Kraków jest gotowy na prezydentkę. Ale to polityczki nie są gotowe na Kraków [WIDZĘ TO TAK]
W dziennikarstwie mówi się, że jeżeli tytuł kończy się pytajnikiem, to odpowiedź brzmi: nie. Kongres Kobiet, który po raz pierwszy przyjechał do Krakowa i wymyślił, że stanie się areną do wymiany opinii kandydatek na urząd prezydenta miasta, nadał panelowi tytuł „Kraków we władzy kobiet?”. Do rozmowy nawet nie doszło, bo polityczki ... wycofały się z debaty.
Niedziela, punkt dwunasta. Do sali pewnym, stanowczym krokiem wchodzi Barbara Nowacka, ministra edukacji. Zmierza prosto w stronę Moniki Piątkowskiej, senatorki z Koalicji Obywatelskiej i jednocześnie obywatelskiej kandydatki na urząd prezydenta Krakowa. Kobiety ściskają się, klepią po plecach, na sali zaraz zacznie się debata o polityce, przywództwie i feminizmie. Nowacka słyszy:
— A może pani do nas dołączy? Miejsce jest.
Nowacka niewiele myśląc, rzuca: no dobra. Chwilę po rozpoczęciu debaty tłumaczy: — To jest lekcja, którą odebrałam od kolegów-polityków. Nigdy nie mów nie. Zapytaj tylko, o czym będzie rozmowa i idź. Jeśli zapraszają, wykorzystuj tę okazję. Nie uchylaj się. Rozmawiaj, odpowiadaj na pytania. Bądź.

Komentarze