0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Michał Borowczyk/Agencja Wyborcza.plFot. Michał Borowczy...

Wyłączenia sędzi odmówił Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, który wniosek trzech obrońców Zbigniewa Ziobry rozpatrzył w piątek 16 stycznia 2026 roku. Chodzi o sędzię Agnieszkę Prokopowicz, która rozpoznaje sprawę tymczasowego aresztu dla Zbigniewa Ziobry. Domaga się tego Prokuratura Krajowa, która chce Ziobrze postawić 26 zarzutów, głównie za aferę Funduszu Sprawiedliwości.

Wniosek o areszt prokuratura złożyła w 2025 roku, ale do dziś go nie rozpoznano, bo obrońcy Ziobry cały czas składają wnioski formalne i sąd już dwa razy odroczył posiedzenie oraz wydanie decyzji.

Pierwsze posiedzenie sędzia Prokopowicz odroczyła 22 grudnia 2025 roku, bo obrońcy zażądali dołączenia do wniosku prokuratury niejawnych dokumentów z innego postępowania i sędzia na to się zgodziła. I odroczyła posiedzenie, by prokuraturze dać czas na uzupełnienie akt.

Wtedy w mediach przedstawiano to jako porażkę prokuratury. Ale to nieprawda. Chodziło bowiem o niejawne dokumenty dotyczące zakupu Pegasusa. A odpowiadał za to były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś, który jest już o to oskarżony.

Przeczytaj także:

Poza tym okazało się, że w dniu posiedzenia sądu, 22 grudnia 2025 roku, Zbigniew Ziobro dostał azyl polityczny Węgrzech. Dał mu go prorosyjski i antyukraiński rząd Viktora Orbána. To polityczna decyzja wymierzona w rząd Tuska. Bo Orbán to sojusznik partii Kaczyńskiego. Wniosek obrony Ziobry o odroczenie posiedzenia w dniu 22 grudnia można więc oceniać w innym świetle. Bo Ziobro czekał wtedy na decyzję o azylu.

Drugie posiedzenie sądu ws. tymczasowego aresztowania polityka PiS odbyło się 15 stycznia 2026 roku i znowu je odroczono. Bowiem obrońcy Ziobry złożyli wniosek o wyłączenie ze sprawy sędzi Prokopowicz. Zarzucali jej m.in., że należy do Stowarzyszenia Sędziów Iustitia, co ma świadczyć o jej potencjalnej stronniczości, bo Iustitia broniła sądów przed „reformami” Ziobry i była z byłym ministrem sprawiedliwości w sporze. Zarzut absurdalny. I teraz potwierdził to Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, który odmówił wyłączenia sędzi ze sprawy.

Obrona ma prawo złożyć wniosek o wyłączenie sędziego. Ale musi być on mocno umotywowany. Na przykład sędziego można wyłączyć, gdy już miał do czynienia z tą sprawą. Obrona może też złożyć wniosek, jeśli uważa, że sędzia jest lub może być stronniczy. Ale musi to wykazać. Tu obrona wskazywała, że sędzia należy do Iustitii. To za mało. Musieliby wykazać, że miała bezpośredni spór z Ziobrą.

Wniosek o wyłączenie sędziego, jeśli nie ma mocnych podstaw prawnych – przesłanki do wyłączenia określają artykuły 40 i 41 kodeksu postępowania karnego – traktowany jest przez prawników jako ostateczna broń w celu zmiany składu orzekającego. Coś w rodzaju chwytania się brzytwy przez tonącego, gdy już nie ma innych argumentów do przeforsowania swoich racji procesowych. Jeśli nawet taki wniosek nie ma szans na uznanie, to jego złożenie powoduje, że sprawa jest odraczana, by był czas na jego rozpoznanie.

Takie wnioski składa się najczęściej, gdy sędzia wcześniej oddalił inne wnioski formalne obrony. W tej sprawie na posiedzeniu 15 stycznia przez cały dzień obrońcy Ziobry składali wnioski formalne. Mówili o nich przed salą rozpraw do kamer telewizyjnych adwokaci Bartosz Lewandowski i Adam Gomoła.

Domagali się dołączenia do wniosku prokuratury protokołów innej sprawy, z wyjaśnieniami urzędniczek resortu sprawiedliwości, oskarżonych w aferze Funduszu Sprawiedliwości. Przekonywali, że są one korzystne dla Ziobry. Chcieli, by sąd dał im dostęp do niejawnych dokumentów dotyczących zakupu Pegasusa, które dosłała prokuratura.

Ale nie zgadza się na to prokuratura. Twierdzili też, że o posiedzeniu nie został zawiadomiony Ziobro, choć wszyscy wiedzą, że uciekł na Węgry. Ponadto sąd zawiadomił jego obrońców i byli oni na sali. Więc Ziobro miał zapewnione prawo do obrony.

Sędzia Prokopowicz oceniła ich wnioski formalne. I je oddaliła, uznając je za niezasadne. I sąd mógł już 15 stycznia wydać decyzję czy zgadza się na tymczasowe aresztowanie Ziobry. Ale wtedy obrońcy złożyli wniosek o wyłączenie sędzi, który teraz – dzień później – został oddalony. To oznacza, że sąd decyzję ws. aresztu powinien wydać 5 lutego. Chyba że obrońcy znowu zaskoczą go jakimiś kolejnymi wnioskami formalnymi.

Odmowę wyłączenia sędzi – czyli swoją porażkę procesową – skomentował już adwokat Bartosz Lewandowski na portalu X. Decyzja mu się nie podoba, bo sędzia, który oddalił jego wniosek o wyłączenie, ma też należeć do Iustitii. Mec. Lewandowski chciał wyłączyć i tego sędziego, ale za późno złożył o to wniosek. Zrobił to około godziny 15:00. Nie przewidział jednak, że sąd może wcześniej załatwić sprawę. Jego błąd, ale mecenas winnego szuka w sądzie.

Do Iustitii należy około 4 tysięcy sędziów w Polsce. I mieli oni prawo wypowiadać się w kwestii wymiaru sprawiedliwości, co potwierdził w wyrokach ETPCz. Wręcz obowiązkiem sędziego jest obrona niezależności sądów.

Jeśliby uznać za zasadne argumenty obrońcy Ziobry, to należałoby ich wszystkich teraz wyłączyć ze spraw dotyczących działań Ziobry. Co jest absurdem, bo udział w działaniach na rzecz obrony praworządności, czy przynależność do Iustitii nie podważa z automatu ich obiektywizmu. Jego brak obrońca musi wykazać. Jeśli tego nie zrobi, to przegrywa potyczkę z sądem. I powinien się z tym pogodzić i przestać atakować sąd.

Tym bardziej że adwokatów też obowiązują ograniczenia korporacyjne, w tym etyczne. A w niektórych swoich wpisach na portalu X mec. Lewandowski posuwa się do sugestii – nie wprost – o ustawianiu sądu, co może kwalifikować się jako naruszenie tych zasad.

Jeden z takich wpisów: „Czego jeszcze potrzeba, aby uzasadnić, że @ZiobroPL oraz RomanowskiPL nie mogą liczyć na sprawiedliwy proces w Polsce, skoro dochodzi do celowych zmian w sądach, aby odsuwać sędziów niezależnych od obecnej władzy?".

Prorosyjski premier Węgier Viktor Orbán i były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Polityk spotkał się z nim przed udzieleniem azylu. Fot. Z konta Orbána na portalu X.

Tymczasowy areszt dla Ziobry otworzy drogę do ENA

Jeśli sąd zgodzi się na tymczasowe aresztowanie Zbigniewa Ziobry, to Prokuratura Krajowa wystąpi do sądu z wnioskiem o wystawienie Europejskiego Nakazu Aresztowania dla polityka.

A udzielenie przez rząd Orbána azylu politycznego byłemu ministrowi sprawiedliwości, nie będzie tego blokować.

W tej sprawie wypowiedział się już zawodowy, trzyosobowy skład Sądu Okręgowego w Warszawie, na kanwie innej sprawy o ENA. Chodzi o unijny list gończy za byłym wiceministrem sprawiedliwości Marcinem Romanowskim, który przed zarzutami za aferę Funduszu Sprawiedliwości też uciekł na Węgry. I też dostał tam azyl polityczny i do połowy grudnia 2025 roku był wystawiony dla niego ENA.

Przed świętami uchylił go jednak sędzia Dariusz Łubowski, który wcześniej go sam wydał. Ten sędzia od 2018 roku jako jedyny w stołecznym sądzie okręgowym zajmował się wydawaniem ENA.

Łubowski w swoim orzeczeniu napisał, że uchyla ENA z tego powodu, że Romanowski dostał azyl polityczny na Węgrzech. I w Polsce może być prześladowany. Sędzia ślepo uwierzył w intencje rządu Orbána i uznał, że skoro Romanowski ma azyl polityczny, to jest to przeszkoda formalna, żeby go ścigać na terenie UE.

Sędzia Łubowski porównał też rząd Tuska do kryptodyktatury i twierdził, że w Polsce zagrożony jest porządek konstytucyjny. Tak ocenił przywracanie praworządności przez obecną władzę.

Ale prokuratura złożyła nowy wniosek o ENA i jednocześnie wniosła o wyłącznie Łubowskiego. I kilka dni temu Sąd Okręgowy w Warszawie wyłączył go, uznając, że już raz rozpoznał tę samą sprawą. Ponadto w swoim orzeczeniu dał wyraz swoim poglądom politycznym, co może powodować, że będzie postrzegany jako stronniczy.

To nie koniec. Inny skład Sądu Okręgowego w Warszawie orzekł, że azyl polityczny dla Romanowskiego nie jest przeszkodą dla utrzymania wobec niego tymczasowego aresztowania. Jego uchylenia chcieli obrońcy Romanowskiego – jednym z nim jest adwokat Bartosz Lewandowski.

Powoływali się m.in. na to, że ma on azyl. Sąd 16 grudnia 2025 utrzymał tymczasowe aresztowanie, orzekając, że azyl nie jest przeszkodą w jego stosowaniu. Sąd uznał, że to wręcz potwierdzenie, że były polityk partii Ziobry uciekł z Polski i ukrywa się na Węgrzech przed zarzutami prokuratury oraz przed aresztem. A przesłanka ukrywania jest jedną z przesłanek do stosowania tymczasowego aresztu.

To oznacza, że Zbigniew Ziobro jest teraz w podobnej sytuacji procesowej i azyl na Węgrzech szanse na jego tymczasowe aresztowanie wzrosły. Obrońcy obu polityków, którzy o wygranych w potyczkach z prokuraturą szybko informują opinię publiczną, o tym ważnym orzeczeniu sądu jednak nie informowali.

Za to jest atak na Sąd Okręgowy w Warszawie. Kwestionuje się kolejną sędzię, w czym celują prawicowe media. Tym razem chodzi o sędzię, która ma rozpoznać nowy wniosek o ENA dla Romanowskiego. Adwokat Bartosz Lewandowski zarzucał, że wyznaczono sędzię dyżurną.

Zarzucał też, że niedawno zmieniono grafik dyżurów i wpisano do niego nową sędzię. Adwokat wyciąga jeszcze argument, że sędzia wspierała inicjatywy Iustitii. Domaga się, by do rozpoznania wniosku o ENA dla Romanowskiego sędzia został wylosowany spośród wszystkich sędziów karnistów. Prawica już snuje opowieść o ustawianiu sądu. Ale to wszystko prostuje Sąd Okręgowy w Warszawie, który opublikował dwa oświadczenia.

Sąd przypomina w nich, że sędziowie dyżurni zastępują sędziego Łubowskiego, gdy nie może on sam rozpoznać wniosku o ENA. Taka procedura wynika z zarządzenia prezeski Sądu Okręgowego w Warszawie z 2018 roku. Wtedy była nią Joanna Bitner, którą powołał resort Ziobry.

A listę sędziów dyżurnych – zastępujących Łubowskiego – ustalono z dwuletnim wyprzedzeniem. Do zmiany dyżurów sędziów doszło na początku stycznia 2026 roku. Sędzię Alinę Barańską-Sobczak zastąpiła w grafiku sędzia Izabela Lendzion.

Wynikało to z planów urlopowych sędzi Lendzion, która poprosiła o zmianę terminu dyżuru. Zamiana polegała na tym, że sędzia Lendzion dostała dyżur wcześniej, w dniach 9-16 stycznia 2026 roku. A sędzia Barańska-Sobczak dyżur później, w dniach 23-30 stycznia.

Czyli zarzuty są nietrafione. Tym bardziej, że sędzia Lendzion i tak nie rozpoznała wniosku ws. Romanowskiego. I przypadnie on na dyżur sędzi Barańskiej-Sobczak.

Co ważne decyzja o zamianie dyżurów zapadła 8 stycznia, czyli kilka dni przed decyzją sądu o wyłączeniu sędziego Łubowskiego ze sprawy Romanowskiego (zapadła ona 12 stycznia). Co tylko potwierdza, że nikt nie mógł intencjonalnie wprowadzić zmian w grafiku dyżurów, bo 8 stycznia nie było nawet wiadomo, że Łubowski tej sprawy nie będzie mógł rozpoznać.

Sąd w swoim komunikacie informuje też, że jeśli tylko jeden sędzia z danej specjalizacji rozpoznaje sprawy danej kategorii, to zgodnie z Regulaminem urzędowania sądów sędziów się nie losuje.

15.10.2024 Warszawa , ulica Postepu 3 , Prokuratura Krajowa . Posel PiS Marcin Romanowski w drodze do Prokuratury Krajowej . Polityka wezwano w zwiazku ze sledztwem dotyczacym Funduszu Sprawiedliwosci . Prokuratorzy zamierzaja powtorzyc mu zarzuty i przesluchac go w charakterze podejrzanego . 
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
Ukrywający się na Węgrzech, były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski. Stoi po lewej. Obok niego, po prawej stoi adwokat Bartosz Lewandowski. Fot. Robert Kowalewski/Agencja Wyborcza.pl
;
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze