Kiedy jedzenie w nocy było zdrowe. Historia polskiego podkurka
Nocne jedzenie działało „na wzmocnienie” i w dawnej Polsce stanowiło obowiązkowy element biesiadowania lub część rytuału wielkopostnego. Słowo „podkurek” wyszło już z użycia, więc warto przypomnieć, że odnosi się do posiłku spożywanego przed pianiem koguta
Komu z nas nie zdarzyło się podjadać w nocy? Choć czasem ciężko się oprzeć późnej przekąsce, intuicyjnie wiemy, że nie jest to najzdrowsza z repertuaru możliwych aktywności. Metabolizm w nocy działa wolniej, a w trakcie snu trawienie posiłków jest niepełne, co w efekcie zaburza pracę układu pokarmowego i może powodować wzrost wagi. Wszyscy wiemy, że ten rodzaj pleasure zdecydowanie należy do zbioru guilty.
Tej wiedzy jednak nie mogli mieć ludzie kilkaset lat temu. Często nie mieli jej jeszcze w poprzednim stuleciu. Wydaje się, że było wręcz przeciwnie: nocne jedzenie (o ile w ogóle miało się coś do jedzenia) działało „na wzmocnienie” i w dawnej Polsce stanowiło obowiązkowy element biesiadowania lub część rytuału wielkopostnego.
Przeobrażenia, jakie przyniósł wzrost wiedzy medycznej, a przede wszystkim rozwój technologiczny pociągający za sobą zmianę rytmu życia i nawyków kulturowych, wyrugowały z naszego jadłospisu historyczny posiłek, który z dzisiejszej perspektywy nieco szokuje, a który najprawdopodobniej stanowił mocno osadzony w praktyce element cyklu dobowego.

Komentarze