Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Na szczycie „Koalicji Chętnych” w Paryżu wskazano wielką czwórkę, która ma odpowiadać za gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Polska jest jednym z tych czterech krajów, ma odpowiadać za kwestie logistyczno-organizacyjne w procesie pokojowym w Ukrainie – zapowiedział podczas spotkania z dziennikarzami premier Donald Tusk.
„Nie będę udawać, że dzisiaj postawiliśmy kropkę nad i w sprawie pokoju w Ukrainie. Do pokoju potrzebna jest Rosja. Ale tempo pracy jest zawrotne, jeśli chodzi o dopracowanie szczegółów tego pokoju” – zapowiedział podczas wtorkowej (6.01) konferencji prasowej Donald Tusk.
Premier spotkał się z dziennikarzami tuż po zakończeniu szczytu w Paryżu i spotkania „koalicji chętnych”, na której rozmawiano o konkretnych działaniach w sprawie pokoju w Ukrainie oraz udziału państw Europy oraz Stanów Zjednoczonych w tym procesie. W stolicy Francji pojawili się także wysłannicy Donalda Trumpa, Steve Witkoff oraz Jared Kushner, którzy osobiście spotkali się z Emmanuelem Macronem oraz Wołodymyrem Zełeńskim.
„Za wcześnie, by ogłaszać przesadnie pozytywne komunikaty. Ale jesteśmy na dobrej drodze (...) Udało się doprowadzić do obiecującego momentu, w którym w kwestii ukraińskiej jesteśmy razem, Europa i USA” – przekazał Donald Tusk.
Choć szczegóły paktu zawartego w Paryżu są objęte klauzulą poufności, premier Tusk przekazał, że we wtorek doprecyzowano wachlarz szczegółowych rozwiązań dotyczących pokoju w Ukrainie i późniejszych gwarancji bezpieczeństwa oraz roli poszczegółnych krajów zaangażowanych w „koalicję chętnych”. Zdradził, że w Paryżu dogadano kształt tzw. wielkiej czwórki, czyli czterech państw bezpośrednio zaangażowanych w pokój w Ukrainie, które „będą decydować o tym, jak będzie wyglądał krajobraz po zakończeniu wojny”. Polska jest jednym z nich.
Jak zdradził Donald Tusk, polskie wojska nie będą wysłane do Ukrainy. Mają jednak być państwem wiodącym jeśli chodzi o kwestie logistyczno- organizacyjne.
Premier Polski wskazywał, że USA podkreślała nie tyle rolę Polski, ile jej proces rozwojowy. „Miło było mi słyszeć, kiedy strona amerykańska dodawała odwagi i wiary w siły Ukrainy wskazując, że Polska jest modelowym przykładem na to, że da się podnieść po zapaści gospodarczej. Ukraina ma szansę pójść polską drogą” – mówił dziennikarzom Donald Tusk powołując się na słowa Jareda Kushnera. Premier nieskromnie dodał, że przypomniało mu to jego słowa z orędzia skierowanego do Europejczyków: „be like Poland”.
Donald Tusk przekazał, że jeszcze w tym tygodniu spotka się z prezydentem Karolem Nawrockim o udziale Polski w procesie pokojowym oraz roli premiera i prezydenta w tym planie.
Dodał też, że przywódcy europejscy, Kanady i Stanów Zjednoczonych ustalili wspólnie, że presja na Rosję będzie podwójna: z jednej strony USA i Europa mają stać murem za Ukrainą, z drugiej – niewykluczone, że nałożą na Rosję sankcje.
„Chcemy wykorzystać moment, w którym Ukraina i wszystkie państwa wykazują dobra wolę. Ukraina jest gotowa do kompromisu, a przynajmniej o nim otwarcie rozmawia. Dlatego musimy skłonić Rosję do tego, by usiadła na serio do stołu i rozmawiała o warunkach pokoju” – przekazał Donald Tusk. „Naszym zadaniem jest utrzymanie pełnej solidarności transatlantyckiej w presji na Rosję”.
We wtorek 6 stycznia w Paryżu odbyło się spotkanie „Koalicji Chętnych” – 27 państw zainteresowanych wspólnym działaniem na rzecz bezpieczeństwa Ukrainy i Europy. Kolejne spotkanie, tym razem w USA, ma odbyć się jeszcze w styczniu.
Według amerykańskich mediów osią sporu między Rosją a Ukrainą jest Donbas, a dokładnie jego zachodnią część, której Rosja nie zdołała zdobyć przez cztery lata “operacji specjalnej”. Jak pisała na łamach OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk, Ukraińcy gotowi są rozmawiać o uznaniu samego faktu okupacji i zatrzymania wojny na linii frontu – jednak bez uznawania zwierzchnictwa Rosji nad okupowanymi terytoriami. Zełenski wątpi przy tym, że Ukraińcy zaakceptują ustępstwa terytorialne wobec Rosji. Przekonać ich do tego mogłyby tylko realne gwarancje bezpieczeństwa ze strony Zachodu.
Moskwa jednak nie zmienia zdania: domaga się nie tylko czterech regionów Ukrainy w całości (dwóch obwodów Donbasu oraz Zaporoża i Chersońszczyzny, w dużej części do tej pory nie zdobytych) oraz uznania aneksji Krymu, ale powrotu do Kijowa prorosyjskich władz, które uciekły stamtąd w 2014 r. Powrót ten miałyby zalegalizować wybory zorganizowane w Ukrainie na rosyjską modłę, z udziałem “milionów” obywateli Ukrainy, którzy wedle Putina uciekli w czasie pełnoskalowej wojny do Rosji. Ponadto USA mają doprowadzić do tego, że NATO wycofa się ze wschodniej flanki.