Paliwo potanieje, koncerny zapłacą, a szopka Nawrockiego trwa nadal [WIDZĘ TO TAK]
Wystarczyło, by drożyzna na stacjach utrzymała się dłużej, a zarówno prawo, jak i Karol Nawrocki, mogą zadziałać wstecz. Problem w tym, że nikt z decydentów nie spogląda wprzód – pisze Szymon Bujalski
– Prawo ma wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Oznacza to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną – mówił Karol Nawrocki w lipcu, gdy uzasadniał, dlaczego nie podpisał „ustawy paliwowej”. I przypomniał o „jednej z podstawowych gwarancji wolności w państwie prawa”: prawo nie działa wstecz.
Dwa miesiące później okazało się, że ta gwarancja nie musi być aż tak zagwarantowana. Wystarczyło, że ceny benzyny i oleju napędowego już regularnie przekraczały kolejne psychologiczne bariery (odpowiednio 8 zł i 9 zł za litr).
W skrócie: jesteśmy świadkami kolejnej politycznej szopki. Choć jest to kiepski spektakl, na który nie chcieliśmy się wybrać, i tak można wyciągnąć z niego cenne lekcje. Oto moje.

Komentarze