Gdyby Morawiecki naprawdę chciał zadbać o zatrzymanie przemocy wobec kobiet, powinien czym prędzej wprowadzić porzuconą przez swój rząd Konwencję Antyprzemocową, wycofać szykany wobec "obcych ideowo" specjalistycznych organizacji pozarządowych, zadbać o prewencję i edukację równościową. Wymagałoby to wymiany połowy gabinetu i zmiany własnych poglądów

„Równość szans i zero tolerancji dla przemocy” – to według zapowiedzi Mateusza Morawieckiego – filary polityki rządu wobec kobiet. W exposé świeżo powołany premier składał deklaracje, jakby się urwał z którejś ze świątecznych choinek i zapomniał, jakiego rządu był wicepremierem i jest premierem.


Państwo jest naprawdę silne, jeśli jest w stanie ochronić swoich słabszych obywateli. Dlatego stanowczo mówię: nie ma zgody polskiego rządu na przemoc ani jakiegokolwiek przyzwolenia na przemoc

Mateusz Morawiecki, Sejm - 12/12/2017

12.12.2017 Warszawa , Sejm . Premier Mateusz Morawiecki podczas expose . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


PiS w kwestii przemocy jest silny tylko w gębie


Rząd prowadzi politykę, w której ochrona kobiet przed przemocą, nie jest priorytetem. Wręcz przeciwnie, systematyczne ignorowano, a momentami niszczono działania w obronie praw kobiet, zarówno europejskie jak krajowe, pod hasłem zwalczania inicjatyw obcych ideowo.

W swoim exposé (tu w wersji wideo) premier zgasił ewentualne nadzieje kobiet na zasadniczą zmianę podejścia rządu podkreślając – zgodnie z konserwatywnym światopoglądem – odrębne miejsce kobiet w społeczeństwie.

Symbolicznego znaczenia nabrało przedstawienie własnej żony: „wspiera mnie, jest cierpliwa we wspieraniu mnie”.

Podczas pierwszego posiedzenia rządu 19 grudnia 2017 roku jednym z dwóch tematów była właśnie przemoc. Rada Ministrów debatowała nad pomysłem Zbigniewa Ziobro zaostrzenia kar dla sprawców przemocy (szczególnie na osobach poniżej 15 roku życia). Według Morawieckiego „kara ma być odstraszająca”. Jednak walka z przemocą to nie tylko kary, a nawet nie przede wszystkim kary.

Polityka „zero tolerancji” w wydaniu rządu to było pasmo zaniedbań, a także aktywne burzenie dotychczasowego systemu pomocy. Najlepszym komentarzem do wypowiedzi premiera Morawieckiego były głosy z ław sejmowych:

„Konwencja! Konwencja!”

PiS nie stosuje Konwencji Antyprzemocowej

Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej została uchwalona w 2011 roku na  posiedzeniu Rady Europy w Stambule. To kompleksowy dokument, który wprowadza standardy przeciwdziałania przemocy, rozwiązania na gruncie prawa i budowania systemu wsparcia. Polska ratyfikowała ją w kwietniu 2015 roku (jeszcze za czasów koalicji PO-PSL).  Do polskiego porządku prawnego dokument wszedł w życie 1 sierpnia 2016 i za jego wdrażanie odpowiada już Prawo i Sprawiedliwość.

  • Przeczytaj historię ratyfikowania konwencji antyprzemocowej

    Polska podpisała tzw. Konwencję Antyprzemocową – jako jedna z 37 sygnatariuszy – w 2012 roku. Jej ratyfikacja odbyła się w drodze ustawowej – znacząco wydłużonej ze względu na debatę publiczną, która do Konwencji przypięła łatkę „dokumentu ideologicznego”. Najwięcej zastrzeżeń zgłaszali posłowie i posłanki PiS oraz Jarosław Gowin. Krytyka skupiła się na zapisach dotyczących płci społeczno-kulturowej (ang. „gender”).

    Padały argumenty, że Konwencja godzi w tradycję i religię chrześcijańską, jest sprzeczna z polską Konstytucją, a także niszczy rodzinę i zaprzecza kobiecości.

    Dopiero kampania wyborcza 2015 roku popchnęła rząd PO-PSL Ewy Kopacz do uchwalenia ustawy ratyfikującej (w lutym 2015), którą w kwietniu podpisał prezydent Bronisław Komorowski. 

Rząd Beaty Szydło zamiast stosować Konwencję, ignorował ją. W grudniu 2016 roku OKO.press jako pierwsze informowało o trwających w Ministerstwie Sprawiedliwości pracach nad jej wypowiedzeniem. PiS co prawda z pomysłu się wycofał, ale prezydent Andrzej Duda w marcu 2017 roku publicznie zachęcał do „jej niestosowania”, de facto mobilizując państwo i instytucje do łamania prawa, w tym Konstytucji. Ratyfikowana umowa międzynarodowa jest bowiem częścią wewnętrznego porządku prawnego.

Czego PiS nie zrobił, a zgodnie z Konwencją powinien:

  • nie stworzył instytucji, która koordynowałaby rządowe działania na rzecz przeciwdziałania przemocy;
  • nie wprowadził pojęcia przemocy ekonomicznej do polskiego prawa;
  • nie dostosował definicji gwałtu w krajowym ustawodawstwie do tej zawartej w konwencji;
  • nie opracował kompleksowego systemu oceny ryzyka przemocy i procedur mających na celu ochronę kobiet;
  • nie współpracuje w zakresie przeciwdziałania i zwalczania przemocy z organizacjami pozarządowymi;
  • nie dostosował procedury Niebieskiej Karty do wymogów konwencji;
  • nie przebudował systemu pomocy dla ofiar przemocy, tak by opierał się na pomocy specjalistycznej;
  • nie stworzył specjalistycznych placówek pomocy ofiarom przemocy. Jest nadal udzielana w Miejskich Ośrodkach Pomocy Społecznej i Ośrodkach Interwencji Kryzysowej.

Wciąż brakuje miejsc, w których ofiary przemocy mogą szukać wsparcia. A wśród tych, które istnieją, tylko część jest finansowana ze środków publicznych. Nie działa system 24-godzinnej bezpłatnej infolinii. Brakuje szkoleń dla specjalistów.

Rząd nie zadbał też o profilaktykę. Brakuje krajowego programu przeciwdziałania przemocy, który uwzględniałby perspektywę płci, a edukację zaczynał od walki ze stereotypami.

Również orzecznictwo w sprawach o przemoc wobec kobiet wskazuje, że państwo nie szkoli organów i instytucji, z którymi mają do czynienia kobiety doświadczające przemocy. Nadużywana jest np. mediacja sądowa – metoda rozwiązywania sporu, która w sprawach o przemoc nie jest zalecana ze względu na brak równowagi stron (kobiety są często zastraszane).

Krajowa odpowiedź na Konwencję?

W kwietniu 2017 roku po ujawnieniu drastycznych nagrań żony radnego PiS Rafała Piaseckiego, który przez lata psychicznie i fizycznie znęcał się nad nią, minister Elżbieta Rafalska zapowiedziała nowelizację krajowej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy.

Nieoficjalnie miała to być polska odpowiedź na obcą ideologicznie europejską Konwencję.

Ustawa miała powstać do końca 2017 roku, jednak z ostatnich informacji OKO.press wynika, że dokument jest wciąż na etapie konsultacji międzyresortowych. W październiku dokumenty wpłynęły m.in. do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji i Komendy Głównej Policji. 4 listopada 2017 roku odbyło się pierwsze – w nowym składzie – spotkanie zespołu monitorującego ds. przemocy w rodzinie (organ ekspercki Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej). Wtedy Minister Rodziny poinformowała, że ustawa „jest prawie gotowa”. Jaki będzie jej kształt? Nie wiadomo. OKO.press wciąż czeka na odpowiedź na przesłane w kwietniu 2017 pytania do rzecznika ministerstwa.

Wiadomo, że ministerstwo dobierało ekspertów z kręgów prawicowo-katolickich, eliminując ekspertki i profesjonalne organizacje uważane przez kręgi władzy za „lewackie”.

OKO.press informowało, że w lipcu 2017 powołano nowy skład zespołu monitorującego ds. przemocy w rodzinie. Reprezentacją strony społecznej (organizacji pozarządowych) stali się m.in. członek Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris” czy pracowniczka fundacji Elbanowskich. Na liście zabrakło organizacji od lat wspierających kobiety.

  • Zobacz czym zajmuje się zespół

    Rolą zespołu jest:

    • inicjowanie i wspieranie przeciwdziałania przemocy w rodzinie;
    • monitorowanie działań w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie;
    • wyrażanie opinii o stosowaniu ustawy oraz inicjowanie zmian przepisów;
    • wyrażanie opinii w przypadku sporów między organami administracji publicznej a organizacjami pozarządowymi;
    • opracowanie standardów pomocy ofiarom przemocy w rodzinie, a zarazem pracy z osobami stosującymi przemoc;
    • upowszechnianie wyników monitoringu działań w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie.


Monopol na pomoc kobietom?

W ciągu dwóch lat rządów PiS wykazał się zaangażowaniem w zwalczaniu organizacji pozarządowych zajmujących się działaniami prewencyjnymi i wsparciem kobiet oraz rodzin doświadczających przemocy. OKO.press przypomina kilka decyzji ministrów:

  • resort Zbigniewa Ziobro dwukrotnie odmówił dotacji różnym oddziałom Centrum Praw Kobiet, bo organizacja „zawęża pomoc do kobiet”;
  • Ministerstwo Sprawiedliwości nie przyznało dotacji na poradnictwo telefoniczne i mailowe dla osób pokrzywdzonych przestępstwem prowadzone przez Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie;
  • Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zerwało umowę z krakowską fundacją Autonomia na realizację projektu przeciwdziałania przemocy (po wzburzeniu na prawicy wiążącej fundację ze środowiskiem LGBTQ);
  • Ministerstwo Sprawiedliwości w konkursie na „przeciwdziałanie przestępczości” przyznało w listopadzie 2017 środki (7 mln zł) głównie organizacjom pielęgnującym „wartości chrześcijańskie”. Regulamin „dyskretnie ogłoszonego” konkursu przewidywał jedynie, że statut organizacji „nie może wykluczać możliwości realizacji zadania”. Wykluczone zostały organizacje kobiece.

Drastycznym przejawem „zastraszania” organizacji kobiecych był nalot policyjny na siedziby organizacji 4 października 2017 roku. Jak ustaliło OKO.press policja weszła do biur NGO’sów w całej Polsce w dzień po rocznicy czarnego protestu, mimo że decyzja o przeszukaniu została wydana już w lipcu 2017 roku. Podczas przeszukania związanego (oficjalnie) ze śledztwem, w którym podejrzanymi są byli pracownicy Ministerstwa Sprawiedliwości, którzy za rządów PO-PSL przyznawali dotację w ramach funduszu pomocy pokrzywdzonym, policja zabrała organizacjom dokumentację i sprzęt, paraliżując ich pracę na kilka tygodni.



Nowe otwarcie?

Czy można liczyć na nowe otwarcie rządu premiera Morawieckiego? Niespecjalnie. W całym exposé Morawiecki podkreślał odrębną rolę kobiet w społeczeństwie, którym jako piastunkom, należy się wsparcie i… opieka ze strony protektora – męża/ojca/brata i państwa jednocześnie. Mówił:

„Rola matki i sytuacja kobiet jest inna, częściej trudniejsza niż mężczyzn i w rozsądny sposób trzeba naszym paniom, naszym żonom, siostrom, córkom i mamom pomagać w miejscu pracy i w życiu codziennym”.

Jeszcze jako minister rozwoju i finansów, Morawiecki dał wyraz swojemu światopoglądowi. Komentując niższy wiek emerytalny kobiet (tzw. lukę wiekową) w nowej ustawie, mówił, że wynika ona z „innej roli kobiet i mężczyzn”. Rolą kobiet jest poświęcenie się pracy opiekuńczej i wspieranie swoich mężczyzn. Tak jak to robi żona premiera, o której Morawiecki powiedział: „wspiera mnie, jest cierpliwa we wspieraniu mnie”. Morawieccy mają czwórkę dzieci.

Siostra Morawieckiego, Anna, dopełnia ten obraz Iwony Morawieckiej: „Żona Mateusza stworzyła mu wspaniały, ciepły dom, dzielnie znosi nieobecności męża i jego zaangażowanie w sprawy zawodowe”.


Każda kobieta, oprócz tego, że wykonuje swoją normalną pracę, ma większe niż mężczyźni zadania opieki nad dziećmi. Tę rolę kobiet trzeba właśnie docenić i dlatego ustawodawca określił możliwy wiek przechodzenia kobiet na emeryturę jako wcześniejszy

Mateusz Morawiecki, TV Trwam - 07/08/2017

30.01.2017 Warszawa , Stadion Narodowy . Minister rozwoju i finansow Mateusz Morawiecki podczas uroczystej gali „ Czlowiek Roku 2016 Strefy Wolnego Slowa ” odbiera nagrode Klubow Gazety Polskiej. Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


Polityka równościowa nie polega na tworzeniu fałszywych przywilejów


Ta konserwatywna wizja roli kobiet w społeczeństwie ma wpływ na sposób wspierania kobiet doświadczających przemocy. W prawicowym systemie aspekt „przeciwdziałanie” jest na szarym końcu. Zamiast edukacji (w tym edukacji antydyskryminacyjnej) pojawia się rozbudowany system kar. Zamiast zwalczania przyczyny, proponuje się – tak jak to zrobił Morawiecki – politykę twardego karania sprawców.

To może pomóc, ale w rozbudowanym systemie prewencji i wsparcia potrzebne są wszystkie elementy. Nie tylko „twarda ręka” z exposé Morawieckiego.

Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Redaktor "Codziennika Feministycznego". Wcześniej członek zarządu Fundacji "Trans-fuzja". W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym