Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Nie będzie bezpieczeństwa państwa polskiego, dopóki nie wyłonimy prezydenta, który nie będzie ani prawicowy ani lewicowy” – powiedział szef PSL podczas posiedzenia Rady Krajowej. Na apel Kosiniaka-Kamysza odpowiedział premier.
Polskie Stronnictwo Ludowe chce wspólnego kandydata na prezydenta w ramach koalicji 15 października. Mówił o tym lider partii w sobotę 26 października podczas posiedzenia Rady Krajowej Partii w Tarnowie na Podkarpaciu.
„Zwrócę się do liderów partii koalicyjnych o wspólne wyłonienie kandydata, o wspólny start w wyborach prezydenckich” – powiedział szef MON. Dodał, że „nie będzie bezpieczeństwa państwa polskiego, dopóki nie wyłonimy prezydenta, który nie będzie ani prawicowy ani lewicowy, ale będzie wspólnotowy”.
Dlatego wicepremier, prezes PSL zaapelował o współdziałanie w tej kwestii partii tworzących koalicję 15 października.
„O to chciałbym poprosić i do tego chciałbym zaprosić naszych partnerów z koalicji rządowej: z Platformy Obywatelskiej, Koalicji Obywatelskiej, Polski 2050 i Lewicy – żebyśmy już dzisiaj wspólnie wyłonili kandydata na prezydenta” – powiedział prezes PSL.
Dodał, że jeżeli prezydenturę zachowa PiS, to zamiast odbudowywania wspólnoty, będziemy mieć pięć lat konfliktów, a „nie stać nas dzisiaj na kolejne kłótnie i spory” – podkreślił prezes PSL.
"Zwracam się do wszystkich naszych partnerów koalicyjnych i do wszystkich środowisk politycznych, które chcą w tym uczestniczyć razem z nami: nie wystawiajmy Polski na niebezpieczeństwo zwycięstwa kandydata z PiS, którego jedyną misją będzie powrót PiS do rządu, a nie budowanie silnej i bezpiecznej Polski — oświadczył Kosiniak-Kamysz.
„Musimy postawić już dzisiaj na jednego, wspólnego kandydata (...). Sprawa jest poważna” – podkreślił.
Na apel prezesa PiS tego samego dnia odpowiedział premier Donald Tusk, lider Koalicji Obywatelskiej.
Tego samego dnia RMF FM nieoficjalnie poinformowało, że Platforma Obywatelska podjęła decyzję o swoim kandydacie w wyborach prezydenckich – zostanie nim prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Oficjalne ogłoszenie jego nazwiska ma nastąpić 7 grudnia na Śląsku i tego samego dnia ma się rozpocząć jego kampania wyborcza.
Wybory prezydenckie już późną wiosną lub latem przyszłego roku. Trwa wyłanianie kandydatów, którzy zawalczą o prezydenturę po Andrzeju Dudzie.
Kandydatem na prezydenta z Polski 2050 ma być Szymon Hołownia. Hołownia już w grudniu 2023 roku deklarował, że chciałby zostać prezydentem. Kandydaturę Hołowni w piątek 25 października oficjalnie ogłosił Paweł Zalewski, rzecznik partii. Po kilku godzinach okazało się jednak, że to falstart, a ostateczna decyzja w partii nie została jeszcze podjęta.
Także Lewica podjęła decyzję o wystawieniu własnego kandydata lub kandydatki. Taka decyzja zapadła w sobotę 5 października 2024 na posiedzeniu Rady Krajowej Nowej Lewicy. Lewica nie poprze zatem już w pierwszej turze osoby wystawionej przez Koalicję Obywatelską.
Jak przekazała Anna Maria Żukowska, przewodnicząca Klubu Parlamentarnego Lewicy i członkini Zarządu Nowej Lewicy, „większość głosów w dyskusji opowiadała się za kandydaturą kobiecą”. Bardzo prawdopodobną kandydatką jest ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oraz Magdalena Biejat, która wystąpiła z partii Razem.
PiS przez chwilę rozważał organizację prawyborów, w piątek 25 października okazało się, że jednak prawyborów nie będzie. Decyzję w sprawie kandydata PiS na prezydenta podejmie Jarosław Kaczyński na podstawie rekomendacji specjalnego zespołu do oceny kandydatów.
Partia Kaczyńskiego stara się wybrać do tej roli polityka, który miałby możliwie realne szanse na walkę o zwycięstwo w ich drugiej turze, co wymaga wyjścia poza odwoływanie się do tradycyjnego elektoratu samego PiS i sięgnięcia po pewien efekt nowości czy wręcz zaskoczenia. Część scenariuszy zakłada więc, że tak jak to było w przypadku Andrzeja Dudy, tak i teraz PiS sięgnie po raz kolejny po polityka spoza ścisłego kręgu kierowniczego partii. Obecnie – według nieoficjalnych przecieków z PiS – największe szanse na to mają mieć były szef MEN Przemysław Czarnek i prezes IPN Karol Nawrocki.
Konfederacja wystawi za to Sławomira Mentzena. Zdaniem członków tej formacji Sławomir Mentzen jest politykiem o największym potencjale wśród polityków Konfederacji. – mówi OKO.press Wojciech Machulski, rzecznik Nowej Nadziei, partii Mentzena wchodzącej w skład Konfederacji. Konfederacja liczy, że wobec pogubionego PiS-u i słabnącej Trzeciej Drogi to właśnie Mentzen może zapewnić tej formacji wejście na stałe na polityczne podium. Skrajna prawica chce więc powalczyć o bardziej centrowy elektorat — diagnozowała w OKO.press Agata Szczęśniak.
Przeczytaj także: