0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

08:32 24-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

CBOS: duże poparcie dla większych uprawnień PIP

50 proc. badanych uważa, że inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy powinni mieć prawo do zmiany umów zleceń, o dzieło i kontraktów B2B w umowy o pracę. Przeciwnego zdania jest 27 proc. Poparcie dla większych uprawnień inspektorów PIP przekracza podziały polityczne. Czy Prezydent podpisze ustawę?

12 marca Senat przyjął nowelizację ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy.

Centralnym punktem reformy jest zwiększenie uprawnień inspektorów pracy. Dostaną oni możliwość przekształcania — w drodze decyzji administracyjnej — pozornych umów cywilnoprawnych i kontraktów B2B w umowy o pracę. Chodzi o sytuacje, w których występuje stosunek pracy, istnieją więc kodeksowe przesłanki do zawarcia umowy o pracę. Pracodawca będzie miał prawo odwołania się od decyzji okręgowego inspektora w terminie 30 dni do sądu pracy.

Reforma zwiększa też m.in. kary za wykroczenia przeciwko prawom pracowniczym i daje PIP możliwość przeprowadzania zdalnych kontroli.

Centrum Badania Opinii Społecznej zbadało, co na temat rozwiązań zawartych w reformie PIP sądzą obywatele.

Połowa badanych (50%) uważa, że inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy powinni mieć prawo do zmiany umów zleceń, o dzieło i kontraktów B2B w umowy o pracę, a przeciwnego zdania jest nieco więcej niż co czwarty badany (27%). Znaczna część ankietowanych więcej niż co piąty nie ma sprecyzowanego zdania na ten temat (23%).

Większe uprawnienia inspektorów PIP popiera 54%.respondentów o poglądach lewicowych, 52% o poglądach centrowych i 49% o poglądach prawicowych (przeciwnicy to odpowiednio 26%, 27% i 32%)

CBOS zbadał też, jak powszechne jest doświadczenie pracy na pozornych umowach cywilnoprawnych. Z deklaracji Polek i Polaków wynika, że 13% z nich pracowało lub pracuje jak na etacie, ale zamiast umowy o pracę zawarło umowę zlecenie, o dzieło lub kontrakt B2B.

W tej grupie wyróżniają się osoby młode. “W grupie badanych od 18 do 24 lat 29% respondentów pracuje lub pracowało na pozornej umowie cywilnoprawnej lub kontrakcie B2B, mimo wykonywania pracy jak na etacie. Rzadziej takie sytuacje dotyczą osób najstarszych (6% w grupie wiekowej 65+)” – pisze CBOS.

Ponad jedna czwarta (26%) ankietowanych zadeklarowała, że ktoś z ich otoczenia wykonuje bądź wykonywał pracę jak na etacie, ale zamiast umowy o pracę zawarto z nim umowę cywilnoprawną.

Zdecydowana większość respondentów (68%), która zetknęła się osobiście bądź w swoim otoczeniu z pozornymi umowami cywilnoprawnymi, uważa, że taka forma zatrudnienia zazwyczaj narzucana jest przez pracodawców (22% ocenia, że pracownicy sami wybierają taką umowę).

Jaki jest kontekst?

Zgodnie z art. 22 kodeksu pracy osoby, które pracują pod kierownictwem pracodawcy i w miejscu, i czasie przez niego wyznaczonym powinny być zatrudniane na podstawie umowy o pracę. Często tak się jednak nie dzieje: umowy o prace zastępowane są umowami zlecenia, umowami o dzieło lub fikcyjnym samozatrudnieniem.

Problem jest coraz większy. Jak podał niedawno GUS, we wrześniu 2025 r. pracę wyłącznie na podstawie umów zlecenia i pokrewnych wykonywało w Polsce 1502,1 tys. osób. To o 5,4% więcej niż we wrześniu 2024 r. W porównaniu do czerwca 2025 r. ta liczba zwiększyła się o 3,5%.

Nie każda taka umowa jest “śmieciówką”, czasem nie są spełnione przesłanki stosunku pracy. Ale wzrost liczby wykonujących pracę wyłącznie na podstawie umów zlecenia i pokrewnych wskazuje, że uśmieciowienie polskiego rynku pracy postępuje.

Wyjątkowo wysoki jest też w Polsce – na tle innych państw UE – odsetek samozatrudnionych. Wśród ogółu pracujących jest ich prawie 13 proc. (nie uwzględniając rolników).

Na erozji kodeksowego zatrudnienia tracą pracownicy pozbawieni stabilności zatrudnienia i możliwości korzystania ze swoich praw – szczególnie dotyczy to osób pracujących na umowach zlecenia. Natomiast w przypadku pozornego B2B często mamy do czynienia z wyborem pracownika motywowanym perspektywą płacenia niższych składek i podatków – dotyczy to zwłaszcza osób o wysokich dochodach.

Ale traci na tym państwo i ostatecznie całe społeczeństwo.

“Samozatrudnieni odprowadzają składki dalece zaniżone względem ich rzeczywistej sytuacji ekonomicznej, a emerytury i inne świadczenia będą wymagały proporcjonalnie wyższych dopłat ze strony państwa, co należy postrzegać jako redystrybucję od ogółu społeczeństwa na rzecz zamożniejszych” – pisali dr Janina Petelczyc i dr Tomasz Lasocki w głośnym raporcie na temat konsekwencji przywilejów składkowych dla samozatrudnionych.

“Powszechność fałszywego samozatrudnienia nie jest (...) jedynie problemem sprawiedliwości społecznej ani politycznym sporem o preferowany model gospodarki rynkowej. To bariera rozwojowa, która pogłębia nierówności społeczne, uderza w stabilność klasy średniej, sprzyja postępującej katastrofie demograficznej i zasila polityczny radykalizm, podkopując demokrację” – pisał w OKO.press dr Wocjiech Zomerski.

“Zamiast bronić uczciwych przedsiębiorców, którzy w sytuacji stosunku pracy zatrudniają na umowę o pracę, dyskutujemy o tym, jak nie skrzywdzić tych, którzy próbują ten obowiązek na wszystkie sposoby ominąć” – mówił w rozmowie z OKO.press przewodniczący OPZZ, Piotr Ostrowski

Reforma PIP, która jest jednym z kamieni milowych polskiego KPO, wywołała głośny spór w rządzie. Na początku stycznia 2026 roku Donald Tusk oświadczył, że prace nad reformą PIP nie będą kontynuowane (premier miał się “wściec” na dwie ministry Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk i Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz; ten spektakl gniewu był szeroko komentowany w mediach – chodziło o rzekomo zbyt duże uprawnienia PIP i opór środowisk biznesowych).

Zmieniona wersja ustawy została jednak w marcu przyjęta przez parlament. Teraz czeka na podpis prezydenta.

Czytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także: