0:00
Prawa autorskie: Kuba Atys / Agencja GazetaKuba Atys / Agencja ...
06 września 2022

Legalny sędzia SN nie boi się przepisów kagańcowych i podważa status neo-sędziego SN

Stary SN podważył legalność neo-sędziów w Sądzie Najwyższym. To kolejne takie orzeczenie, które wydano mimo zakazu badania ich statusu. To orzeczenie pokazuje, że starzy sędziowie SN nadal będą stosować wyroki ETPCz i TSUE

Wydrukuj

To orzeczenie wydał jednoosobowo Bohdan Bieniek (na zdjęciu u góry, po lewej stronie), "stary", legalny sędzia Sądu Najwyższego z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Sędzia podważył status neo-sędziego SN dr. Marcina Krajewskiego z Izby Cywilnej. Orzekł, że udział Krajewskiego w składach orzekających doprowadziłby do nienależytej obsady sądu i naraziłby Skarb Państwa na odszkodowania za wadliwe wyroki. Bo został on powołany do SN przez neo-KRS, która sama została wadliwie powołana i jest powiązana z politykami.

Sędzia Bieniek uznał ponadto, że skład orzekający SN z udziałem neo-sędziego będzie naruszał artykuł 6 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, który gwarantuje obywatelom prawo do niezawisłego i bezstronnego sądu, ustanowionego ustawą. Naruszy też artykuł 45 Konstytucji, który mówi o prawie do niezależnego i bezstronnego sądu.

Sędzia Bieniek podważając legalność neo-sędziego, powołał się na wciąż obowiązującą historyczną uchwałę pełnego składu SN ze stycznia 2020 roku, wyroki ETPCz i TSUE oraz wyroki polskiego NSA. W tych orzeczeniach podważono legalność neo-KRS i dawanych przez nią nominacji neo-sędziom. Sądy i Trybunały uznały bowiem, że neo-KRS, w której zasiadają sędziowie powiązani z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą oraz wybrani w Sejmie przez posłów PiS, nie dają gwarancji tego, że awansowani przez nich sędziowie zapewnią obywatelom sprawiedliwe procesy.

To orzeczenie to sygnał, że "starzy" sędziowie SN nadal będą stosować wyroki ETPCz i TSUE dotyczące zmian w sądach wprowadzonych przez władzę PiS.

Ich stosowania zakazała im nie wprost ustawa kagańcowa z 2020 roku, autorstwa PiS. Zakazała ona sędziom podważania statusu neo-sędziów oraz podważania statusu instytucji powołanych lub obsadzonych przez PiS jak np. neo-KRS, czy TK Julii Przyłębskiej.

Zakaz ten jest jednak niekonstytucyjny. A TSUE w zabezpieczeniu z 14 lipca 2021 roku, zawieszając nielegalną Izbę Dyscyplinarną, zawiesił jednocześnie przepisy ustawy kagańcowej, pozwalające karać sędziów za podważanie statusu neo-sędziów.

Orzeczenie sędziego Bohdana Bieńka jest kolejnym już orzeczeniem starego SN podważającym status neo-sędziów i wydanym wbrew przepisom ustawy kagańcowej. Ale nie jest on jedyny w SN, który podważa status neo-sędziów SN. Od roku robią to sędziowie z legalnej Izby Karnej m.in. Jarosław Matras i Michał Laskowski. Sędzia Matras wydaje kolejne takie orzeczenia. Najnowsze jest z 6 września 2022 roku. Podważył w nim status neo-sędzi SN Małgorzaty Bednarek. To była prokurator bliska Zbigniewowi Ziobrze, która do niedawna zasiadała w zlikwidowanej Izbie Dyscyplinarnej. Status neo-sędziów podważają też legalni sędziowie z Izby Cywilnej SN.

Jak neo-sędzia Zaradkiewicz zażądał testu legalnych sędziów

Sędzia Bieniek orzeczenie wydał na posiedzeniu niejawnym 25 sierpnia 2022 roku. Tego dnia rozpoznał on wniosek neo-sędziego dr. Marcina Krajewskiego z Izby Cywilnej, który chciał, by go wyłączyć z udziału w tzw. teście prezydenckim. Chodzi o test na niezawisłość i bezstronność sędziego. Wprowadzony został on nowelizacją ustawy o SN autorstwa prezydenta.

Test ma wykazać, czy sposób powołania sędziego i jego zachowanie po powołaniu może mieć wpływ na wynik sprawy, którą ma rozpoznać. Test ma rzekomo być wykonaniem orzecznictwa ETPCz i TSUE. Ale pozwala nie tylko na badanie bezstronności neo-sędziów (przy czym ich powołanie przez neo-KRS nie może być jedyną podstawą tego testu), ale również otwiera furtkę do podważania statusu legalnych sędziów.

I to się już dzieje. Bo te przepisy wykorzystał inny neo-sędzia SN Kamil Zaradkiewicz. Zażądał on takiego testu wobec trzech legalnych sędziów SN z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Chodzi o test prezesa Izby Piotra Prusinowskiego (na zdjęciu u góry siedzi po środku), dr Dawida Miąsika (na zdjęciu u góry siedzi po prawej stronie) i Jolanty Frańczak. Wszyscy oni zasiadają w składzie orzekającym, który ma rozpoznać precedensowy pozew o ustalenie, że Zaradkiewicz nie jest sędzią SN.

Taki pozew złożył sędzia Waldemar Żurek z Sądu Okręgowego w Krakowie. To były rzecznik starej, legalnej KRS, którą PiS nielegalnie rozwiązał w trakcie kadencji. Żurek od początku rządów PiS broni niezależności sądów, za co jest najbardziej represjonowanym sędzią w Polsce. Zresztą jedną z ponad 20 spraw dyscyplinarnych ma za pozwanie Zaradkiewicza.

Sędzia Żurek pozwał Zaradkiewicza, bo nie uznaje go za legalnego sędziego SN. Nominację dostał bowiem od nielegalnej neo-KRS. Zaradkiewicz współpracował też z obecną władzą. Przed awansowaniem do SN pracował w resorcie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. W SN krótko był tzw. komisarzem prezydenta Dudy, czyli tymczasowym prezesem SN.

Żurek nie jest jedynym niezależnym sędzią, który pozwał neo-sędziów SN o ustalenie, że nie są oni legalni. Takich pozwów jest kilka. I czekają na rozpoznanie w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Sprawy czekają na werdykt TSUE, bo na ich kanwie zadano pytania prejudycjalne dotyczące tego, czy SN może sam ocenić status neo-sędziów.

O te pozwy cały czas toczyła się batalia, bo chciała je przejąć nielegalna Izba Dyscyplinarna. O przekazanie pozwów do tej Izby wystąpił również Zaradkiewicz, gdy był tzw. komisarzem. Wniosek Zaradkiewicza o zrobienie testu na niezawisłość i bezstronność składu orzekającego, który ma rozpoznać pozew Żurka, może być próbą zmiany składu orzekającego.

Kamil Zaradkiewicz, p.o. I Prezesa Sądu Najwyższego
Neo-sędzia SN Kamil Zaradkiewicz. Fot. Dawid Zuchowicz/Agencja Wyborcza.pl

Sędzia Bieniek: neo-sędzia nie może wydać legalnego wyroku

Do zrobienia testu na niezawisłość i bezstronność składu orzekającego ws. pozwu Żurka wylosowano trzy pięcioosobowe składy orzekające. Każdy zrobi test jednemu z legalnych sędziów SN. Dr Marcin Krajewski, czyli neo-sędzia, trafił do składu, który ma zrobić test sędzi Jolanty Frańczak. Oprócz niego do składu wylosowano jeszcze trzech legalnych sędziów Michała Laskowskiego, Monikę Kobę i Marka Pietruszyńskiego oraz kolejnego neo-sędziego Tomasza Szanciło.

Wniosek o wyłączenie złożył tylko Krajewski. Powołał się na znajomość z Zaradkiewiczem, który o test wystąpił. Krajewski podał, że zna go od 25 lat. Razem odbywał z nim studia doktorskie, pracował z nim oraz utrzymuje kontakty towarzyskie.

Ale sędzia SN Bohdan Bieniek rozpoznając jego wniosek, wyłączył go z testu z innych powodów. Z urzędu stwierdził, że Krajewski został powołany przez neo-KRS, której status został podważony w orzeczeniach SN, NSA, ETPCz i TSUE. Zaś sąd z udziałem neo-sędziego jest wadliwy, a co za tym idzie wydane przez niego orzeczenie może być podważone. Co będzie narażać Skarb Państwa na wypłatę odszkodowania.

To oznacza, że w miejsce Krajewskiego wejdzie wylosowany wcześniej sędzia zapasowy. Tak się składa, ze jest nim "stary", legalny sędzia SN. W składzie, który ma zrobić test na niezawisłość i bezstronność, nadal jest jednak jeszcze jeden neo-sędzia Tomasz Szanciło. Pozostali członkowie składu będą musieli więc zdecydować, czy będą z nim razem orzekać. Jeśli się na to zdecydują, tym samym zalegalizują jego status. Trudno jednak zakładać, że legalni sędziowie SN to zrobią.

Status neo-sędziów podważali wcześniej raczej sędziowie sądów powszechnych, za co są ścigani przez rzeczników dyscyplinarnych ministra Ziobry. Czyli przez głównego rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba i jego zastępców Przemysława Radzika oraz Michała Lasotę. Robią oni sędziom dyscyplinarki, choć ci wprost powołują się na orzeczenia ETPCz i TSUE. Pięciu sędziów zawiesiła za to nielegalna Izba Dyscyplinarna, takie zawieszenie grozi też grupie kolejnych niezależnych sędziów.

SN status neo-KRS i neo-sędziów podważył w uchwale pełnego składu ze stycznia 2020 roku. I choć ona nadal obowiązuje sędziów, to nie była chętnie stosowana przez sędziów SN. Zmieniło się to dopiero w 2021 roku, gdy w Izbie Karnej zaczęto uchylać wyroki wydane z udziałem neo-sędziów z sądów powszechnych oraz gdy zaczęto wyłączać neo-sędziów SN z prowadzonych spraw. Status neo-sędziów SN zaczęto podważać też w Izbie Cywilnej SN.

W 2022 roku skład siedmiu sędziów Izby Karnej wydał zaś uchwałę, w której określono zasady testu na niezależność i bezstronność sędziego. Nie jest to test prezydencki, tylko test wzorowany na zasadach określonych w wyroku ETPCz dotyczącym Islandii. I SN zrobił już pierwszy taki test na niezależność neo-sędziego Jerzego Daniluka, prezesa Sądu Apelacyjnego w Lublinie. I uznał, że nie spełnia on standardu niezawisłości i bezstronności, z powodu tego, że swoją karierę powiązał z resortem ministra Ziobry i neo-KRS. I SN uchylił wyrok wydany z jego udziałem.

Mężczyzna z brodą w kurtce - Waldemar Żurek
Sędzia Waldemar Żurek, symbol wolnych sądów. To on pozwał do SN Kamila Zaradkiewicza o uznanie, że nie jest sędzią SN. Fot. Dawid Zuchowicz/Agencja Wyborcza.pl

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne