Prezydent Nawrocki, wetując ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa, pokazał, że chce betonować system wprowadzony za PiS. Nie planuje reformy KRS, chce jeszcze ograniczyć niezawisłość sądów i uniemożliwić obronę standardów praworządności
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa, którą Sejm uchwalił 23 stycznia. Określił ją jako „przygotowany na kolanie, powszechnie krytykowany bubel prawny, w ekstraordynaryjnym trybie przepchnięty przez Sejm”.
Prezydent przedstawił swój projekt ustawy "o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki.
Projekt zakłada zabetonowanie systemu stworzonego w sądownictwie przez PiS. Nie mówi nic o reformie wyboru KRS.
Prezydent zapowiedział, że jeśli jego ustawa nie zostanie uchwalona, zarządzi referendum. Prezydent może zarządzić referendum za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.
12 maja kończy się czteroletnia kadencja sędziów wybranych do KRS w 2022 roku na zmienionych przez PiS zasadach. Trzeba odnowić jej skład.
Zawetowana ustawa zmieniała sposób wyboru 15 sędziów do KRS. Znowu mieli ich wybierać sędziowie, a nie Sejm, co w 2017 roku wprowadził rząd PiS, upolityczniając radę.
Prezydent Nawrocki bronił weta, zarzucając, że styczniowa ustawa o KRS: „pod hasłem »przywracania praworządności« w rzeczywistości wprowadza nowy etap chaosu i otwiera drogę do politycznego wpływu na sędziów”. Zdaniem prezydenta „ustawa wprowadza segregację sędziów i oddaje wymiar sprawiedliwości w ręce politycznej grupy interesów”.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek skomentował weto prezydenta na platformie X:
„Karol Nawrocki zawetował ustawę i powiedział, że robi to dla stabilności i bezpieczeństwa obywateli. Problem w tym, że ta decyzja niczego nie porządkuje. Zostawia wszystko tak, jak jest. Mamy politycznie przejęte organy przez tych, którzy chcieli w Polsce zrobić Białoruś. Mamy na to wyroki TSUE i ETPCz. Mamy koszty – finansowe i ustrojowe. Mamy ludzi, którzy słyszą w mediach, że ich wyrok może być kiedyś podważony, bo ktoś kwestionuje status sędziego. I zamiast spróbować ten rozdział zamknąć, Prezydent go przedłuża” – uważa Żurek.
Na płaszczyźnie politycznej Nawrocki kontynuuje ekstremalnie konfrontacyjny styl prezydentury, odrzucając kompromisową ustawę o KRS. Nie tylko konsekwentnie blokuje próby wyjścia z kryzysu ustrojowego, które przedstawia obecna koalicja rządząca. Zaproponował ustawę, która ogranicza niezawisłość sądów i niezależność sędziów dużo radykalniej od „ustawy kagańcowej” PiS-u.
Prezydent Nawrocki planuje zabetonować zmiany w sądownictwie wprowadzone za PiS i uniemożliwić sędziom ich kwestionowanie.
Politycy PiS na konwencji programowej partii w październiku obrazowo przedstawili program dotyczący sędziów broniących państwa prawa: „wszyscy won”. Przedstawiony przez prezydenta projekt ustawy zakłada konkretną realizację tych zamierzeń. Zapowiada, co PiS i Nawrocki zrobią z sądami, jeśli PiS wygra wybory parlamentarne. Prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że zapadła już decyzja w sprawie wyboru kandydata na premiera z ramienia partii. Weto prezydenta i przedstawienie prezydenckiej ustawy sądowniczej pokazują, że sądownictwo będzie jednym z wątków kampanii PiS. A prezydent Nawrocki w sprawie sądownictwa jest radykalniejszy niż Andrzej Duda.
Ustawę o KRS przekazano Nawrockiemu 29 stycznia. Miał trzy tygodnie, żeby zdecydować, czy ją podpisze, skieruje do Trybunału Konstytucyjnego, czy zawetuje.
Prezydent i jego otoczenie uznali, że nie potrzebują Trybunału Konstytucyjnego do oceny zgodności przepisów ustawy o KRS z konstytucją, bo potrafią zrobić to sami (zawsze warto przypomnieć: od grudnia 2016 roku Trybunał Konstytucyjny służy politycznym celom partii PiS i nie sprawuje niezależnej kontroli konstytucyjności prawa).
Zdaniem prezydenta Nawrockiego ustawa o KRS „jest w oczywisty sposób niezgodna z Konstytucją i mogłaby być narzędziem do usunięcia sędziów, których obecna władza się obawia”.
Uzasadniając weto, skierował się też do autorów ustawy, podkreślając, że „powoływanie sędziów jest konstytucyjną, wyłączną prerogatywą Prezydenta. Nie podlega ona weryfikacji przez rząd ani przez ministra”. Uderzył też w sędziów pracujących przy projekcie ustawy, mówiąc, że „jeżeli ktoś chce prowadzić polityczne spory, niech salę sądową zamieni na salę sejmową. Czas polityków w togach musi się skończyć”.
12 maja kończy się czteroletnia kadencja sędziów wybranych do KRS w 2022 roku.
W KRS według konstytucji zasiadają:
Procedurę wyboru sędziów do KRS reguluje ustawa. Do 8 grudnia 2017 roku sędziów do KRS wybierali sędziowie. PiS przeniósł tę kompetencję na Sejm. Za rządów Prawa i Sprawiedliwości Sejm wybrał sędziów do KRS na czteroletnią kadencję na lata 2018-2022 i 2022-2026.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, Europejski Trybunał Praw Człowieka i polski Sąd Najwyższy orzekły, że udział Sejmu w procedurze wyboru sędziów do KRS powoduje upolitycznienie rady, co skutkuje wadliwością powołań sędziów.
Polska jest zobowiązana wyrokiem pilotażowym Europejskiego Trybunału Praw Człowieka Wałęsa przeciwko Polsce z grudnia 2023 roku do naprawienia procedury wyboru sędziów do KRS. Obecny rząd chce wykonać te wyroki i wrócić do wyboru sędziów do KRS przez sędziów.
W tym celu uchwaliła już dwie ustawy o KRS. Pierwszą, z 2024 roku, prezydent Andrzej Duda skierował do Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że jej przepisy są niekonstytucyjne.
Większość rządząca miała nadzieję (choć nikłą), że drugi, kompromisowy projekt przedstawiony przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, zyska aprobatę prezydenta Nawrockiego.
Nawrocki od początku prezydentury odrzuca „podział na neo-sędziów i paleo-sędziów”.
Tak jak prezydent Andrzej Duda, promuje ideę prezydenckiej superprerogatywy, argumentując, że w procesie powoływania sędziów liczy się w zasadzie tylko końcowy akt, czyli odebranie ślubowania u prezydenta. Pomija znaczenie KRS, która uchwala, kogo powołuje prezydent. Taka interpretacja odrzuca ugruntowane orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE, Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz polskiego Sądu Najwyższego.
Dlatego, uzasadniając weto ustawy o KRS, Nawrocki podkreślił, że „to czy ktoś jest sędzią, wynika z Konstytucji i ustaw”. Ale wyroki europejskich trybunałów i SN nie mówią, że sędziowie nie zostali powołani, tylko że przez upolitycznienie procesu wyboru KRS i przez to upolitycznienie rady, składy sędziowskie z tak wybranymi sędziami nie spełniają kryterium niezależnego sądu w rozumieniu prawa UE, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i polskiej konstytucji (co orzekł Sąd Najwyższy; podporządkowany PiS Trybunał Konstytucyjny podziela narrację obozu PiS i Nawrockiego).
Nawrocki, broniąc swojego weta, sprzeciwił się też „dzieleniu sędziów na lepszych i gorszych, bo w rzeczywistości rządowi chodzi o podział na sędziów »naszych« i »obcych«, a w polskim porządku prawnym nie ma żadnych »neo« ani »paleo« sędziów”.
Kompromisowa politycznie styczniowa ustawa nie mówiła nic o „neo-sędziach”, czyli sędziach powołanych lub awansowanych w wadliwej procedurze z udziałem upolitycznionej za rządów PiS KRS. Pozwalała na kandydowanie do KRS sędziom, którzy mieli co najmniej dziesięcioletni staż na stanowisku sędziego, w tym co najmniej pięcioletni staż na aktualnie zajmowanym stanowisku. Do KRS mogliby startować sędziowie awansowani przed lutym 2021 roku (ustawa miała wejść w życie w ciągu dwóch tygodni od uchwalenia). Zawetowana ustawa o KRS dopuszczała kandydowanie do rady części „neo-sędziów”: osób, które już wcześniej były sędziami i awansowały dzięki neo-KRS wybranej w marcu 2018 roku i miały wymagany staż co najmniej 5 lat na ostatnim stanowisk sędziowskim i 10-letni staż jako sędzia.
Zakładała, że w KRS mieliby być reprezentowani sędziowie ze wszystkich szczebli sądownictwa:
Taki podział miejsc w KRS miał odzwierciedlać strukturę sądownictwa. Najliczniejszą grupę stanowią bowiem sędziowie sądów rejonowych, czyli najniższego szczebla.
Większość rządząca brała pod uwagę, że Nawrocki nie podpisze ustawy o KRS i dlatego przygotowała „plan B”.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty ogłosił nabór kandydatur sędziów do KRS na podstawie przepisów z 2017 roku, uchwalonych przez PiS.
Powiedział, że to w jego ocenie złe, ale wiążące prawo. Jednocześnie zaapelował do prezydenta Nawrockiego o podpisanie ustawy o KRS.
Sędziowie zainteresowani kandydowaniem do KRS zgłaszają swoje kandydatury do Sejmu osobiście lub przez upoważnionego przedstawiciela. Muszą wykazać wymagane poparcie co najmniej 25 sędziów albo 2000 obywateli. Termin składania zgłoszeń upływa 11 marca 2026.
W Sejmie zgłoszenia sędziów zostaną zweryfikowane pod względem formalnym (to ważne, bo za rządów PiS, w wyborach do KRS w 2018 roku, nie wszyscy sędziowie, którzy dostali się do rady, mieli wymagane 25 podpisów pokazujących zebrane od sędziów poparcie. Dlatego rząd PiS przez lata utrzymywał w sekrecie listy poparcia sędziów wybranych wówczas do KRS).
Spośród wszystkich sędziów, którzy prawidłowo zgłosili do Sejmu swoje kandydatury do KRS, kluby parlamentarne wybiorą po maksymalnie 9 kandydatów. Następnie sejmowa Komisja Sprawiedliwości, kierowana przez posła Pawła Śliza z Polski2050, sporządzi listę 15 kandydatów-sędziów do KRS. Zgodnie z ustawą o KRS z 2017 r. na liście uwzględnia się co najmniej jednego kandydata wskazanego przez każdy klub poselski, który działał w terminie sześćdziesięciu dni od dnia pierwszego posiedzenia Sejmu kadencji w trakcie której jest dokonywany wybór.
Dlatego na liście sędziów do KRS może być 13 sędziów popieranych przez koalicję 15 października i 2 wspieranych przez opozycję (kluby PiS i Konfederacji).
Nad listą będzie głosował Sejm.
Po przegłosowaniu listy sędziowie zaczną czteroletnią kadencję w KRS.
Oprócz sędziów w KRS będą:
Weto prezydenta Nawrockiego oznacza, że ten „plan B” będzie dalej realizowany.
Żeby ograniczyć uznaniowość polityków w wyborze sędziów do KRS, kluby parlamentarne tworzące koalicję rządzącą mają wybrać kandydatów, którzy cieszą się największym poparciem sędziów w Polsce.
W bezprecedensowy sposób sędziowie mają wyrazić swoją opinię na Zgromadzeniach Sędziów w sądach w całym kraju. Ta procedura nie jest uregulowana ustawowo. Zdaniem prezesów sądów apelacyjnych, w obecnych warunkach politycznych, ma uzdrowić procedurę wyboru sędziów do KRS na zasadach z 2017 roku.
Prezesi sądów apelacyjnych w liście otwartym do sędziów wyjaśniają: „Przy braku wejścia w życie ustawy z dnia 23 stycznia 2026 roku jedyną realną możliwością wyjścia z impasu jest wybór przez Sejm RP, przy zastosowaniu przepisów obecnie obowiązującej ustawy, 15 sędziów spośród wszystkich prawidłowo zgłoszonych Marszałkowi Sejmu kandydatów, którzy w powszechnym głosowaniu na zgromadzeniach sędziów uzyskają najwyższe poparcie”.
Na zgromadzeniach sędziów w sądach w całym kraju sędziowie mają opiniować kandydatów do KRS, którzy zgłosili się do Sejmu. Każdy sędzia będzie mógł wskazać 15 osób. W opiniowaniu będą mogli wziąć udział neo-sędziowie. Prezesi sądów apelacyjnych przedstawią Marszałkowi Sejmu zbiorcze wyniki opiniowania. Kluby parlamentarne mają je wziąć pod uwagę przy wybieraniu sędziów do KRS.
Niezależnie od procedury opiniowana kandydatów do KRS przez sędziów w całym kraju, w przestrzeni publicznej pojawiają się listy sędziów kandydujących do rady popieranych przez różne środowiska.
Listę poparcia ma wkrótce przedstawić największe stowarzyszenie sędziów Iustitia, które za rządów PiS inspirowało walkę o niezależność sądów, a po zmianie władzy ma duży merytoryczny wpływ na kształt uchwalanych przez Sejm ustaw sądowniczych.
Swoje poparcie dla sędziów kandydujących do KRS wyraziły też stowarzyszenia prawników broniące zmian w sądach za PiS:
Mariusz Jałoszewski szczegółowo opisał w OKO.press, kim są kandydaci popierani przez środowiska beneficjentów „dobrej zmiany” w sądownictwie za rządów PiS.
Prezydent Nawrocki dobitnie przedstawił swój program na sądownictwo. Chce zabetonować zmiany wprowadzone przez PiS i Dudę oraz wprowadzić jeszcze radykalniejsze rozwiązania, które mają zamknąć ustaw i związać ręce sędziom broniącym zasad państwa prawa. Całkowicie odrzuca wiążące Polskę wyroki TSUE i ETPCz. Mówi o „rozkładzie polskiego wymiaru sprawiedliwości”, ale w swojej ustawie nie naprawia wyboru sędziów do KRS. Daje jasny sygnał, że za jego prezydentury PiS będzie mógł ostatecznie wprowadzić swój model sądownictwa, który oddala Polskę od standardów praworządności i demokracji.
Sądownictwo
Włodzimierz Czarzasty
Karol Nawrocki
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Prezydent
ustawa o KRS
weto Nawrockiego
weto prezydenta
Pisze o praworządności, demokracji, prawie praw człowieka. Prowadzi podcast OKO.press "Drugi rzut OKA na prawo". Współzałożycielka Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland. Doktor nauk prawnych.
Pisze o praworządności, demokracji, prawie praw człowieka. Prowadzi podcast OKO.press "Drugi rzut OKA na prawo". Współzałożycielka Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland. Doktor nauk prawnych.
Komentarze