Prof. Danel: proste podziały PiS-KO? Nie w Krakowie. Za kulisami kampanii na prezydenta
— Z moich nasłuchów wynika, że wewnętrzne sondaże PiS czy KO pokazują, iż różnica między kandydatami tych partii może być o wiele mniejsza, niż wskazują na to dzisiejsze sondaże. Zwłaszcza że w przypadku Moniki Piątkowskiej to partyjny szyld ciągnie kandydatkę, a nie odwrotnie — mówi OKO.press politolog z Krakowa, prof. Łukasz Danel.
Angelika Pitoń: Cała Polska patrzy na Kraków. Media głównego nurtu każdego wieczora transmitowały, i to w prime time, własne debaty z kandydatami, a nazwisko potencjalnego nowego prezydenta miasta odmieniane jest przez wszystkie przypadki od Gdańska, przez Warszawę, po Wrocław. Wszyscy ekscytują się wyborami nowego prezydenta, z wyjątkiem… Krakowa. Dlaczego?
Łukasz Danel*: Bo my w Krakowie jesteśmy już tą kampanią zmęczeni.
W teorii trwa ona dopiero od 31 lipca, kiedy premier Donald Tusk ogłosił datę wyborów. W praktyce jednak rozpoczęła się dwa miesiące wcześniej, tuż po tym, jak okazało się, że w referendum lokalnym mieszkańcy odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Partie polityczne szybko ogłosiły swoich kandydatów, rozpoczęły się wiece wyborcze i spotkania z mieszkańcami, weszliśmy w gorący okres prekampanijny. Gdzieś w tle rozgrywała się próba sądowej walki o stwierdzenie nieważności referendum, która przeszła przez wszystkie instancje. A to, wiadomo, trwa. Prawomocna decyzja Sądu Apelacyjnego oddalająca protest zapadła dopiero 28 lipca. Mamy więc za sobą ponad cztery miesiące kampanii. Długo, nawet jak na polskie standardy.

Komentarze