0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

18:37 22-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Julia Demaree Nikhinson / POOL / AFPFot. Julia Demaree N...

Chaos w NATO po zapowiedziach Trumpa. Sikorski: „Zmyliliśmy nawet Putina”

Trump zapowiada wysłanie do Polski 5 tys. żołnierzy, ale NATO nadal nie wie, czy chodzi o realne wzmocnienie flanki, czy tylko przywrócenie wcześniej wstrzymanej rotacji. Sikorski ironizuje, że zamieszanie jest takie, że udało się zdezorientować nawet Putina.

Co się wydarzyło?

Dwudniowe spotkanie ministrów spraw zagranicznych NATO w szwedzkim Helsingborgu (21–22 maja) nie przyniosło wyjaśnień w sprawie planowanych redukcji amerykańskich wojsk w Europie i finalnej wielkości kontyngentu w Polsce. Według relacji dziennika „The Guardian”, sekretarz stanu USA Marco Rubio odmawiał odpowiedzi na konkretne pytania sojuszników twierdząc, że to „techniczne decyzje wojskowe”, a nie polityczne. Tymczasem spotkanie ministrów spraw zagranicznych NATO ma jego zdaniem charakter polityczny.

Jak po spotkaniu ironizował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który ze Szwecji przyleciał prosto do Pragi na konferencję „Globsec”, wyjaśniło się, że po ogłoszonych w ciągu ostatnich kilku dni cięciach i zwiększeniu amerykańskiego kontyngentu w Polsce, poziom obecności amerykańskich żołnierzy będzie „mniej więcej taki sam, może nieco większy”.

„Jeśli chodzi o rozmieszczenie wojsk w Polsce, oczywiście cieszymy się, że prezydent Trump wyjaśnił, iż poziom obecności amerykańskiej w Polsce będzie mniej więcej taki sam jak do niedawna, a może nieco większy. Szczególnie satysfakcjonujące jest to, że udało nam się zmylić nawet Putina. Nie ma on pojęcia, co zamierzamy zrobić” – mówił Sikorski.

Minister żartował, że właśnie tak powinno się uprawiać „strategiczną decepcję”.

Wypowiedź Sikorskiego podtrzymuje więc wątpliwość, czy czwartkowe ogłoszenie Trumpa, że wyśle do Polski dodatkowych 5 tysięcy żołnierzy, może de facto oznaczać jedynie zaplanowaną rotację pancernej brygadowej grupy bojowej, którą wcześniej Waszyngton miał wstrzymać. Jeśli ten scenariusz okaże się prawdziwy, liczebność amerykańskich żołnierzy w Polsce wzrośnie być może o około tysiąc żołnierzy.

Co powiedzieli Amerykanie?

Jak wynika z relacji spotkania w Szwecji brytyjskiego dziennika „The Guardian”, sekretarz stanu Marco Rubio potwierdził, że administracja Trumpa przygotowuje dalsze zmiany w obecności wojskowej USA w Europie. Powtarzał, że „nie powinno to być dla nikogo zaskoczeniem”, bo proces trwa od początku kadencji Trumpa. Tłumaczył, że to skutek tego, że USA mają zobowiązania także wobec Indo-Pacyfiku, Bliskiego Wschodu i innych regionów świata.

„Myślę, że wszyscy w NATO dobrze rozumieją, że obecność wojskowa Stanów Zjednoczonych w Europie będzie dostosowywana i że proces ten już trwał oraz był koordynowany z sojusznikami. [...] Ten proces trwa od dłuższego czasu i nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem” – mówił Rubio, dodając, że ostatecznie liczba amerykańskich żołnierzy w Europie będzie „mniejsza niż historycznie”

Według relacji „The Guardian” Rubio miał też potwierdzić, że zmiany obejmą amerykański wkład w model sił NATO, czyli system sił szybkiej gotowości na wypadek kryzysu lub wojny. Jak w środę donosiła agencja Reutera, Amerykanie mają planować zmniejszenie amerykańskich sił dostępnych dla NATO w ramach tzw. modelu sił NATO (z ang. NATO Force Model).

Model sił NATO to ramy organizacyjne udostępniania Sojuszowi sił krajowych. Daje on przywódcom politycznym i wojskowym NATO wiedzę o tym, jakie siły krajowe mogą być udostępnione dla Sojuszu w czasie pokoju, kryzysu i konfliktu w celu wsparcia trzech podstawowych zadań NATO: odstraszania i obrony, zapobiegania kryzysom i zarządzania nimi oraz obrony zbiorowej. Amerykanie mają planować zmniejszenie tych sił. Tu też nie wiadomo, czy chodzi tylko o te siły, które mają zostać wycofane z Europy, czy o kolejne jednostki, a Rubio nie podał szczegółów.

Według relacji polskiego szefa MSZ ten temat był poruszany podczas spotkania za zamkniętymi drzwiami, z której Sikorski nie chciał zdradzać szczegółów.

Jednocześnie w trakcie spotkania mocno miała wybrzmieć frustracja Trumpa wobec europejskich sojuszników. Rubio powiedział wprost, że podczas lipcowego szczytu NATO w Ankarze jednym z głównych tematów będzie „rozczarowanie” Trumpa reakcją NATO na amerykańskie działania wobec Iranu. Nazwał nadchodzący szczyt jednym z najważniejszych w historii Sojuszu.

„To będzie musiało zostać omówione. Nie da się tego dziś rozwiązać ani zaadresować. To temat dla przywódców” – mówił Rubio o „rozczarowaniu” Trumpa reakcją NATO na działania USA na Bliskim Wschodzie.

Jaki jest kontekst?

Europejscy członkowie NATO liczyli na to, że dwudniowe spotkanie ministrów spraw zagranicznych sojuszu z sekretarzem stanu USA Marco Rubio przyniesie jakieś rozstrzygniecie w kwestii planowanej redukcji amerykańskiego kontyngentu wojskowego w Europie. Od początku maja z Waszyngtonu napływały chaotyczne informacje o tym, że:

Jeśli chodzi o Polskę, to kluczową niejasnością w sprawie jest to, czy ogłaszając w czwartek 21 maja rozmieszczenie w Polsce kolejnych 5 tysięcy żołnierzy we wpisie na platformie Truth Social Donald Trump miał na myśli tylko przywrócenie planowej rotacji pancernej brygady bojowej, czy przywrócenie rotacji i dodatkowo wysłanie do Polski 5 tysięcy żołnierzy. Gdyby prawdziwy okazał się ten drugi scenariusz, amerykańska obecność w Polsce wzrosłaby nawet do 15 tysięcy żołnierzy – no chyba że żołnierzy z Polski zostaliby rozmieszczeni też w innych państwach wschodniej flanki NATO.

Te niejasności dotyczące zaangażowania Amerykanów w NATO zdominowały dyskusje na tegorocznej edycji konferencji Globsec. Dopytywany o to, na ile zmniejszenie amerykańskiej obecności wojskowej w Europie wpłynie na europejską siłę odstraszania i zdolności obronne, Sikorski usiłował bagatelizować problem.

„Aby lepiej zrozumieć znaczenie liczby 5 tysięcy żołnierzy, warto wspomnieć, że Stany Zjednoczone mają obecnie w Europie około 85 tysięcy żołnierzy. Ukraina, która – co prawda – funkcjonuje w warunkach wojennych, dysponuje prawie milionem żołnierzy. Polska, działająca w warunkach pokojowych, ma ich 200 tysięcy” – mówił Sikorski.

Takie podchodzenie do sprawy ze strony europejskich decydentów krytykował dziś w rozmowie z OKO.press Ian Brzeziński, ekspert ds. bezpieczeństwa i obrony Atlantic Council. Brzeziński podkreślał, że Trump tnie w Europie wojska metodą salami – po kawałku. A niepokojący jest ogólny trend.

„Administracja Trumpa nie dokonuje jednego dużego cięcia, lecz stopniowo ogranicza amerykańską obecność wojskową w Europie „metodą salami” – kawałek po kawałku. Z jednej strony daje to Europejczykom więcej czasu na dostosowanie się do zmian, z drugiej strony nie zmienia to zasadniczego faktu: administracja Trumpa jest zdecydowana wyraźnie zmniejszyć amerykańską obecność wojskową w Europie. A to mnie niepokoi, bo uważam, że żyjemy dziś w czasach, w których należałoby ją raczej wzmacnia” – mówił ekspert.

Czy obecność wojsk USA w Europie ogranicza zdolności Ameryki do działania w innych częściach świata, albo generuje dla USA nadmierne koszty koszty? Co naprawdę oznaczają decyzje administracji Trumpa dla bezpieczeństwa Europy i NATO, oraz czy zgodnie z zapewnieniami polskich władz, Polska może liczyć na specjalne traktowanie? Czytaj więcej w rozmowie z Ianem Brzezińskim przeprowadzonej podczas konferencji Globsec w Pradze.

Przeczytaj także: