0:00
Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
21 maja 2021

PiS chce płacić Polkom za dzieci. Mrzonki polityki prodemograficznej w Polskim Ładzie

PiS myśli w kategoriach konserwatywnej rodziny, której trzeba zapłacić, żeby miała dzieci. Nie rozumie kobiet, dla których kluczowa jest praca i pomoc w opiece. Polski Ład nie wspomina o roli ojców, choć dyrektywa UE już w 2022 roku da im 1,5 miesiąca urlopu rodzicielskiego wg zasady "bierzesz albo tracisz"

Wydrukuj

"Polski rząd stawia na podobną jak Orbán agresywnie pronatalistyczną politykę i kładzie nacisk raczej na świadczenia pieniężne niż usługi opiekuńcze" - mówi nam dr Dorota Szelewa, wykładowczyni na University College Dublin, redaktorka naczelna prestiżowego Journal of Family Studies, który prowadzi grono specjalistów z całego świata. Dr Szelewa pomaga OKO.press zanalizować filar "Rodzina i dom w centrum życia" w projekcie Polskiego Ładu.

"Młodszą siostrą programu 500 plus jest świadczenie dla rodziców dzieci do lat trzech nazwane Kapitałem Opiekuńczym. Stoi za nim ta sama wiara, że to właśnie pieniądze będą najsilniejszym impulsem, żeby rodzić dzieci. 500 plus zadziałało na moment, ale już nie działa, więc trzeba dołożyć kolejne instrumenty o tej samej logice. I nawet tej samej wysokości, bo 12 tys. na drugie i kolejne dziecko na dwa lata, to 500 zł miesięcznie" - mówi dr Szelewa.

Mimo ogromnych nakładów na 500 plus PiS nie zatrzymał katastrofy demograficznej - po małej korekcie 2017 roku sytuacja cały czas się pogarsza. W 2020 roku urodziło się 355 tys. dzieci, najmniej od II wojny światowej, a I kwartał 2021 był gorszy od I kwartału 2020 o ponad 5 tys. urodzeń (patrz dalej).

Czy Polski Ład odwróci ten trend i będzie miał efekt, jak go nazwał Jarosław Kaczyński - propopulacyjny?

Aby to zanalizować zaczniemy od grafiki, która odpowiada na pytanie, dlaczego kobiety decydują się na dziecko. Pomoże uporządkować jedną z najważniejszych debat o politykach publicznych i przyszłości naszego kraju.

Od czego zależy decyzja kobiety (rodziny)? Cztery przesłanki

Przyjmujemy założenie, że decyzja o posiadaniu dziecka jest wynikiem mniej lub bardziej świadomego szacowania zysków i strat, jakich oczekuje kobieta - sama lub wspólnie z partnerem (mężem) czy szerszą rodziną. Za dzieckiem przemawiają potrzeby, pragnienia i wartości. Jednak wbrew prawicowym mitom wartość posiadania dzieci, i tym samym presja społeczna, aby mieć ich dużo, są w Polsce słabsze niż w takich kulturach jak amerykańska czy izraelska, nie mówiąc o tradycyjnych społecznościach zdominowanych przez normy religijne.

Największą przeszkodą w rodzeniu dzieci jest w Polsce... urodzenie dziecka; drugie rodzi już tylko 42 proc., a trzecie 13 proc. kobiet (dane z 2017 roku - kiedy wystąpił chwilowy wzrost urodzeń w wyniku 500 plus dzięki większej liczbie właśnie drugich i trzecich porodów, tzw. odłożonych decyzji prokreacyjnych - patrz wykresy na końcu tekstu).

Jak wynika z wielu analiz i badań, na decyzję, czy mieć dziecko - poza wartościami i pragnieniami - wpływ mają cztery czynniki, które pozwalają kobiecie (rodzinie) szacować, na ile łatwe/trudne będzie macierzyństwo, jakiego będzie wymagało wysiłku i czy kobietę (rodzinę) stać na taki wysiłek zarówno w sensie finansowym, jak psychicznym.

Wsparcie państwa (np. 500 plus) zmniejsza stres związany z wydatkami na dziecko i poprawia przewidywaną sytuację materialną rodziny, ale jest tylko jednym z czynników, który wpływa na finanse rodziny.

Kobieta patrzy dziś na ciążę i macierzyństwo z perspektywy pracy, którą wykonuje lub chciałaby wykonywać, i chodzi tu zarówno o przychody, których strata oznaczałaby pauperyzację rodziny, jak i o satysfakcję z pracy oraz aspiracje zawodowe, dla których dziecko może być zagrożeniem. W nowoczesnej polityce społecznej duży nacisk kładzie się właśnie na ułatwienie kobiecie godzenia ról matki i pracowniczki, np. poprzez elastyczne formy zatrudnienia. Jak pisaliśmy w OKO.press, analizując m.in. rządowe uzasadnienia programu 500 plus:

"Dzieci rodzą się z pracy. Model kobiety pracującej ma dziś większą siłę prokreacyjną niż mrzonki o strażniczce domowego ogniska".

Znaczenie ma ocena sytuacji mieszkaniowej, co w kraju, w którym - wg danych Eurostatu za 2020 rok - 45,1 proc. osób w wieku 25-34 lata mieszka z rodzicami, jest szczególnie istotną kwestią. Polityka mieszkaniowa państwa, która stwarzałaby realne szanse na uzyskanie mieszkania w młodym wieku, mogłaby zwiększyć dzietność.

Dziecko oznacza ogromny wysiłek opiekuńczy. Kobieta ocenia, czy stać ją na taki wysiłek, czy jest gotowa się go podjąć. Liczy się pomoc instytucjonalna (żłobki, przedszkola, ale też opieka zdrowotna), a także zaangażowanie męża/partnera (w przypadku rodzin tęczowych - partnerki), a także matki, siostry, rzadziej - ojca.

Wielka szkoda, że poświęcając tyle uwagi i publicznych pieniędzy na politykę prorodzinną/prodemograficzną rząd nie zamawia badań postaw wobec prokreacji.

W poprzedniej epoce politycznej analizowano powody niskiej już wtedy dzietności, osoby badane wskazywały najczęściej na: trudne warunki materialne (85 proc.), brak pracy i niepewność zatrudnienia (85 proc.), niemożność zajścia w ciążę (85 proc.) oraz złe warunki mieszkaniowe (74 proc.).

W raporcie „Niska dzietność w Polsce w kontekście percepcji Polaków” pod redakcją prof. Ireny E. Kotowskiej, pytano o powody opóźniania lub rezygnacji z potomstwa. Respondenci wskazywali najczęściej na 11 czynników. Pogrubioną czcionką zaznaczamy te bezpośrednio związane z rynkiem pracy:

  • trudne warunki materialne (85 proc.)
  • brak pracy i niepewność zatrudnienia (85 proc.),
  • niemożność zajścia w ciążę (85 proc.),
  • złe warunki mieszkaniowe (74 proc.),
  • brak odpowiedniego partnera (69 proc.),
  • ryzyko chorób genetycznych dziecka (69 proc.),
  • niepewność przyszłości (67 proc.),
  • trudności godzenia pracy i rodzicielstwa (63 proc.),
  • wysokie koszty wychowania dzieci (62 proc.),
  • brak miejsc lub zbyt wysokie opłaty w żłobkach i przedszkolach (61 proc.),
  • zbyt niski zasiłek na urlopie macierzyńskim lub wychowawczym (60 proc.).

Popatrzmy na Polski Ład z perspektywy czterech czynników. Najpierw finanse.

FINANSE. Transfer 500+ bis plus podwójna premia za tempo

Instrument finansowy nazwany nieco na wyrost "kapitałem opiekuńczym" ma wg przesadzonego stwierdzenia "pokryć koszty opieki nad drugim dzieckiem pomiędzy 12. a 36. miesiącem życia". Rodzice mogą brać po 1000 zł miesięcznie przez rok lub po 500 zł przez dwa lata.

W ramach dość prostackiej inżynierii prodemograficznej jest też premia za tempo: jeśli kolejne (trzecie etc.) dziecko przyjdzie na świat w ciągu 3 lat od narodzin poprzedniego, kwota zostanie podwojona.

Jak mówi dr Szelewa, świadczenie ma uzupełnić dwuletnią lukę między końcem urlopu rodzicielskiego (o ile nie był brany na raty) a przedszkolem. "Bo w Polsce powszechnie dostępne są już przedszkola, ale brakuje opieki dla dzieci do trzech lat. W 70 proc. gmin nie ma żłobków ani klubów malucha".

Roczny koszt Kapitału Opiekuńczego można oszacować na 1,1 mld (ok. 190 tys. drugich i kolejnych dzieci w roczniku x 12 miesięcy x 500 zł), czyli 37 razy mniej niż 500 plus. To zarazem jedna trzecia środków przewidzianych na filar rodzinny (3,4 mld).

Faktyczne środki będą jednak wyższe, bo podawane w Polskim Ładzie "kwoty nie uwzględniają całości nakładów, które zostaną przeznaczone na inwestycje z wykorzystaniem Funduszu Odbudowy i Polityki Spójności UE, a jedynie środki krajowe, m.in. wkład własny do projektów unijnych".

Zanim nie powstaną projekty ustaw i nie zostanie doprecyzowany Krajowy Plan Odbudowy, trudno tu o dokładniejsze szacunki. Nie należy jednak oczekiwać zbyt dużego - jeżeli w ogóle jakiś będzie - efektu prodemograficznego, zwłaszcza że skala pomocy dla rodziny jest dziewięciokrotnie mniejsza niż 500 plus i nie ma już efektu nowości.

Konserwatywna propaganda i zachęty JPII w tle (dodatek ideologiczny)

Filar "Rodzina i dom w centrum życia" ma też mniej eksponowane elementy ideologiczne, władze chcą kształtować katolicko-konserwatywne myślenie o rodzinie, wychowaniu dzieci, ciąży itp. Polski Ład starannie unika przy tym odniesień wprost, w całym dokumencie ani razu nie pada słowo katolicyzm, religia czy Kościół (!), co kontrastuje z programem i praktyką polityczną PiS.

"Będziemy promować wartości rodzinne. Przeprowadzimy szeroko zakrojoną kampanię na temat korzyści z rodzicielstwa, które jest nie tylko fundamentalną rolą społeczną, ale może być również niezwykłą przygodą. Ponadto będziemy rozwijać programy dotacyjne dla prorodzinnych organizacji pozarządowych »Po Pierwsze Rodzina«”.

Brzmi niegroźnie.

Jak jednak sprawdziliśmy na FB tego programu/konkursu, 20 maja 2021 wisiały dwa materiały: Rozmowa "Małżeńska klasyka" o projekcie Instytutu Tertio Millenio, propagującym nauczanie Kościoła, a zwłaszcza Jana Pawła II oraz live z panią Deborą, matką 11 dzieci.

Pod hasłem "Tożsamość polskiej rodziny" Polski Ład zapowiada też poparcie inicjatywy ustawodawczej prezydenta Dudy, która ograniczy dostęp do szkół organizacji i stowarzyszeń - będzie to wymagało nie tylko zgody dyrekcji szkoły, lecz także akceptacji ze strony rodziców. Celem projektu jest wyeliminowanie wpływu progresywnych organizacji na wychowanie dzieci. Organizacje pozarządowe poddane też zostaną dodatkowej kontroli, nad którą już pracuje minister Gliński.

Cały rządowy dokument operuje językiem prolajferskim, mówi np. o "wczesnym leczeniu chorób dzieci już w łonie matki".

Wszystkie te oddziaływania - i cały program wychowawczy szkoły ministra Czarnka (m.in. w ramach przedmiotu Wychowanie do Życia w Rodzinie) mają wychować przyszłe matki do rodzenia dzieci, ale ich anachroniczność wobec aspiracji pokolenia dwudziesto- i trzydziestolatków nie daje na to szans. Popularność PiS jest wśród młodych Polek i Polaków wyjątkowo niska. Wg ostatniego sondażu Ipsos dla OKO.press, w grupie 18-29 lat, na partię Kaczyńskiego chce głosować... 2 proc. osób. Wśród kobiet w wieku rozrodczym 18-39 lat poparcie dla PiS (13 proc.) jest mniejsze niż Hołowni (39 proc.), Lewicy (23 proc.) i KO (14 proc.).

Do bezradności konserwatywnego podejścia przyznał się w wywiadzie dla Interii 20 maja 2021 Jarosław Kaczyński: "W moim pokoleniu młode kobiety uważały małżeństwo i dzieci za coś zupełnie oczywistego. W panów pokoleniu jest zupełnie inaczej (...). Istnieją te społeczno-gospodarcze przesłanki, które powodują, że kobiety boją się zachodzić w ciążę. Będziemy to korygować.

Ale problem jest szerszy i dotyczy mentalności. Nie wiem, jak to zmienić i tu, uczciwie mówiąc, przyznaję się do bezradności".

MIESZKANIE. Własny domek albo u dewelopera na kredyt. Dzieci z tego nie będzie

Sztandarowy pomysł PiS "Mój dom 70 m - bez zbędnych formalności" (na podstawie zgłoszenia, bez żadnej kontroli) budzi wiele wątpliwości architektonicznych i wydaje się usankcjonowaniem nie tyle wolności i godności (jak to nazywał premier Morawiecki), co dowolności i fuszerek, które niosą poważne ryzyko dla rodzin, które porwą się na budowę własnego domku (analiza tych pułapek tutaj).

Jak już pisaliśmy, także program wsparcia kredytów ("wkład własny gwarantowany, zapewniany lub spłacany przez państwo") zachęca młodych do korzystania z oferty deweloperów, co będzie dalej windowało ceny i doprowadzało do zadłużania się gospodarstw domowych.

W 2005 roku deweloperzy budowali 29 proc. oddanych do użytku mieszkań, w 2015 było to nieco ponad 50 proc., w 2020 roku ten wskaźnik dobił do niemal 65 proc. i nic nie wskazuje, aby Polski Ład tę tendencję miał odwrócić.

Wsparcia dla mieszkalnictwa publicznego, które jest mniej ryzykowne dla obywateli i dla klimatu, jest w Polskim Ładzie ledwie zamarkowane, króluje myślenie o budowie na własność, czy to sposobem gospodarczym, czy przez deweloperów. Jak zwracaliśmy uwagę, obie te formy będą wypychały młodych ludzi na tańsze tereny podmiejskie, co jest rozwiązaniem szkodliwym ekologicznie.

Pojawia się tu znowu proste, żeby nie powiedzieć prostackie myślenie: dofinansowanie kredytu mieszkaniowego po 20 tys. za pierwszą dwójkę i 60 tys. za trzecie dziecko

Z punktu widzenia decyzji prokreacyjnych oba programy mają poważną wadę - oznaczają dla rodziny ogromny wysiłek.

Budowa własnego domu czy raczej domku na zgłoszenie jest obciążająca (podana przez Kaczyńskiego cena "nawet poniżej 100 tys." to mrzonki), a wzięcie kredytu - nawet z pomocą państwa - oznacza stres i narusza bezpieczeństwo finansowe rodziny.

Do tego mieszkanie pod miastem obciąży czasowo pracujących rodziców (dojazdy!) i utrudni decyzję o urodzeniu dziecka, także ze względu na mniejszą dostępność poza miastem żłobków i innych instytucji opiekuńczych.

Dr Szelewa: "Dopłaty do kredytów mieszkaniowych zostały skopiowane z węgierskiej polityki rodzinnej rządu Orbána.

Tam para małżeńska zawiera umowę zobowiązując się do określonej liczby dzieci, wylicza się odpowiednie transze spłaty kredytu, a jeśli dzieci nie ma, ulgi przepadają. Trudno powiedzieć, czy to działa. Na Węgrzech nastąpił minimalny wzrost dzietności z 1,23 w 2010 roku do obecnych około 1,5, ale to wciąż bardzo niskie wartości".

OPIEKA instytucjonalna, są deklaracje

Dr Szelewa: "W Polsce wciąż brakuje brakuje opieki dla dzieci do trzech lat. W 70 proc. gmin nie ma żłobków ani klubów malucha. Tymczasem to taka właśnie opieka instytucjonalna zachęciłaby kobiety do rodzenia dzieci, bo wiedziałyby, że łatwiej im będzie połączyć macierzyństwo z pracą, z której nie chcę i/lub nie mogą rezygnować".

Rząd deklaruje, że w całej Polsce działa 6,8 tys. placówek oferujących miejsca dla ok. 200 tys. dzieci do lat 3, to dwa razy więcej niż w 2015 roku. W ramach programu „Maluch+” w 2021 roku powstać ma kolejne 25 tys. miejsc. Tymczasem dzieci w wieku 1-3 lata jest ok. 750 tys., co oznacza, że - mimo postępów - w 2021 roku znajdzie się miejsce dla ledwie 30 proc.

"Wiemy, jak ważna dla rodziców jest kwestia opieki nad dziećmi, dlatego zdecydowaliśmy o zwiększeniu finansowania programu „Maluch+” – aż do 1,5 mld zł rocznie od 2022 roku. Do tej pory było to 450 mln zł. W tej kwocie ma zawierać się też wyższe dofinansowanie do miejsca w żłobku" – twierdzi min. Marlena Maląg.

Zapowiedzi rządu pozostają na razie na papierze, nie wiadomo, co oznaczają w szczegółach i jak mają być finansowane. W projekcie Krajowego Planu Odbudowy przeznaczono 380 mln euro na tworzenie nowych miejsc w żłobkach (1,7 mld), ale to rozkłada się na kilka lat.

Dr Szelewa: "Kwota 1,5 miliarda zł, która ma być przeznaczona na rozwój usług opiekuńczych dla dzieci do lat 3, to krok w dobrym kierunku, ale pozostaje podstawowy problem programu Maluch+, czyli fakt, że o środki musi zawnioskować gmina lub inny podmiot. To może pogłębić nierówności w korzystaniu z tych usług.

Potrzebujemy podejścia bardziej radykalnego i zapewnienia każdemu dziecku prawa do miejsca w żłobku poprzez system subwencji (czyli tak, jak w przypadku szkół i przedszkoli), a nie przez konkursy.

Myślenie władz pozostaje w stylu »starej chadecji« z wizją rodziny nuklearnej, którą trzeba wspierać, bo tam się wychowuje dzieci. Nowoczesna chadecja już dawno zrozumiała, że kluczowe znaczenie mają usługi opiekuńcze, a także zmiana modelu rodziny i zaznaczenie roli ojców. Zwłaszcza ten ostatni czynnik jest akcentowany dziś jako konieczny element progresywnej polityki prorodzinnej".

OPIEKA. Zapomniany ojciec, a przecież Unia będzie wymagać

Dr Szelewa: "Dziwne, że rząd nie poruszył kwestii aktywizacji ojców w wychowaniu. A przecież Polskę obowiązuje przyjęta w 2019 roku dyrektywa w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów. Art. 5 nakazuje państwom członkowskim danie dwóch miesięcy urlopu rodzicielskiego każdemu z rodziców, które nie podlegają przeniesieniu. Art. 8 stanowi, że ten urlop musi być płatny. Innymi słowy, ojciec ma takie prawo na zasadzie bierzesz albo tracisz, czyli jak nie weźmie, to urlop przepada. Miało tak być już od 2 sierpnia 2022 roku, ale nieco to opóźniono i jest półtora miesiąca od sierpnia 2022 i dwa miesiące od sierpnia 2024.

Polska była początkowo przeciwna dyrektywie, ale została ona przyjęta przez Parlament Europejski a potem przez przez Radę UE i po prostu obowiązuje. Nawet bardziej konserwatywne kraje UE pogodziły się z tą regulacją i wpisują ją w swoje programy polityki rodzinnej. Dlaczego PiS tego nie robi?

O ile urlop ojcowski (tacierzyński; obecnie - 2 tygodnie) ma pomóc ojcom uporać się z szokiem, jakim jest przyjście na świat dziecka, o tyle dwa miesiące rodzicielskiego, płatnego urlopu mają pomóc ojcu opanować codzienną opiekę oraz wytworzyć więź z małym dzieckiem wbrew stereotypom, że to czas na wyłączność dla matki. To także lekcja równości oraz życiowa i zawodowa szansa dla kobiet, by ograniczyć straty związane z opieką.

Władze nie powinny udziału ojców przemilczać, wręcz przeciwnie, taka zmiana musi być wsparta kampanią wśród ojców i pracodawców, bo stereotypy są tak potężne, że wielu ojców nie bierze płatnego urlopu i rodzina jako całość traci te dwa miesiące".

DYREKTYWA PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY (UE) 2019/1158

z 20 czerwca 2019 roku

w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów oraz uchylająca dyrektywę Rady 2010/18/UE

Wprowadzenie

Równowaga między życiem zawodowym a prywatnym wciąż jednak jest dużym wyzwaniem dla wielu rodziców i pracowników pełniących obowiązki opiekuńcze, w szczególności z uwagi na coraz większą powszechność wydłużonych godzin pracy oraz zmiennych rozkładów pracy, co ma negatywny wpływ na zatrudnienie kobiet.

Znaczącym czynnikiem wpływającym na niedostateczną reprezentację kobiet na rynku pracy jest trudność w godzeniu obowiązków zawodowych i rodzinnych. Kobiety, które mają dzieci, zwykle poświęcają mniej godzin na pracę zarobkową, a więcej czasu na wypełnianie nieodpłatnych obowiązków opiekuńczych. Fakt posiadania chorego lub niesamodzielnego krewnego również okazuje się mieć negatywny wpływ na zatrudnienie kobiet i powoduje, że niektóre z nich zupełnie wycofują się z rynku pracy.

Obecne unijne ramy prawne zapewniają ograniczone środki zachęcające mężczyzn do równego dzielenia się obowiązkami opiekuńczymi. Brak płatnego urlopu ojcowskiego i rodzicielskiego w wielu państwach członkowskich przyczynia się do niewielkiego wykorzystania urlopów przez ojców.

Ta nierówność między kobietami i mężczyznami, jeśli chodzi o politykę w zakresie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, utrwala stereotypy związane z płcią oraz pogłębia różnice między płciami w dziedzinie pracy i opieki.

Polityki równego traktowania powinny mieć na celu rozwiązanie problemu stereotypów dotyczących zarówno męskich, jak i żeńskich zawodów i ról, a partnerów społecznych zachęca się do realizowania ich kluczowego zadania, jakim jest informowanie zarówno pracowników, jak i pracodawców oraz podnoszenie poziomu ich świadomości w zakresie walki z dyskryminacją. Ponadto wykazano, że korzystanie przez ojców z regulacji w zakresie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, takich jak urlopy lub elastyczna organizacja pracy, ma pozytywny wpływ na ograniczenie względnej ilości nieodpłatnej pracy w rodzinie wykonywanej przez kobiety i pozostawia im więcej czasu na pracę za wynagrodzeniem.

Wdrażając niniejszą dyrektywę, państwa członkowskie powinny wziąć pod uwagę fakt, że równe korzystanie z urlopów ze względów rodzinnych przez kobiety i mężczyzn zależy również od innych odpowiednich środków, takich jak zapewnianie dostępnych i przystępnych cenowo usług w zakresie opieki nad dziećmi i opieki długoterminowej, które mają kluczowe znaczenie dla umożliwienia rodzicom i innym osobom pełniącym obowiązki opiekuńcze wejścia na rynek pracy, pozostania na nim lub powrotu na ten rynek. Usunięcie ekonomicznych czynników zniechęcających może również skłaniać drugich żywicieli rodziny, których większość stanowią kobiety, do pełnego uczestnictwa w rynku pracy.

W niniejszej dyrektywie określa się minimalne wymagania dotyczące urlopu ojcowskiego, urlopu rodzicielskiego i urlopu opiekuńczego oraz elastycznej organizacji pracy dla pracowników będących rodzicami lub opiekunów. Ułatwiając takim rodzicom i opiekunom godzenie życia zawodowego z prywatnym, niniejsza dyrektywa powinna przyczyniać się do realizacji zapisanych w Traktacie celów równości mężczyzn i kobiet pod względem szans na rynku pracy, równego traktowania w pracy oraz wspierania wysokiego poziomu zatrudnienia w Unii.

Aby zachęcić do równiejszego dzielenia się obowiązkami opiekuńczymi między kobietami i mężczyznami, a także umożliwić wczesne tworzenie więzi między ojcami i dziećmi, należy przyznać prawo do urlopu ojcowskiego ojcom lub – w przypadkach i zakresie przewidzianym w prawie krajowym – równoważnym drugim rodzicom. Taki urlop ojcowski powinien być wykorzystywany w okresie narodzin dziecka i wyraźnie wiązać się z tym wydarzeniem, a jego celem powinno być sprawowanie opieki (...).

Art. 5 Urlop rodzicielski

1. Państwa członkowskie wprowadzają niezbędne środki w celu zapewnienia, aby każdy pracownik miał indywidualne prawo do urlopu rodzicielskiego w wymiarze czterech miesięcy do wykorzystania przed osiągnięciem przez dziecko określonego wieku, maksymalnie ośmiu lat, który zostanie określany przez poszczególne państwa członkowskie lub w układach zbiorowych. Wiek ten jest określany mając na uwadze zapewnienie, aby każde z rodziców mogło wykonywać swoje prawo do urlopu rodzicielskiego skutecznie i na równych zasadach.

2. Państwa członkowskie zapewniają, by dwa miesiące urlopu rodzicielskiego nie podlegały przeniesieniu.

3. Państwa członkowskie ustalają rozsądny termin, w jakim pracownik ma wystąpić do pracodawcy z wnioskiem o udzielenie urlopu rodzicielskiego. Państwa członkowskie uwzględniają przy tym potrzeby zarówno pracodawców, jak i pracowników.

Państwa członkowskie zapewniają, aby pracownik wskazał we wniosku o urlop rodzicielski zamierzony początek i koniec urlopu.

4. Państwa członkowskie mogą uzależnić przyznanie prawa do urlopu rodzicielskiego od wcześniejszego okresu pracy lub stażu pracy, przy czym nie mogą one przekroczyć jednego roku. W przypadku kolejnych umów na czas określony w rozumieniu dyrektywy Rady 1999/70/WE (14), zawartych z tym samym pracodawcą, w celu obliczenia wspomnianego okresu pracy lub stażu pracy uwzględnia się sumę tych umów.

5. Państwa członkowskie mogą określić okoliczności, w których pracodawca, po konsultacji przeprowadzonej zgodnie z prawem krajowym, układami zbiorowymi lub praktyką może odroczyć udzielenie urlopu rodzicielskiego o rozsądny okres z tego powodu, że korzystanie z urlopu rodzicielskiego we wskazanym okresie poważnie zakłóciłoby właściwe funkcjonowanie pracodawcy. Pracodawcy przedstawiają na piśmie uzasadnienie takiego odroczenia urlopu rodzicielskiego.

6. Państwa członkowskie wprowadzają niezbędne środki w celu zapewnienia, aby pracownicy mieli prawo do korzystania z urlopu rodzicielskiego na elastycznych zasadach. Państwa członkowskie mogą określić sposoby dotyczące ich stosowania. Pracodawca rozpatruje takie wnioski i odpowiada na nie, uwzględniając potrzeby zarówno pracodawcy, jak i pracownika. Pracodawca przedstawia na piśmie uzasadnienie każdej odmowy udzielenia zgody na taki wniosek, w rozsądnym terminie od jego otrzymania.

7. Państwa członkowskie wprowadzają niezbędne środki w celu zapewnienia, aby przy rozpatrywaniu wniosków o urlop rodzicielski w pełnym wymiarze czasu pracy pracodawcy, przed jakimkolwiek odroczeniem zgodnie z ust. 5, oferowali, w miarę możliwości, wykorzystanie urlopu rodzicielskiego na elastycznych zasadach zgodnie z ust. 6.

8. Państwa członkowskie oceniają potrzebę dostosowania warunków dostępu i szczegółowych regulacji dotyczących stosowania urlopu rodzicielskiego do potrzeb rodziców adopcyjnych, rodziców z niepełnosprawnościami oraz rodziców dzieci z niepełnosprawnościami oraz cierpiących na choroby przewlekłe (...)

Art. 20

Państwa członkowskie wprowadzają w życie przepisy ustawodawcze, wykonawcze i administracyjne niezbędne do wykonania niniejszej dyrektywy do dnia 2 sierpnia 2022 roku. Niezwłocznie powiadamiają o tym Komisję.

PRACA. Większa elastyczność dla rodziców

Polski Ład wykazuje się tu - na poziomie deklaracji - zrozumieniem problemu.

"Łączenie obowiązków zawodowych z opieką nad dziećmi nie jest łatwe. Aby to zmienić wprowadzimy rozwiązania prawne, które przyniosą ulgę pracującym rodzicom. W przypadku, gdy rodzice nie będą mieli dostępu do usługi instytucji opiekuńczych, oboje uzyskają większą elastyczność w wykonywanej pracy".

Pracodawca ma być zobowiązany do wyrażenia zgody na:

  1. świadczenia pracy w formie telepracy bądź pracy zdalnej,
  2. pracy w zmniejszonym wymiarze godzin lub
  3. przesunięcia godzin rozpoczynania i kończenia pracy.

Wybór instrumentu pozwalającego na uelastycznienie pracy młodych rodziców będzie uzależniony od charakteru wykonywanej pracy oraz dokonany w formie porozumienia pracodawcy z pracownikiem".

Trudno ocenić te deklaracje zanim nie poznamy szczegółów, podobnie jak zamiar "spersonalizowanego wsparcia młodych matek przez urzędy pracy". Mowa oczywiście wyłącznie o matkach...

Kluczowe dla zwiększenia dzietności w Polsce byłoby - wbrew konserwatywnym stereotypom - zwiększenie zatrudnienia kobiet. Według GUS w IV kwartale 2020 zatrudnionych było 63,4 proc. mężczyzn i 46,8 proc. kobiet.

Chwilowy efekt 500 plus. Krótka korekta demograficznej katastrofy

Analiza efektu "propopulacyjnego" Polskiego Ładu musi uwzględniać dotychczasowe doświadczenia polityki rodzinnej PiS. Konieczna jest radykalna zmiana, bo jej efekty demograficzne są słabe. Liczba urodzeń (i zgonów) w kolejnych latach od 1950 roku wygląda tak:

W maju 2018 pisaliśmy, że niewielki wzrost liczby urodzeń w 2017 roku ("baby boomik") skończył się już w 2018 roku. Program 500 plus (i inne podobne transfery) dał w sumie ok. 30 tys. dzieci więcej, ale wyłącznie dzięki kobietom rodzącym po raz drugi i trzeci.

Pokazaliśmy na wykresach, że pierwszych urodzeń ubywa. Pisaliśmy, że "aby odwrócić demograficzne fatum potrzeba polityki prorodzinnej, która nie ogranicza się do płacenia za dzieci".

Z tzw. wskaźnikiem dzietności rzędu 1,44-1,45 (dziecka na kobietę w wieku rozrodczym) nadal będziemy w demograficznym ogonie świata. Zastępowalność pokoleń zapewnia dopiero wskaźnik rzędu 2,05-2,1 (więcej niż 2,0 z uwagi na to, że część dzieci przedwcześnie umiera).

Niewesoła prognoza z połowy 2018 roku w pełni się spełniła, liczba urodzeń spada i w 2020 roku zeszła do poziomu 355 tys. - najmniej po II wojnie światowej, niemal dwa razy mniej niż w 1980 roku. W tym covidowym roku zgony dramatycznie wzrosły do 477 tys.

Szacunkowe dane z początku 2021 roku podane przez GUS pozwalają stwierdzić, że trend spadkowy trwa nadal. Po fatalnym styczniu (25 tys. urodzeń, o 8,3 tys. mniej niż w styczniu 2020) i kiepskim lutym (26 tys., o 1,5 tys. mniej), przyszedł lepszy marzec (32 tys., 4,4 tys. więcej), ale obraz całego kwartału jest zły: 83 tys. urodzeń, spadek o 5,3 tys. rok do roku:

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne