Ponad 350 ofiar, a tragiczny bilans rośnie. Co się wydarzyło w Nepalu?
W środę wczesnym rankiem w górskim dystrykcie Rasuwa w Nepalu błyskawiczna powódź zmiotła z powierzchni całe miejscowości, zniszczyła drogi, mosty i hydroelektrownie. Trwają poszukiwania zaginionych, a naukowcy szukają odpowiedzi na pytanie: co się właściwie stało?
W Nepalu trwa akcja ratunkowa. Na miejscu pracują służby i wojsko, do akcji zaangażowano psy tropiące, rannych spod zwałów błota wyciąga się nawet koparkami.
„Moja żona wciąż jest gdzieś pod błotem” – mówił Reutersowi Keshav Prasad Baral. Opisywał, że powódź wyglądała jak „ogromna fala błota pędząca prosto na nas”. Kiedy woda wtargnęła do jego domu, próbował złapać żonę za rękę. Nie udało się. Kobieta została porwana przez żywioł, a błoto dotarło aż do najwyższego piętra domu. Baral czekał przez kilka godzin na helikopter ratunkowy, ale o żonie wciąż nie ma żadnej informacji.
Stacja CNN rozmawiała z mieszkanką Katmandu, stolicy Nepalu, Asmitą Dahal, która straciła kontakt z młodszym bratem. 21-latek był przewodnikiem pielgrzymek i wycieczek. „Martwimy się, że jego autobus mógł zostać porwany przez powódź, po prostu nie wiemy” – powiedziała Asmita. Ostatnią rzeczą, jaką brat powiedział jej w środę, było: „Do zobaczenia rano”.

Komentarze