Najlepsi naukowcy zawsze uciekali do Ameryki. Za Trumpa mogą zacząć uciekać z Ameryki
Przez dziesięciolecia najzdolniejsi naukowcy świata marzyli o Harvardzie, Stanfordzie i MIT. Obecna polityka rządu USA może spowodować, że zaczną patrzeć w przeciwną stronę. Europa już wykłada pieniądze i podbiera badaczy. A czy Polska zdoła złapać choć jednego z nich?
Gdy pytam Rafała Skopka, młodego polskiego naukowca, który pracował na Stanfordzie, co wybrałby dzisiaj, mając dwie porównywalne propozycje pracy z dobrej uczelni amerykańskiej i europejskiej, odpowiada bez zastanowienia: Europę.
Jeszcze kilka lat temu taka odpowiedź nie byłaby oczywista. Przez większą część XX wieku naukowe talenty płynęły przede wszystkim w przeciwnym kierunku. Stany Zjednoczone przyciągały europejskich uczonych pieniędzmi, laboratoriami, prestiżem, swobodą badań i ogromnym rynkiem akademickim. Powojenna Ameryka zbudowała dzięki temu przewagę, której europejskie uniwersytety do dziś nie zniwelowały.
Donald Trump pogarsza część warunków, dzięki którym ten mechanizm działał. Rząd uderza w federalne programy badawcze, likwiduje granty uznawane za sprzeczne ze swoimi priorytetami, zmienia politykę wizową i od półtora roku prowadzi polityczną wojnę z najbardziej prestiżowymi uniwersytetami.

Komentarze