Od „Nazi-Staat” do „Atomstaat”. Czy pokolenie ’68 zniszczyło niemiecki atom w rewanżu za zbrodnie ojców?
Niemiecki zwrot w energetyce znany w Europie jako Energiewende nie narodził się jako odpowiedź na kryzys klimatyczny. U jego fundamentów leżą kryzysy paliwowe lat 70., ale także próba rozliczenia eksnazistów przez pokolenie ich dzieci.
Zamknięcie ostatniej kopalni węgla kamiennego w Niemczech otrzymało oprawę państwowej ceremonii. W 2018 roku górnicy opuszczający kopalnię Prosper-Haniel przekazali prezydentowi Frankowi-Walterowi Steinmeierowi symboliczną bryłę węgla. Dla wielu obserwatorów był to obraz idealnie wpisujący się w narrację o niemieckiej transformacji energetycznej. Oto kraj, który przez ponad półtora wieku budował swoją potęgę na węglu, zrobił kolejny milowy krok na drodze transformacji energetycznej.
Tyle że zamknięcie ostatniej kopalni nie było bezpośrednim skutkiem Energiewende, jak w innych krajach przyjęło się nazywać specyficzny model niemieckiej transformacji energetycznej.
Korzenie Energiewende sięgają innej epoki: buntu pokolenia roku 1968 przeciwko pokoleniu ich ojców-nazistów. Ale co to ma wspólnego z atomem?

Komentarze