Komornik ściągnął z Bąkiewicza resztę kary za poturbowanie Babci Kasi
Dopiero w maju tego roku udało się ściągnąć z kont polityka PiS resztę z 10 tysięcy złotych nawiązki zasądzonej za jego udział w zrzuceniu Katarzyny Augustynek ze schodów kościelnych. Razem ze zwrotem za zastępstwo procesowe i kosztami komorniczymi wyniosło to ponad 13 tys. zł
Komornik sądowy w Pruszkowie Magdalena Orlińska, poinformowała mecenasa Jerzego Jurka – pełnomocnika aktywistki Katarzyny Augustynek, znanej szerzej jako „Babcia Kasia” – o tym, iż udało się ściągnąć z Roberta Bąkiewicza całość zaległości z tytułu wyroku w sprawie poturbowania Augustyniak. W ostatnim etapie windykacji – w maju – komornik ściągnął z Bąkiewicza 2242,77 zł. Razem z egzekucjami z ubiegłego roku z polityka PiS ściągnięto w sumie 13 042,26 zł. To obejmuje także koszty zastępstwa w egzekucji (900 zł). Komornik Magdalena Orlińska wydała więc postanowienie o zakończeniu windykacji.
„Pani się nie napina”
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że uzyskanie tych pieniędzy było możliwe tylko dlatego, że Urząd Skarbowy zwrócił Bąkiewiczowi nadpłatę podatku z tytułu rocznego PIT. Konta narodowca od lat zieją pustkami, a on w swoich organizacjach oficjalnie działa społecznie. A jeśli zarabia, to kwoty tak nieznaczne, że komornik nie może ich ściągać ze względu na ustawowe limity.

Komentarze