Rozjechane na drodze, utopione w studzienkach, wysuszone na śmierć. Jak tracimy płazy
Rozjeżdżane na drogach, topiące się w studzienkach zbierających nadmiar wody z ulic, zasysane przez rury odpływowe i wysychające na śmierć na rozgrzanym asfalcie. Wreszcie susza, która sprawia, że miejsc dogodnych do rozrodu jest coraz mniej. Mowa o płazach. Tracimy fascynującą część rodzimej fauny
Ruszyłem na pomoc płazom z herpetologiem – specjalistą od płazów i gadów – który ratuje te zwierzęta w najgorętsze dni tego lata. Chciałem dowiedzieć się, co zagraża żabom, ropuchom, rzekotkom, kumakom, grzebiuszkom i traszkom. Razem z dr. Sebastianem Łupińskim przeszedłem kilkusetmetrowy odcinek asfaltowej drogi na obrzeżu doliny rzeki Supraśl niedaleko Białegostoku. Tylko na tym krótkim fragmencie ginie więcej niż 100 tys. płazów rocznie!
Zaczyna się kolejny upalny dzień. Po północy zaczął padać deszcz, co skłoniło płazy do wyjścia na asfaltową drogę w poszukiwaniu pokarmu. Jeśli jest mokro, to sygnał dla żab, ropuch i pozostałych członków „płaziej rodziny”, że nadchodzi czas żywnościowej obfitości. Problem polega na tym, że wiele z nich zginie w ciągu kilku następnych godzin, jeśli nie pod kołami samochodów, to w studzienkach odprowadzających wodę deszczową. Od kilku lat próbuje im pomóc dr Łupiński i inni pracownicy Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej (PKPK)
Feralne miejsce, dokąd jedziemy z dr. Łupińskim, to dwie ulice: Kodeksu Supraskiego i Rymarka. Obie znajdują się na północnych obrzeżach Supraśla. Pierwsza z nich biegnie po grobli dzielącej kompleks stawów hodowlanych. Druga odbija od niej za jednym ze stawów. Ruch na obu drogach jest spory. Jest tu starannie wylany asfalt i dość szeroki chodnik. Sielsko, z widokiem na dolinę pobliskiej rzeki i Puszczę Knyszyńską.

Komentarze