0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plDawid Zuchowicz / Ag...

Maciej Mitera to jedna z głównych twarzy „dobrej zmiany” w sądownictwie. Jego kariera, dzięki poparciu PiS, potoczyła się w ostatnich latach wręcz błyskawicznie. „Polityka” pisała o nim „modelowy sędzia dobrej zmiany”.

Zanim władzę przejęło Prawo i Sprawiedliwość, Mitera niczym się nie wyróżniał, zaczynał jako asesor sądowy w 2000 roku, zajmując się wykroczeniami. Za pierwszych rządów PiS-u trafił na kilka lat na delegację do Ministerstwa Sprawiedliwości. Ściągnął go tam sędzia Andrzej Kryże, człowiek PiS, a w czasie PRL sędzia skazujący opozycjonistów. Po zmianie władzy wrócił do sądzenia spraw wykroczeniowych. Jednak gdy PiS wygrał wybory w 2015 roku, Mitera w 2016 roku powrócił na delegację do MS.

W swoich wypowiedziach konsekwentnie powielał przekaz władzy, co docenił minister Ziobro i w lutym 2018 roku mianował go prezesem Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście. To bardzo ważny sąd, tam najczęściej zapadają wyroki przeciwko aktywistom prodemokratycznym i demonstrantom.

Miesiąc później, dzięki poparciu i podpisom ludzi Ziobry z Ministerstwa Sprawiedliwości (88 proc. na jego liście) Mitera w 2018 roku został wybrany przez Sejm członkiem neo-KRS, a potem został jej rzecznikiem prasowym.

Sędzia Wojciech Łączewski oceniał, że zmiana prezesa pogorszyła warunki pracy w sądzie i upolityczniła go. Waldemar Żurek, sędzia walczący o niezależność sądownictwa, dodawał, że Mitera to „koniunkturalista”.

Jeśli tak jest faktycznie, to najwyraźniej koniunktura się zmienia – Maciej Mitera z bardzo ostrego sędziego, skazującego przeciwników PiS na dotkliwe wyroki, ostatnio nagle zaczął aktywistom umarzać ich sprawy.

Najpierw umorzenie, potem wysłuchanie stron

Miał opinię srogiego dla aktywistów anty-PiS.

To przeniesienie Bilińskiego oburzyło aktywistów na tyle, że w lipcu 2019 roku 70 osób złożyło w sądzie wnioski o odwołanie Mitery.

Miesiąc ograniczenia wolności za dwie wlepki na pomniku

Katarzyna Augustynek, znana jako „Babcia Kasia”, opisuje swoje doświadczenia z Miterą, w których widoczny jest proces łagodzenia wysokości kar z upływającym czasem.

  • 9 kwietnia 2021 Augustynek przylepiła na pomniku ofiar tragedii smoleńskiej dwie naklejki: „Nie lubię PiS” oraz „Stop obłudzie PiS”. Policja zarzuciła jej, że zrobiła to bez zgody zarządzającego tym terenem, czyli wojska. W kwietniu 2022 Mitera wydał bardzo surowy wyrok nakazowy – miesiąc ograniczenia wolności w wymiarze 40 godzin prac na cele społeczne. „To był kuriozalny wyrok, prawdziwy Mitera z dawnych czasów. Bo takie sprawy sądy standardowo mi od razu umarzają” - podkreśla Babcia Kasia. Odwołała się. Sprawa w toku.
  • 7 października 2021 Polacy demonstrowali pod budynkiem Trybunału Konstytucyjnego, bo Julia Przyłębska z Krystyną Pawłowicz i Stanisławem Piotrowiczem obradowali tam nad wyższością polskiej Konstyucji nad europejskim prawem. Wyrok miał być kolejnym elementem prawnego polexitu. Policja zarzuciła Augustynek, że nie stosowała się do poleceń. 20 maja 2022 Mitera wydał w tej sprawie wyrok nakazowy, skazując ją na 500 zł grzywny.

Przeczytaj także:

  • 12 czerwca 2021 pod pomnikiem Kopernika na Krakowskim Przedmieściu młodzi ludzie urządzili happening i protest przeciwko przemocy policji. „To było tuż po tym, gdy policja postrzeliła człowieka, który miał zdiagnozowaną schizofrenię. Utrzymywano go w śpiączce farmakologicznej”, wspomina Augustynek. Ona dołączyła do młodych, używała swojej małej "szczekaczki". Policja postawiła jej zarzuty przewodniczenia nielegalnemu zgromadzeniu (art. 52 KW) i używania urządzeń nagłaśniających (art. 343 ustawy o ochronie środowiska). W sierpniu 2022 Mitera skazał za to aktywistkę - ale już zdecydowanie najłagodniejszą z tych 3 kar - „jedynie” na 300 zł kary.

Inna aktywistka antyrządowa, Zuzanna Lesiak, też była skazywana przez sędziego Miterę w wyrokach nakazowych.

  • 2 lipca 2021 Mitera skazał ją na 100 zł za to, że w 11 stycznia 2021, na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Królewskiej brała udział w zgromadzeniu, co było zignorowaniem pandemicznych obostrzeń;
  • Analogiczny był wyrok Mitery z 16 lipca 2021, za udział Lesiak w spontanicznym zgromadzeniu (19 stycznia 2021) oraz za blokowanie ruchu na drodze w centrum Warszawy. Grzywna 100 zł.
  • 4 maja 2022 Mitera ponownie uznał ją winną za to, że na pl. Piłsudskiego w czasie pandemii (9 maja 2021) „umieściła rysunki bez zgody zarządzającego” - aktywiści z Lotnej Brygady Opozycji i ich przyjaciele, przez kilka weekendów malowali wtedy krzyże węglem drzewnym, w hołdzie ponad 100 tys. (wówczas) ofiar „nieudolnej walki rządu PiS z pandemią”. Mitera zasądził od aktywistki 200 zł grzywny oraz 200 zł na rzecz „pokrzywdzonego”, czyli jednostki wojskowej, zwalniając ją tylko z kosztów procesu. „To było bardzo surowe orzeczenie” - ocenia Lesiak, która jako aktywistka ma już spore doświadczenie w polskim sądownictwie.

„Wszystkie te sprawy potem wygrałam po odwołaniu - były umarzane w sądzie rejonowym” - podkreśla Zuzanna Lesiak.

Mitera miał więc u aktywistów złą opinię – jeśli sprawa trafiała do niego, to nikłe były szanse na wygranie przez przeciwnika PiS.

Choć się to sporadycznie zdarzało. 17 listopada 2021 Mitera umorzył postępowanie wobec pani Pauliny, której policja zarzuciła naruszenie porządku w miejscu publicznym w słynnym, masowym kotle pod TVP na pl. Powstańców Warszawskich 18 listopada 2020 roku. „Czyn w przedmiotowej sprawie został powiązany z rozporządzeniem Rady Ministrów, co ewidentnie nie stanowi podstawy ustawowej jak wymaga to art. 54 kw.” - tłumaczył Mitera. Rozprawa trwała 10 minut. Mecenas broniący aktywistów twierdzi, że zarzuty braku maseczki Mitera umarzał „hurtowo”.

„Ale wyraźnie widać u niego pewną ewolucję” - zaznacza prawnik, który broni u niego swoich klientów.

Czyn pozbawiony był „nawet minimalnego stopnia szkodliwości społecznej”

Ta „ewolucja” przybrała raczej formę rewolucji jesienią tego roku. Aktywiści donoszą nam o sześciu sprawach wykroczeniowych, w których – ku ich zaskoczeniu – Mitera umarzał/ uniewinniał demonstrujących przeciwko rządzącym.

  • 6 września Mitera umorzył dwie sprawy wobec Babci Kasi. W jednej z nich była oskarżona o to, że 29 września 2021 pod MEiN „zakłócała porządek publiczny”. „Trzymaliśmy się za ręce i leżeliśmy przed bramą” - opisuje Augustynek. To był jeden z szeregu protestów przeciwko ministrowi Czarnkowi. Dokumentów drugiej ze spraw tego dnia umorzonych przez Miterę aktywiska nie potrafi znaleźć. „Według sygnatur sądowych w aplikacji sądowej w telefonie trwających i skończonych spraw mam aż 71” - tłumaczy.
Ludzie zawinięci w koce termiczne leżą na chodniku z symbolicznymi klepsydrami mówiącymi, ze sa ofiarami zniszczonej przez Czarnka edukacji
29.09.2021 Warszawa, aleja Szucha, chodnik przed Ministerstwem Edukacji i Nauki. Blokada ministerstwa zorganizowana przez aktywistów Mlodzieżowego Forum LGBT+ w ramach protestu przeciw polityce i wypowiedziom ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. Fot Kuba Atys /Agencja Wyborcza
  • 7 listopada 2022 roku, sędzia Mitera także umorzył Katarzynie Augustynek dwie inne sprawy wykroczeniowe. Pierwsza dotyczyła zdarzeń z 27 października 2021, gdy na kolumnie Zygmunta II Wazy nalepiła dwie naklejki: jedna z wizerunkiem JP2 z wielokolorową flagą, a druga z flagą LGBT, za co dostała naganę w wyroku nakazowym. Warto podkreślić – wcześniej za wlepki na schodach smoleńskich Mitera ją skazał.
  • Druga sprawa dotyczyła blokowania „płodobusa”, czyli furgonetki z antyaborcyjnymi zdjęciami, 24 marca 2022 na ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Umorzył. „Byłam bardzo zdziwionia tym orzeczeniem, bo sędziowie rzadko umarzają blokowanie płodobusów. A szczególnie Mitera”, ocenia Babcia Kasia.
  • Zuzannie Lesiak ten sędzia ostatnio także umorzył sprawę. I to też 7 listopada. Dotyczyła sytuacji z 10 maja 2021 roku - aktywistka miała nie stosować się do poleceń policji, wydawanych jej na pl. Piłsudskiego. Aktywiści wówczas pikietowali całą noc z zapalonymi zniczami, które upamiętniały śmierć dziesiątek tysięcy ludzi w pandemii. Nad ranem policja ich wyniosła stamtąd, bo o 09:00 miała się odbyć miesięcznica. Umarzając postępowanie sędzia Mitera zaznaczał, że jej czyn pozbawiony był „nawet minimalnego stopnia szkodliwości społecznej”. I argumentował: „Jej wolność wyrażania opinii (udział w zgromadzeniach legalnych) nie powinna być niczym ograniczona. W ocenie sądu jest to niezbędne dla społeczeństwa demokratycznego”.

Trzeba przypomnieć, że wcześniejsze skazujące wyroki Mitery głównie dotyczyły uczestnictwa demonstracji.

O niedawnym umorzeniu swojego postępowania przez sędziego Miterę mówi nam też lider Lotnej Brygady Opozycji Arkadiusz Szczurek. Ponieważ spraw sądowych za swoją aktywność na ulicach ma już grubo ponad 100, nie potrafi odnaleźć jej dokumentacji ani odtworzyć dokładnie czego dotyczyła. Szczurek ma czasem nawet trzy rozprawy tygodniowo.

„To koniunkturalista. Może poczuł, że teraz wiatr już wieje w inną stronę”

Wśród warszawskiej tzw. opozycji ulicznej, teraz już się mówi: „coś pyknęło i Mitera ułaskawia”.

Co „pyknęło”?

W lutym Mitera przestał być prezesem Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście. Skończyła mu się kadencja i resort ministra Ziobry nie powołał go na następną. Nieco później, w marcu, okazało się, że PiS już nie chce Mitery w neo-KRS bis. Czemu? Bo należał do tzw. frakcji gołębi, czyli tych, którzy chcieli bardziej obiektywnie nominować sędziów, a nie tylko pomazańców partii. Mitera razem z ówczesnym przewodniczącym neo - KRS Leszkiem Mazurem ujawnili też patologię tego środowiska - część członków neo-KRS dorabiała duże sumy pracą w komisjach neo-KRS. Tym obydwaj podpadli KRS - owej frakcji „jastrzębi” i w efekcie stracili funkcje: Leszek Mazur przestał być przewodniczącym, Maciej Mitera przestał być członkiem prezydium KRS i rzecznikiem prasowym. Decyzję podjęto w tajnym głosowaniu.

Mitera zaczął więc się ubiegać o miejsce w Sądzie Najwyższym w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. To miał być „złoty spadochron”, ciepła posadka na lata.

Teraz Mitera jest bowiem "tylko" sędzią w Wydziale Karnym Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście, któremu prezesował przez kilka lat.

Próbowaliśmy się z nim skontaktować, by dowiedzieć się, skąd tak nagła zmiana w orzecznictwie. Nie odbierał telefonu, nie odpowiadał na sms ani zostawione info.

„To jest koniunkturalista. Postawił na złego konia. Nie wyszło i może poczuł, że wiatr teraz już wieje w drugą stronę. To człowiek, który ma duże ambicje, wykraczające poza faktyczne jego predyspozycje. Przecież on wcześniej robił wykroczenia na Woli (w sądzie - red.), a tutaj od razu do KRS...” - mówi anonimowo prawnik, który go zna, uśmiechając się trochę z politowaniem.

Sędzia Piotr Gąciarek, znany z walki o niezależność wymiaru sprawiedliwości, zna Miterę z dawnych lat i obserwował jego uczestnictwo w destrukcji wymiaru sprawiedliwości. „Jeśli wydaje orzeczenia, w których akceptuje możliwości obywateli do demonstrowania, to bardzo dobrze – to trzeba doceniać. A krytykować go należy za to, że uczestniczył w destrukcji systemu sądownictwa w Polsce, zarabiając na tym z 500 tys. zł” - podkreśla Gąciarek.

Prof. Marcin Matczak, znany prawnik występujący w obronie praworządności w Polsce: „Nie odnoszę się do konkretnych spraw, ale sytuacja, w której ktoś będący beneficjentem zmian zachowuje się w sposób X, a potem przestaje i zachowuje w sposób Y – to musi budzić wątpliwości i pytania. A nie powinno”.

;
Krzysztof Boczek

Ślązak, z pierwszego wykształcenia górnik, potem geograf, fotoreporter, szkoleniowiec, a przede wszystkim dziennikarz, od początku piszący o podróżach i rozwoju, a od kilkunastu lat głównie o służbie zdrowia i mediach. Zaczynał w Gazecie Wyborczej w Katowicach, potem autor w kilkudziesięciu tytułach, od lat stały współpracownik PRESS, SENS, Służba Zdrowia. W tym zawodzie ceni niezależność.

Komentarze