0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

30 minut temu

Prawa autorskie: Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot . Robert Kowalew...

Techno w Wilanowie. Co z zabytkami i przyrodą? RPO przyjrzy się kontrowersyjnej imprezie

Nie cichną kontrowersje wokół koncertu muzyki house i techno na terenie Muzeum Króla Jana III w warszawskim Wilanowie. Biuro RPO przyjrzy się procedurze udzielenia zgody na organizację nocnej imprezy w zabytkowej przestrzeni tuż obok rezerwatu przyrody.

Co się wydarzyło?

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich ogłosiło dziś (12 maja), że „w związku z wpływającymi skargami (...) prowadzi postępowanie wyjaśniające dotyczące zgody na organizację 9 maja br., na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III Sobieskiego w Wilanowie, imprezy pn. »Circoloco«.”

RPO domaga się od dyrektora Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa Jarosława Misztala wglądu do akt postępowania zakończonego wydaniem zezwolenia na organizację imprezy. „Jednocześnie, mając na uwadze, że miejsce odbywania wspomnianej imprezy sąsiaduje z Rezerwatem Przyrody Morysin, [RPO] zwrócił się do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska z prośbą o informację, czy organizator tej imprezy występował o zezwolenie na odstępstwo od zakazów obowiązujących na terenie Rezerwatu, a jeżeli tak, czy zezwolenie takie zostało udzielone” – czytamy w komunikacie.

Jaki jest kontekst?

Jak pisaliśmy w OKO.press, koncert, zakończony ok. godziny 4 nad ranem 10 maja zaburzył nocny odpoczynek mieszkańców Wilanowa, a także wzbudził wątpliwości co do udostępnienia przedpola historycznego pałacu w Wilanowie na komercyjną imprezę dla tysięcy ludzi, podczas gdy dla zwykłych odwiedzających obowiązują tam surowe reguły dotyczące jazdy rowerem czy choćby spacerowania.

Media społecznościowe obiegły zdjęcia przedstawiające zaśmiecone i rozjeżdżone przedpole pałacu. Ponadto miejsce koncertu znajduje się tuż obok rezerwatu przyrody Morysin, siedliska wielu chronionych gatunków ptaków. Maj to pełnia sezonu lęgowego.

Zarówno organizator koncertu, firma Awake Events, jak i miejskie instytucje zapewniają, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, przedłożona dokumentacja nie dawała podstaw do nieudzielenia zgody na wydarzenie, a teren zostanie przywrócony do stanu pierwotnego. Niemniej do mazowieckiej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska nie trafił wniosek organizatora o uzyskanie zezwolenia na odstępstwo od zakazów obowiązujących w rezerwacie przyrody. RDOŚ zapowiada zgłoszenie sprawy na policję.

37 minut temu

Prawa autorskie: zrzut ekranu, profil FB Koalicji Obywatelskiejzrzut ekranu, profil...

Niby nieobowiązkowe, ale? MEN chce zmian w pracach domowych

Systematyczne wykonywanie zadań domowych może podnieść ocenę na koniec roku, a każde wykonanie zadanie ma być skomentowane i sprawdzone przez nauczyciela. MEN chce zmian w przepisach dotyczących oceniania i prac domowych. Projekt jest już na stronach Rządowego Centrum Legislacji.

Co się wydarzyło?

Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowało projekt nowelizacji przepisów o ocenianiu i klasyfikowaniu uczniów. Nowe przepisy trafiły już na stronę Rządowego Centrum Legislacji i przez najbliższy miesiąc, aż do 10 czerwca będą w tzw. konsultacjach publicznych.

Resort Barbary Nowackiej chce m.in. zakazać pisania egzaminów i sprawdzianów w formie zdalnej.

Przepisy uściślają też, ile może trwać taki sprawdzian (30-45 minut dla uczniów szkół podstawowych i 40-60 minut dla uczniów starszych) oraz aby w ciągu jednego dnia uczeń zdawał maksymalnie trzy egzaminy.

MEN chce też, by

prace domowe, dopuszczalne dla uczniów klasy IV szkoły podstawowej i starszych odgrywały większą rolę.

Dziś nieobowiązkowe, miałyby być uwzględniane przy ocenie na koniec roku szkolnego. Nowacka chce umożliwić nauczycielom ewentualne podniesienie oceny tym, którzy systematycznie odrabiają lekcje. Nowe przepisy nakładają też dodatkowe obowiązki na nauczycieli. Jak czytamy w projekcie, MEN chce doprecyzowania, że „każda wykonana przez ucznia praca domowa pisemna lub praktyczno-techniczna musi być przez nauczyciela sprawdzona i uczeń musi otrzymać informację o wykonanym zadaniu”.

Jaki jest kontekst?

Projekt trafił do RCL-u 8 maja i jest na etapie konsultacji społecznych. Prace i zmiany w zakresie zadań domowych ministra Barbara Nowacka obiecywała od miesięcy — również w odpowiedzi na wnioski nauczycieli i rodziców.

Jak pisał na łamach OKO.press Anton Ambroziak, powołując się na raport Instytutu Badań Edukacyjnych, choć rezygnacja z obowiązkowych zadań domowych nie wpływa ani pozytywnie, ani negatywnie na wyniki egzaminów, to większość (2/3) nauczycieli zauważa spadek motywacji i samodzielności w uczeniu się.

Nauczyciele naukę w domu zaczęli wymuszać w inny sposób — częściej sięgając po kartkówki i sprawdziany i w ten sposób zachęcać do systematycznego powtarzania materiału.

MEN obiecywało wielką reformę prac domowych przed wrześniem 2026 roku. Do jej realizacji przystępuje teraz.

IBE rekomendowało resortowi Nowackiej, by prace domowe wróciły do szkół, ale w okrojonej formie. „Chcemy, by prace domowe miały sens i służyły uczeniu się. Uczeń powinien otrzymywać informację zwrotną, a nie tylko ocenę. Chodzi o rozwój, nie o kontrolę” – mówiła wiceministra Katarzyna Lubnauer.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

15:19 12-05-2026

Prawa autorskie: 10.02.2026 Warszawa . List gonczy za bylym Ministrem Sprawiedliwosci Prokuratorem Generalnym Zbigniewem Ziobro . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl10.02.2026 Warszawa ...

„Wyborcza”: MSZ interweniowało w USA przed ucieczką Ziobry

Trzy dni po wyborach na Węgrzech, które przegrał Victor Orbán, polski MSZ wysłał do amerykańskiej ambasady notę, w której prosi rząd USA o nieingerowanie w polski wymiar sprawiedliwości i nieutrudnianie postępowania przeciwko Ziobrze i Romanowskiemu — ustaliła „Wyborcza”.

Co się wydarzyło?

„Celem niniejszego aide-mémoire jest podkreślenie znaczenia postępowań prawnych prowadzonych w Polsce przeciwko dwóm obywatelom polskim, panu Zbigniewowi Ziobrze oraz panu Marcinowi Romanowskiemu — przebywającym obecnie na Węgrzech — którzy są podejrzanymi w śledztwie dotyczącym sprzeniewierzenia środków publicznych. Utrudnianie trwającego postępowania karnego stanowiłoby niedopuszczalną ingerencję polityczną w niezależny polski wymiar sprawiedliwości. Rząd Rzeczypospolitej Polskiej ufa, że władze Stanów Zjednoczonych w pełni rozumieją tę sytuację i że o tej ważnej kwestii zostaną powiadomione właściwe organy w Waszyngtonie” – to treść pisma, które Ministerstwo Spraw Zagranicznych wysłało 15 kwietnia do Departamentu Stanu za pośrednictwem ambasady amerykańskiej w Warszawie.

O sprawie napisała „Gazeta Wyborcza”.

Pismo powstało trzy dni po wyborach na Węgrzech, które przegrał Orbán. To jego rząd udzielił azylu politycznego zarówno Ziobrze, jak i Romanowskiemu. Peter Magyar, który wybory wygrał, od razu zapowiedział, że uchyli decyzję poprzednika, bo Węgry „nie będą chronić przestępców politycznych”.

Jak ustalił Wojciech Człuchowski z „Gazety Wyborczej”, ambasador USA Tom Rose zapewnił Radosława Sikorskiego (szefa MSZ), że jest przeciwny wjazdowi Ziobry i Romanowskiego do Stanów Zjednoczonych. Podobnego zdania miał być też Marco Rubio, amerykański Sekretarz Stanu.

12 maja MSZ wysłał do władz amerykańskich kolejne pismo. Tym razem to nota dyplomatyczna, w której polska strona pyta, na jakiej podstawie Zbigniew Ziobro wjechał do USA

W rządzie wrze, bowiem Agencja Wywiadu, która miała pilnować Ziobrę i Romanowskiego, o ucieczce polityków dowiedziała się z mediów. Systemy informatyczne Unii Europejskiej nie odnotowały też opuszczenia przez obu Strefy Schengen, co oznacza, że albo uciekali przez Serbię, albo samolotem podstawionym przez amerykańskie władze — podnosi Czuchnowski.

Jaki jest kontekst?

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro 9 maja wylądował w Stanach Zjednoczonych. Portal „wpolityce.pl” podał, że w Ameryce jest też Zbigniew Romanowski.

Jak pisała w OKO.press Paulina Pacuła, zgodę na przyznanie mu wizy miał wydać sam Donald Trump. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział wniosek o ekstradycję, ale jak podawał u nas Mariusz Jałoszewski, może się to wydarzyć dopiero we wrześniu, bo sąd nie spieszy się z wydaniem ostatecznej decyzji o areszcie.

Przypomnijmy: zarówno Ziobro, jak i były wiceszef MSZ Marcin Romanowski, uciekli z Polski z uwagi na śledztwo w sprawie nieprawidłowości w funkcjonowaniu Funduszu Sprawiedliwości za rządów PiS. Jak wynika z ustaleń OKO.press, fundusz, który miał wspierać ofiary przestępstw i finansować pomoc postpenitencjarną, był wykorzystywany do finansowania projektów związanych z politycznym zapleczem Suwerennej Polski oraz organizacjami powiązanymi z obozem władzy.

Śledczy badają mechanizm ustawiania konkursów, przekazywania środków podmiotom niespełniającym wymogów oraz politycznego wpływu na podział pieniędzy.

Prokuratura zarzuca Ziobrze popełnienie 26 przestępstw. Według śledczych były minister miał polecać podwładnym działania naruszające prawo w celu zapewnienia wybranym organizacjom dotacji z Funduszu Sprawiedliwości, ingerować w przygotowywanie ofert konkursowych oraz dopuszczać do przyznawania środków nieuprawnionym podmiotom.

Z kolei Marcin Romanowski, który nadzorował Fundusz Sprawiedliwości jako wiceminister sprawiedliwości w latach 2019–2023, usłyszał jesienią 2024 roku 11 zarzutów, w tym udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawiania konkursów dotyczących funduszu.

Po postawieniu zarzutów obaj politycy wyjechali na Węgry. Tam otrzymali ochronę od rządu Viktora Orbána, co – według polskich władz – miało umożliwić uniknięcie odpowiedzialności karnej w Polsce. Sytuacja zmieniła się po wyborach parlamentarnych na Węgrzech, wygranych przez partię Pétera Magyara. Zwycięzca wyborów, który w sobotę 9 maja został zaprzysiężony na premiera, zapowiedział podczas pierwszej konferencji prasowej po wyborach, że jego rząd będzie respektował europejskie procedury prawne, w tym Europejski Nakaz Aresztowania, i wyda Polsce Ziobrę oraz Romanowskiego, jeśli nadal będą przebywać na terytorium Węgier.

Według informacji mediów Ziobro miał opuścić Węgry jeszcze przed formalnym uruchomieniem procedur ekstradycyjnych wobec niego. Za politykiem nie wystawiono jeszcze Europejskiego Nakazu Aresztowania. W lutym 2026 Prokuratura Krajowa wystawiła za nim list gończy.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

12:38 12-05-2026

Prawa autorskie: TV Rossija 1, 9 maja 2026TV Rossija 1, 9 maja...

Kreml: celem wojny jest obecnie koniec wojny. Ale nieprędko

Prace nad rozwiązaniem problemu na Ukrainie sugerują, że jest ono bliskie, ale wciąż brakuje konkretów – ogłosił rzecznik Putina Dmitrij Pieskow

Co się stało?

„Oczywiście, ogrom pracy wykonanej w ramach procesu pokojowego pozwala nam powiedzieć, że koniec jest rzeczywiście bliski, ale w tym kontekście nie sposób na razie mówić o żadnych konkretach” – powiedział Pieskow dziennikarzom 12 maja.

Jaki jest kontekst?

Na wieczornej konferencji prasowej 9 maja Putin wplótł do swojego wywodu zdanie o tym, że wojna „dobiega końca”. Jest ono od tego czasu analizowane, a Kreml powtarza to, co zwykle. Że jest gotów do rozmów pokojowych. Ale tylko wtedy, jeśli Ukraina uzna rosyjskie warunki i ugodę zawartą między Putinem a Trumpem na Alasce. Chodzi tu o kapitulację, wycofanie się Ukrainy z jej ziem, których Rosja nie zdobyła mimo ponad czterech lat starań, i – szerzej – poddanie się rosyjskiej dominacji. Poza tym Kreml zastrzega, że ostateczna umowa pokojowa wymaga przenegocjowania wielu szczegółów, więc nie może to stac się szybko.

Wszystko jednak wskazuje na to, że wtręt o „dobieganiu końca” był celowym zabiegiem Putina.

Putin zmienił narrację o wojnie i zaczął przekonywać poddanych, że celem wojny jest jej zakończenie, a nie zwycięstwo.

Tyle że zakończenie jest żmudnym celem.

Przeczytaj także:

12:26 12-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

Tusk: będzie rozporządzenie ws. transkrypcji. Premier przeprasza osoby LGBT

Wystarczy jeden podpis. Premier Donald Tusk ogłosił właśnie, że transkrypcje aktów małżeństw jednopłciowych będą uregulowane rozporządzeniem. Powstanie też ustawa – ale prawdopodobne weto dla niej nie powinno stanąć na drodze w uznawaniu związków osób tej samej płci.

Co się wydarzyło?

Premier Donald Tusk przed posiedzeniem Rady Ministrów ogłosił, że kwestia uznawania w Polsce małżeństw jednopłciowych zawieranych za granicą będzie uregulowana. Stać ma się to na drodze rozporządzenia, o które Lewica piórem ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego apeluje od jesieni. Projekt już powstał, ale wiadomo, że był przedmiotem krytyki ze strony PSL i konserwatywnego skrzydła KO.

Nowe rozporządzenie jest na biurku Marcina Kierwińskiego, szefa MSWiA, od tygodni. I wciąż jest przedmiotem międzyresortowej debaty.

„Zobowiązuję pana ministra Gawkowskiego i pana ministra Kierwińskiego do pilnego i jak najszybszego ustalenia treści rozporządzenia, a parlamentarzystów wzywam do jak najszybszej pracy, tam, gdzie ustawy będą niezbędne, aby opisać konsekwencje tej decyzji” – zapowiedział teraz Donald Tusk.

To oznacza, że oprócz rozporządzenia (które w życie wchodzi niemal od ręki, po podpisaniu go), powstanie ustawa, która ma doprecyzowywać nie tyle kwestię samej transkrypcji, co jej konsekwencje. Możliwe zawetowanie jej przez prezydenta Karola Nawrockiego utrudni, ale nie uniemożliwi transkrypcji.

Donald Tusk do społeczności LGBT: przepraszam

„Na koniec chciałbym przeprosić tych, którzy przez długie lata czuli się odrzucani i upokarzani. Państwo przez wiele lat nie zdawało tu egzaminu” — powiedział Donald Tusk przed posiedzeniem Rady Ministrów.

I dodał, że dostrzeżenie w Polsce małżeństw jednopłciowych i ich oficjalne uznanie nie będzie prowadzić do adopcji dzieci. „To nie jest droga do możliwości adopcji. Tutaj jesteśmy jednoznaczni i chciałbym, żeby nie był to przedmiotem dyskusji” – orzekł premier.

Do słów Donalda Tuska odniósł się prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski.

To Warszawa jako pierwsza będzie musiała dokonać transkrypcji. Zgodnie z postanowieniem sądu ma na to 30 dni – licząc od dzisiaj.

Trzaskowski potwierdził tym samym, że 12 maja do Ratusza wpłynęły dokumenty. Może więc dokonać transkrypcji pierwszego aktu ślub pary jednopłciowej w Polsce. Zapowiedział przy tym, że w przypadku innych par nie zamierza czekać na decyzję sądów. „Podjąłem decyzję, że w oparciu o powyższe rozstrzygnięcia sądów, a więc w świetle kształtującej się w ten sposób linii orzeczniczej, USC będzie dokonywał transkrypcji małżeństw osób tej samej płci obywatelstwa polskiego zawartych na terytorium państw Unii Europejskiej, które wystąpiły lub wystąpią z takim wnioskiem do USC” – ogłosił prezydent Warszawy.

I dodał: „Do czasu wprowadzenia rozwiązania systemowego, czyli rozporządzenia w sprawie wzorów dokumentów z zakresu rejestracji stanu cywilnego, transkrypcje będą dokonywane w ramach istniejących możliwości technicznych”.

Jaki jest kontekst?

„Nadszedł czas decyzji” – tymi słowami premier 12 maja 2026 roku zapowiedział, uregulowanie kwestii małżeństw jednopłciowych. W Polsce zawarcie takiego małżeństwa nie będzie możliwe. Ale jeśli para pobierze się za granicą, to małżeństwo będzie uznawane i oficjalnie wpisane do rejestru stanu cywilnego.

Premier dodał, że jego decyzja jest konsekwencją wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który 25 listopada 2025 roku nakazał Polsce ustanowienie takich procedur, które pozwolą na uznanie małżeństwa osób tej samej płci. "Transkrypcja aktów małżeństwa do rejestru stanu cywilnego stanowi tylko jeden ze sposobów umożliwiających takie uznanie. Jest jednak konieczne, aby sposoby te nie czyniły niemożliwym lub nadmiernie utrudnionym wykonywania praw” – czytamy w wyroku TSUE.

Premier powołał się też na wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego, które jasno nakazały transkrypcji; tak w przypadku Jakuba i Mateusza, czyli pary, która mieszkała za granicą, tam się pobrała i dopiero później wróciła do Polski, jak i trzech innych par, które za granicę wyjechały tylko po to, by wziąć ślub.

Przeczytaj także:

„Zobowiązaliśmy się tego i będę osobiście pilnował tego, by realizować wyroki sądów. To kwestia praworządności” – powiedział ministrom Donald Tusk. I dodał: „Ale w jeszcze większym stopniu to kwestia godności i praw człowieka. W Polsce są różne poglądy na ten temat; motywowane tradycją, wyznaniem wiary, doświadczeniem, poglądami politycznymi. W tej kwestii różnimy się także na tej sali. Ale nie możemy się różnić w kwestii godności człowieka, jego prawa do szczęścia, do równego traktowania przez państwo” – zaznaczył.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także: