Małgorzacie amputowano wargi sromowe. Prokuratura umorzyła śledztwo. „Jedynym dowodem jest moje ciało”
Poszła na prosty zabieg, który miał uwolnić ją od bólu. Wyszła bez warg sromowych mniejszych. Ufała lekarzowi. Przez ponad dekadę była przekonywana, że „tak wygląda labioplastyka”, aż do momentu, w którym inny ginekolog powiedział wprost: „Pani jest okaleczona”
Małgorzata* pierwszy raz rodziła ponad 20 lat temu. Po porodzie latami odczuwała dyskomfort. Otarcia podczas ćwiczeń czy jazdy na rowerze, nawracające infekcje. W pewnym momencie doszła do wniosku, że przyczyną jej bólu może być hypertrophia labiorum minorum. To stan, w którym długość warg sromowych mniejszych – które anatomicznie mogą być dłuższe od większych – realnie utrudnia codzienne funkcjonowanie.
Postanowiła poprosić o pomoc lekarza: – Zgłosiłam się do gabinetu Waldemara S. – ginekologa, który był ordynatorem w Szpitalu Powiatowym w Kętrzynie – i zapytałam, czy cokolwiek da się z tym zrobić. To był 2012 rok; czasy, kiedy niewiele się jeszcze mówiło o ginekologii estetycznej. Podczas prywatnej wizyty lekarz stwierdził, że można wykonać nieskomplikowany zabieg zmniejszający wargi sromowe – labioplastykę. Zalecił, żebym przemyślała temat, a jak się zdecyduję, mam do niego zadzwonić i umówi mi termin stawienia na kętrzyński oddział.
Operacja została przedstawiona Małgorzacie jako względnie prosta. Pierwszego dnia miała zostać przyjęta, drugiego zoperowana, a trzeciego wyjść do domu. Jakiś czas później kilka kontroli w gabinecie i – w efekcie – nowa jakość życia. Nowej jakości jednak nie ma. Małgorzata została trwale okaleczona. Mimo upływu 14 lat nikt nie odpowiedział za wyrządzone jej krzywdy, choć z dokumentów wynika, że usunięto jej wargi sromowe.

Komentarze