Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Agata Kubis dla OKO.pressAgata Kubis dla OKO....

„Lewica forsuje jedno rozwiązanie. KO – drugie” – pisaliśmy na łamach OKO.press w połowie stycznia, kiedy Ministerstwo Cyfryzacji nieoczekiwanie opublikowało projekt rozporządzenia "w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego”.

Szef tego resortu Krzysztof Gawkowski (Lewica) zaproponował prostą zmianę – w akcie małżeństwa zamiast „kobiety” i „mężczyzny” miałyby pojawić się neutralne określenia tj. „małżonek pierwszy” i „małżonek drugi” oraz, analogicznie ojciec pierwszego małżonka czy matka drugiego małżonka, etc.

Projekt skierowano do konsultacji międzyresortowych, i to szybkich, bo ministerstwom dano raptem 10 dni. Minister Cyfryzacji przekonywał, że zmiany – technologicznie proste – wystarczy wdrożyć za pomocą rozporządzenia i wprowadzić w życie po ośmiu miesiącach od uchwalenia zapisów, z pominięciem prezydenta RP.

Projektowany odpis aktu małżeństwa, umożliwiający transkrypcje dokumentu parom jednopłciowym, które pobrały się za granicą
Projektowany odpis aktu małżeństwa, umożliwiający transkrypcje dokumentu parom jednopłciowym, które pobrały się za granicą

Czas na konsultacje minął, do resortu wpłynęły opinie – a ministerstwo cyfryzacji nabrało wody w usta i przez dwa miesiące, konsekwentnie, unikało publikacji treści tych opinii. Aż do teraz.

Polityka w tyle za życiem

W piątek, 27 marca, późnym popołudniem, resort ministra Gawkowskiego opublikował opinie kolejnych resortów oraz uwagi z konsultacji publicznych projektu rozporządzenia .

Jak prognozowaliśmy, czekano na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który potwierdził, że Polska jest zobowiązana do transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa Jakuba i Mateusza i ma na to 30 dni.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych, nie oglądając się na polityczne batalie, ogłosił też w piątek 27 marca, że będzie uznawać prawa małżeństw jednopłciowych do zabezpieczenia społecznego.

Przeczytaj także:

Urzędnicy są więc gotowi, obywatele także. A rząd?

Analiza (nielicznych) opinii ws. projektu rozporządzenia resortu cyfryzacji potwierdziła ustalenia OKO.press ze stycznia. Wskazywaliśmy, że Lewica nie ma poparcia całej koalicji rządzącej. I że ta dążyć będzie do opracowania dużej ustawy, i tak na końcu zawetowanej przez prezydenta Nawrockiego.

Problem 1. Kierwiński na nie, bo będzie zamieszanie

Projekt zaopiniowały właściwie tylko cztery ministerstwa. Resort finansów złożył uwagę formalną. Szereg zastrzeżeń, zgodnie z przewidywaniami, złożyło MSWiA kierowane przez Marcina Kierwińskiego, uznawanego za prawe skrzydło Koalicji Obywatelskiej. W politycznych kuluarach od początku słychać było, że nie będzie chciał zmian wprowadzać drogą rozporządzeń.

W swojej opinii MSWiA wskazało, że „obecne rozwiązania są ze sobą spójne”, a określenia neutralne płciowo tylko wprowadzą prawne zamieszanie, bowiem w kodeksie rodzinnym istnieje rozróżnienie na mężczyznę i kobietę, ojca i matkę – a brak tych wskazań w akcie małżeństwa mógłby doprowadzić do omyłkowej transkrypcji aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej, co jest niezgodne z polskimi przepisami.

MSWiA proponuje, by z aktu wynikała płeć, np. jako informacja dodatkowa. Resortowi nie podoba się również określenie „małżonek pierwszy” i „drugi”, co dla MSWiA jest wartościujące.

Dla resortu cyfryzacji z kolei – to zapis porządkowy, wzorowany na pierwszym i drugim świadku.

MSWiA pisze też, że konieczne są zmiany na poziomie ustawowym – choćby po to, by prawnie i odgórnie uregulować kwestię określania stanu cywilnego, w którym dziś do wyboru mamy tylko: panna/zamężna/rozwiedziona/wdowa oraz kawaler/żonaty/rozwiedziony/wdowiec. Uregulowanie tych kwestii na mocy rozporządzenia, zdaniem MSWiA, wprowadza zbyt duży chaos prawny i pozostawia wolną rękę urzędnikom.

Z kolei minister Gawkowski wskazuje, że projekt rozporządzenia to dopiero początek. I zmiany w systemie teleinformatycznym pójdą w ślad za rozporządzeniem. Pojęcie małżonka, jak tłumaczy, podyktowane jest zapisami ustawy, w których „małżonek” używany jest domyślnie, a określenie „kobieta” czy „mężczyzna” – tylko w kontekście rodzicielstwa.

Problem 2. PSL na nie, bo konstytucja

Sprzeciw wobec projektu rozporządzenia złożyli także ludowcy.

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak z PSL powołał się na Konstytucję RP, mylnie jednak wskazując, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, a nie małżonka pierwszego i drugiego. O tej zawężającej interpretacji art.18 Konstytucji pisaliśmy w OKO.press wielokrotnie.

„W żadnym wypadku, także ze względów formalnoprawnych, zmiana charakteru czy statusu małżeństwa w polskim systemie prawnokonstytucyjnym nie mogłaby przyjąć formy ratyfikowanej umowy międzynarodowej” – twierdzi w swojej opinii Ministerstwo Infrastruktury.

Sprzeciw złożył też MON, którym kieruje lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. W opinii do projektu napisał: „Nie jest jasne, dlaczego projektodawca, po ponad dziesięciu latach obowiązywania zarówno przepisów ustawowych, jak i wykonawczych posługujących się pojęciami ”kobieta„ i ”mężczyzna„ doszedł do wniosku, że przepisy rozporządzenia są niezgodne z przepisami ustawowymi” – pisze resort udając, że PSL w ogóle w ogólnopolskiej dyskusji na temat ochrony związków jednopłciowych nie bierze udziału.

MON dostrzega wyrok TSUE, ale twierdzi, że ten nie ma w Polsce obowiązującej normy prawnej – i jeśli chcielibyśmy go wdrożyć, to tylko ustawą. Nie widzi jednak przeszkód prawnych, ale ideologiczno-polityczne. Tłumaczy bowiem, że ustawa jest tu potrzebna „z uwagi na doniosłość podejmowanych we wskaznym wyroku zagadnień”.

Historyczny wyrok NSA! Urzędnik musi uznać małżeństwo jednopłciowe zawarte za granicą. Ma na to 30 dni. Fot. Agata Kubis dla OKO.press

Resort Kosiniaka-Kamysza, wzorem premiera Donalda Tuska z ostatniego tygodnia, mylnie wskazuje też, że kwestię transkrypcji małżeństw jednopłciowych dokonywanych za granicą załatwi ustawa o statusie osoby najbliższej, w której o małżeństwach nie ma słowa.

Zdaniem MON dopiero po wejściu w życie tej ustawy (której procedowanie ciągle jest w toku) można ewentualnie wprowadzać zmiany dyktowane rozporządzeniem, w związku z tym teraz resort „nie znajduje uzasadnienia do zmiany przywołanego na wstępie pisma rozporządzenia i tym samym nie uzgadnia przedmiotowego projektu”.

Wątpliwości podnoszone przez PSL wyjaśniała w wywiadzie dla OKO.press adwokatka Anna Mazurczak. „Ustawa o statusie osoby najbliższej nie wprowadza nowej instytucji prawa rodzinnego. A umowa zawierana przed notariuszem nie wpływa na stan cywilny. Z wyroku TSUE wynika wprost, że państwo polskie jest zobowiązane uznać zmianę stanu cywilnego na małżeński” – wskazywała.

Co na to urzędnicy

Krzysztof Gawkowski poinformował, że projekt „jest kierowany na kolejny etap prac legislacyjnych”. Jak dotąd przeszedł przez konsultacje publiczne, w których udział wzięli: Stowarzyszenie Homokomando (domagając się szybszego wprowadzenia przepisów), Amnesty International (doprecyzowując kwestię małożnka i proponując zmianę na „osobę w związku małżeńskim”), Fundacja Nomos, która wskazała na ryzyko wartościowania partnerów, Ordo Iuris oraz dwie osoby fizyczne.

Jedna z tych osób uznanie małżeństw jednopłciowych uznała za nadużycie prawne, moralne i logiczne, nazwała je aberracją i napisała, że nie zgadza się, by „moje małżeństwo było formalnie traktowane w USC identycznie ze związkami homoseksualnymi, gdyż to łamie moją wolność i poczucie godności”.

Swoją opinię do resortu cyfryzacji przekazało też Stowarzyszenie Urzędników Stanu Cywilnego, ktore powieliło obawy artykułowane już wcześniej w rozmowie z OKO.press.

Anna Papis ze Stowarzyszenia wyjaśniała nam bowiem, że dziś „Wzór aktu małżeństwa w Rejestrze Stanu Cywilnego wyraźnie określa płeć małżonków i nie pozwala wpisać dwóch osób tej sami płci ani precyzyjnie określić ich rodziców. System po prostu nie puści nas dalej”.

Tych trudności, jak wskazywała, jest więcej:

  • w dzisiaj funkcjonującym wzorze aktu nie da się określić stanu cywilnego małżonka zawierającego małżeństwo jednopłciowe, bowiem katalog możliwych stanów cywilnych dla kobiet jest ograniczony: panna/rozwiedziona/wdowa, podobnie jest dla mężczyzn – tylko kawaler/rozwiedziony/wdowiec;
  • do aktu nie da się wpisać numeru PESEL, ponieważ w nim zakodowana jest płeć i system z tego powodu, nie przepuści mężczyzny wpisanego w polu „kobieta”.

Każda z 11 cyfr w numerze PESEL ma swoje znaczenie. Można je podzielić następująco:

RRMMDDPPPPK

RR – to 2 ostanie cyfry roku urodzenia,

MM – to miesiąc urodzenia (zapoznaj się z sekcją „Dlaczego osoby urodzone po 1999 roku mają inne oznaczenie miesiąca urodzenia”, która znajduje się poniżej),

DD – to dzień urodzenia,

PPPP – to liczba porządkowa oznaczająca płeć. U kobiety ostatnia cyfra tej liczby jest parzysta (0, 2, 4, 6, 8), a u mężczyzny – nieparzysta (1, 3, 5, 7, 9),

K – to cyfra kontrolna.

Przykład: PESEL 810203PPP6K należy do kobiety, która urodziła się 3 lutego 1981 roku, a PESEL 761115PPP3K – do mężczyzny, który urodził się 15 listopada 1976 roku.

Źródło: https://www.gov.pl/web/gov/czym-jest-numer-pesel

Podobnie jest w odpisach aktów małżeństwa, które określają płeć małżonków i odnoszą się do rodziców kobiety i mężczyzny. W opinii do projektu rozporządzenia Urzędnicy wskazali, że bez zmian w rejestrach PESEL czy zaświadczeniach o stanie cywilnym (i nomenklatury żonaty/zamężna, etc.), nie uda się dokonać transkrypcji.

Urzędnicy zaproponowali wprowadzenie do systemu dodatkowej rubryki umożliwiającej doprecyzowanie płci osoby zawierającej związek małżeński. Wskazali też na podnoszony przez MSWiA problem dotyczący kodeksu rodzinnego i pojęć matka/ojciec.

„Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, gdy kierownik Urzędu Stanu Cywilnego stanie przed zadaniem sporządzenia aktu urodzenia dziecka urodzonego przez kobietę, będącą w jednopłciowym związku małżeńskim” – piszą urzędnicy.

Wskazują też na zasadne z punktu widzenia wyroku TSUE pytanie, czy obowiązek transkrypcji będzie dotyczył wszystkich małżeństw, czy tylko tych dokonywanych na terenie Unii Europejskiej.

Co dalej

Projekt resortu cyfryzacji ministra Gawkowskiego trafi teraz do Komitetu Stałego przy Radzie Ministrów, gdzie będzie procedowany dalej. Bez pełnego poparcia rządu projekt nie ma jednak szans na powodzenie i przyjęcie przez Sejm i Senat.

Adwokatka Anna Mazurczak: „W idealnym świecie wprowadzilibyśmy równość małżeńską, znowelizowali kodeks rodzinny i opiekuńczy pochodzący z lat 60., który nie odzwierciedla tego, w jaki sposób dziś zbudowane są rodziny i nie chodzi tylko o tęczowe rodziny. Żyjemy bardzo daleko od idealnego świata, ale to nie znaczy, że nie da się zrobić nic. I to niezależnie od tego, kto jest prezydentem. Wystarczy rozporządzenie uzgodnione między ministerstwem cyfryzacji i MSWiA, które odblokuje systemy teleinformatyczne”.

Na zdjęciu Angelika Pitoń
Angelika Pitoń

Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".

Komentarze