Instytut Ordo Iuris w 2019 roku wnikał coraz głębiej w struktury władzy w Polsce. Widać, że jego celem jest stworzenie szerokiego środowiska, które będzie miało wpływ na polityczne decyzje i kształt polskiego prawa – oczywiście zgodnego z linią ideologiczną religijnych fundamentalistów

Ordo Iuris dąży do wpływu na obecną władze z rozmachem. Z jego środowiska wywodzi się już dziś:

  • dwóch nowych sędziów Sądu Najwyższego,
  • wiceminister spraw zagranicznych,
  • krajowy konsultant ds. genetyki,
  • członek Rady Narodowego Instytutu Wolności
  • i członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP.

33 pracowników, 16 stale współpracujących ekspertów, cztery zagraniczne organizacje partnerskie. Szkolenia dla studentów, które mają wyłonić przyszłych liderów. Krąg Przyjaciół. Nawiązywanie współpracy z samorządami.  To nie jest zwyczajna organizacja pozarządowa. To rozpędzona maszyna politycznego wpływu.

Wszystkie fronty Ordo Iuris

Ordo Iuris jest dziś jednym z najbardziej widocznych skrajnie konserwatywnych think tanków w Polsce. Angażuje się tam, gdzie trzeba się przeciwstawić „ideologii LGBT” i „wulgarnej edukacji seksualnej” (zwłaszcza w szkołach i samorządach), „walczyć o prawa rodziny”, chronić tradycyjne małżeństwa i walczyć z ich „dyskryminacją”, walczyć z aborcją oraz chronić dzieci przed pornografią.

  • Powstanie Ordo Iuris i jego powiązania

    Ordo Iuris powołała w 2013 roku do życia fundacja im. Piotra Skargi z Krakowa. Tę fundację z kolei założyło Krakowskie Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Piotra Skargi. Powstało, jak informuje, z  inspiracji działających na świecie Stowarzyszeń Obrony Tradycji, Rodziny i Własności (w skrócie TFP).

    TFP powstało w latach 60. w Brazylii. W tej chwili działa także w Europie. Prof. Rodrigo Coppe Caldeira z Uniwersytetu Belo Horizonte w Brazylii, który badał między innymi działalność organizacji brazylijskiej, przyznaje, że to ruch kontrowersyjny i nie ma poparcia Kościoła brazylijskiego. – Wielu naukowców zajmujących się organizacją TFP podziela ocenę, że to jest sekta. Ludzie, którzy ją opuścili, opowiadają o kulcie jej założyciela i jego matki i systemie wewnętrznej dyscypliny i zachowań typowych dla sekt – mówi Caldeira.

    Źródło „Czarno na Białym” TVN 24 

Używanie retoryki wojennej nie jest przypadkiem – z informacji Ordo Iuris można wnioskować, że żyjemy w przerażającym świecie, w którym narastają „próby demontażu rodzin, wspierane przez skrajną lewicę”, trwa „niebezpieczna ofensywa sądowa ruchu LGBT, która uderza w instytucje małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny”,  zaś działacze ruchów proliferskich są „szykanowani ze względu na wierność sprawie obrony ludzkiego życia”. (cytaty pochodzą z newsletterów Ordo Iuris, z okresu między 1 listopada 2019 r. a 5 stycznia 2020 r.)

Przenikanie do struktur władzy

Instytut na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris” powstał w 2013 roku, jednak wiatru w żagle nabrał pod rządami PiS. Nic dziwnego, prezentowane przez niego poglądy są w dużej mierze zgodne z poglądami PiS-u, choć prawdopodobnie Instytut jest bardziej radykalny światopoglądowo niż rządzący.

OI dąży do uzyskania bezpośredniego wpływu na władzę, dlatego stara się znaleźć instrumenty, za pomocą których może forsować swój ogląd rzeczywistości oraz przekładać go na obowiązujące w Polsce prawo. O bliskiej współpracy Ordo Iuris z rządem PiS OKO.press pisało wielokrotnie  tututututu.

Wykorzystuje do tego wszelkie istniejące legalne ścieżki – przesyła opinie i komentarze do aktów prawnych, tworzy własne projekty ustaw, zbiera podpisy pod petycjami, przygotowuje raporty nt. skutków istniejących przepisów, zabiera głos na forach międzynarodowych, reprezentuje procesowo osoby, których sprawy dotyczą interesującej Instytut tematyki.

Gdyby na tym poprzestawiali, mielibyśmy do czynienia z bardzo aktywnym think tankiem prawnym. Jednak działania Ordo Iuris wcale się tu nie kończą.

Przede wszystkim eksperci Instytutu wchodzą w struktury władzy. Można to było obserwować już od 2017 r., ale w 2019 roku ten aspekt działalności stał się jeszcze bardziej widoczny. Z samych opisów pracowników, ekspertów i członków Rady Naukowej Ordo Iuris na ich stronie internetowej (Ordo Iuris – kim jesteśmy) można się dowiedzieć, kto jest związany z jakąś instytucją centralną. Uzupełniając to danymi ze stron ministerstw wiemy, że:

Tymoteusz Zych, wiceprezes Ordo Iuris, był członkiem powołanego w grudniu 2015 roku zespołu ds. ochrony autonomii rodziny i życia rodzinnego w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz konsultantem w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii. Obecnie jest członkiem Rady rządowego Narodowego Instytutu Wolności.

Prof. Andrzej Kochański, członek Rady Naukowej OI, od 2017 roku był członkiem zespołu doradczego MNiSW ds. ochrony praw człowieka w kontekście rozwoju nauk biologicznych i medycznych.

Jest też członkiem zespołu doradczego przy MNiSW ds. dostępności danych medycznych, a w październiku 2019 został powołany przez Ministra Zdrowia na stanowisko krajowego konsultanta ds. genetyki klinicznej. Kochański znany jest ze swoich publicznych wypowiedzi, w których  podkreślał, że in vitro jest zagrożeniem dla człowieka.

Zaś jako konsultant krajowy pracuje m.in. nad ustawą regulującą badania prenatalne oraz poradnictwo genetyczne w Polsce.

Prof. Tadeusz Pietrucha, biotechnolog, członek Rady Naukowej Ordo Iuris, jest członkiem Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP;

Prof. Piotr Rieske, biotechnolog, członek Rady Naukowej Ordo Iuris, był członkiem Komisji ds. Mikroorganizmów i Organizmów Genetycznie Zmodyfikowanych, kadencja 2015-2019, powołanej przez ministra właściwego dla ochrony środowiska, obecnie przy Ministerstwie Klimatu;

Błażej Kmieciak – sekretarz Rady Naukowej Ordo Iuris, był członkiem powołanego w grudniu 2015 r. zespołu ds. ochrony autonomii rodziny i życia rodzinnego w Ministerstwie Sprawiedliwości.

W 2019 roku  został przewodniczącym zespołu ds. opracowania standardów postępowania w terapiach medycznych stosowanych w okresie kończącego się życia przy Rzeczniku Praw Pacjenta oraz członkiem Rady Młodych Ekspertów przy tym Rzeczniku.

Sędziowie SN, wiceminister i ekspert Ministerstwa Rodziny

Wiemy również o innych nominacjach dla osób związanych z Ordo Iuris:

Prof. Aleksander Stępkowski, były prezes Ordo Iuris, w latach 2015-2016 był wiceministrem spraw zagranicznych, a 20 lutego 2019 r. został powołany do Sądu Najwyższego przez prezydenta Andrzeja Dudę. Pisał o tym w OKO.press Mariusz Jałoszewski.

Stępkowski swoją kandydaturę do SN zgłosił już w 2018 roku, w pierwszym naborze ogłoszonym przez neo-KRS. Został zaakceptowany, jednak w trakcie procedur okazało się, że posiada także obywatelstwo brytyjskie, gdy wymagane było wyłącznie obywatelstwo polskie. Prawdopodobnie po skutecznym dokonaniu zrzeczenia się obywatelstwa brytyjskiego prezydent Duda powołał go do SN.

Stępkowski jest zwolennikiem całkowitego zakazu aborcji oraz przeciwnikiem „ideologii gender”.

Prof. Krzysztof Wiak – związany zawodowo z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, były członek Rady Naukowej OI (oraz konsultant Rady Naukowej Konferencji Episkopatu Polski) został powołany przez neo-KRS do Sądu Najwyższego już w sierpniu 2018.

Jerzy Kwaśniewski, obecny prezes Ordo Iuris, był członkiem powołanego w grudniu 2015 roku zespołu ds. ochrony autonomii rodziny i życia rodzinnego w Ministerstwie Sprawiedliwości, a w 2017 roku ekspertem ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie w zespole powołanym przez Ministerstwo Rodziny.

Jak pisał w OKO.press Anton Ambroziak, w lipcu 2017 Kwaśniewski wszedł do zespołu ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie, jako przedstawiciel Caritas Polska. Zespół powołała wówczas Minister Rodziny Elżbieta Rafalska.

Kwaśniewski uważa, że Polska nie powinna ratyfikować Konwencji Stambulskiej o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Jego zdaniem jej zapisy są  sprzeczne z polską konstytucją.

„Konwencja stambulska zawiera liczne wezwania do inżynierii społecznej, do zmiany postaw, do zmiany świadomości społecznej, w celu wykorzenienia tradycji i obyczajów. To wszystko wynika wprost z leżącej głęboko u podstaw konwencji (…) ideologii gender, rozumianej bardzo konkretnie, jako upatrywanie źródeł przemocy w odwiecznym konflikcie między kobietami i mężczyznami” – mówił prezes Ordo Iuris w tv.rp.pl w sierpniu 2018 roku.

Kwaśniewski miał prawdopodobnie na myśli ten fragment preambuły konwencji, który wskazuje, że przemoc wobec kobiet wynika z nierównego stosunku sił między kobietami a mężczyznami , istniejącego przez stulecia, który doprowadził do dominacji mężczyzn nad kobietami i dyskryminacji kobiet. Oraz, że dziś przemoc wobec kobiet stanowi jeden z mechanizmów społecznych, który pozwala mężczyznom spychać kobiety na podległą pozycję.  Przy czym w jednym z kolejnych fragmentów wskazano, że ofiarami przemocy mogą być także mężczyźni.

Trudno zgadnąć, jak ma to świadczyć o „ideologii gender” (gender to płeć kulturowo-społeczna) leżącej jakoby u podstaw konwencji.

Paweł Jabłoński, były analityk Ordo Iuris, od 2018 roku był doradcą premiera Morawieckiego, a w 2019 został wiceministrem spraw zagranicznych ds. współpracy ekonomicznej i rozwojowej oraz prawa Unii Europejskiej.

Robert Wodzyński, ekspert Ordo Iuris, jest członkiem zespołu eksperckiego ds. podstaw prawnych społeczeństwa obywatelskiego przy Przewodniczącym Komitetu ds. Pożytku Publicznego, działającym przy Kancelarii Premiera.

Oczywiście, współpraca z Ordo Iuris to dla znaczącej większości wymienionych osób jedynie fragment ich zawodowego życia. Należą jednak do stale powiększającego się środowiska OI, które łączy ultra katolicki światopogląd.

Z samorządami przeciwko LGBT, ze studentami  dla formowania „liderów jutra”

Ordo Iuris nie ogranicza swojej działalności jedynie do władz centralnych. W porozumieniu z kilkoma innymi organizacjami przygotowało wiosną 2019 roku Samorządową Kartę Praw Rodzin – dokument (w trzech wariantach: dla gmin, powiatów i województw), w którym podkreślono tradycyjną wizję rodziny i małżeństwa.

Jest to swego rodzaju odpowiedź na Deklarację LGBT, którą wiosną 2019 podpisał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

W Karcie Praw Rodzin zaznaczono, że „programy współpracy z organizacjami społecznymi powinny uwzględniać zasadę wzmacniania rodziny i małżeństwa oraz wykluczać finansowanie projektów, które godzą w te wartości.

Konieczne jest w szczególności wyłączenie możliwości przeznaczania środków publicznych i mienia publicznego na projekty podważające konstytucyjną tożsamość małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny lub autonomię rodziny.

Także regulaminy samorządowych konkursów dla organizacji społecznych powinny zostać uzupełnione o standardy wzmacniające rodzinę i małżeństwo oraz wykluczające przeznaczanie środków na działania podważające konstytucyjne fundamenty prawa rodzinnego lub godzące w prawa obywateli”.

Inicjatywa ta dba więc o rodzinę w ten sposób, że m.in. wskazuje, komu można dawać pieniądze na działalność, a komu nie. Dokument uderza w organizacje promujące równe prawa osób LGBT oraz prowadzące zajęcia z edukacji seksualnej w szkołach. Do końca roku przyjęło ją 30 samorządów w całej Polsce (30. był powiat tatrzański).

W 2019 roku Instytut zajął się także studentami, uruchamiając projekt Akademia Ordo Iuris.  To szkolenia, prowadzone na razie na czterech uczelniach wyższych:

  • KUL-u,
  • Uniwersytecie Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie,
  • Uniwersytecie Łódzkim
  • i Uniwersytecie Opolskim.

Jak informuje Ordo Iuris, „ich celem jest formowanie liderów jutra, którzy będą odważnie i skutecznie bronić wartości”, zaś najlepsi studenci dostaną się na staż do OI.  Wśród prelegentów są m.in. osoby związane z PiS-em: były wojewoda lubelski, a obecnie poseł PiS Przemysław Czarnek  i wojewoda łódzki Tobiasz Adam Bocheński.

Kolejną inicjatywą jest Krąg Przyjaciół Ordo Iuris. Należą do niego osoby, które co miesiąc wpłacają darowizny na rzecz Instytutu. „Jedynie dzięki  Darczyńcom możemy kontrolować poczynania władzy bez obaw o dalsze funkcjonowanie instytutu” – można przeczytać na stronie tej organizacji, która ma przynajmniej dziesięciu swoich reprezentantów w najróżniejszych strukturach władzy.

Ordo Iuris podkreśla, że „świadomie rezygnuje z grantów i dotacji publicznych, których pozyskanie mogłoby ograniczać naszą niezależność.” W efekcie nie wiadomo, z czego finansują swoją rozległą działalność.

Z opublikowanego w Krajowym Rejestrze Sądowym sprawozdania za 2017 rok wynika, że mieli wówczas 3,8 mln zł przychodów z działalności statutowej, odnotowując jednak ponad stutysięczną stratę. Sprawozdania za 2018 rok nie znalazłam w KRS.

Jednocześnie Instytut nie ukrywa, że praca jego ekspertów jest wyjątkowo kosztowna. W rozsyłanych newsletterach podaje nawet wyceny niektórych swoich działań:  trzy anglojęzyczne analizy prawne – 25 tys. zł, przygotowanie jednego projektu ustawy z uzasadnieniem – nie mniej niż 10 tys. zł. Koszt przygotowania czterech pakietów ustaw, zapowiedzianych na 2020 rok, ma przekroczyć 80 tys. zł. Opinia prawna wysłana do Europejskiego Trybunału praw Człowieka to koszt 8 tys. zł, a czasami nawet 15 tys. zł (dane z newsletterów Ordo Iuris, rozsyłanych między 1 listopada a 28 grudnia 2019)

 2020: pakiet ustaw chroniących przed „ofensywą ideologów gender i LGBT”

Na 2020 rok Instytut ma rozległe plany, zwłaszcza te legislacyjne. Prezes Kwaśniewski w newsletterze z 1 listopada 2019 roku napisał:  „W najbliższych miesiącach okaże się, czy Polska stanie się pozytywnym wzorem dla innych krajów, czy też podąży śladem tych państw, w których brak wizji i odwagi rządzących doprowadził do powolnego rozkładu rodziny i małżeństwa. Dlatego chcemy przedstawić cztery pakiety gotowych do przyjęcia ustaw, które pozwolą ochronić nasz kraj przed ofensywą ideologów gender i LGBT oraz zagwarantują skuteczną ochronę małżeństwa i rodziny”.

Z newslettera rozesłanego 5 stycznia 2020 wynika, że projekty ustaw są już gotowe (i wydano na nie na razie 40 tys. zł).  Przyjrzyjmy się, jak Ordo Iuris chce zmienić polskie prawo.

Po pierwsze: zależy mu na zmniejszeniu liczby rozwodów w Polsce, a to oznacza nowelizację Kodeksu Postępowania Cywilnego, która ma „uchronić dużą część małżeństw przed rozwodem, pozwalając im na przemyślenie swojej sytuacji i ograniczenie emocji”.  Według tej koncepcji miałoby więc wrócić obowiązkowe posiedzenie pojednawcze małżonków, poza tym powinny zostać wprowadzone obowiązkowe mediacje dla małżeństw  z niepełnoletnimi dziećmi oraz terapia małżeńska, na którą będzie mógł skierować sąd.

Po drugie: Instytut chce nowelizacji Prawa o aktach stanu cywilnego, aby usunąć z nich przepisy, które umożliwiają zarejestrowanie w Polsce aktu urodzenia, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci. Ich zdaniem trzeba zrobić wszystko, by do takich sytuacji nie dochodziło, ponieważ podważa to „tożsamość małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety”.

Po trzecie: Ordo Iuris twierdzi, że w Polsce małżeństwa są dyskryminowane, a dzięki ich zmianom w prawie ta dyskryminacja ma zniknąć – i to zarówno w podatkach,  w świadczeniach, jak i w programach mieszkaniowych. Chce więc, by np. podatek dochodowy był obliczany nie na podstawie dochodu podatnika, lecz dochodu na członka rodziny; dlatego wg ich wizji nie tylko dorośli, ale i każde dziecko powinno mieć przyznaną kwotę wolną od podatku.

Trudno zgadnąć, dlaczego obecny system obliczania podatku od dochodu osoby zarabiającej ma, wg Instytutu, być elementem dyskryminacji małżeństwa, za to zrealizowanie ich propozycji na pewno pogorszy sytuację materialną osób bezdzietnych.

Ordo chce też podwyższania emerytur dla rodziców wraz z urodzeniem kolejnych dzieci, np. przez deklarację, że każde dorosłe dziecko przeznaczy część swojej składki emerytalnej na rzecz swego rodzica. Niestety, nie wiemy czy Instytut sprawdził, jakie skutki ekonomiczne dla obecnego systemu emerytalnego w Polsce będzie miała ta propozycja.

Po czwarte: Ordo Iuris walczy z – ich zdaniem – skandaliczną praktyką w Polsce nieuzasadnionego odbierania dzieci rodzicom. Podstawowa zmiana na lepsze ma dotyczyć tego, że decyzję o odebraniu dziecka rodzicom w sytuacji  zagrożenia będą podejmować policjanci, a nie – jak teraz – pracownicy socjalni. „Policjanci są lepiej przygotowaniu do tego typu interwencji niż pracownicy socjalni” – czytamy w newsletterze.

Po piąte: niezbędna jest, ich zdaniem, dalsza walka z próbami seksualizacji uczniów w szkołach. Dlatego Instytut chce, by każda organizacja pozarządowa przed przeprowadzeniem jakichkolwiek zajęć w szkole musiała przygotować specjalny prospekt dla rodziców o sobie i o treści zajęć. A gdyby okazało się, że treść będzie inna niż w prospekcie, lub zajęcia zostaną przeprowadzone bez zgody rodziców, organ prowadzący szkołę mógłby ponosić odpowiedzialność cywilnoprawną.

Takie przepisy, gdyby weszły w życie, oznaczałyby, że przede wszystkim samorządy muszą się nastawić na procesy cywilne. Być może wówczas samorządom łatwiej byłoby zakazać jakichkolwiek zajęć prowadzonych przez NGO’sy, niż wydawać pieniądze na procesy.  To prosta droga do usunięcia większości organizacji pozarządowych z placówek edukacyjnych.

Ordo Iuris nadaje ton ideologicznym bitwom

Ordo Iuris na 2020 rok zapowiada także

  • raport o naruszeniach wolności akademickiej w Polsce – chodzi głównie o „cenzurę” treści pro-life i konserwatywnych;
  • raport „obalający mity na temat ochrony życia, w tym najważniejsze przekłamania ruchów proaborcyjnych”
  • oraz raport o ograniczaniu wolności religijnej chrześcijan w Europie.

Jeśli więc ktoś myślał, że najbardziej zideologizowany rok w Polsce właśnie minął, to się pomylił. Wygląda na to, że walka z „ideologią LGBT” była tylko wstępem do kolejnych fundamentalistycznych bitew. Zaś Instytut Ordo Iuris, coraz mocniej osadzony w strukturach władzy, z rosnącymi wpływami w instytucjach centralnych, samorządach i na uczelniach wyższych, będzie tym bitwom nadawał ton.

Warto wiedzieć, że Ordo Iuris nie walczy samotnie. O powiązanych z nim organizacjach – wkrótce w OKO.press.

Pilnujemy rozdziału Państwa od Kościoła.
Daj na tacę OKO.press.

Analizuje funkcjonowanie polityki w sieci. Specjalistka marketingu sektora publicznego, pracuje dla instytucji publicznych, uczelni wyższych i organizacji pozarządowych. Kilka lat temu była dyrektorką biura białostockiego posła PO Roberta Tyszkiewicza. Dla OKO.press pisze jako autorka zewnętrzna.


Komentarze

    • Jan Kowalski

      Może przeciwny obóz, powinien zacząć się wzajemnie wspierać na różnych płaszczyznach, a nie zakładać, że samo się zrobi albo, że ich to nie dotyczy (bo może zacząć lub są nieświadomi, że już dotyczy). Inaczej oddajemy się właśnie takiemu Ordo Lurdis.

      • Anonimowy nie-hejter

        Popieram. W końcu opozycję wspiera raczej zamożniejsza część społeczeństwa, więc nie powinno stanowić problemu dotowanie organizacji walczących o nasze prawa – prawa zwykłych Polek i Polaków, a nie fanatyków religijnych.

        Jeśli to prawda, że ten czyni, kto korzysta, to w ten sposób działania organizacji będą uzależnione od tego, czy faktycznie dbają one o czyjeś prawa, czy nie. Tak można "głosować" pieniędzmi na konkretne organizacje, ich liderów i działania. Wolny rynek.

      • Jan Helak

        A może właśnie wytresowali sobie następców w postaci Ordo Iuris? Obyś się nie zdziwił… Wystarczy przeanalizować działalność tow. Stanisława Piotrowicza – był zarówno blisko starych SBków (w końcu brązowego Krzyża Zasługi nie dostał bynajmniej za osiągnięcia w hodowli drobiu), a dziś – choć członkiem Ordo Iuris nie jest, to gra z nimi na jednych skrzypcach.

  1. Barbara Brodziuk

    Ordo Iuris to odpowiednik fundamentalistycznej sekty islamistycznej Talibów. Z taką tylko różnicą, że Talibowie nosili turbany i wierzyli w Mahometa, a Ordo Iuris nosi pod eleganckimi garniturami "koloratki" i wierzy w jednego Boga, ale za to pod trzema postaciami. Natomiast sama idea wyznawanych zasad jest taka sama: narzucenia siłą swoich poglądów i wiary innym. A tych, którzy się nie podporządkują karać z największą surowością.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press