Za słowa o „odszczurzaniu” i „ odgrzybianiu” Polski, Marka Kuchcińskiego nie spotka prawdopodobnie żadna kara, choć trudno o bardziej ewidentne naruszenie godności funkcji marszałka. Sam Kuchciński w Sejmie karze posłów opozycji za o wiele mniejsze przewinienia - zabierając im wynagrodzenia i wykluczając z obrad

W Sejmie czeka wniosek opozycji o odwołanie Marka Kuchcińskiego z funkcji marszałka. Został złożony przez opozycję przed ujawnieniem przez OKO.press skandalicznej wypowiedzi Kuchcińskiego, podczas spotkania w Janowie Lubelskim. Marszałek mówił tam:

„My odbudowujemy dom – Polskę, w którym mieszka 38 milionów ludzi, prawda, a więc nie możemy odgrzybić, odszczurzyć, prawda, zastosować środków chemicznych, żeby raz-dwa wyremontować.”

Po publikacji nagrania, w czwartek, 19 kwietnia, Kuchciński tłumaczył na swoim Twitterze, że jego słowa to była tylko metafora. I ubolewał, że została nietrafnie zinterpretowana.

Pisał: „Szanowni Państwo, posłużyłem się przenośnią, która nie miała na celu nikogo obrazić. Rozmowa o przyszłości i reformowaniu Polski jest często bardzo długa i wielowątkowa – tak też było na spotkaniu w Janowie Lubelskim. Ubolewam, jeżeli ktoś nietrafnie zinterpretował moje słowa.”

Według posłów opozycji wypowiedź Kuchcińskiego w Janowie Lubelskim, to kolejny argument przemawiający za ich wnioskiem o odwołanie go z funkcji marszałka. Wniosek złożyli 13 kwietnia 2018 przewodniczący klubów PO, Nowoczesnej i PSL. Zarzucają Kuchcińskiemu ograniczanie praw opozycji, niedopuszczanie jej do głosu oraz nieuzasadnione nakładanie kar na opozycyjnych posłów.

Bezpośrednim impulsem do złożenia wniosku o odwołanie Kuchcińskiego było ukaranie Kamili Gasiuk-Pihowicz, przewodniczącej klubu Nowoczesnej.

Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu i prac nad nowelizacjami ustaw o sądach, KRS i Trybunale Konstytucyjnym, marszałek nie pozwalał posłom opozycji na pytania i emocje na sali obrad zaczęły rosnąć, Gasiuk-Pihowicz chciała w imieniu swojego klubu zgłosić wniosek o przerwę. Marszałek nie dopuścił jej do głosu. Później ogłoszono, że prezydium Sejmu głosami marszałka Kuchcińskiego, wicemarszałków Ryszarda Terleckiego i Beaty Mazurek z PiS oraz Stanisława Tyszki z Kukiz’15, ukarało Gasiuk-Pihowicz obcięciem na miesiąc o 1/4 uposażenia poselskiego. Oficjalnie – za „naruszenie powagi Sejmu”.

  • Zobacz, za co prezydium Sejmu może nałożyć na posła karę finansową

    Do 2017 roku, zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora, prezydia Sejmu i Senatu, mogły karać finansowo parlamentarzystów, którzy:

    • uniemożliwiali, poprzez rażące naruszanie przepisów regulaminów, pracę Sejmu, Senatu albo Zgromadzenia Narodowego, a także ich organów,
    • nie uczestniczyli, bez usprawiedliwienia, w posiedzeniach Sejmu, Senatu lub ich organów.

    W listopadzie 2017 Sejm wprowadził możliwość obniżenia lub odebrania uposażenia parlamentarzystom, którzy

    • naruszają powagę Sejmu, Senatu albo Zgromadzenia Narodowego.

    Zgodnie z art. 23 regulaminu Sejmu „prezydium Sejmu może podjąć uchwałę o obniżeniu uposażenia lub diety parlamentarnej posła, w wysokości nieprzekraczającej 1/2 uposażenia poselskiego lub pełnej diety parlamentarnej miesięcznie na okres nie dłuższy niż 3 miesiące”.

Finansowy bat na opozycję

Gdy ogłoszono publicznie karę dla Gasiuk-Pihowicz, poprosiliśmy biuro prasowe Sejmu o zestawienie nazwisk posłów ukaranych w tej kadencji przez prezydium i informację, jakie kary na nich nałożono.

Mimo że posłowie PiS – z Jarosławem Kaczyńskim na czele, wielokrotnie łamali w tej kadencji regulamin i naruszali swoimi wypowiedziami powagę parlamentu – na przykład występując „bez żadnego trybu” i krzycząc z trybuny do opozycji o „mordach zdradzieckich” i „kanaliach”, to

kary nakładano wyłącznie na posłów opozycji. A dokładnie – Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej.

Jak poinformowało nas biuro prasowe Sejmu – sprawa ukarania Kamili Gasiuk-Pihowicz jest jeszcze „w toku”.

Nie ma też jeszcze ostatecznego rozstrzygnięcia ws. kary nałożonej na posła Jakuba Rutnickiego z PO. Prezydium odebrało mu na miesiąc 1/4 uposażenia za to, że 21 marca 2018 roku, podczas posiedzenia Sejmu, komentował z ław poselskich wystąpienie szefa MSZ Jacka Czaputowicza. Gdy minister mówił, że członkostwo Polski w UE przynosi wiele korzyści, Rutnicki rzucił: „to jednak nie zabory” (nawiązując do słów Andrzeja Dudy, który w jednej wypowiedzi zestawił właśnie UE i zabory). A gdy Czaputowicz przypominał, że „Polska jest starą demokracją”, Rutnicki wtrącił „Trzeba ją szanować”. Według prezydium Sejmu, tymi i kilkoma innymi wtrąceniami poseł naruszył powagę Sejmu.

Z zestawienia przesłanego przez biuro prasowe wynika, że najczęściej i najdotkliwiej karanym posłem jest Sławomir Nitras z PO. Został ukarany co najmniej trzykrotnie:

  • po posiedzeniu 13 grudnia 2016 roku obcięto mu na miesiąc 1/4 uposażenia poselskiego,
  • po posiedzeniu 14 grudnia 2016 roku na dwa miesiące obniżono mu uposażenie o połowę,
  • a po posiedzeniu 29 września 2017 roku – na miesiąc o połowę (wtedy biuro prasowe informowało, że kara została nałożona na trzy miesiące).

Dwukrotnie prezydium ukarało posła Michała Szczerbę z PO:

  • po posiedzeniu 2 grudnia 2015 roku obniżyło mu na miesiąc o 1/4 uposażenie poselskie,
  • a podczas posiedzenia 16 grudnia 2016 roku marszałek Kuchciński wykluczył go z obrad.

Po jednej karze nałożono na troje posłów:

  • po posiedzeniu 29 listopada 2016 roku Monice Wielichowskiej z PO obcięto uposażenie o 1/4 na miesiąc,
  • także na miesiąc o 1/4 okrojono uposażenie Henryki Krzywonos-Strycharskiej z klubu PO, za zachowanie podczas posiedzenia 2 grudnia 2016 roku,
  • a Ryszardowi Petru z Nowoczesnej, za zachowanie 29 września 2017 roku, odebrano na miesiąc całe uposażenie.

Biuro prasowe Sejmu, nie wymieniło w swoim zestawieniu, dwóch innych posłów, o ukaraniu których było głośno w tej kadencji:

  • Krzysztofa Gadowskiego z PO (miał na miesiąc stracić 1/4 uposażenia, za zachowanie 14 grudnia 2016) i
  • Tomasza Lenza z PO (miał zostać ukarany za zachowanie podczas posiedzenia 14 kwietnia 2016 roku, obcięciem o połowę uposażenia, na miesiąc).

Szczerba – za przedłużanie wypowiedzi i „marszałka kochanego”

Do historii polskiego parlamentaryzmu – niestety niechlubnej – przejdą kary nałożone przez prezydium pod przewodnictwem marszałka Kuchcińskiego na posła Michała Szczerbę. To on dostał pierwszą karę w tej kadencji – w grudniu 2015 roku. I to kolejna nałożona na niego kara – w grudniu 2016 roku – doprowadziła do kryzysu w Sejmie.

Pierwszą karę Szczerba dostał po posiedzeniu 2 grudnia 2015 roku. W Sejmie toczyła się wówczas burzliwa debata dotycząca wyboru nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. PiS uznał, że sędziowie wybrani pod koniec rządów PO zostali powołani niezgodnie z prawem i wybrał kolejnych. Przemawiając z trybuny (w trybie pytań) Szczerba zarzucił marszałkowi, że legitymizuje bezprawne działania wobec TK. Mimo uwag marszałka, poseł przemawiał dalej. W końcu marszałek wyłączył mu mikrofon. A później nałożył na niego karę – obcięcie 1/4 uposażenia – za przekroczenie o minutę czasu wystąpienia.

Rok później – w grudniu 2016 roku w Sejmie znów było gorąco. Posłowie pracowali nad poprawkami do budżetu. Szczerba wszedł na mównicę z kartką z napisem „#WolneMediawSejmie”. Chciał w ten sposób zaprotestować przeciwko planowanym ograniczeniom dotyczącym pracy dziennikarzy w parlamencie. Marszałek Kuchciński natychmiast zaczął przywoływać go do porządku, powołując się na artykuł regulaminu, który mówi o „uniemożliwianiu prowadzenia obrad”.

Szczerba chciał wówczas zacząć zadawać pytanie dotyczące spraw budżetowych – a dokładnie finansowania warszawskiej orkiestry Sinfonia Varsovia, ale zdążył powiedzieć tylko: „Panie marszałku kochany… muzyka łagodzi obyczaje. Dlatego Warszawa jest nie…”

W tym momencie marszałek wyłączył mu mikrofon i wykluczył go z obrad, na podstawie zapisu regulaminu, który mówi, że można wykluczyć posła, który po zwróceniu uwagi „nadal uniemożliwia prowadzenie obrad”. Decyzja Kuchcińskiego doprowadziła do okupacji mównicy przez posłów opozycji, przeniesienia obrad do Sali Kolumnowej i późniejszych, nocnych protestów na ulicach Warszawy.

Nitras – za wnioski nie bardzo formalne

Poseł Sławomir Nitras dwie pierwsze kary dostał w związku z tym samym posiedzeniem Sejmu, podczas którego Kuchciński wykluczył Szczerbę.

13 grudnia 2016 marszałek odrzucał kolejne wnioski formalne opozycji. Nitras domagał się wówczas od marszałka włączenia do porządku obrad uchwały zgłoszonej przez klub PO. Marszałek zażądał od posła podania przepisu, na podstawie którego chce zabrać głos, a gdy Nitras nie odpowiedział – wezwał go do opuszczenia mównicy. Później na wniosek marszałka Nitrasowi obcięto za to uposażenie o 1/4, na miesiąc.

Dzień później – 14 grudnia – Nitras także zgłosił się z wnioskiem formalnym (który jednak nie spełniał regulaminowych warunków).

Pytał marszałka, w jaki sposób może przejść z grupy posłów karanych do grupy nagradzanych. Chciał coś dodać, ale marszałek bez zapowiedzi wyłączył mu mikrofon i przywołał do porządku (choć wg. regulaminu powinien wcześniej dwukrotnie go upomnieć).

Tym razem Nitras zapłacił za to odebraniem połowy uposażenia na miesiąc.

Kolejną karę – po posiedzeniu Sejmu 29 września 2017 roku – dostał także za wniosek formalny, który nie był do końca formalny. „Ja z wnioskiem formalnym o przerwę i o to, żeby pan marszałek nam wyjaśnił, dlaczego pan marszałek zawsze sobie upatrzy jakiegoś posła Platformy i jemu zwraca uwagę. Niech pan sobie znajdzie kolegę we własnym klubie i do niego się przyczepia” – mówił. I kontynuował: „Chciałem zauważyć, panie marszałku, że te uwagi o dzwonku do mnie… Ja sobie po prostu nie życzę, żeby pan o jakimś dzwonku mówił. Jak się panu dzwonek popsuł… to pan może sobie dzwonić pewną częścią ciała, będzie efekt dokładnie ten sam, tylko mnie proszę w to nie mieszać”. Prezydium obcięło mu za to na miesiąc pół uposażenia.

Wielichowska – za wniosek, który miała prawo złożyć

Monika Wielichowska została ukarana za wystąpienie z 29 listopada 2016 roku. Na początku posiedzenia Sejmu, w imieniu klubu PO zgłosiła wniosek formalny przerwę w obradach, by marszałek Kuchciński ustosunkował się do zamiarów ograniczenia pracy dziennikarzy w Sejmie. Marszałek Kuchciński przerwał jej, tłumacząc, że “wniosek nie dotyczy porządku dziennego”. Gdy chciała go uzasadnić, wezwał ją do zejścia z mównicy, zwrócił jej uwagę, że zakłóca obrady Sejmu i wyłączył mikrofon. Posłanka zeszła wówczas z mównicy. Ale i tak straciła ćwierć miesięcznego uposażenia. Choć to marszałek Kuchciński złamał regulamin, nie pozwalając jej na zgłoszenie wniosku.

Henryka Krzywonos-Strycharska – za kukłę zamiast wniosku

Najbardziej uzasadniona była kara dla Henryki Krzywonos-Strycharskiej. 2 grudnia 2016 roku, podczas gorącej debaty o zgromadzeniach publicznych, posłanka zgłosiła się z wnioskiem formalnym. Ale gdy weszła na mównicę nie wygłosiła wniosku, tylko zaczęła przemówienie dotyczące wcześniejszej dyskusji o spaleniu kukły Lecha Wałęsy w 1993 roku przez Jarosława Kaczyńskiego. “Bardzo żałuję, że nie ma pana posła Kaczyńskiego na sali, bo dokładnie pamiętamy, jak to było z tą kukłą i kto ją palił” – mówiła. Marszałek przerwał jej, domagając się zgłoszenia wniosku formalnego. Posłanka PO nie reagowała na prośby i kontynuowała: “A nie mówiłam parę miesięcy temu, że będą nas wyciągać z domów o godz. 6? To się sprawdza”.

Po kilkukrotnym wezwaniu do zgłoszenia wniosku formalnego, ale bez regulaminowego dwukrotnego przywołania „do rzeczy” – marszałek wyłączył posłance mikrofon. Zeszła z mównicy, dopiero gdy marszałek dwukrotnie przywołał ją do porządku. Zapłaciła za to zmniejszeniem uposażenia o 1/4, na miesiąc.

Ryszard Petru – za wprowadzanie nieporządku

Najwyższą karą finansową – odebraniem na miesiąc całego uposażenia poselskiego – został ukarany jednak Ryszard Petru. Podczas posiedzenia we wrześniu 2017 roku poseł Nowoczesnej nie chciał zejść z mównicy. Domagał się zarządzenia przerwy w obradach, by ówczesna premier – Beata Szydło, poza ustalonym porządkiem obrad, mogła przedstawić stanowisko rządu w sprawie ustawy ograniczającej handel w niedzielę. Wniosek został jednak odrzucony. Petru przekonywał jednak, że to w tym momencie „fundamentalna kwestia”, bo w wyniku ustawy pracę straci 100 tys. osób. Zszedł z mównicy, gdy Kuchciński kilkakrotnie przywołał go do porządku.

Jak widać, część ukaranych w tej kadencji posłów faktycznie naruszyła regulamin Sejmu. Ale nie bardziej niż wielu innych posłów – także z PiS – z których, kary nie dostał żaden. Regulamin łamał także sam marszałek Kuchciński. Ale zwykle to on domagał się od prezydium Sejmu kar finansowych za przewinienia (lub rzekome przewinienia) posłów opozycji. I to w znacznej mierze od niego zależał wymiar kar. Teraz to posłowie opozycji chcą, by został ukarany najsurowszą karą – pozbawieniem funkcji.

Wicenaczelna i szefowa zespołu śledczego OKO.press. Dziennikarka „Polityki” (2000–13), krótko „GW”, a od wiosny 2016 roku - OKO.press. Dziennikarka Roku Grand Press 2016. Laureatka kilkunastu innych nagród dziennikarskich, m.in. Grand Press za dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody Radia Zet im. A. Woyciechowskiego, Nagrody im. Dariusza Fikusa, kilku nagród i wyróżnień SDP (przed jego przejęciem przez dziennikarzy "niepokornych"). Bałucki charakter.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym

Wiesz więcej? Skontaktuj się z zespołem śledczym OKO.press i przekaż nam swoje informacje [email protected]