0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: fot. Paweł Średzińskifot. Paweł Średzińsk...

Ruszyłem na pomoc płazom z herpetologiem – specjalistą od płazów i gadów – który ratuje te zwierzęta w najgorętsze dni tego lata. Chciałem dowiedzieć się, co zagraża żabom, ropuchom, rzekotkom, kumakom, grzebiuszkom i traszkom. Razem z dr. Sebastianem Łupińskim przeszedłem kilkusetmetrowy odcinek asfaltowej drogi na obrzeżu doliny rzeki Supraśl niedaleko Białegostoku. Tylko na tym krótkim fragmencie ginie więcej niż 100 tys. płazów rocznie!

Zaczyna się kolejny upalny dzień. Po północy zaczął padać deszcz, co skłoniło płazy do wyjścia na asfaltową drogę w poszukiwaniu pokarmu. Jeśli jest mokro, to sygnał dla żab, ropuch i pozostałych członków „płaziej rodziny”, że nadchodzi czas żywnościowej obfitości. Problem polega na tym, że wiele z nich zginie w ciągu kilku następnych godzin, jeśli nie pod kołami samochodów, to w studzienkach odprowadzających wodę deszczową. Od kilku lat próbuje im pomóc dr Łupiński i inni pracownicy Parku Krajobrazowego Puszczy Knyszyńskiej (PKPK)

Feralne miejsce, dokąd jedziemy z dr. Łupińskim, to dwie ulice: Kodeksu Supraskiego i Rymarka. Obie znajdują się na północnych obrzeżach Supraśla. Pierwsza z nich biegnie po grobli dzielącej kompleks stawów hodowlanych. Druga odbija od niej za jednym ze stawów. Ruch na obu drogach jest spory. Jest tu starannie wylany asfalt i dość szeroki chodnik. Sielsko, z widokiem na dolinę pobliskiej rzeki i Puszczę Knyszyńską.

Co roku tysiące płazów ruszają tędy w stronę stawów, które stanowią ich miejsce rozrodu. Są wśród nich żaby brunatne – żaba trawna i moczarowa, grzebiuszka ziemna, ropucha szara, rzekotka i traszka zwyczajna. W stawach w Supraślu przychodzą również na świat – rzadkie i chronione – kumaki nizinne i traszki grzebieniaste. Oprócz wymienionych płazów są jeszcze żaby zielone – żaba śmieszka, jeziorkowa i wodna. Wszystkie te gatunki objęte są w Polsce ochroną częściową lub ścisłą.

Płazy bezpieczne w stawach

Dr Łupiński podkreśla, że w supraskich stawach rozmnażają się praktycznie wszystkie występujące w Polsce nizinne płazy, bo aż 11 z 13 gatunków. — Dziś takie zbiorniki to często ostatnie miejsca dogodne do rozrodu wielu populacji płazów. Susza sprawia, że brakuje wody i jest coraz mniej miejsc, w których zwierzęta te mogą przystępować do godów.

— Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt związany ze stawami w Supraślu: nie hoduje się w nich dorosłych ryb, a jedynie narybek, który nie stanowi istotnego zagrożenia dla płazów. Ten narybek nie żywi się larwami i młodocianymi, już przeobrażonymi, osobnikami. To szczególnie ważne z punktu widzenia obu gatunków traszek, zwłaszcza traszki grzebieniastej, która poluje aktywnie w toni wodnej, ponieważ zwiększa ich szanse na przetrwanie — mówi herpetolog.

IMG_4822
Doktor Łupiński sprawdza studzienki. Fot. Paweł Średziński

Przez lata groblą między stawami prowadziła mało uczęszczana i wylana wąskim paskiem asfaltu droga. Dopiero kilka lat temu gmina Supraśl postanowiła zmodernizować obie ulice. Po obu stronach powstały wysokie krawężniki, całość uzupełniono systemem odprowadzania wód opadowych.

Ludzka wygoda kosztem przyrody

Inwestor nie pomyślał o konsekwencjach wpływu nowej nawierzchni na lokalne uwarunkowania przyrodnicze. Jak mówi Sebastian Łupiński, nie zapytał ekspertów i nie konsultował modernizacji drogi z PKPK. Projekt zignorował kompletnie kwestię migracji płazów i innych drobnych zwierząt występujących w tym miejscu – gadów, gryzoni, ssaków owadożernych.

Od wiosny do jesieni dr Łupiński wraz z innymi pracownikami parku krajobrazowego regularnie kontroluje drogi oraz studzienki, ratując płazy.

Przeczytaj także:

Stoimy nad pierwszą ze studzienek. Łącznie w ciągu obu ulic 30 z nich stanowi groźne pułapki dla płazów.

— Dziś większość wyławianych przez nas płazów to będą żaby zielone — wyjaśnia ekspert. — Po ostatnich deszczach na drogę masowo zaczęły wychodzić przeobrażone osobniki z tej grupy. Po metamorfozie przebywają w pobliżu zbiorników, a w czasie deszczu, korzystając z wysokiej wilgotności, oddalają się od nich i rozchodzą po okolicznych siedliskach.

— Wielu osobom wydaje się, że płazy wędrują tylko wiosną w poszukiwaniu miejsc do rozrodu, a resztę czasu spędzają w wodzie. Jednak w zależności od stadium rozwojowego i przynależności gatunkowej, przemieszczają się znacznie częściej — dodaje dr Łupiński.

Wyjąć płazy ze studzienki

Dr Łupiński podnosi pierwszy właz. — Te które, siedzą na rurze odprowadzającej wodę ze studzienki, są jeszcze do uratowania. One na nią wchodzą, bo stałe utrzymywanie się na powierzchni wody wymaga dużo energii. Płazy też mogą się utonąć, kiedy opadną z sił. Tych osobników, które przy opadach deszczu wciągnie rura biegnąca do separatora, już nie uratujemy — mówi.

Pracownik PKPK zanurza siatkę w studzience. Oprócz tych żab, które widzimy na wystającej rurze, część z nich pływa w wodzie poniżej odpływu. Zdarzało się już, że w sierpniu, i to tylko w jednej studzience można było znaleźć nawet kilkaset płazów naraz. O tym, że droga pomiędzy stawami jest ważnym miejscem wędrówek tej grupy zwierząt, wiedziano już od dawna. Jeszcze w 2008 roku, kiedy była prowadzona tutaj akcja zabezpieczania wiosennych tras migracji, przeniesiono ich ponad 7 tysięcy.

Prawdziwe problemy zaczęły się wraz z modernizacją dróg, które zostały odebrane do użytkowania pod koniec 2018 roku. W jednym tylko roku pracownicy parku potrafili naliczyć powyżej 100 tysięcy wyschniętych, świeżo przeobrażonych ropuch szarych i żab brunatnych.

Traszki giną na asfalcie

— Z dnia na dzień płazów przeobrażonych w tym roku będzie coraz więcej — wyjaśnia dr Łupiński. — Będą to płazy różnych gatunków, w tym traszki. Przeobrażone ropuchy szare i żaby trawne opuściły stawy już w czerwcu. Nie dość, że przeobrażone płazy są łatwym łupem dla drapieżników, to masowo giną tu pod kołami samochodów lub wysychają na rozgrzanym asfalcie.

— O ile żaby i ropuchy jeszcze jakoś sobie radzą z wysokimi krawężnikami, to traszkom jest najtrudniej pokonać tę przeszkodę. W odróżnieniu od żab, traszki wolno się poruszają i potem zdejmujemy z asfaltu tylko takie wyschnięte paseczki. Przeobrażonych traszek grzebieniastych będzie pojawiać się coraz więcej od połowy sierpnia. Oprócz nich będą też chronione kumaki nizinne. Niebawem coraz częściej drogi zaczną przechodzić też grzebiuszki i inne przeobrażające się aktualnie płazy bezogonowe — dodaje naukowiec.

Traszka wyjęta ze studzienki. Fot. Paweł Średziński

Część z nich wciąż można jeszcze uratować, ale wymaga to regularnych wizyt i wyławiania zwierząt z odpływów, do których trafia woda opadowa.

- Jeśli ich nie wyłowimy ze studzienek na czas, to one opadną z sił – podkreśla herpetolog. – A jeśli będą obfite opady deszczu i poziom wody w studzience znacząco się podniesie, zostaną zassane do rury, która prowadzi do separatora. Tam szybko zginą.

Żaba wodna

Wśród wyławianych przez dr. Łupińskiego osobników z grupy żab zielonych może być kilka gatunków. — Jeden z nich, żaba wodna, jest tak naprawdę hybrydą dwóch pozostałych, czyli żaby śmieszki i jeziorkowej. Gatunki zaliczane do żab zielonych, są dość trudne do rozróżnienia bez odpowiedniego doświadczenia. U młodych żab zielonych jest jeszcze trudniej określić przynależność gatunkową — mówi.

Ekspert przygląda się jednej z wyłowionych żab. Bierze ją delikatnie w ręce, na które założył lateksowe rękawiczki. Skóra płazów jest bardzo delikatna i dlatego nie powinno się ich brać w ręce bez odpowiedniego zabezpieczenia. Okazuje się, że wyłowił żabę wodną. Po czym ją rozpoznał?

— Żaby zielone rozróżnia się między innymi po wielkości modzela piętowego (narośl na stopach tylnych kończyn – przyp. aut.) w stosunku do długości pierwszego palca stopy. Dorosłe osobniki łatwiej się odróżnia. Żaba śmieszka jest największa, wodna pośrednia, a jeziorkowa najmniejsza. W przypadku młodych osobników to trudna sztuka i wymaga dokładnych oględzin — tłumaczy dr Łupiński.

Wysokie wiadra dla żab

Zamykamy studzienkę i idziemy do kolejnej. Wiadro do ratowania żab musi być odpowiednio wysokie. Żaby zielone, zwłaszcza młode, skaczą bardzo wysoko. Dlatego do wiadra nalewa się trochę, żeby nie mogły odbić się od dna.

Przechodzimy wzdłuż płotków zamontowanych po obu stronach drogi. Sebastian mówi, że zabezpieczeń nikt nie konsultował z ekspertami i zostały źle wykonane. Rezultat jest taki, że nie zatrzymują płazów przed wejściem na drogę.

„One powinny być wkopane w ziemię. W tej formie nie stanowią dla płazów żadnej bariery. Zostały przytwierdzone do siatki ogrodzeniowej. Swoją funkcję uspokajającą nastroje społeczne spełniły, ale nie rozwiązały problemu. Są nieciągłe i nie są połączone z systemem przepustów. W takiej formie, w miejscach wjazdów na posesje, kierują zwierzęta wprost na drogę – dodaje ekspert.

Otwieramy kolejne studzienki. W pierwszej z nich na rurze siedzi bardzo dużo żab zielonych. Jest też młoda ropucha. Z kolei traszka grzebieniasta wcisnęła się w szparę między rurą odpływową a betonowym kręgiem studzienki. Widać tylko końcówkę jej ogona.

Pomyśleć o zwierzętach od razu

— Są chwile, kiedy mam już dość. Bo wciąż tu przychodzimy i wciąż czekamy na modernizację drogi. Ta będzie możliwa dopiero teraz, po prawie ośmiu latach, bo minął okres gwarancji udzielonej przez jej wykonawcę — mówi herpetolog.

— Ta droga jest też dowodem na to, że zanim zacznie się prace budowlane, należy uwzględnić w projekcie również dzikie zwierzęta. W innym wypadku po paru latach niezbędna staje się modernizacja i znów trzeba wydawać pieniądze. Dużo taniej było to zrobić od razu na etapie projektowania — podkreśla dr Łupiński.

Jak wyjaśnia, odpowiednio zrobione przepusty nie powinny mieć betonowego dna, bo większość gatunków nie lubi po nim przechodzić. Co więcej, w przepuście z otwartym dnem łatwiej utrzymać odpowiednie warunki wilgotnościowe. Przepust nie może być też zbyt długi, a zwierzę musi widzieć światło na jego końcu. Ważne są też jego odpowiednia wysokość i szerokość oraz odpowiednia liczba przepustów w stosunku do skali migracji.

Płazy cierpią przez suszę

Sebastian martwi się liczbą obserwowanych w tym roku płazów. Mieliśmy kolejną suchą wiosnę, co wpłynęło na zmniejszenie ich liczebności.

— Od trzech lat sytuacja jest bardzo zła. Nawet śnieg tej zimy – chociaż był – to za mało i błyskawicznie się roztopił, a woda z niego równie szybko spłynęła. Dodatkowo stosunkowo duża liczba dni ze znacznym mrozem też zmniejszyła szanse na przeżycie płazów, które w większości zimują na lądzie. Do tego początek wiosny był bardzo suchy. To jest kolejny fatalny rok dla płazów, których z roku na rok zaczyna być coraz mniej. Jeśli dodamy śmiertelność na drogach i w studzienkach, to ma to bardzo negatywny wpływ na lokalne populacje tych zwierząt. One giną na naszych oczach — martwi się dr Łupiński.

Korzystamy z ostatnich chwil porannego chłodu, ale upał jest coraz większy. Sebastian wróci tutaj jeszcze raz, żeby wyłowić płazy z pozostałych studzienek. W ciągu dwóch godzin temperatura powietrza osiągnie plus 36 stopni Celsjusza. Ze studzienek uda się uratować 150 płazów – 144 żaby zielone, jedną ropuchę szarą oraz cztery traszki.

Na zdjęciu Paweł Średziński
Paweł Średziński

Publicysta, dziennikarz, autor książek poświęconych ludziom i przyrodzie: „Syria. Przewodnik po kraju, którego nie ma”, „Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy”, „Puszcza Knyszyńska. Opowieści o lesunach, zwierzętach i królewskim lesie, a także o tajemnicach w głębi lasu skrywanych, „Rzeki. Opowieści z Mezopotamii, krainy między Biebrzą i Narwią leżącej" i "Borsuk. Władca ciemności. Biografia nieautoryzowana".

Komentarze