0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: ministerminister

O rezygnacji Macieja Berka – na zdjęciu u góry – ze stanowiska ministra w rządzie poinformował we wtorek 11 sierpnia 2026 roku sam premier Donald Tusk. Zrobił to na krótkim briefingu przed posiedzeniem rządu. Premier zapowiedział, że to była decyzja Berka i, że będzie on miał inne zadania. Nie zdradził jakie. Kilka godzin po wypowiedzi premiera portal Polityka Insight podał, że Berek ma być sędzią Trybunału Konstytucyjnego.

OKO.press udało się tę informację potwierdzić. Berek ma zostać wybrany na zwolnione miejsce przez wadliwego sędziego dublera Justyna Piskorskiego, któremu kadencja w Trybunale kończy się 18 września 2026 roku. Do wyboru Berka może dojść już na pierwszym po wakacjach posiedzeniu Sejmu, które zaplanowane jest w dniach 2-4 września.

Maciej Berek to uznany prawnik z dużym doświadczeniem. Ma 54 lata, pochodzi z Gdańska. Tam też ukończył studia na uniwersytecie. W 1997 roku zaczął pracę w kancelarii Senatu, a od 2004 roku pracował w NIK. W latach 2008-15 – czyli za rządu PO-PSL – był prezesem Rządowego Centrum Legislacji i sekretarzem Rady Ministrów. Premierem wtedy też był Donald Tusk.

Później Berek miał być polskim przedstawicielem w Europejskim Trybunale Obrachunkowym, ale jego wybór odwołała nowa władza, czyli rząd PiS. Jest doktorem prawa związanym z UW. Specjalizuje się w prawie konstytucyjnym i legislacji. Za władzy PiS pracował w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Przeczytaj także:

Po upadku władzy PiS został ministrem w obecnym rządzie. To m.in. on decydował jak przywracać praworządność. Liczono się z jego opiniami. I miał dostęp do premiera. Od lipca 2025 roku odpowiadał też za nadzór nad wdrażaniem polityki rządu. Czyli rozliczał ministrów z realizacji obietnic wyborczych.

We wtorek 11 sierpnia premier mówił o nim, że był jego prawą ręką w egzekwowaniu planów rządowych. Berka w tej roli zastąpi Joanna Knapińska, prezeska RCL-u i sekretarz Rady Ministrów.

Czterech mężczyzn i dwie kobiety stojąc w rzędzie pokazuje oficjalne dokumenty, w tle flagi UE i PL.
Sześciu sędziów TK wybranych przez Sejm w marcu 2026 roku. Od prawej stoją: Magdalena Bentkowska, Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz, Dariusz Szostek i Maciej Taborowski. Fot. Sejm.
Sędzia TK Sławomir Patyra przed Pałacem Prezydenckim
Siódmy nowy sędzia TK, prof. Sławomir Patyra. Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Wyborcza.pl.

Święczkowski nadal blokuje w orzekaniu 4 nowych sędziów TK

Jeśli Maciej Berek zostanie wybrany przez Sejm do TK, to będzie już ósmym sędzią wybranym przez rządzącą Koalicję. Dzięki temu w Trybunale pojawi się większość sędziów (TK liczy 15 sędziów), która będzie mogła przeprowadzić zmiany, w tym upolitycznionym przez władzę PiS sądzie konstytucyjnym.

Kiedyś TK był poważany w świecie. Ale do jego upadku doprowadziły rządy prezeski Julii Przyłębskiej. Ten upadek pogłębia obecny prezes TK Bogdan Święczkowski, były Prokurator Krajowy i zaufany Ziobry.

Od marca 2026 roku nie dopuszcza on do orzekania czterech nowych sędziów – Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdy, Anny Korwin-Piotrowskiej i Macieja Taborowskiego. Choć są oni sędziami Trybunału od momentu wyboru przez Sejm, prezes Święczkowski ich nie uznaje, bo ślubowania od nich nie przyjął prezydent Karol Nawrocki.

Prezydentowi nie spodobało się bowiem to, że za władzy PiS bronili oni praworządności. Ślubowanie to jednak czynność techniczna, czysto tytularna. Nowi sędziowie złożyli więc ślubowanie w Sejmie i złożyli je w Kancelarii Prezydenta.

Nawrocki przyjął tylko ślubowanie od nowych sędziów Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. I niedawno przyjął ślubowanie od siódmego sędziego TK, prof. Sławomira Patyry. Sejm wybrał go w czerwcu 2026 roku.

Po wyborze ósmego sędziego TK we wrześniu nowi sędziowie będą mieli większość na Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów TK. Spekuluje się, że dodatkowo może ich popierać co najmniej dwóch starych sędziów TK, wybranych w Sejmie przez PiS. I to może pozwolić na zmianę władzy w Trybunale i przywrócenie w nim praworządności oraz jego odpolitycznienie. Bo do tej pory Trybunał orzekał po myśli PiS, często poza trybem.

Prezes Święczkowski próbuje to zablokować. Ma dużo do stracenia. Prokuratura Krajowa chce mu postawić zarzuty karne w odpryskowym śledztwie dotyczącym Pegasusa. Prowadzi też inne postępowania, w których może rozważać odpowiedzialność karną Święczkowskiego za decyzje, które podejmował, gdy był Prokuratorem Krajowym.

Na razie zdominowane wcześniej przez starych sędziów TK Zgromadzenie odmówiło uchylenia jego immunitetu. Ale Święczkowski nie może być już pewny ich poparcia na Zgromadzeniu. Bo dwa razy doszło do zerwania Zgromadzenia – nie było kworum.

W sprawie blokowania przez Święczkowskiego orzekania czworga nowych sędziów trwa śledztwo Prokuratury Krajowej. Zaś trzech nowych sędziów dopuszczonych do pracy przez prezesa TK powstrzymuje się od orzekania do czasu, aż pozostali będą mogli pracować. Składy orzekające bez udziału blokowanej czwórki sędziów nie są bowiem legalne.

Mężczyzna o dużej tuszy, w okularch, rozkłada ręce stojąc na tle białoczerwonych flag
Prezes TK Bogdan Święczkowski. Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Wyborcza.pl.
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze