Pochowałam sąsiada pod flagą UPA. Oto panteon bohaterów mojej wsi
Szukali rok, a ciało czekało już we Lwowie. Było jednym z tysiąca ciał, które Rosja oddała Ukrainie w ramach wymiany. Po dużych wymianach białe chłodziarki rozjeżdżają się po całym kraju, żeby nie obciążać przyfrontowych kostnic.
Od strony Lwowa jedzie kolumna samochodów z czarnym karawanem. Uczniowie z niebiesko-żółtymi flagami klękają po obu stronach ulicy Niepodległości.
Ludzie zbierają się powoli, zagadują znajomych, ktoś mówi, że pod wieczór znów nie będzie prądu. Przyszli pod pomnik „Bohaterom walczącym o wolność Ukrainy”, żeby powitać sąsiada, ostatni raz. Wraca na szczyti, na tarczy. W tłumie powiewają też czerwono-czarne flagi. Każdy szuka cienia, bo to południe, 1 lipca, wieś Medenice, dwie godziny samochodem od Polski.
Rzeczy do trumny
Kilka godzin wcześniej Lilia przekazała rzeczy, które Bohdan lubił, żeby włożyli je do trumny. Spodnie, trampki, koszula, czapka z daszkiem. W garażu znalazła wędkę. Spakowała też zdjęcie w ramce na szybę karawanu, ale widzi teraz, że ktoś zapomniał dodać czarną wstążkę. To nic, Bohdan na zdjęciu jest taki przystojny.

Komentarze