0:00
0:00

0:00

Poca przez 11 lat mieszkała na prywatnej działce w gminie Kłomnice na Śląsku. To niedźwiedzica brunatna, która w pierwsze lata życia spędziła na planach filmowych w Czechach. Kiedy miała 4-5 lat, kupił ją Sebastian M., który zarejestrował na swojej posesji minizoo. Na działce trzymał przez jakiś czas również tygrysy, alpaki i bizony.

Kiedy bizony – gatunek uznawany w Polsce za inwazyjny – uciekły z działki Sebastiana M., sprawa „zoo” stała się medialna. Próbowano je łapać (z marnym skutkiem). Jeden z nich, o imieniu Forest, niebezpiecznie zbliżał się do stada żubrów, co stwarzało ryzyko walki między zwierzętami, albo co gorsza – hybrydyzacji tych gatunków. Postanowiono, że Foresta należy odstrzelić, co opisywaliśmy w OKO.press:

Przeczytaj także:

Po ucieczce bizonów w nigdy nie otwartym „zoo” została już tylko Poca. Tygrysy i alpaki, jak pisały media, „zniknęły”.

Pocą zajął się Centralny Azyl dla Zwierząt

O warunkach, w jakich żyje niedźwiedzica, wiedziała zarówno gmina, jak i Powiatowy Inspektor Weterynarii. Policjantka, która zajmowała się sprawą, przez rok pracowała nad tym, żeby Pocę Sebastianowi M. odebrać. Udało się to w listopadzie 2025.

„Dzięki zaangażowaniu i determinacji śledczej, niebezpieczne zwierzę, które było przetrzymywane w warunkach niezgodnych z przepisami, zostało przetransportowane do poznańskiego ZOO za pośrednictwem Centralnego Azylu dla Zwierząt. 49-letni mężczyzna, za łamanie zakazu przetrzymywania i posiadania niebezpiecznego zwierzęcia, jakim jest niewątpliwie niedźwiedź, usłyszał już zarzut. Grozi mu za to kara nawet pięciu lat więzienia” – informowała w oficjalnym komunikacie podkomisarz Barbara Poznańska, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

Poca przejdzie do historii jako pierwsze zwierzę, którym zajął się Centralny Azyl dla Zwierząt. Jednostka – nadzorowana przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska – umieściła ją w poznańskim ogrodzie zoologicznym, gdzie Poca ma do dyspozycji wybieg dostosowany do potrzeb niedźwiedzi. „Po raz pierwszy w swoim życiu ma towarzystwo innych niedźwiedzi (na razie jeszcze nie jest bezpośrednie)” – informuje Azyl.

Azyl jest, ale tylko na papierze

Problem w tym, że fizycznie Centralnego Azylu dla Zwierząt nie ma. Według ustawy przyjętej przez poprzednią władzę w 2022 roku miał powstać dwa lata później. Budowa jednak nie ruszyła – wybrano jedynie miejsce na terenie Nadleśnictwa Chojnów w miejscowości Warszawianka (gmina Lesznowola).

„Lokalizacja pod Warszawą zapewni dobry dojazd z wielu części kraju oraz z przejść granicznych, w tym z lotniska Chopina, gdzie często dochodzi do konfiskaty zwierząt. Obszerny teren, ok. 95 hektarów, pozwoli stworzyć odpowiednie warunki dla różnych gatunków. Na działce znajdują się obecnie budynki dawnego Radiowego Ośrodka Nadawczego »Leszczynka«” – podaje Ministerstwo Klimatu i Środowiska w mailu do OKO.press.

Azyl ma przyjmować zwierzęta z czterech grup:

  • gatunków CITES (gatunków objętych Konwencją o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem);
  • niebezpiecznych;
  • chronionych;
  • inwazyjnych gatunków obcych.

Inwazyjne gatunki obce (IGO)

Są to – jak wyjaśniał w OKO.press biolog dr Robert Maślak, gatunki niebędące częścią naturalną naszej fauny. „Czyli takie, które zostały przez człowieka sprowadzone do Polski, czy do Europy i dosyć eksplozywnie rozprzestrzeniają swój zasięg. To niesie ze sobą różne skutki, głównie negatywne” – mówił.

Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska tłumaczy: „IGO oddziałują na rodzimą różnorodność biologiczną prawie wszystkich ekosystemów ziemi i stanowią jedno z największych zagrożeń dla tej różnorodności. Od XVII wieku IGO przyczyniły się do wyginięcia prawie 40 proc. gatunków zwierząt, dla których przyczyna wyginięcia jest znana”. Listę IGO można znaleźć w rządowym rozporządzeniu z 2022 roku. Znalazły się na niej m.in. nutrie, szopy pracze i żółwie ozdobne.

„Tworzenie azyli dla zwierząt, w tym Centralnego Azylu dla Zwierząt, umożliwi bezpieczne przetrzymywanie inwazyjnych gatunków obcych (IGO), które zostały odłowione ze środowiska lub zatrzymane przez służby kontrolne. Dzięki temu system zapobiegania pojawieniu się nowych IGO w Polsce będzie skuteczniejszy” – komentuje resort klimatu.

„Trzeba jednak pamiętać, że do takich azyli nie powinny trafiać gatunki, które zgodnie z prawem unijnym muszę być szybko eliminowane. Jeśli IGO dopiero rozpoczyna się rozprzestrzeniać i jest wskazany w rozporządzeniu Rady Ministrów jako gatunek do szybkiej eliminacji, właściwy organ ma trzy miesiące na podjęcie działań, które mają usunąć tę populację. Tylko w wyjątkowych sytuacjach – na przykład, gdy nie ma dostępnych metod eliminacji – można zdecydować o czasowej izolacji lub kontroli takiego gatunku poprzez umieszczenie odłowionych osobników w specjalnych placówkach. W przypadku gatunków, które są już szeroko rozprzestrzenione, to podmiot prowadzący działania zaradcze decyduje, jakie rozwiązanie jest najlepsze: kontrola, eliminacja czy izolacja. W takich sytuacjach przekazanie zwierzęcia do odpowiedniej placówki może nastąpić tylko za jej zgodą i zgodnie z zakresem działalności określonym w przepisach lub w zezwoleniu na jej prowadzenie” – czytamy w stanowisku przesłanym do OKO.press.

Od niedźwiedzi po ptaki

„Celem Azylu jest zapewnienie natychmiastowej pomocy i opieki weterynaryjnej, przeprowadzenie kwarantanny, a następnie szukanie docelowego miejsca pobytu np. w innym azylu zajmującym się danymi zwierzętami, ośrodku rehabilitacji czy ogrodzie zoologicznym” – mówi w rozmowie z OKO.press posłanka KO Małgorzata Tracz.

Ośrodek powinien przyjmować różne zwierzęta – od tych największych jak niedźwiedzie czy duże dzikie koty, po te mniejsze, w tym gady i ptaki. Ma współpracować ze służbą celną, policją czy organizacjami zajmującymi się zwierzętami. W sierpniu 2024 resort klimatu powołał dyrekcję CADZ – szefową jednostki została dr Agnieszka Czujkowska, która przez lata kierowała działem Rehabilitacji Zwierząt Dzikich w warszawskim zoo. Jej zastępcą jest Grzegorz Bistuła-Prószyński, który pracował wcześniej m.in. w Biurze Ochrony Środowiska w Urzędzie m.st. Warszawa.

Centralny Azyl dla Zwierząt w Sejmie

„Już w 2022 roku, gdy pracowaliśmy nad ustawą o powołaniu Centralnego Azylu dla Zwierząt, zwracałam uwagę, że w niedługim czasie będziemy potrzebować nowelizacji. Mówiłam wtedy o potrzebie zwiększenia finansowania dla Azylu oraz ułatwieniach dotyczących redystrybucji zwierząt do innych ośrodków” – komentuje Małgorzata Tracz.

Rząd przyjął projekt nowelizacji jesienią 2025, a ustawa szybko trafiła do Sejmu. 21 listopada została przegłosowana (za była koalicja rządząca, 176 posłów i posłanek z PiS się wstrzymało, a przeciwko zagłosowała Konfederacja).

15 grudnia podpisał ją prezydent Karol Nawrocki. Według nowelizacji zwiększono kwoty, którymi Skarb Państwa będzie co roku dofinansowywał budowę i działanie Azylu. W sumie do 2031 roku dofinansowanie może wynieść do 133,154 mln zł.

„Nowelizacja zniwelowała niedociągnięcia pierwotnej ustawy i urealniła kwestie finansowe, tak aby zapewnić skrzywdzonym zwierzętom odpowiednią opiekę. Zapewniliśmy finansowanie na dostosowanie budynków gospodarczych do potrzeb zwierząt i zwiększyliśmy kompetencje dyrekcji w zakresie współpracy z innymi ośrodkami dla zwierząt, procedur przyjmowania i transportu zwierząt, a także rozszerzyliśmy obszar działań Centralnego Azylu o działania z zakresu ochrony przyrody, edukacji i współpracy z instytucjami naukowymi” – dodaje Tracz.

Trzy powody opóźnienia

Dlaczego do tej pory nie udało się stworzyć CADZ, skoro pierwotnie ustawa wskazywała, że powinno się to wydarzyć do 2024 roku? Zapytaliśmy o to dyrektorkę Azylu, dr n. wet. Agnieszkę Czujkowską.

„Ustawa z 2022 roku miała charakter przede wszystkim organizacyjny, natomiast realne warunki do rozpoczęcia inwestycji powstały dopiero kilka lat później” – mówi w rozmowie z OKO.press dr Czujkowska.

Jak wyjaśnia, było kilka powodów, dla których prace się nie rozpoczęły:

  • choć ustawa weszła w życie w grudniu 2022 roku, dyrektor Centralnego Azylu została powołana dopiero w styczniu 2024 roku. Tymczasem zgodnie z ustawą, to „dyrektor kieruje działalnością jednostki, reprezentuje ją na zewnątrz i jest jedynym organem uprawnionym do zaciągania zobowiązań oraz podejmowania czynności inwestycyjnych” – informuje dr Czujkowska „Do czasu powołania dyrekcji, funkcjonował jedynie powołany przez MKiŚ Pełnomocnik ds. organizacji CADZ, który nie posiadał kompetencji do zaciągania zobowiązań finansowych ani inicjowania procesu inwestycyjnego” – dodaje.
  • Nieruchomość przeznaczona pod siedzibę CADZ została przekazana jednostce dopiero w połowie 2024 roku, a jej protokolarne przejęcie nastąpiło w lipcu 2024. „Do tego momentu CADZ nie mógł prowadzić robót ani zawierać umów dotyczących zagospodarowania terenu, co pozostawało poza wpływem jednostki” – podaje dr Czujkowska.
  • Budynki znajdujące się na terenie nieruchomości są w znacznym stopniu zdewastowane. „Wykonane w 2023 roku przez Pełnomocnika MKiŚ ds. CADZ ekspertyzy techniczne i inwentaryzacje określiły stan techniczny obiektów” – podaje dr Czujkowska. „Co istotne, niezbędne przebudowa lub budowa nie mogą się jeszcze rozpocząć, ponieważ wymagają poniesienia istotnych nakładów inwestycyjnych, które – zgodnie z przepisami prawa – mogą być ponoszone dopiero po opracowaniu pełnej dokumentacji projektowej oraz uzyskaniu pozwolenia na budowę. Do tego czasu możliwe są jedynie prace zabezpieczające, a nie właściwe roboty budowlane” – wyjaśnia dyrektor CADZ.

Na razie szkolenia

Według planu etap formalno-projektowy ma się zakończyć najpóźniej w 2028. Roboty budowlane ruszą w 2029, a Azyl ma zostać otwarty do 2031 roku.

„Aktualnie oprócz prac nad budową siedziby CADZ realizuje swoje działania ustawowe, tj. szkolenia dla KAS i Policji oraz spotkania edukacyjne (dla straży miejskiej, młodzieży szkolnej etc.). Ze względu na brak siedziby z pomieszczeniami przystosowanymi dla zwierząt, CADZ przyjmuje tylko zwierzęta zgłaszane przez organy policji i celne. W zakresie redystrybucji CADZ nawiązuje współprace z odpowiednimi podmiotami mogącymi zapewnić zwierzętom jak najlepsze warunki do życia z uwzględnieniem potrzeb specyficznych dla danego gatunku. Każdy przypadek zgłoszenia zwierzęcia do CADZ jest traktowany indywidualnie” – mówi dyrektor Azylu.

Lwy i tygrys z Czchowa

„Taki ośrodek mógłby już dawno działać, a jednak tak się nie stało. I to jest największa porażka. Moim zdaniem niedawna nowelizacja nie wprowadziła żadnych rewolucyjnych zmian, poza dopracowaniem kilku kwestii. Ośrodek w gminie Lesznowola powstanie dopiero po 2028 roku. A to oznacza, że przed nami kolejne lata bez Azylu” – komentuje w OKO.press Anna Plaszczyk z Fundacji Viva.

Jak wylicza, już dziś około tysiąca dużych zwierząt, w tym niebezpiecznych, wymaga relokacji z miejsc ich przetrzymywania. Plaszczyk wskazuje na nagłośniony przez TVN24 przypadek dużych dzikich kotów z Czchowa. Mieszkaniec małopolskiej miejscowości w swoim ogródku trzymał dwa lwy i tygrysa. Zwierzęta mieszkały w klatkach, zupełnie nieprzystosowanych do ich potrzeb. „Inspekcja weterynaryjna nie widzi problemu, bo mężczyzna prowadził działalność cyrkową. Cyrkowcem był jednak tylko na papierze, bo żadnych pokazów nigdy nie zorganizował” – pisał dziennikarz TVN24, Bartłomiej Plewnia. Po interwencji w Czchowie mieszkaniec usłyszał zarzuty nielegalnego posiadania zwierząt i znęcania się nad nimi. Grozi mu do pięciu lat więzienia.

„Zwierzęta zostały na tamtej posesji u ich dotychczasowego właściciela, bo nie ma ich gdzie przetransportować. Gdyby za ustawą o CADZ poszły od razu po jej wejściu w życie realne działania, a nie tylko dyskusje na sejmowych komisjach, to te zwierzęta można byłoby już umieścić w miejscu, w którym miałyby lepsze warunki. Takiej możliwości wciąż nie ma. I teraz nie wiadomo, co z nimi zrobić. Ten problem będzie narastał. Dobrze wie o tym służba celna, która często boryka się z problemem dzikich zwierząt wwożonych do Polski. To właśnie celnicy najmocniej naciskali na powstanie azylu, i to już od wielu lat” – mówi Plaszczyk.

Problemy z niedźwiedziami

„Dobrze pamiętam jakie problemy mieliśmy kilkanaście lat temu z niedźwiedziami, które nie mogły żyć na wolności. Wraz z profesor Agnieszką Sergiel realizowałem wówczas projekt badania dobrostanu tego gatunku w niewoli. Okazało się, że blisko 15 osobników przebywało w tragicznych warunkach. Zarówno w ogrodach zoologicznych, mini zoo, jak i w schronisku dla psów. Szukaliśmy wtedy im lepszych miejsc, co było bardzo trudne" – mówi nam dr Robert Maślak, zoolog, ekspert zajmujący się dobrostanem dzikich zwierząt w niewoli.

„Dwa niedźwiedzie z Leszna i jeden z Braniewa trafiły do niemieckiego azylu dla tych drapieżników, niektóre ogrody poprawiły warunki, ale dla części nie było dobrych miejsc. Wówczas zaproponowaliśmy międzynarodowej Fundacji Four Paws utworzenie azylu w Polsce. Okazało się jednak, że koszty budowy i utrzymania ośrodka dla kilku niedźwiedzi są zbyt duże. Organizacja ostatecznie zdecydowała się na budowę quasi-azylu na terenie poznańskiego zoo. Tam trafiły niedźwiedzie ze schroniska dla psów w Korabiewicach i z Braniewa. Później dojechały również dwa niedźwiedzie z nielegalnych cyrków. Z kolei Przemisia, samica, która kręciła się po przedmieściach Przemyśla, prawdopodobnie uciekinierka z ukraińskiego cyrku, trafiła blisko 14 lat temu do zoo we Wrocławiu. Jednak dotychczasowe miejsca, gdzie trafiają z różnych przyczyn niedźwiedzie, nie są z gumy. Dalsze ich »dogęszczanie« nie powinno mieć miejsca, ze względu na konieczność utrzymania właściwych standardów” – dodaje.

Jeden azyl to za mało

Jak podkreśla, problem ze znalezieniem miejsca dla niedźwiedzi czy innych dużych drapieżników to tylko wierzchołek góry lodowej. Zdaniem naukowca jeden Azyl to za mało, żeby pomóc wszystkim zwierzętom.

„Taki azyl, w związku z tym, że tych zwierząt jest sporo, może się szybko zapełnić. Dlatego uważam, że powinna powstać sieć azylów, a każdy z nich powinien być przystosowany do przyjmowania określonych grup zwierząt. Potrzebujemy również innych zmian prawnych, które zakażą posiadania różnych, również egzotycznych gatunków w Polsce, bo to generuje problemy. Ludzie kupują zwierzęta, do których trzymania nie mają ani warunków, ani wiedzy” – mówi.

Tak stało się na przykład w głośnej sprawie pumy Nubii. Jej opiekun – Kamil Stanek – kupił ją w Czechach. Żeby móc legalnie ją posiadać, zarejestrował swoją działalność jako cyrkową, a pumę „wypożyczał” do sesji zdjęciowych oraz prezentował zainteresowanym. Nubia mieszkała w domu, zachowywała się jak pies, była przytulana na kanapie czy wsadzana do łóżka. Stanek miał już kilka wyroków za nieprawidłowe zajmowanie się pumą. Po jednym z nich uciekł do lasu i tam się ukrywał, a Nubię trzymał w ciasnej klatce. W marcu 2025 Sąd Rejonowy w Zawierciu orzekł, że Stanek znęcał się nad zwierzęciem i skazał go na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.

29 grudnia 2025 zapadł prawomocny wyrok w tej sprawie – sąd podtrzymał karę pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Nubia mieszka w zoo w Chorzowie.

;
Na zdjęciu Katarzyna Kojzar
Katarzyna Kojzar

Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.

Na zdjęciu Paweł Średziński
Paweł Średziński

Publicysta, dziennikarz, autor książek poświęconych ludziom i przyrodzie: „Syria. Przewodnik po kraju, którego nie ma”, „Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy”, „Puszcza Knyszyńska. Opowieści o lesunach, zwierzętach i królewskim lesie, a także o tajemnicach w głębi lasu skrywanych, „Rzeki. Opowieści z Mezopotamii, krainy między Biebrzą i Narwią leżącej" i "Borsuk. Władca ciemności. Biografia nieautoryzowana".

Komentarze