30 czerwca 2020

PKW podała ostateczne wyniki wyborów: Duda: 43,5 proc. Trzaskowski: 30,46 proc.

Na Andrzeja Dudę zagłosowało 8 450 513 osób, na Rafała Trzaskowskiego: 5 917 340. Trzeci jest Szymon Hołownia, który przekonał do siebie 2 693 397 głosujących. Frekwencja bliska rekordu 64,51 proc. Wynik Dudy pogarszał się z komunikatu na komunikat

We wtorek 30 czerwca rano Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich po przeliczeniu głosów ze wszystkich okręgów.

Frekwencja wyniosła 64,51 proc. tylko minimalnie mniej niż rekord I tury z 1995 roku - 64,70. W drugiej turze Kwaśniewski - Wałęsa frekwencja jeszcze wzrosła do polskiego rekordu partycypacji wyborczej - 68,23. Być może 12 lipca ten rekord zostanie pobity.

W wyborcza niedzielę wg sondażu exit poll frekwencja była szacowana na 62,9 proc. Mamy powód do satysfakcji, bo OKO.press przewidywało wtedy, na podstawie analizy zmian frekwencji podawanych w ciągu wyborczego dnia przez PKW, że będzie 64 proc.

Zgodnie z tradycją pierwsze wyniki podane przez PKW w poniedziałek były korzystniejsze dla kandydata PiS (45,2 proc.), bo PKW dostaje najpierw zestawienia z mniejszych obwodów wiejskich i z mniejszych miast, gdzie poparcie dla Dudy było ogromne (na wsi ponad 50 proc.). OKO.press uspokajało zwolenników opozycji, że nastąpi korekta. Ostatnia korekta była wynikiem doliczenia głosów zagranicznych, gdzie - poza USA - Duda przegrał z kretesem.

Druga tura zagadką

Co wynika z danych PKW?

  • do drugiej tury przechodzą Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski, na jednego z tych dwóch kandydatów będziemy głosować w niedzielę 12 lipca;
  • Trzaskowski ma ponad 30 proc. głosów - przekracza tę psychologiczną barierę o ledwie 0,46 pkt proc., ale jednak przekracza;
  • różnica między faworytami wynosi 13,04 pkt proc. - sporo.

Dlaczego wynik Andrzeja Dudy jest o 1,7 pkt proc. wyższy w porównaniu z sondażem exit poll z niedzieli?

Wyborcy Andrzeja Dudy częściej niż inni odmawiali odpowiedzi ankieterom firmy IPSOS, która robiła exit poll Dyr. Paweł Predko odpowiedzialny w Ipsos za sondaż w dniu wyborów mówił OKO.press:

„Różnica jest mniejsza niż błąd pomiaru, o którym uprzedzałem. Jak na warunki epidemii, która zmieniła zachowania wyborców i zakłóciła także pracę ankieterów, i jak na wysoką frekwencję, uważam, że spisaliśmy się dobrze. W każdym razie my jesteśmy zadowoleni. I szykujemy się już do II tury”.

W sondażu OKO.press w przedwyborczym tygodniu hipotetyczną wtedy II turę Trzaskowski kontra Duda wygrywał ten pierwszy: 47 proc. do 43 proc. W przeprowadzonym w niedzielę wyborczą po głosowaniu sondażu Kantar dla TVN padł remis 45 do 45 proc. przy aż 10 proc. niezdecydowanych. Wkrótce w OKO.press - analiza Michała Danielewskiego możliwych przepływów elektoratu, a w czwartek podamy kolejny sondaż II tury, który dla OKO.press robi tradycyjnie Ipsos.

Hołownia - trzeci się liczy

Szymon Hołownia skończył z wynikiem (13,87) lepszym niż prognozowała większość sondaży, jednak nie przekroczył 15 proc. Przekonał do siebie 2 mln 693 tys. osób.

Jak to wygląda na tle kandydatów, którzy w przeszłości zajmowali trzecie miejsce, nie weszli do drugiej tury?

  • Najpierw jednak ten, który był drugi, ale w wyborach, w których nie było w ogóle drugiej tury: 2000: Andrzej Olechowski dostał 17,3 proc. (3 mln 044 tys. głosów). Aleksander Kwaśniewski zwyciężył wtedy już w pierwszej turze. Od tego wyniku Olechowskiego zaczyna się historia Platformy Obywatelskiej, kandydat był jednym z „trzech tenorów", którzy stworzyli ją w styczniu 2001.
  • 2005: Andrzej Lepper miał 15,11 proc. (2 mln 259 tys.). Jesienią tego samego roku Samoobrona Leppera weszła po raz drugi do Sejmu z wynikiem 11,41 proc. Rok później weszła do rządowej koalicji z PiS-em.
  • 2010: Grzegorz Napieralski otrzymał 13,68 proc. (2 mln 299 tys.). Napieralski był wówczas przewodniczącym SLD. Rok później w wyborach parlamentarnych Sojusz dostał najniższy wynik w dotychczasowej historii, a Napieralski zrezygnował z kierowania partią. Dziś jest w Koalicji Obywatelskiej.
  • 2015: Paweł Kukiz zaskoczył wynikiem 20,8 proc. (3 mln 099 tys.). Jesienią wprowadził do Sejmu komitet Kukiz'15. Dziś jest w koalicji z PSL, w marcu 2020 ogłosił, że stworzy partię o nazwie K-15.

Historia polskiej polityki pokazuje, że „ten trzeci" zazwyczaj odgrywa sporą rolę. Szymon Hołownia już zapowiedział stworzenie partii politycznej.

Bosak i antysystemowcy

Krzysztof Bosak dostał 1 mln 317 tys. głosów. To niemal dokładnie tyle, co Konfederacja w wyborach parlamentarnych: 1 mln 256 tys.

Co zrobią wyborcy Bosaka? To jedna z większych zagadek nadchodzących dwóch tygodni. W rozmowie z OKO.press strateg polityczny Tomasz Karoń przekonuje, że kandydaci najpierw muszą zrozumieć wyborców Bosaka:

„Ci ludzie nie mają poglądów. Kiedyś to badałem: tak naprawdę to są ludzie, którzy używają tych idei, tylko do tego, żeby wyważyć drzwi. To są po prostu antysystemowcy. Ludzie, których jedynym celem jest awans do nowej elity i zarazem rozwalenie tych elit, które istnieją. Zrozumienie, że Konfederacja to partia właśnie antyelitarna albo antysystemowa, ułatwia komunikowanie się z nimi”.

Przegrani: Kosiniak-Kamysz i Biedroń

Na Władysława Kosiniaka-Kamysz zagłosowało zaledwie 459 tys. osób. To mniej niż jedna trzecia głosów oddanych na PSL w 2019 (1 mln 578). A przecież PSL jest dziś w koalicji z Kukizem. To zarazem nieprzyjemna dla ludowców tradycja: Kalinowski w 2005 roku, Pawlak w 2010 i Jakubiak w 2015 nie przekroczyli nawet 2 proc. poparcia.

Jeszcze mniej osób przekonał do siebie Robert Biedroń: 432 tys. W wyborach parlamentarnych lewicowy komitet był trzeci i wszedł do Sejmu dzięki 2 mln 319 tys. głosów. To dla Lewicy duże rozczarowanie. W 2005 roku Borowski miał 10,3 proc., w 2010 Napieralski 13,7 proc. i dopiero nieszczęsna Ogórek zaliczyła tylko 2,4 proc. W wyborach 2019 Lewica miała mocny trzeci wynik 12,6 proc., w czerwcowych sondażach Ipsos dla OKO.press trzymał się 9-10 proc. Biedroń potrafił jako lider Wiosny wiosną 2018 zyskać poparcie nawet kilkunastu procent, ale zawirowania w karierze (wbrew zapowiedziom został jednak europosłem) i być może po prostu zmęczenie dwuletnią kampanią non stop sprawiły, że głos Lewicy zabrzmiał w tych wyborach cienko.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne