatycznego przyznawania pomocy producentom towarów objętych liberalizacją handlu z Ukrainą w momencie, gdy napływ produktów z Ukrainy "wzrośnie powyżej określonego poziomu".

Tymczasem polski komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski podkreśla, że to co leży na stole, to "dobra propozycja" i warto z niej skorzystać.

Przeczytaj także:

19 kwietnia 2023

Afera zbożowa. Jak miały działać korytarze solidarnościowe i czy rząd mówił nam prawdę o sprawie?

Propozycja KE to krok w dobrym kierunku, ale…

Negocjacje w sprawie rozwiązania problemu nadpodaży ukraińskich produktów rolnych na rynki państw sąsiadujących z Ukrainą toczyły się w ramach posiedzenia Rady UE ds. Rolnictwa i Rybołówstwa we wtorek 25 kwietnia.

Ministrowie rolnictwa Polski, Bułgarii, Rumunii, Węgier i Słowacji podczas spotkania z unijnymi komisarzami: Januszem Wojciechowskim (ds. rolnictwa) oraz Stellą Kyriakides (ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności), zaprezentowali wspólny front.

„Bułgaria, Węgry, Polska, Rumunia i Słowacja pragną po raz kolejny zwrócić uwagę na problem rosnącego importu produktów rolnych z Ukrainy" – czytamy w dokumencie zaprezentowanym Radzie przez polskiego ministra Roberta Telusa.

"Chociaż temat ten był wielokrotnie poruszany na posiedzeniach Rady, jak dotąd nie zajęto się nim w odpowiedni sposób.

Nie możemy zaakceptować sytuacji, w której cały ciężar zarządzania zwiększonym importem spoczywa zaledwie na kilku państwach członkowskich UE”

– skarżą się państwa sąsiadujące z Ukrainą.

100 mln euro to „niezbędne uzupełnienie”

Reprezentując stanowisko sąsiadów Ukrainy, minister Robert Telus podkreślił, że państwa te „doceniają propozycje środków zaradczych przedstawione w liście przewodniczącej Komisji Europejskiej" i uważają, że "to krok w dobrym kierunku, ale są one niewystarczające”.

Zdaniem piątki z Europy Środkowo-Wschodniej, Komisja Europejska powinna wprowadzić nie tylko czasowe ograniczenie importu określonych produktów z Ukrainy, ale też wprowadzić zasadę importu celem tranzytu.

Ograniczeniami powinien zostać objęty także import mąki, miodu, cukru, owoców, jajek, wszystkich rodzajów mięsa oraz mleka i nabiału.

Państwa sąsiadujące z Ukrainą domagają się też, by ograniczenia importu obowiązywały „dopóki nie zostanie przywrócona równowaga rynkowa”. Tymczasem Komisja gwarantuje czasowy zakaz importu tylko do końca obowiązywania obecnej umowy liberalizującej handel z Ukrainą, czyli do 5 czerwca. Wraz z wejściem w życie nowej umowy, czasowy zakaz mógłby zostać przedłużony, ale KE nie daje na to gwarancji.

Drugi pakiet wsparcia w wysokości 100 mln euro to ich zdaniem „niezbędne uzupełnienie” zaproponowanych przez KE środków ochronnych. Komisja zaproponowała w sumie uruchomienie 156,3 mln euro pomocy dla państw dotkniętych kryzysem zbożowym z tegorocznej rezerwy rolnej.

„Wzywamy do szybkiego zakończenia prac i bezzwłocznego wdrożenia pakietu” – powiedział w imieniu piątki ze wschodu minister Telus.

Przeczytaj także:

20 kwietnia 2023

Polska łamie unijne prawo, by wymóc na KE coś, nad czym prace trwają od stycznia. Min. Telus dumny

Automatyczne wsparcie

Państwa graniczące z Ukrainą proponują ponadto m.in.:

  • opracowanie przez KE nowego mechanizmu finansowego wsparcia dla producentów, który byłby uruchamiany automatycznie w przypadku wzrostu importu danego produktu z Ukrainy "powyżej określonego poziomu"; szczegóły miałyby zostać dopiero ustalone;
  • opracowanie przez KE propozycji unijnego skupu interwencyjnego ukraińskiego zboża, a w razie potrzeby także innych produktów rolnych, w celu ich dystrybucji do krajów rozwijających się; mechanizm ten powinien zostać wdrożony we współpracy ze Światowym Programem Żywnościowym (WFP) lub innymi międzynarodowymi organizacjami pomocowymi;
  • przygotowanie przez KE propozycji rozwiązania, które „zachęcałoby” do dalszego transportu ukraińskich towarów już obecnych w państwach członkowskich sąsiadujących z Ukrainą, aby „pomóc w zmniejszeniu presji na rynki sąsiadujących z Ukrainą państw członkowskich UE”.

Posłuchaj także:

04 kwietnia 2023

Spalimy ukraińską (i polską) pszenicę. To część porozumienia rządu z rolnikami

Posłuchaj

29:13

Litwa i Łotwa także domagają się wsparcia rolników

Do grona państw, które domagają się wsparcia producentów żywności, dołączyły także Litwa i Łotwa.

Jak wynika z przedstawionego przez nich na forum Rady dokumentu, ceny surowego mleka w ciągu roku spadły tu o około 20 procent. Państwa te zgłaszały ten problem na forum Rady ds. Rolnictwa już w lutym.

Średnia cena mleka surowego na Litwie w marcu 2023 wyniosła 38,19 euro za 100 kg i była o 19,8 proc. niższa niż w marcu 2022 r. Na Łotwie - 34,37 euro za 100 kg, czyli 20,9 proc. mniej niż przed rokiem.

Ceny mleka surowego w obu krajach pozostają najniższe w całej UE i utrzymują się znacznie poniżej średniej.

„Nasi producenci walczą o utrzymanie się na rynku” – czytamy w opracowaniu. „Należy też wziąć pod uwagę, że sezon letni powoduje dodatkową presję na rynek: zwiększony poziom produkcji mleka nie pozwoli na odbicie cen”.

To dlatego zdaniem ministrów Didzisa Šmitsa z Łotwy oraz Vytautasa Abukauskasa z Litwy, unijne wsparcie nie powinno ograniczać się do pięciu państw graniczących z Ukrainą.

"Działamy w warunkach wspólnego rynku. Wpływ nadpodaży produktów rolnych z Ukrainy nie dotyczy tylko jej bezpośrednich sąsiadów" - mówił Šmits.

Także Hiszpania zgłosiła się z wnioskiem o uruchomienie rezerwy rolnej na wsparcie rolników z Hiszpanii w związku z suszą.

Przeczytaj także:

16 kwietnia 2023

Decyduje UE, a nie PiS. Zakaz importu żywności z Ukrainy niezgodny z prawem [3 EKSPERTÓW]

Wojciechowski: propozycja KE to dobra propozycja

Tymczasem polski komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski podkreślał po spotkaniu Rady, że ze strony Komisji Europejskiej na stole leży dobre rozwiązanie i warto z niego skorzystać.

„Te pięć produktów, które Komisja chce objąć czasowym zakazem, stanowi 95 procent importu z Ukrainy; pozostałe [których uwzględnienia domagają się państwa sąsiadujące z Ukrainą - przyp. red.] stanowią tylko kilka procent importu" – mówił Wojciechowski.

Wspomniał też, że "sam by chciał", aby kwota drugiego pakietu pomocy na wsparcie producentów z pięciu państw członkowskich graniczących z Ukrainą była wyższa, ale "nie może zagwarantować, że to nie wywołałoby sprzeciwu innych państw i w konsekwencji doprowadziło do zablokowania rezerwy".

Państwa członkowskie mają bowiem możliwość zablokować wykorzystanie środków z rezerwy rolnej, jeśli zgromadzą większość kwalifikowaną. "Musimy się z tym liczyć" – podkreślił Wojciechowski.

Dlatego komisarz ds. rolnictwa rekomenduje państwom członkowskim skorzystanie z propozycji, która leży obecnie na stole, a następnie podjęcie osobnych uzgodnień z Komisją Europejską w sprawie objęcia czasowym zakazem dodatkowych produktów.

Wojciechowski dodał też, że żadne jednostronne zakazy nie rozwiązują problemu i nie mają racji bytu.

Tym samym skrytykował decyzje o zakazach importu produktów z Ukrainy wdrożonych przez Polskę, Węgry, Słowację, Bułgarię i Rumunię.

Przypomnijmy: 15 kwietnia wprowadzenie jednostronnego zakazu importu produktów rolnych z Ukrainy w odpowiedzi na problemy rodzimych rolników ogłosił prezes PiS Jarosław Kaczyński. Minister rolnictwa Robert Telus określił ten krok mianem "konkretu Kaczyńskiego". W ślad za nim poszły Węgry, Słowacja, Bułgaria i Rumunia.

Przeczytaj także:

15 kwietnia 2023

PiS wprowadza zakaz przywozu produktów rolnych z Ukrainy. "To niczego nie załatwia"

Polska już wycofała się z zakazu, import produktów z Ukrainy został wznowiony w piątek 21 kwietnia. Ale KE domaga się zniesienie zakazu przez wszystkie państwa, które je wprowadziły.

Dlatego Wojciechowski podkreślał, że problem importu z Ukrainy może zostać rozwiązany tylko na poziomie unijnym. "Jednostronne działania nie są dobrym rozwiązaniem i miarą Unii Europejskiej" - powiedział.

Komisja wciąż czeka na dokładne dane

Komisarz ds. rolnictwa podkreślił też, że Komisja Europejska wciąż czeka na konkretne dane z państw członkowskich dotyczące skali trudności rynkowych, których doświadczają. Chodzi m.in. o dane dotyczące wielkości zapasów w magazynach, czy przepustowości korytarzy transportowych.

„Sama wielkość importu nie zawsze oddaje pełen obraz problemu” - mówił Wojciechowski.

To w związku z oczekiwaniem na te dane, Komisja wciąż nie zaprezentowała szczegółów dotyczących rozdysponowania drugiego pakietu pomocy.

Podejmując szybkie decyzje o pomocy finansowej dla rolników z państw graniczących z Ukrainą, Komisja naraziła się na krytykę wielu państw członkowskich.

Wytykano jej podejmowanie arbitralnych decyzji o subsydiowaniu produkcji rolnej bez dokładnej analizy faktycznego wpływu importu z Ukrainy na sytuację na tych rynkach.

Także z analizy OKO.press wynika, że negatywny wpływ towarów z Ukrainy na ceny produktów rolnych na rynkach UE nie jest tak oczywisty. "Nie ma dowodów, że zboże z Ukrainy znacząco obniża ceny w Polsce" - na łamach OKO.press pisał Jakub Szymczak.

Przeczytaj także:

19 kwietnia 2023

Rolnicy cieszą się z dopłat do zboża. Ale chcą dalszej pomocy

Komisja wzięła pod uwagę przede wszystkim dane o imporcie

OKO.press trzykrotnie zwracało się do Komisji Europejskiej z prośbą o udostępnienie opracowania merytorycznego, na podstawie którego podjęto decyzję o przyznaniu najpierw 56,3 mln euro pomocy dla producentów rolnych z Polski, Bułgarii i Rumunii, a później 100 mln euro dla producentów rolnych z pięciu państw graniczących z Ukrainą.

Z odpowiedzi, którą otrzymaliśmy we wtorek 25 kwietnia wynika, że podejmując decyzję o ogłoszeniu pomocy, Komisja wzięła pod uwagę przede wszystkim dane o zwiększonych wolumenach importu wybranych produktów z Ukrainy na rynki UE. Z tego wywodzi wniosek o zwiększonym obciążeniu szlaków transportowych, problemach z magazynowaniem oraz wynikających z tego wzrostach kosztów dla rodzimych producentów.

Z danych, którymi dysponuje KE wynika, że np. w 2021 roku Polska importowała tylko 2 375 ton pszenicy, w 2022 roku było to ponad 500 tysięcy ton. Równie drastyczny był wzrost importu kukurydzy - z 5 863 ton do 1,8 mln ton. Duże wzrosty widać także w przypadku Rumunii (import pszenicy wzrósł w ciągu roku o 500 tysięcy ton, a kukurydzy o 670 tysięcy ton) oraz Bułgarii.

Komisja podkreśliła, że zaproponowany przez nią pierwszy pakiet wsparcia odpowiada 50 proc. strat obliczonych dla poszkodowanych rolników uprawiających zboża i nasiona oleiste w trzech państwach, które zostały nim objęte.

KE podkreśliła też, że wsparcie nie ma na celu zrekompensowania innych zdarzeń rynkowych, takich jak rosnące koszty produkcji lub spadek cen po historycznie wysokich cenach w okresie letnim.

Nasze obliczenia są zawsze oparte na dowodach. Jeśli chodzi o pakiety wsparcia, poniżej znajdą Państwo dalsze szczegóły dotyczące sposobu dokonywania obliczeń. Na tym etapie nie możemy podać informacji na temat kryteriów dotyczących drugiego pakietu wsparcia (100 mln EUR), ponieważ nadal trwają wewnętrzne dyskusje w Komisji.

[Jeśli chodzi o pierwszy pakiet - przyp. red.] Komisja zaproponowała przyznanie 29,5 mln euro Polsce, 16,75 mln euro Bułgarii i 10,05 mln euro Rumunii. (...) Przekazane kwoty powinny zostać wykorzystane na środki mające na celu zrekompensowanie rolnikom strat gospodarczych spowodowanych zwiększonym przywozem zbóż i nasion oleistych z Ukrainy w dotkniętych regionach.

Aby lepiej zrozumieć sytuację podczas przygotowywania pierwszego pakietu wsparcia, Komisja zwróciła się do zainteresowanych państw członkowskich o przedstawienie szczegółowej oceny wpływu zwiększonego przywozu z Ukrainy na zwykłą działalność rolniczą rolników, z uwzględnieniem m.in. dostępności dostaw i wartości produkcji, na którą może on mieć wpływ.

Dokonując oceny Komisja uwzględniła kilka elementów, w szczególności sytuację w zakresie podaży na rynkach lokalnych oraz nasycenie łańcuchów logistycznych. Jeśli chodzi o sytuację podaży, musimy pamiętać, że do pewnego stopnia ten dodatkowy przywóz z Ukrainy był w rzeczywistości konieczny, aby zrekompensować niższą produkcję krajową.

Kiedy zwiększona produkcja krajowa zbiegła się ze zwiększonym importem z Ukrainy, doprowadziło to do nadmiernej podaży na rynku. Ta duża dostępność zbóż i nasion oleistych spowodowała znaczną presję na lokalnych rolników w zakresie cen, możliwości magazynowania i gwałtownie rosnących kosztów transportu. Doprowadziło to również do ograniczenia rynków zbytu. Komisja stwierdziła, że rolnicy w Polsce i Bułgarii są najbardziej dotknięci sytuacją nadmiernej podaży związanej ze zwiększonym przywozem z Ukrainy w zakresie wybranych towarów.

Komisja wzięła również pod uwagę wpływ tranzytowych ilości zbóż i nasion oleistych na logistyczne łańcuchy dostaw, a ostatecznie na rolników. Z tego powodu Komisja uznała, że rolnicy w Rumunii również powinni otrzymać wsparcie. W przypadku Rumunii zbiory zbóż były w 2022 r. o około jedną trzecią mniejsze niż średnia z pięciu lat. Nawet po dodaniu przywozu ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, w kraju jest dziś prawie 60 proc. mniej kukurydzy niż w normalnych latach. Gdy zwiększony import z Ukrainy zbiega się z niższą produkcją krajową w 2022 r., ten dodatkowy import jest uważany za mniej destrukcyjny dla lokalnych rynków, ponieważ raczej kompensuje niższe zbiory krajowe. Patrząc wyłącznie na sytuację podaży, Rumunia nie kwalifikowałaby się do wsparcia, w przeciwieństwie do Polski i Bułgarii. Komisja uznała jednak bardzo ważną rolę i wysiłek podjęty przez Rumunię w celu zapewnienia funkcjonowania korytarzy solidarnościowych, które okazały się być ratunkiem dla ukraińskiego eksportu. Dlatego Komisja wzięła pod uwagę również wpływ tranzytowych ilości zbóż i nasion oleistych na logistyczne łańcuchy dostaw, a ostatecznie na rolników. Biorąc pod uwagę strategiczne położenie i kluczowe znaczenie portu w Konstancy jako węzła wywozowego (niezbędnego do dotarcia do tradycyjnych klientów ukraińskiego zboża i nasion oleistych), rumuńskie łańcuchy logistyczne są rzeczywiście obciążone, co prowadzi do wyższych kosztów transportu i niedoborów magazynowych dla lokalnych rolników. Skutkuje to wyższymi kosztami transportu i przechowywania rumuńskich zbóż. Porty Dunaju odpowiadają za prawie 50 proc. całkowitej ilości zboża transportowanego przez korytarze solidarnościowe.

Wsparcie zaproponowane przez Komisję odpowiada 50 proc. strat obliczonych dla poszkodowanych rolników uprawiających zboża i nasiona oleiste w trzech rozpatrywanych państwach członkowskich. Wsparcie nie ma na celu zrekompensowania innych zdarzeń rynkowych, takich jak koszty produkcji lub spadek cen po historycznie wysokich cenach w okresie letnim.

Czy to wystarczy?

Czy przedstawiony materiał jest wystarczającą podstawą do podjęcia decyzji o przyznaniu w sumie 156,3 mln euro pomocy dla rolników z pięciu wybranych krajów? Niekoniecznie.

Jak podkreśliła Miriam Garcia Ferrer, rzeczniczka KE w przesłanym materiale, produkty rolne z Ukrainy częściowo wypełniają lukę spowodowaną obniżonymi plonami np. z powodu powtarzających się w Europie susz. Trzeba to uwzględnić w dokładnej analizie wpływu.

Dopiero kiedy zwiększona produkcja krajowa zbiega się ze zwiększonym importem z Ukrainy, doprowadza to do nadmiernej podaży na rynku.

Decyzje o dwóch pierwszych pakietach pomocy zostały podjęte głównie na bazie danych o znacznie zwiększonym imporcie, co Komisja potraktowała jako wystarczający dowód na obciążenie rynków. Teraz KE oczekuje jednak na dokładniejsze dane, by podjąć ostateczne decyzje co do dalszej pomocy.

Udostępnij:

Paulina Pacuła

Pracowała w telewizji Polsat News, portalu Money.pl, jako korespondentka publikowała m.in. w portalu Euobserver, Tygodniku Powszechnym, Business Insiderze. Obecnie studiuje nauki polityczne i stosunki międzynarodowe w Instytucie Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas przygotowując się do doktoratu. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i relacjach w Unii Europejskiej.

Przeczytaj także:

05 czerwca 2023

Tuleya będzie pozywał za atak prawicy. Zarzucili mu, że popiera Marsz, choć sędzia na nim nie był

05 czerwca 2023

Wyrok TSUE ws. ustawy kagańcowej nie psuje humoru rządzącym: „To nie Polska łamie prawo, tylko KE”

05 czerwca 2023

Prezes Iustitii: Za niewykonanie wyroku TSUE mogą być wysokie kary i blokada funduszy dla Polski

05 czerwca 2023

Róża Rzeplińska: Komisja rosyjska PiS ma służyć do karania infamią

05 czerwca 2023

Marsz 4 czerwca: PiS zmiażdżony w sieci. Media społecznościowe zalane relacjami uczestników marszu

Komentarze