0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: EU/Etienne AnsotteEU/Etienne Ansotte

"Szczepienia w całej Europie idą coraz szybciej. Teraz nasza gospodarka, w którą tak mocno uderzyła pandemia, także musi szybko się zregenerować. Wchodzimy w fazę krytyczną odbudowy i przyszłości naszej Unii" - mówiła w oficjalnym wystąpieniu 27 kwietnia 2021 Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej.

Jej wypowiedź to jasny znak dla rządów państw członkowskich UE: Komisja oczekuje, że przyspieszą prace niezbędne do utworzenie Funduszu Odbudowy UE. To 750 mld euro, które Unia zamierza przeznaczyć na walkę ze skutkami pandemii COVID-19.

Członkowie UE powinni do końca kwietnia 2021 - do najbliższego piątku - przekazać KE Krajowe Plany Odbudowy. Czyli dokładną rozpiskę tego, jak zamierzają wydać dodatkowe pieniądze, które otrzymają z Funduszu.

Termin jest orientacyjny. Już dziś wiadomo, że część krajów wyśle swoje plany dopiero w maju. Jak na razie ma to za sobą tylko Portugalia i Grecja.

"Komisja pracuje z nimi [państwami członkowskimi - red.] - ręka w rękę i bez przerwy. Musimy skrupulatnie ukierunkować te inwestycje, by Europa była gotowa na wyzwania przyszłości. W nadchodzących tygodniach Krajowe Plany Odbudowy przekujemy w dokumenty prawne" - ponaglała Von der Leyen.

Komisja będzie miała dwa miesiące na zaopiniowanie przesłanych jej KPO. Potem zatwierdzać je będzie Rada UE.

Polsce z Funduszu Odbudowy zaproponowano w sumie 28 mld euro grantów i 34 mld euro tanich pożyczek.

KE podkreśla, że pieniądze muszą być wydawane zgodnie z celami, które wspólnie uzgodnili członkowie UE. W zdecydowanej większości na zieloną transformację energetyczną, cyfryzację i reformy uodporniające Europę na kolejne kryzysy.

"Mamy 750 mld euro, by wzmocnić naszą Unię na przyszłość. To dla Europy szansa na miarę stulecia, moment historyczny. Komisja dopilnuje, by Plany krajowe były odzwierciedleniem naszych ambicji. Jesteśmy to winni naszym obywatelkom i obywatelom, a zwłaszcza młodemu pokoleniu" - przekonywała Von der Leyen.

Poza przesłaniem KPO rządy państw członkowskich muszą dopilnować jeszcze jednego: ratyfikacji w krajowych parlamentach decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE. Bez tego Fundusz w ogóle nie będzie mógł powstać.

W Polsce - jako jednym z ostatnich krajów w Unii - ratyfikacja do niedawna stała pod znakiem zapytania. Wszystko zmieniło się we wtorek 27 kwietnia 2021.

Przeczytaj także:

Zielone światło dla Sejmu

Na wtorkowym posiedzeniu Rady Ministrów rząd ostatecznie przyjął projekt ustawy ratyfikującej powołanie Funduszu Odbudowy. Teraz będzie mógł przekazać go do Sejmu i Senatu oraz podpisu prezydenta. Parlament ma głosować nad nim zwykłą większością.

Rada Ministrów oraz Sejm miały zająć się ratyfikacją już w połowie kwietnia. Wtedy jednak PiS zrzucił ten punkt z porządku obrad rządu. Mateusz Morawiecki wprost informował, że w rządzie pojawiły się "rozbieżności". Chodziło o Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobry, która twardo i bez ogródek zapowiadała, że jej 19 posłów i 2 senatorów nie poprze ratyfikacji w parlamencie.

PiS nie miał pewności, że da radę bez ziobrystów - do zwykłej większości brakowało mu 16 posłów. Zielone światło dla Funduszu zapowiadali trzej członkowie koła Szymona Hołowni, rządzący toczyli też rozmowy z Pawłem Kukizem. Wiadomo było jednak, że bez wsparcia Lewicy, PSL i/lub KO nie uda się przyjąć Funduszu.

W OKO.press pisaliśmy, że

PiS był gotów odłożyć ratyfikację nawet do lata, by w razie czego postawić opozycję pod ścianą i atakować za zdradę europejskich ideałów. Okazało się jednak, że nie będzie to konieczne.

W poniedziałek 26 kwietnia 2021 z inicjatywą wyszedł bowiem klub Lewicy. Adrian Zandberg, Robert Biedroń i Włodzimierz Czarzasty przedstawili Mateuszowi Morawieckiemu sześć warunków poparcia Funduszu w Sejmie. Morawiecki ogłosił 27 kwietnia, że rządzący uwzględnią lewicowe postulaty w ostatecznej wersji KPO (więcej na ten temat poniżej).

W ten sposób PiS zapewnił sobie większość. Jeżeli głosować będzie cała izba niższa, do ratyfikacji potrzeba będzie 231 posłów i posłanek. Z Lewicą i Polską 2050 Hołowni, "za" głosować będzie w sumie 267. W Senacie - 49, czyli o dwóch za mało. Ale nawet jeżeli Senat ustawy nie przyjmie - wiele zależeć będzie od głosów niezrzeszonych - Sejm będzie mógł odrzucić senackie weto.

Rada Ministrów we wtorek nie przyjęła ustawy jednomyślnie. Zgodnie z zapowiedziami przeciwko zagłosował w rządzie minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Ten, jak pisaliśmy, pryncypialnie sprzeciwia się utworzeniu Funduszu Odbudowy UE.

Morawiecki spełni postulaty Lewicy?

Lewica triumfuje, KO i PSL oskarżają ją o zdradę i dogadywanie się z PiS. Część komentatorów wskazuje, że jej propozycje były zbyt mało ambitne.

Faktem jest jednak, że Lewicy udało się to, czego po 2015 roku nie dokonał nikt inny - skłoniła partię Jarosława Kaczyńskiego - przynajmniej deklaratywnie - do spełnienia jej warunków.

Chodziło o poprawki do Krajowego Planu Odbudowy, czyli projektu wydawania pieniędzy z Funduszu. Lewica zgłosiła sześć postulatów:

  • przeznaczenie minimum 30 proc. środków dla samorządów i kontrola wydatkowania poprzez opinię zarządów sejmików wojewódzkich;
  • 400 mln euro na hotelarstwo, gastronomię, turystykę i transport;
  • zbudowanie przynajmniej 75 tys. tanich, czynszowych, energooszczędnych mieszkań na wynajem;
  • transparentność – pełny plan wydawania środków przedstawiony opinii publicznej, także w części pożyczkowej;
  • 1 mld euro na dofinansowanie szpitali powiatowych;
  • komitet monitorujący, stojący na straży wydatkowania środków z przedstawicielami rządu i społeczeństwa obywatelskiego, między innymi organizacji pracodawców, przedsiębiorców, pracowników, Związku Miast Polskich, związku gmin, powiatów, Unii Metropolii.

"To była kolejna dyskusja, którą przeprowadziliśmy z naszymi kolegami z ław opozycyjnych. Muszę podkreślić, że był to jedyny klub, od którego otrzymaliśmy bardzo kompleksowe propozycje. My konstruktywnie i kompleksowo się nad nimi pochyliliśmy [...]. Dzisiaj przypieczętowaliśmy porozumienie w kilku kluczowych obszarach" - powiedział Morawiecki po spotkaniu.

"Czekamy na to, aż nasze postulaty pojawią się w dokumentach wysłanych do Brukseli, bo to jest dla nas kluczowe" - komentował Adrian Zandberg.

Jeszcze pod koniec minionego roku lider Koalicji Obywatelskiej Borys Budka przekonywał, że jego formacja bez wahania poprze Fundusz, bo spraw UE "nigdy nie traktowała w sposób polityczny". Potem w połowie marca w imieniu KO nzgłosił na Twitterze warunki współpracy z rządem. Wtedy jednak do rozmów nie doszło.

Tweet Borysa Budki z marca 2021

Dziś stanowisko Platformy w tej sprawie znacznie się zaostrzyło.

"Nie wyobrażam sobie, że Koalicja Obywatelska mogłaby się układać z PiSem poza salą sejmową, a to się dzisiaj stało. To wystarczy za cały komentarz. Jeżeli PiS potrzebował pierwszego naiwnego, to właśnie go znalazł. [...] To przykład zbrodni politycznej, której dziś dokonała Lewica" - mówił w Sejmie poseł Bartłomiej Sienkiewicz. Większość polityków KO, PSL i ich zwolenników wypowiadała się dziś w podobnym tonie.

Rząd obiecuje poprawki, ale...

Wciąż nie wiadomo jednak, jaki dokładnie kształt ostatecznie przybierze polski KPO.

Projekt po raz pierwszy opublikowano 26 lutego 2021. NGO, samorządy, stowarzyszenia przedsiębiorców i pracowników ostrzegały wtedy, że rząd nie włączył ich w proces jego konsultacji KPO, choć był do tego zobowiązany przez Komisję Europejską. Autorom projektu wytykano liczne błędy. Przede wszystkim brak dalekosiężnej wizji transformacji energetycznej i gospodarczej.

Po serii wysłuchań i konsultacji, a także po uwagach Komisji Europejskiej, rządzący zapewniają, że wprowadzą do projektu część postulowanych zmian:

  • przedstawiciele samorządów, przedsiębiorców oraz trzeciego sektora zostali dołączeniu do Komitetu Monitorującego wdrażanie KPO;
  • zwiększone mają zostać nakłady na rolnictwo - m.in. na działania retencyjne na obszarach wiejskich oraz inwestycje związane ze skracaniem łańcucha dostaw w przetwórstwie rolno-spożywczym;
  • ponad 800 mln euro na budowanie zasobu kadrowego służb medycznych;
  • dodatkowe środki na wsparcie i modernizację podmiotów leczniczych, łącznie 2,3 mld euro;
  • poszerzenie inwestycji w zeroemisyjny tabor miejski o tramwaje;
  • zwiększenie – o 100 mln euro – środków na linie kolejowe.

Do tego mają dojść wspominane wyżej postulaty Lewicy. Czy rząd zdąży ze wszystkim przed piątkiem? Nie wiadomo. Zostały trzy dni. Jak na razie nikt nie pokazał też publicznie ostatecznej wersji KPO po licznych poprawkach. Transparentność całego procesu była jednym z wymogów zgłaszanych przez lewicowych posłów i posłanki.

Domagają się tego także najważniejsze stowarzyszenia samorządu terytorialnego, przedsiębiorców i organizacji obywatelskich.

"Apelujemy o pilne upublicznienie prac nad KPO i udostępnienie nowej wersji KPO przed przekazaniem jej do Komisji Europejskiej w celu zasugerowania ewentualnych uzupełnień i poprawek. W szczególności apelujemy o wspólne uzgodnienie sposobu wdrażania KPO, zapewnienia przejrzystości podejmowanych działań oraz monitorowania poziomu realizacji zaplanowanych celów" - piszą do Mateusza Morawieckiego w apelu z 26 kwietnia 2021.

Nad wydatkowaniem środków z Funduszu w krajowych KPO czuwać będzie Komisja Europejska. W jaki sposób? W OKO.press już wkrótce analiza dostępnych mechanizmów kontroli.

;

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka, absolwentka ILS UW oraz College of Europe. W OKO.press od 2018 roku, od jesieni 2021 w dziale śledczym. Wcześniej pracowała w Polskim Instytucie Dyplomacji, w Komisji Europejskiej w Brukseli, a także na Uniwersytecie ONZ w Tokio.

Komentarze