0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jazwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jazwieck...

Wyłączenie sędziego Dariusza Łubowskiego z Sądu Okręgowego w Warszawie, z rozpoznania ponownego wniosku o ENA dla ukrywającego się na Węgrzech Marcina Romanowskiego – przed zarzutami za aferę Funduszu Sprawiedliwości – to sukces prokuratury.

Zwłaszcza że 15 stycznia 2026 roku ma zapaść decyzja innego stołecznego sądu ws. wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Jemu Prokuratura Krajowa też chce stawiać zarzuty za aferę Funduszu Sprawiedliwości. I podobnie jak Romanowski, Ziobro uciekł przed odpowiedzialnością karną na Węgry Orbána, gdzie właśnie z żoną Patrycją Kotecką też dostał azyl polityczny.

Jeśli sąd zgodzi się na areszt dla Ziobry, to później prokuratura wystąpi o wydanie dla niego Europejskiego Nakazu Aresztowania. Podobny nakaz był wystawiony rok temu przez stołeczny sąd. Ale przed świętami 2025 roku został uchylony. Uchylił go sędzia Dariusz Łubowski, który wcześniej sam go wystawił. Prawnicy mają wątpliwości, czy miał podstawę prawną do takiej decyzji.

W związku z tym prokuratura złożyła nowy wniosek o wydanie ENA dla Romanowskiego i wystąpiła jednocześnie o wyłączenie z rozpoznania tej sprawy sędziego Łubowskiego. I w poniedziałek 12 stycznia 2026 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wyłączył Łubowskiego, podzielając zarzuty prokuratury.

Orzeczenie wydał doświadczony sędzia Janusz Zalewski. Jego pisemne uzasadnienie jest mocne i podważa tezy z decyzji Łubowskiego o uchyleniu ENA, które odbiły się szerokim echem. Bo Łubowski porównał obecną władzę w Polsce do kryptodyktatury i ślepo uwierzył w decyzję prorosyjskiego i antyukraińskiego rządu Wiktora Orbána, który udzielił Romanowskiemu politycznego azylu z powodu rzekomo grożących mu w Polsce represji.

Przeczytaj także:

Sędzia Zalewski krótko odniósł się do tych nieprawdziwych tez, punktując orzeczenie Łubowskiego.

W uzasadnieniu napisał, że wbrew temu, co zarzucał Łubowski, prokuratura informowała go o uzyskaniu przez Romanowskiego azylu politycznego na Węgrzech. Miał też w aktach informację, że Interpol odmówił wystawienia za Romanowskim czerwonej noty. Także w czasie, gdy na wniosek prokuratury modyfikował ENA dla Romanowskiego o nowe zarzuty.

To ważne. Bo to rzekomy brak informacji o azylu i decyzji Interpolu były podstawą uchylenia ENA w grudniu. Trzecim powodem uchylenia było rzekome łamanie praw człowieka oraz porządku konstytucyjnego w Polsce przez rząd Tuska.

Sędzia Zalewski krótko rozprawił się i z tym trzecim zarzutem sędziego Łubowskiego. Przyznał, że owszem władze w kwestii wymiaru sprawiedliwości powinny wypowiadać się powściągliwie, bo wobec podejrzanych obowiązuje domniemanie niewinności. Ale władza ma prawo informować o prowadzonych śledztwach, zwłaszcza jeśli stawiane zarzuty dotyczą polityków.

Sędzia Łubowski zarzucał, że zasada domniemania niewinności została naruszona, bo z ust polityków padły stwierdzenia, że Romanowski „został przez najważniejszych przedstawicieli władzy wykonawczej publicznie uznany za winnego i skazany”.

Na potwierdzenie tego przytoczył wypowiedź ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, którą prawica przywołuje jako dowód na to, że ludzie poprzedniej władzy nie mają szans na uczciwy proces w Polsce. Według prawicy Żurek groził, że azylantów z Węgier można porwać i przywieźć do Polski w bagażniku samochodu.

Tak samo uznał też w uchyleniu ENA Łubowski, który ocenił to jako nikczemne, nielicujące ze standardami państwa prawa. Zarzucał, że podważa to wiarygodność Polski i polskich sądów. I na koniec mocno skwitował, że są obawy, że w Polsce obecna sytuacja to kryptodyktatura.

Sędzia Zalewski przypomina jednak wypowiedź Żurka, która sugeruje coś innego: „To jest tchórzostwo. Rodzaj jakiejś zabawy pana Ziobry, bo wielokrotnie mówił, że stanie z podniesioną przyłbicą, kreował się na szeryfa. Szeryf to ktoś, kto się nie boi zmierzyć. My mamy wolne media i wolne sądy, przestrzegamy procedur. Naprawdę, jak byśmy chcieli, to byśmy go w bagażniku przywieźli, służby na całym świecie robią takie rzeczy, nic nowego. Ale my stosujemy prawo i jego reguły”.

I dalej sędzia Zalewski orzekł, że sędzia Łubowski dokonując takiej interpretacji „dał wyraz swoim poglądom politycznym, bardzo negatywnie oceniając obecną władzę”. I przypomniał, że Romanowski jest posłem oraz był wiceministrem sprawiedliwości, gdy obecna władza była w opozycji.

Sędzia Zalewski zaznacza, że zapatrywania polityczne, społeczne, czy religijne nie są z automatu podstawą do wyłączenia sędziego. Ale sędzia staje się podejrzanym o stronniczość, jeśli jego poglądy lub uprzedzenia mogą rzutować na jego stosunek do jednej ze stron np. w postaci sympatii, lub nieprzychylności. A zapewnienie bezstronności sądu i jej zewnętrznych przejawów jest kluczowe.

Sędzia Zalewski: „Rozpoznanie przez SSO Dariusza Łubowskiego przedmiotowej sprawy mogłoby wywołać u stron oraz w opinii publicznej przekonanie o braku instytucjonalnej bezstronności sądu. W interesie systemu wymiaru sprawiedliwości jest nie tylko troska o rzeczywistą bezstronność sędziego, ale także zapobieganie powstaniu negatywnego odbioru społecznego w tym przedmiocie”.

Ponadto sąd uznał, że sędzia Łubowski już wcześniej wypowiedział się w tej sprawie. Dlatego wyłączył go z rozpoznania nowego ENA dla Romanowskiego.

To orzeczenie jest ostateczne. Teraz sędzia do rozpoznania ENA, zostanie wylosowany spośród wszystkich sędziów karnistów Sądu Okręgowego w Warszawie. Przesłanki do wystawienia ENA nadal są, bo obowiązuje zgoda sądu na tymczasowe aresztowanie Romanowskiego.

W połowie grudnia 2025 roku w mocy utrzymał ją trzyosobowy skład Sądu Okręgowego w Warszawie, który orzekł, że azyl polityczny na Węgrzech nie jest żadną przeszkodą, by aresztować byłego zastępcę Ziobry.

Na zdjęciu u góry były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski i były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Obaj są zbiegami. Fot. Maciej Jaźwiecki/Agencja Wyborcza.pl.

Sędzia Dariusz Łubowski z Sądu Okręgowego w Warszawie. To on uchylił ENA dla Romanowskiego. Fot. Mateusz Skwarczek/Agencja Wyborcza.pl

Kontrowersje wokół sędziego Łubowskiego

Postanowienie o uchyleniu ENA dla Romanowskiego wydał sędzia Dariusz Łubowski, bo to on w stołecznym sądzie okręgowym specjalizuje się w prawie międzynarodowym. I tylko on się tu tym zajmuje od 2018 roku jako kierownik jednoosobowej sekcji. I to on rok temu wystawił dla Romanowskiego ENA.

O uchylenie ENA wystąpił trzy miesiące temu obrońca Romanowskiego, który powołał się na to, że dostał on azyl polityczny na Węgrzech. Romanowski otrzymał go blisko rok temu, ale sąd wcześniej nie widział potrzeby uchylania ENA, choć w międzyczasie na wniosek prokuratury modyfikował nakaz, bo rozszerzała ona zarzuty.

Sędzia Łubowski zarzucał prokuraturze, że nie poinformowała go, że Romanowski dostał azyl. Sugerował wręcz odpowiedzialność prawną prokuratorów. Ale prokuratura odpowiadała, że w aktach jest o tym informacja i podała nawet, na których stronach akt się ona znajduje. Co potwierdził teraz sędzia Zalewski.

Decyzja sędziego Łubowskiego odbiła się szerokim echem. Wydano ją na trzy dni przed ważnym posiedzeniem innego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, który 22 grudnia miał decydować, czy dać zgodę na areszt byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Ale wtedy sąd na wniosek obrońców przełożył posiedzenie na 15 stycznia 2025 roku. Obrońcy zarzucali, że prokuratura nie załączyła niejawnych materiałów dotyczących zakupu systemu inwigilacji Pegasus. Prokuratura ich nie dołączyła, bo nie były one potrzebne do wniosku aresztowego. Zarzuty za zakup Pegasusa dostał inny zastępca Ziobry, były wiceminister Michał Woś.

Postanowienie sędziego Łubowskiego okazało się niespodziewaną amunicją dla obrońców Ziobry – jednym z nich jest adwokat Bartosz Lewandowski. Zapewne wykorzystają je w sądzie ws. aresztu dla Ziobry. Będzie to dla nich dodatkowy argument. Ale teraz obalił go sąd.

O sędzim Łubowskim zrobiło się głośno w 2025 roku. Zasłynął z doniosłego orzeczenia, w którym odmówił realizacji niemieckiego ENA.

Niemieckie organy ścigania domagały się wydania Ukraińca Wołodymyra Żurawlowa. Ścigają go w związku z wysadzeniem gazociągu Nord Stream. Sędzia Łubowski w płomiennym uzasadnieniu orzeczenia odmawiającego wydania go Niemcom uznał, że nawet jeśli Żurawlow brał w tym udział, to nie złamał prawa. Nie można bowiem w czasie wojny ścigać Ukraińców za akty dywersji wobec Rosji.

To orzeczenie było sprawiedliwe. Sędzia Łubowski zapisał nim piękne karty prawa międzynarodowego. Ale to nie oznacza, że nie ma go za co krytykować. I wiedzą to stali bywalcy sal rozpraw Sądu Okręgowego w Warszawie. Zwłaszcza ci, którzy przychodzą do niego na posiedzenia ws. ENA.

Łubowski w przeszłości blokował realizację wniosków ENA wystawionych przez holenderskie sądy, o czym pisaliśmy w OKO.press. W 2020 roku odmówił wydania pary z Niderlandów, która uciekła do Polski z dzieckiem. Sędzia Łubowski bezpardonowo zaatakował holenderskie sądy i rząd m.in. za utrudnianie walki z międzynarodową przestępczością i niszczenie wspólnoty prawa UE.

Straszył „przerażającą eutanazją” i „patologiczną polityką narkotykową”. Czy była to retorsja wobec Królestwa Niderlandów, które za władzy PiS broniło praworządności w Polsce, czy też kierował się konserwatywnym poglądem?

Kilka lat temu zgodził się też na wydanie do Chin członka zwalczanego przez tamtejsze władze duchowej organizacji Falung Gong. To jednak udało się zablokować prokuraturze.

Choć sędzią jest od 30 lat, to na salę sądową wychodzi od 11 lat. Krótko po nominacji sędziowskiej trafił na delegację do ministerstwa sprawiedliwości i był tam aż 16 lat (w latach 1997-2013). W związku ze swoją specjalizacją dużo jeździł po świecie. Pełnił kierownicze funkcje.

Sędzia Łubowski w ostatnich latach brał udział w konferencjach rzeczników dyscyplinarnych Ziobry, na których był Piotr Schab. Jak pisała „Gazeta Wyborcza”, jako jeden z nielicznych stołecznych sędziów uznawał, że blokada Marszu Niepodległości była nielegalna. Był też w 2022 roku w komisji egzaminacyjnej do zawodu sędziego, którą powołało ministerstwo sprawiedliwości. Wiceministrem był wówczas Romanowski.

Łubowski uzasadnienie uchylające ENA dla Romanowskiego zakończył frazą jak z manifestu politycznego. Napisał po łacinie: „Fiat iustitia pereat mundus!”. Co znaczy: „Niech sprawiedliwości stanie się zadość, choćby świat przepadł”. To było motto cesarza Ferdynanda I Habsburga, który był zwolennikiem bezwzględnego wymierzania sprawiedliwości.

;
Na zdjęciu Dominika Sitnicka
Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze