Aż ćwierć wieku zajęło wyremontowanie wszystkich sal rozpraw i pokojów w przedwojennym Sądzie Okręgowym w Warszawie, w którym same korytarze liczą 10 kilometrów. Dla sądów nastały dobre czasy. W ciągu 10 lat rozbudowano i wybudowano 41 sądów, a w planach jest 35 kolejnych.
Koniec remontu Sądu Okręgowego w Warszawy, mieszczącego się w Alei Solidarności 127, to niemal historyczne wydarzenie w świecie Temidy. To jeden z najważniejszych sądów w Polsce, nie tylko ze względu wielkość zabytkowej siedziby. To tu toczą się poważne procesy karne – w tym polityków – i duże procesy obywateli z państwem i koncernami. Bo w Warszawie mają siedziby najważniejsze urzędy i firmy.
Koniec trwającego 25 lat remontu to też dobra wiadomość dla stołecznych sędziów i prawników, którzy tu pracują. Ale przede wszystkim dla obywateli, którzy mają tu sprawy.
Oficjalnej ceremonii zakończenia remontu, z przecinaniem wstęgi nie było. Po prostu ekipa budowalna zakończyła pracę w ostatnim skrzydle potężnego gmachu. I właśnie wkroczyła ekipa sprzątająca, która wyciera kurze i pucuje lśniące posadzki. A inna ekipa wnosi nowe meble. Zaś sędziowie przenoszą się do nowych pokojów, pachnących jeszcze farbą.
A jest co świętować. Bo jest to najdłużej trwający remont sądu w Polsce. Trwał 25 lat. Dla porównania. Budowa tego gmachu przez II wojną trwała 4 lata (w czasie wojny przez budynek uciekali Żydzi z Getta Warszawskiego).
Generalny remont zaczął się w 2000 roku, po tym, jak na biuro jednej z sędzi spadł sufit. I ćwierć wieku ekipom budowalnym zajął remont trzech głównych skrzydeł gmachu i łączników pomiędzy nimi. Zrywano podłogi, skuwano tynki, wymieniono instalacje, wyremontowano elewację i toalety.
Blask odzyskała największa sala rozpraw w sądzie, w której w 1980 roku rejestrowano NSZZ Solidarność. Łącznie wyremontowano aż 42 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Same korytarze liczą tu aż 10 kilometrów.
Remont był podzielony na trzy etapy. Wynikało to z dostępności środków. Władze sądu nie chciały też sparaliżować pracy stołecznych sądów. Bo oprócz sądu okręgowego przed remontem mieściły się tu wszystkie sądy rejonowe, a nawet SN. Z rozpoczynaniem kolejnych prac czekano na ich wyprowadzkę do nowych siedzib.
W każdym z trzech etapów remontowano po jednym głównym skrzydle budynku i część łączników pomiędzy kolejnymi skrzydłami. Dzielenie na etapy widać po wyglądzie sądu. Remonty były w innych latach i zmieniała się wizja, jak gmach ma wyglądać w środku. To, na ile mogły pozwolić sobie ekipy budowalne, wynikało też z dostępności środków.
I to widać po pierwszym skrzydle remontowanym jako pierwszym od strony Al. Solidarności. Nie ma tu dużych, brązowych drzwi do sal rozpraw. Nie ma lśniącej posadzki. Sale rozpraw są skromniej wyposażone. A korytarze są pomalowane w kolory pastelowe. Sąd był za to krytykowany. Mówiono, że wygląda jak z filmu o Barbie lub jak McDonald's.
W kolejnych latach, gdy remontowano środkowe skrzydło, postawiono już na podkreślenie powagi sądu. Ściany do połowy są wyłożone brązowym drewnem. Na korytarzach jest stylowe oświetlenie. Drzwi do sal są duże i też brązowe. Sale rozpraw są lepiej wyposażone. Wszystko przypomina poważny sąd. Pomogło wpisanie w 2009 roku wpisanie gmachu do rejestru zabytków. Dzięki temu prace były prowadzone pod nadzorem konserwatora zabytków.
Najlepiej wygląda zaś oddane teraz ostatnie skrzydło ud ulicy Ogrodowej. Wszystko jest tu na wysoki połysk i z klasą. Ten ostatni etap, który trwał cztery lata, kosztował 83 miliony złotych. Efekt jest imponujący.
Więcej o tym, jak wybudowano stołeczny sąd przed wojną, jak w czasie wojny przez budynek uciekali z getta Żydzi, co spowodowało trwający 25 lat remont oraz jak stołeczne sądy stawały na nogi po upadku PRL-u i jak wybudowano im obecne siedziby, piszemy w dalszej części tekstu.
Na zdjęciu u góry gmach Sądu Okręgowego w Warszawie. W ostatnim czasie zmieniło się też otoczenie sądu. Miasto zwęziło Aleję Solidarności. Po przeciwnej stronie zlikwidowało pełny dziur parking. W jego miejscu powstała ścieżka rowerowa, nasadzono zieleni. Fot. Mariusz Jałoszewski.
Zakończenie remontu największego sądu w Polsce to nie koniec inwestycji w stołeczne sądy (w samej Warszawie mają być wybudowane trzy nowe sądy) oraz w inne sądy w całej Polsce.
Ostatnie lata były dobre dla poprawy warunków lokalowych w sądach. Tylko w ostatnich kilku latach na same remonty i bieżące konserwacje wydawanych jest ponad 200 milionów złotych rocznie. Dla porównania w 2016 roku na remonty wydano 96 milionów. Do tego dochodzi po kilkaset milionów złotych (rocznie) na rozbudowy i budowy nowych budynków.
Choć oczywiście nie oznacza to, że nie brakuje sądów w Polsce, które nie spełniają współczesnych standardów. I nadal spadają w nich sufity. Tak było trzy lata temu w jednym z katowickich sądów, który mieści się w zabytkowym gmachu.
W Polsce jest 377 sądów powszechnych – 319 rejonowych, 47 okręgowych i 11 apelacyjnych. Warunki lokalowe zapewnia im ministerstwo sprawiedliwości. Do tego dochodzą sądy wojskowe (7 garnizonowych i 2 okręgowe), wojewódzkie sądy administracyjne (16), NSA i SN. Siedziby sądom wojskowym zapewnia MON. A sądy administracyjne i SN mają odrębne budżety.
Z informacji OKO.press uzyskanych w ministerstwie sprawiedliwości wynika, że w jeszcze w 2026 roku ma być oddanych 10 budynków w sądach (nowych i po rozbudowie). W budowie jest kolejnych 10, a w przygotowaniu następne 15. Czyli w przygotowaniu i budowie jest 35 sądów. Dla porównania w latach 2016-25 zakończono 41 takich inwestycji.
I tak, tylko w stolicy planowana jest budowa trzech, a nawet czterech nowych sądów. Chodzi o:
Inwestycja jest prowadzona z Marszałkiem Mazowsza, który obok SN wybuduje drugi budynek na siedzibę Sejmiku. W kwietniu 2026 roku podpisano umowę na ich budowę.
Ministerstwo sprawiedliwości ma też plany inwestycji w sądach powszechnych w całej Polsce. Bo wciąż są sądy, które mają fatalne warunki, jak Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa, który znajduje się w starym biurowcu, na poprzemysłowych terenach.
Plany budowy nowej siedziby dla tego sądu ogłoszono w 2023 roku, ale nie ma go na liście inwestycji na najbliższe lata, którą dostaliśmy z resortu sprawiedliwości. Co nie oznacza, że wypadł z planów inwestycyjnych. I tak:
Dla porównania w latach 2016-23 – gdy rządził minister Ziobro – oddano do użytku lub rozbudowano 33 sądy. Były lata, że w danym roku oddano jeden sąd, ale w innych latach kończono po kilka inwestycji. Nowe siedziby dostały sądy w Elblągu, Rudzie Śląskiej, Iławie, Siedlcach, Zamościu, Wejherowie, Tczewie, Bydgoszczy, Stargardzie, Toruniu, Płocku, Włocławku i Grajewie. Reszta ro rozbudowy i przebudowy.
Z kolei w latach 2024-2025 wybudowano od podstaw lub rozbudowano 8 sądów. Warunki lokalowe polepszyły się w Sądzie Rejonowym Częstochowa-Północ i w sądach rejonowych w Opolu Lubelskim, Sosnowcu, Janowie Lubelskim, Nisku i w sądach apelacyjnych we Wrocławiu i Poznaniu. Wybudowano też budynek dla wydziału ksiąg wieczystych sądów łódzkich.
Procesy inwestycyjne trwają jednak latami. Więc minister Ziobro kończył inwestycje przygotowane za rządu PO-PSL. A obecna władza kończy inwestycje przygotowane za czasów Ziobry. Obie ekipy mają też nowe inwestycje.
Gmach stołecznego sądu okręgowego ma ciekawą historię. Wybudowano go w okresie międzywojennym. Zaplanowano go jako siedzibę sądów grodzkich Warszawie. Sąd okręgowy, apelacyjny i SN były wtedy na Pl. Krasińskich, podobnie jak obecnie. Budowę powierzono Bohdanowi Pniewskiemu. Budowa rozpoczęła się w 1935 roku i zakończyła wiosną 1939 roku, tuż przed wybuchem wojny. Czyli trwała kilka razy krócej niż obecny remont.
W czasie wojny sądy dalej pracowały, ale sądziły tylko polskich obywateli. Niemcy w części gmachu zorganizowali też szpital. Gmach znajdował się na granicy Getta Warszawskiego, ale ze względu na swoją funkcję nie został do niego włączony.
Do sądu można było wejść od strony getta (od obecnej Al. Solidarności) i od części miasta poza gettem (obecnie od ulicy Ogrodowej). Uwiezieni w getcie Żydzi wykorzystywali to do ucieczki. Wchodzili do sądu jako petenci i wychodzili z drugiej strony lub przemycano ich korytarzami.
Gmach sądu ucierpiał w czasie wojny, ale nie był zrównany z ziemią jak całe getto. Dlatego po odbudowie już w 1949 roku zaczęły działać tu sądy. Gmach stał się pałacem sprawiedliwości dla wszystkich stołecznych sądów, w tym Sądu Najwyższego.
Ale po upadku PRL-u sądy tak jak całe państwo w okresie transformacji wpadły w zapaść, z której wychodziły latami. W latach 90 gmach przy Solidarności dosłownie się sypał. Drewniane podłogi na korytarzach rozwalały się i skrzypiały. Zasłonięto je więc zielonymi i szarymi wykładzinami. Ściany były odrapane, do toalet było strach wejść. Na korytarzach wisiały kable. Sędziowie siedzieli po kilka osób w pokojach. A spraw i procesów nagle zaczęło przybywać.
Kulminacyjnym momentem było oderwanie się kawałka sufitu, który spadł na biurko sędzi Elżbiety Gajowniczek. Zrobiono wtedy ekspertyzę, z której wyszło, że gmach nadaje się do szybkiego, generalnego remontu. Bo po wojnie był odbudowany szybko i po taniości. Kolejne sypiące się ściany, czy sufity były kwestią czasu. I wtedy zapadła decyzja o remoncie pierwszego skrzydła.
Wtedy też ministerstwo sprawiedliwości zaczęło myśleć o budowie nowych budynków sądów w stolicy. Bo już wtedy poza Aleją Solidarności w różnych budynkach na mieście były porozrzucane wydziały. Sąd upadłościowy był w siedzibie obecnej ministerstwa finansów.
Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów był w kamienicy przy ulicy Kredytowej. A powołany w latach 90 sąd apelacyjny w rządowym biurowcu przy ulicy Chopina. Sądy po prostu nie mieściły się w przedwojennym gmachu.
W 1999 roku wybudowano nowoczesny gmach Sądu Najwyższego przy Placu Krasińskich. Przeniósł się tu Sąd Najwyższy i Sąd Apelacyjny w Warszawie z ulicy Chopina.
Ponad 20 lat temu z gmachu przy Al. Solidarności zaczęły też wyprowadzać się sądy rejonowe. Państwo łapało tzw. okazje. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa wyprowadził się do nowej kamienicy przy Ogrodowej 51a. Ale dziś ten budynek nie spełnia żadnych standardów. Korytarze są kręte i wąskie. Nie ma tam dobrego podjazdu dla służb z konwojem więźniów.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia i Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy wyprowadził się do PRL-owskiego biurowca przy ulicy Marszałkowskiej 82. To prestiżowa lokalizacja, w samym centrum stolicy. Złapano okazję. Budynek zajmowała wcześniej znana w PRL-u Centralna Składnica Harcerska, która potem upadła (na parterze budynku był dobrze zaopatrzony sklep z rzeczami dla młodzieży, co było rzadkością w PRL-u).
Z Al. Solidarności wyprowadził się też Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza i Sąd Rejonowy dla Warszawy- Woli. Im trafiły się budynki na obrzeżach Warszawy przy ulicy Kocjana 3. Tu na sąd zaadaptowano budynki po koszarach dawnej Nadwiślańskiej Jednostki Wojskowej. To była specjalna formacja podległa MSWiA, zlikwidowano ją w 2001 roku.
Na Kocjana urządzono specjalną salę do sądzenia gangów i mafii. Ale dziś warunki lokalowe w tych sądach też odbiegają od współczesnych standardów. Po prostu wyremontowano stare budynki. W jednym z nich zachowano kręte korytarze, liczne schody, czy zaułki. Poza tym jest tam daleko, sąd znajduje się na obrzeżach Bemowa. Nie ma jednak planów budowy nowej siedziby dla tych sądów w centrum Warszawy, by były nowoczesne i bliżej obywateli.
Z gmachu na Al. Solidarności wyprowadziły się też sądy praskie. Najpierw nowo powstały Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ i Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe. One też dostały okazyjną lokalizację przy ulicy Terespolskiej 15a na Pradze Południe. To teren poprzemysłowy w okolicy ulicy Mińskiej.
Na siedzibę sądu przejęto budynek po Polskich Zakładach Optycznych, które zlikwidowano. Budynek wyremontowano. Początkowo były obawy, że są w nim jeszcze resztki ołowiu i rtęci, wykorzystywanych do produkcji aparatury optycznej.
Ostatni z Al. Solidarności wyprowadził się Sąd Okręgowy Warszawa-Praga, który został utworzony w 2005 roku. Tu też trafiła się okazja. Ministerstwo w 2010 roku kupiło budynek przy ulicy Poligonowej 3 na Pradze Południe od Radwaru, który produkuje radary dla wojska. Sąd wprowadził się tu jednak dopiero w 2019 roku. Bo adaptacja budynku zajęła lata.
Okazało się, że są tam za słabe stropy na szafy z tonami akt. I trzeba było je wzmocnić. I gdy przeprowadził się tam sąd praski, zaczęto remont zwolnione przez ten sąd ostatnie, trzecie skrzydło gmachu przy Solidarności.
Ale mimo tych wszystkich inwestycji przez 36 lat stołeczne sądy cały czas się rozrastały, bo przybywało spraw. Nadal są po mieście porozrzucane rożne wydziały. Teraz część z nich wróci do gmachu przy Solidarności. Ale niektóre dodatkowe lokalizacje są docelowe.
Wydział ksiąg wieczystych tzw. Hipoteka; znajduje się w zabytkowym gmachu przy Al. Solidarności 58, obok Starego Miasta (jest po remoncie). Sąd ten formalnie podlega pod Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa. Przy ulicy Czerniakowskiej 100 na Mokotowie wybudowano dwa nowe budynki na potrzeby wydziałów gospodarczych, żeby były w jednym miejscu. W planach jest trzeci.
Rozrastają się też stołeczne sądy administracyjne. Naczelny Sąd Administracyjny, który jest równy rangą SN, został utworzony w latach 80 i na siedzibę dostał przedwojenną kamienicę przy ulicy Jasnej, w samym centrum stolicy. Było tam kilka małych sal rozpraw. A dziś NSA ma nową siedzibę obok tej kamienicy (ją też zajmuje), którą otwarto w 2009 roku. NSA przejęło też sąsiedni budynek Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który wybudowano wcześniej (wojewódzkie sądy administracyjne utworzono w 2004 roku).
Od dwóch lat WSA w Warszawie ma nową siedzibę przy ulicy Jana Kazimierza 10, na poprzemysłowych terenach Woli (za Dworcem Zachodnim). Sąd zajmuje biurowiec, w którym się nie mieści. Ma jeszcze dwie dodatkowe lokalizacje, ale sąd myśli jeszcze o wynajęciu dodatkowej powierzchni.
Sądownictwo
Adam Bodnar
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Ministerstwo Sprawiedliwości
Sąd Najwyższy
inwestycje
Sąd Apelacyjny w Warszawie
Sąd Okręgowy w Warszawie
Sąd Rejonowy dla Warszawy- Mokotowa
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze