0:00
13 stycznia 2023

Prof. Łętowska: kunktatorstwo polskich parlamentarzystów dostarcza amunicji dla łatwego pragmatyzmu KE

"Gdy łamana jest konstytucja, kończy się gra taktyczna. Co gorzej, taktyka nie dość, że szkodzi dalekowzrocznej strategii, to jeszcze jest nieskuteczna" - prof. Ewa Łętowska komentuje głosowanie opozycji nad rządową nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym, która ma odblokować środki z KPO

Wydrukuj

Piotr Pacewicz, Dominika Sitnicka, OKO.press: Sejm przyjął rządową nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, choć opozycja mogła ją odrzucić wobec secesji Solidarnej Polski. Polska 2050 głosowała przeciw, ale cały klub PSL, prawie cały KO i większość Lewicy wstrzymały się od głosu. A gdyby Pani profesor była posłanką, to jak by Pani zagłosowała, biorąc pod uwagę interes publiczny i to, jak postrzegana może być Pani decyzja przez wyborców?

Prof. Ewa Łętowska: Wyrażanie sugestii jak bym się zachowała jako posłanka (którą nie jestem i którą być nie mogę) byłoby cokolwieczek mało wiarygodne. Mogę odpowiedzieć jako obywatelka – bardzo nie lubię hipokryzji i kunktatorstwa, cenię jasne stawianie spraw. Odpowiadając jako prawoznawca oceniający praktykę parlamentarną sądzę, że pomieszanie strategii z taktyką (prymitywną) – to fatalny mariaż dla wiarygodności.

Głosując przeciw ustawie o SN opozycja wygrałaby głosowanie stosunkiem głosów 241 do 203. Wstrzymując się od głosu w praktyce utorowała drogę przyjęcia jej przez Sejm po odrzuceniu poprawek Senatu. Czy można jednak uznać - moralnie, politycznie - wstrzymanie się za równoważne z poparciem niekonstytucyjnych zapisów ustawy?

Nie, nie można. Przy konstytucji kończy się gra taktyczna. Co gorzej, jak napisałam, taktyka nie dość, że szkodzi dalekowzrocznej, strategii, to jeszcze jest nieskuteczna.

Ustawa przybliża nas jednak do uzyskania pieniędzy z UE. Jak opisać konflikt takich dwóch wartości - praworządność kontra zasadnicze wsparcie dla gospodarki i obywateli?

Nie wiem, czy przybliża. To nie jest konflikt „praworządność kontra wsparcie dla gospodarki i obywateli”. Tak ujęte pytanie fałszuje obraz praworządności – mieszcząc w tym zbyt szerokim pojęciu drobne uchybienia praworządności, nad którymi z pewnością można byłoby przejść do porządku dziennego i to, z czym my mamy teraz do czynienia. A mamy do czynienia ze świadomą, kolejną (nie wiem już którą) próbą wykręcenia kota ogonem. Ze świadomym, poważnym złamaniem Konstytucji (z dużej litery).

Mamy za sobą długi łańcuch nieskutecznych, podobnych prób kombinowania i oszukiwania w kwestii kryteriów i poziomu niezależności sądownictwa. Co gorzej, jest to próba łatania na fastrygę, ponieważ sposób naprawy nie gwarantuje powtórki z rozrywki: te same błędy, jakie napiętnowano w Luksemburgu i Strasburgu, muszą się powtórzyć przy orzekaniu przez sędziów mianowanych po 2018 roku, którzy orzekają (całkiem licznie) w NSA.

Niby naprawiamy, a przemilczamy nieuchronną recydywę.

Ustawa jest niekonstytucyjna, to oczywiste, ale czy nie poprawia jednak stanu praworządności w Polsce z poziomu minus 10 na minus 3? Czy test niezawisłości sędziów nie daje jakiejś możliwość kontroli? Czy Naczelny Sąd Administracyjny nie jest mniej opresyjnym sposobem dyscyplinowania sędziów niż Izba Odpowiedzialności Zawodowej? PiS się trochę cofnął. Czy można porzucić myślenie w kategoriach zero-jedynkowych, nawet jeśli duże autorytety prawne do tego wzywają?

Przy tej skali problemu, długotrwałości wykrętnych prób naprawy i nieskuteczności proponowanej sanacji, układanie hierarchii „stopień minus 3 zamiast minus 10” – jest jakąś sofistyczną kpiną!

Pojawiają się doniesienia, że KE zaakceptuje ustawę jako wystarczające spełnienie kamieni milowych (zwłaszcza że może odwołać się do zapisu w rozporządzeniu wprowadzającym Fundusz Odbudowy, że trzeba spełnić te warunki "w zadowalający sposób". Czy KE ma rację? Na ile dzisiejsze głosowanie opozycji dostarcza Komisji argumentów za tzw. podejściem pragmatycznym?

Przepisy dotyczące płatności, zawieszenia i rozwiązania umów w sprawie wkładów finansowych oraz pożyczek

1. Płatności wkładów finansowych oraz, w stosownych przypadkach, pożyczek na rzecz danego państwa członkowskiego na podstawie niniejszego artykułu dokonuje się do dnia 31 grudnia 2026 r. oraz zgodnie ze środkami budżetowymi i pod warunkiem dostępności środków finansowych.

2. Po osiągnięciu odpowiednich uzgodnionych kamieni milowych i wartości docelowych określonych w planie odbudowy i zwiększania odporności zatwierdzonym zgodnie z art. 20 dane państwo członkowskie przedkłada Komisji należycie uzasadniony wniosek o płatność wkładu finansowego oraz, w stosownych przypadkach, pożyczki. Państwa członkowskie mogą składać do Komisji takie wnioski o płatność dwa razy w roku.

3. Komisja ocenia – wstępnie i bez zbędnej zwłoki, a najpóźniej w terminie dwóch miesięcy od daty otrzymania wniosku – czy odpowiednie kamienie milowe i wartości docelowe określone w decyzji wykonawczej Rady, o której mowa w art. 20 ust. 1, zostały osiągnięte w zadowalający sposób. Osiągnięcie kamieni milowych i wartości docelowych w zadowalający sposób zakłada, że działania związane z uprzednio osiągniętymi w zadowalający sposób kamieniami milowymi i wartościami docelowymi nie zostały odwrócone przez dane państwo członkowskie. Na potrzeby oceny uwzględnia się również ustalenia operacyjne, o których mowa w art. 20 ust. 6. Komisję mogą wspomagać eksperci.

4. W przypadku pozytywnej oceny, dotyczącej osiągnięcia w zadowalający sposób odpowiednich kamieni milowych i wartości docelowych, Komisja przedstawia swoje ustalenia Komitetowi Ekonomiczno-Finansowemu i zwraca się do niego o opinię na temat osiągnięcia w zadowalający sposób odpowiednich kamieni milowych i wartości docelowych. Komisja uwzględnia opinię Komitetu Ekonomiczno-Finansowego w swojej ocenie.

5. W przypadku pozytywnej oceny Komisja przyjmuje bez zbędnej zwłoki decyzję upoważniającą do wypłaty wkładu finansowego i, w stosownych przypadkach, pożyczki zgodnie z rozporządzeniem finansowym. Taką decyzję przyjmuje się zgodnie z procedurą sprawdzającą, o której mowa w art. 35 ust. 2.

6. Jeżeli w wyniku oceny, o której mowa w ust. 5, Komisja stwierdzi, że kamienie milowe i wartości docelowe określone w decyzji wykonawczej Rady, o której mowa w art. 20 ust. 1, nie zostały osiągnięte w zadowalający sposób, zawiesza się płatność całości lub części wkładu finansowego oraz, w stosownych przypadkach, pożyczki. Dane państwo członkowskie może zgłosić uwagi w terminie jednego miesiąca od dnia powiadomienia go o ocenie Komisji.

Zawieszenie uchyla się dopiero po podjęciu przez państwo członkowskie niezbędnych środków zapewniających osiągnięcie w zadowalającym stopniu kamieni milowych i wartości docelowych określonych w decyzji wykonawczej Rady, o której mowa w art. 20 ust. 1

Byłabym ostrożna w braniu za dobrą monetę zapewnień, że coś już na pewno z KE uzgodniono. Nic nie uzgodniono, a wielokrotnie w tej kwestii oszczędnie gospodarowano prawdą.

KE oczywiście chce już mieć z nami spokój, bo ma po dziurki w nosie naszego stylu współpracy. Ale Komisja nie załatwi pryncypialnie naszych problemów z demokracją.

Jeżeli okazuje się, że polski parlament i polscy posłowie nie mają problemu z przymykaniem oka na własną konstytucję, z pewnością KE uzna, że mamy wystarczający stopień spełnienia kamieni milowych.

Bo Komisji nie musi obchodzić to, co się stanie później: że po tym tak obecnie lansowanym „resecie”, nastąpi nieuchronnie powtórka naruszeń praworządności, w miarę pojawiających się znów wyroków TSUE i ETPCz. Za kilka miesięcy problem się powtórzy przy kolejnych transzach pieniędzy z Funduszu Odbudowy. I wtedy w Brukseli powiedzą, że w momencie podejmowania decyzji, nie było np. wiadomo, że sprawy dyscyplinarne będą w NSA rozstrzygali sędziowie wylosowani, jak leci – z dawnych i nowych mianowań. Dodadzą, że wzięli mocne postanowienie poprawy na serio, nie bacząc na dotychczasowe doświadczenia. Paradoksalnie, kunktatorstwo polskich parlamentarzystów dostarcza amunicji dla łatwego pragmatyzmu KE.

Tyle że pryncypialność europejską Komisji Europejskiej chroni jeszcze istnienie europejskich sądów TSUE i ETPCz, a naszej pryncypialności – już nikt. Ryzyko utraty reputacji KE nie jest duże. U nas – ogromne.

Jak widzi Pani pole decyzji prezydenta Dudy? Czy o wecie mogą zadecydować jego ambicje i chęć zaznaczenia swej obecności? Bo przecież nie chodzi mu o obronę praworządności. A z drugiej strony wziąłby na siebie odpowiedzialność zablokowania pomocy z UE.

Nie mój problem, nie muszę odpowiadać, ani nawet się zastanawiać.

*Ewa Łętowska, prof. dr hab., profesor w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk, członek czynny Polskiej Akademii Umiejętności. Pierwszy rzecznik praw obywatelskich w Polsce (1988-1992), sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego (1999–2002) i Trybunału Konstytucyjnego (2002-2011).

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne