0:00
19 lutego 2022

Marsz ku czci „Burego” i kontrmanifestacje w Hajnówce. „Coroczny wstyd dla państwa polskiego”

Po raz siódmy nacjonaliści w Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych idą ku czci "Burego" przez Hajnówkę, podczas gdy mieszkańcy i aktywiści upamiętniają jego ofiary. Co wiemy o zbrodniach Romualda Rajsa? Jak władze PiS i związani z nimi historycy próbują go wybielić?

Wydrukuj

„Po raz kolejny spotkamy się w Hajnówce aby uczcić pamięć żołnierzy podziemia antykomunistycznego. W miejscu w którym wciąż ich historia jest zakłamywana! Pokażmy wspólnie, że ich idea jest wciąż żywa i stańmy razem, ramie w ramie, w kolejnym marszu” - pisali na Facebooku organizatorzy nacjonalistycznej manifestacji. (pisownia oryginalna)

Także mieszkańcy i aktywiści (m.in. Obywatele RP) spotykają się tego dnia, ale w innym celu - by uczcić pamięć ofiar "Burego". Relacja live na FB Obywateli RP:

„Marsz ku czci Rajsa "Burego" jest corocznym wstydem dla państwa polskiego i przyzwalającego na niego społeczeństwa. Jest też pożywką dla propagandy Łukaszenki i Putina, szczególnie szkodliwa w obecnym czasie" - odpowiadali w swoim ogłoszeniu na Facebooku Obywatele RP. 19 lutego 2022 o 11:00, pod Urzędem Miasta w wydarzeniu "Wieczna Pamiat" uczestniczyli mieszkańcy Hajnówki, aktywiści i posłowie Lewicy (m.in. Adrian Zandberg z Razem i Anna Maria Żukowska z Nowej Lewicy). Uczestnicy położyli znicze, kwiaty oraz odczytali nazwiska 79 ofiar bandy "Burego". Zaapelowano do władz miasta o ufundowanie tablicy upamiętniającej pomordowanych oraz o organizację bardziej oficjalnych obchodów w następnych latach.

Fot. Agata Kubis

Dziś wieczorem w OKO.press relacja fotograficzna (Agata Kubis) i filmowa (Robert Kowalski) z marszu nacjonalistów.

Kim był „Bury”

Romuald Rajs „Bury” był „żołnierzem wyklętym”, dowódcą 3. Wileńskiej Brygady Narodowych Sił Zbrojnych.

Co obciąża „Burego”? Według ustaleń IPN (oraz badań historyków niezwiązanych z IPN) oddział „Burego” między 29 stycznia i 2 lutego 1946 roku zamordował co najmniej 79 osób - cywilów.

  • 29 stycznia 1946 roku we wsi Zaleszany zastrzelił i spalił 16 osób oraz zastrzelił 2 osoby we wsi Wólka Wygonowska;
  • 31 stycznia 1946 roku w pobliżu wsi Puchały Stare zastrzelił 30 osób (tzw. furmanów), które zmuszono wcześniej do wykonania pracy dla oddziału;
  • 2 lutego 1946 roku we wsi Zanie zastrzelono lub/i spalono 24 osoby, zraniono 8; we wsi Szpaki zastrzelono lub/i spalono 5 osób i postrzelono 4, z których dwie zmarły.

Szczegóły można znaleźć w komunikacie IPN o umorzeniu śledztwa w tej sprawie z 2005 roku. (tutaj).

Śledztwo IPN było prowadzone „w sprawach zbrodni przeciwko ludzkości popełnionych w celu wyniszczenia części obywateli polskich, z powodu ich przynależności do białoruskiej grupy narodowościowej o wyznaniu prawosławnym”.

Według śledczych IPN: „Nie kwestionując idei walki o niepodległość Polski prowadzonej przez organizacje sprzeciwiające się narzuconej władzy, do których należy zaliczyć Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, należy stanowczo stwierdzić, iż zabójstwa furmanów i pacyfikacje wsi w styczniu, lutym 1946 roku nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż noszą znamiona ludobójstwa. W żadnym też wypadku nie można tego, co się zdarzyło, usprawiedliwiać walką o niepodległy byt Państwa Polskiego”.

Pamięć o zbrodniach

W lutym 2018 roku OKO.press opublikowało reportaż o zbrodniach „Burego” - opowieść 79-letniej wówczas pani Klaudii, mieszkającej przez całe życie w Zaleszanach. Oddział zamordował w jej wsi 16 osób.

Oto fragment jej wspomnień:

Pani Klaudia: „Żołnierze okrążyli dom, w którym my wszyscy byli zebrani. Jeden koło drugiego stał z karabinem, a drzwi do nas były zapieczętowane. Potem przychodzi żołnierz i pyta: «Gdzie sołtys?». Nie ma. No to mówią: «Piotr, syn sołtysa, proszę wyjść». A ten dzieciak szesnastoletni biedny - Boże kochany - jak on płakał. Żołnierza całował po dłoniach. Krzyczał: «Nie pójdę!». Wyszedł on i jego zaraz przy tych krzyżach na drodze zastrzelili. I jeszcze z nim jednego człowieka z sąsiedniej wsi zabili. Z Suchowolców przyszedł i dowód miał nie taki jak trzeba. Bo innych to normalnie do wsi wpuszczali. Ale wypuszczać nikogo.

No i tak: «Piotra zabili. Oj, Boże». Ta matka to z płaczu omdlała. Wszedł żołnierz i jak ja to pamiętam - 7 lat miałam - chyba Bóg mi dał taką pamięć. Wszedł - i tak o z bronią do góry - i zaraz podpalili. Już zaraz sufit się palił, a wszyscy padli na ziemię. I cała wieś się paliła. Niektórzy mówili, że to słonko zachodzi. Ale nie, już wieś się paliła. A jedna kobieta tak o mówi: «nas wszystkich nie wystrzelają. Kogo zastrzelą, tego zastrzelą. Uciekajmy, wybijajmy drzwi». A mój brat, jak zaczęli wybijać te drzwi belkami, to pobiegł na podwórko. Biedny dzieciak. Ile on miał? 11 lat chyba. Pobiegł i za chlewem się schował, i woła nas wszystkich. I my uciekaliśmy - siostra mnie ciągnęła. A tu już chlew - za którym się schował - się palił, już stodoła się paliła”.

Całość można przeczytać tutaj.

Wybielanie „Burego”

Rajs został skazany na śmierć przez komunistyczne władze i stracony w 1949 roku. 46 lat później sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił ten wyrok.

11 marca 2019 IPN opublikował anonimowy komunikat, wybielający „Burego”.

„W świetle najnowszych badań naukowych informacje z ustaleń końcowych śledztwa w sprawie „Burego” w wielu obszarach są wadliwe”

Autor komunikatu odwoływał się przy tym do pokrętnej logiki: „Miał przecież możliwości, by puścić z dymem nie pięć, ale znacznie więcej wiosek białoruskich w powiecie Bielsk Podlaski”. [To zdanie, pisane takim językiem, jest dosłownie zacytowane w komunikacie IPN wybielającym Burego; nam również trudno w to uwierzyć - przyp. OKO.press.]

Usprawiedliwieniem dla „Burego” ma być to, że nie zaatakował większej ilości wiosek.

W 2016 roku autor przywoływanej przez IPN biografii „Burego”, Michał Ostapiuk, podpisał się pod oświadczeniem „W obronie dobrego imienia kpt. »Burego«”. Autorzy oświadczenia zaprzeczają jakimkolwiek błędom Rajsa podczas akcji w białoruskich wsiach na przełomie stycznia i lutego 1946 roku. Na końcu piszą o „Burym”:

„Należy do grona Żołnierzy Wyklętych - tych, którym zawdzięczamy wolną Polskę”.

W 2019 roku Ostapiuk był zatrudniony jako „specjalista” w delegaturze IPN w Olsztynie. Jest autorem licznych artykułów na temat „Burego”, publikował m.in. w „Naszym Dzienniku”.

W lutym 2020 roku, na portalu ohistorie.eu, historyk prof. Mariusz Mazur na podstawie analizy tekstów Kazimierza Krajewskiego, Grzegorza Wąsowskiego i Michała Ostapiuka pokazał, do jakich strategii uciekają się autorzy piszący o podziemiu z pozycji apologetycznych.

„Historycy stosujący metodę krytyczną interpretują źródła tak, by ustalić najbardziej prawdopodobny i możliwie obiektywny obraz zdarzeń. Apologeci interpretują źródła tak, by opisywane osoby czy organizacje ukazać w pozytywnym świetle”

- komentował w OKO.press prof. Rafał Wnuk, historyk, badacz powojennego zbrojnego podziemia.

Marsze ku czci „Burego”

Od 2015 roku w Hajnówce odbywa się Marsz Żołnierzy Wyklętych, organizowany przez środowiska nacjonalistyczne.

W czwartej odsłonie pochodu, którą w lutym 2019 roku filmowało OKO.press, uczestniczyło ok. 250 nacjonalistów z wielu miast Polski: Białegostoku, Lublina, Bydgoszczy, Wrocławia (w tym Piotr Rybak, skazany za publiczne spalenie kukły Żyda).

Skandowali znane z innych pochodów i wydarzeń skrajnej prawicy hasła, m.in. „Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę”, nieśli transparent „Bury nasz bohater”.

Obywatele RP stanęli na drodze pochodu, rzucając na ziemię białe róże (symbol antyfaszystowski, nawiązujący do niemieckiej antyhitlerowskiej organizacji Weisse Rose), które nacjonaliści zdeptali przechodząc.

Drogę utorowała im policja, zamykając Obywateli w kordonie. Wobec antyfaszystów wystosowano łącznie 68 wniosków o ukaranie. Wcześniej warszawscy funkcjonariusze uniemożliwili wyjazd autokaru Obywateli ze stolicy - pisaliśmy w 2019 roku.

W 2020 roku jako organizator Marszu Żołnierzy Wyklętych podpisała się strona Podlaski Przegląd Narodowy, publikująca treści wymierzone w Unię Europejską, islam czy osoby LGBT. Te ostatnie nazywała „chorobami cywilizacyjnymi”.

W zaproszeniu na wydarzenie organizatorzy nazwali Hajnówkę „jedynym miastem w Polsce, w którym do dzisiaj szarga się dobre imię żołnierzy podziemia niepodległościowego”. „To właśnie tam wielu mieszkańców nazywa siebie Rusinami, a tamtejsze ziemie wedle ich mniemania są okupowane. Hajnówka należy do państwa polskiego. Dlatego też naszym moralnym obowiązkiem jest to, aby w końcu na tej ziemi myśl o Bohaterach zwyciężyła” - piszą.

A dalej: „Teraz przyszedł czas na nas - ludzi zdeterminowanych, którzy chcą obalić ostatni bastion komuny w Polsce. Sukcesywnie, krok po kroku”.

Lokalna społeczność protestuje

Marsz Żołnierzy Wyklętych budził wcześniej protesty m.in. lokalnych radnych i białoruskiej ambasady. Wobec odsłony z 2018 roku toczyło się postępowanie prokuratury w związku z podejrzeniem propagowania faszyzmu. Wcześniej prokuratura je umorzyła, jednak na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich sąd w Bielsku-Białej nakazał jego wznowienie.

W roku 2019 burmistrz Hajnówki zakazał pochodu, zakaz został jednak uchylony przez białostocki sąd.

21 lutego 2020 burmistrz i radni „z całą stanowczością” potępili zbrodnie dokonane w ramach tzw. rajdu „Burego” po białoruskich, prawosławnych wsiach Białostocczyzny w 1946 roku. Jednogłośnie „wyrazili dezaprobatę” dla organizacji tu kolejnego marszu przez nacjonalistów.

W 2020 roku pod pomnikiem ofiar „Burego” odczytywano imiona i nazwiska ofiar. „Zastrzelony za odmowę wydania ojca”, „nie dała się zgwałcić”, „zastrzelony w podpalonej stodole”, „pochowany w zbiorowej mogile”. Podawano wiek. 60 lat, 40 lat, 20 lat, 17, 14, 12, 7 lat, 7 dni…

Pod pomnikiem zjawili się też posłowie Lewicy. Kandydujący wtedy na prezydenta Robert Biedroń obiecywał, że postara się „nie dopuścić więcej do naruszania godności i pamięci tych ludzi, zakłamywania historii”. Adrian Zandberg zwrócił uwagę, że jednymi ze składających wieńce pod pomnikiem pamięci ofiar powinni być dzisiaj prezydent i premier.

„Bury” jako obiekt kultu

PiS miał (i ma nadal) problem z mówieniem i pisaniem o zbrodniach popełnionych przez „wyklętych”. Oficjalnie są przedmiotem kultu - poświęca się im publikacje, wystawy (i całe muzea, jak np. budowane długo muzeum w Ostrołęce). Sejm wydaje ku ich czci okolicznościowe uchwały, niekiedy przy protestach opozycji - np. w sprawie „Łupaszki”, którego oddział też dopuścił się zbrodni na cywilach.

W czerwcu 2021 prezydent Andrzej Duda złożył wieniec pod pomnikiem zamordowanych przez żołnierzy „Burego” mieszkańców wsi Zaleszany. W przemówieniu nie wspomniał jednak, kto ich zabił.

Równocześnie kult Rajsa kwitnie. Np. w grudniu 2020 roku opisywaliśmy, jak państwowy Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej uczcił „Burego” na Facebooku. We wpisie instytut sugerował np., że niektórzy mieszkańcy byli uzbrojeni. Pisał również, że „W sposób właściwy dla tej propagandy i niczym nieudokumentowany, przypisano »Buremu« intencję eksterminacji ludności białoruskiej i prawosławnej, która zamieszkiwała pacyfikowane wsie”.

Symboliczne miejsce pochówku „Burego” już istnieje - w Orłowie, na miejscu ostatniej bitwy oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego pod jego dowództwem. W 2021 roku złożył na nim kwiaty - w asyście wojskowej - Paweł Piotr Warot, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej IPN w Białymstoku.

View post on Facebook

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne