Marchewka i jabłka na bazarku. Suwerenność żywnościowa zaczyna się za rogiem [ROZMOWA]
Rozmawiamy z socjolożką Joanną Erbel, współkuratorką tegorocznej edycji festiwalu Warszawa w Budowie, poświęconego suwerenności żywnościowej, która staje się ważnym elementem w strategiach rozwoju współczesnych miast.
Agnieszka Kowalska: Dlaczego zajęłaś się tematem suwerenności żywnościowej?
Joanna Erbel*: Kilka lat temu poczułam, że uprawa żywności jest dziś strategiczną umiejętnością, którą warto posiadać. Zdobyłam uprawnienia rolnicze i założyłam hektarowy sad na ziemi, która należała do mojej rodziny. Potem zrobiłam kurs projektowania permakulturowego i całkowicie mnie to wciągnęło. Mieszkam teraz pół na pół na wsi i w Warszawie – to naturalne, że myślę o niej w kontekście dostępności dobrej jakości jedzenia. Dlatego powstała nasza miejska farma.
Nazwaliśmy ją Spółdzielcza Farma MOST, bo znajduje się tuż obok Mostu Siekierkowskiego. Wydzierżawiliśmy od miasta 3,6 hektara gruntu. Przebadaliśmy ziemię. Okazało się, że jest dobrej jakości. Nawet do hałasu z mostu już się przyzwyczailiśmy. To teren po dawnych ogródkach działkowych, stąd na naszym terenie tyle drzew owocowych. Jedną trzecią działki zostawiliśmy dla dzikiej przyrody, na pozostałej części uprawiamy warzywa, owoce, kwiaty. Ważne są dla nas regeneracja gleby i krajobrazu oraz wątek społeczny, bo jest to też miejsce spotkań. Prowadzimy tutaj warsztaty, lekcje dla szkół, wolontariat pracowniczy, bierzemy udział w projektach naukowych. Każdy może przyjść i zaangażować się w nasze działania. Nazywamy tę przestrzeń agriparkiem.

Komentarze