14 października 2021

NEWS OKO.PRESS. Prokuratura postawiła zarzuty ks. Piotrowi S. Biskupi kryli go przez 25 lat

Łódzka prokuratura postawiła księdzu Piotrowi S. zarzut wykorzystywania seksualnego 12-letniego chłopca - ustaliło OKO.press. Jak wykazało nasze śledztwo, łowiccy biskupi tuszowali jego przestępstwa przez 25 lat

Ksiądz Piotr S. był antybohaterem cyklu tekstów OKO.press z jesieni 2020 roku. Opisaliśmy w nich, jak od połowy lat 90 XX w. biskupi łowiccy — zmarły Alojzy Orszulik oraz urzędujący Andrzej Dziuba — tuszowali jego przestępstwa seksualne.

Wczoraj Prokuratura Rejonowa Łódź-Górna poinformowała nas, że postawiła ks. Piotrowi S. zarzut wykorzystywania seksualnego małoletniego (art. 200 par. 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k.).

Śledztwo wszczęła w maju 2019 roku po zawiadomieniu Janusza, byłego ministranta Piotra S. w kościele w Skierniewicach. Janusz ministrantem został w 2002 roku w wieku 12 lat. Już kilka miesięcy później Piotr S. zaczął zapraszać go do swojego mieszkania na plebanii - oglądali filmy i rozmawiali. Najczęściej w piątki wieczorem po ostatniej mszy.

„Za którymś razem przysiadł się bliżej i położył rękę na moim kolanie. Potem zaczął mnie całować, lizać… Wiedziałem, że to, co robił, było złe, ale byłem w szoku” - opowiadał OKO.press Janusz.

Piotr S. wykorzystywał Janusza przez dwa lata. Gdy chłopiec zerwał z nim kontakt i przestał chodzić do kościoła, ksiądz zaczął rozpowiadać o nim, że jest „chory psychicznie”.

„Wierzę, że wkrótce rozpocznie się wyczekiwany proces, w którym zarówno ksiądz pedofil, jak i wszyscy odpowiedzialni za jego bezkarność otrzymają słuszną karę. Zarzuty przeciwko Piotrowi S. obnażają haniebnie przeprowadzane procesy kanoniczne Kościoła katolickiego. Na przestrzeni dziesięciu bez mała lat prowadzonego przez Kościół śledztwa żaden z przedstawicieli i hierarchów Kościoła nie poinformował o tej sprawie organów ścigania,

zaś biskup Andrzej Dziuba w rozmowie ze mną określał księdza Piotra S. jako pracowitego i dobrego kapłana, wobec którego nie ma zastrzeżeń”

— mówi OKO.press Janusz w reakcji na informację o zarzutach dla Piotra S.

„Masz, wytrzyj się”

Przeciwko Piotrowi S. zeznawał także Kamil, który jego ministrantem został w wieku 16 lat.

„Raz trzymał mnie cały dzień, nie pozwalał wyjść. W lodówce miał już dla mnie naszykowane jedzenie. Położył się na mnie całym ciałem. Nie szarpałem się, leżałem jak kłoda. Mówiłem tylko, że mnie to bardzo boli.

Po wszystkim podał mi pomarańczowy ręcznik i rzucił: »masz, wytrzyj się«” - opowiadał nam Kamil.

Janusz i Kamil wiedzą, że nie byli jedynymi ofiarami ks. Piotra S. Ksiądz w skierniewickiej parafii był odpowiedzialny za opiekę nad ministrantami i prowadził kościelny chór. Zmuszał chłopców do rywalizacji o swoje względy.

Kamil: „Kiedyś przyszedłem bez zapowiedzi. Otwieram drzwi i widzę, że na bujanym fotelu leży ks. Piotr, a na nim ministrant. Obok nich siedzi Maciek, który później wyznał mi, że jego ksiądz Piotr też wykorzystywał”.

Ks. Jarosław. Wódka i pornosy

W tym samym czasie w tej samej parafii w Skierniewicach ministrantów wykorzystywał seksualnie także ks. Jarosław W.

„Kiedy pomagałem ks. Jarosławowi zakładać albę, nagle zaczął mnie obmacywać. Robił to bez skrępowania, chociaż dookoła było z dziesięciu chłopaków” - mówił OKO.press Janusz. Widział też, jak obmacuje innych ministrantów, klepie ich po pośladkach, zaprasza na noc do siebie. Opowiadali mu, że piją z księdzem Jarosławem wódkę i oglądają pornosy.

Wśród chłopców, którzy odwiedzali ks. Jarosława, był Kamil: „Kazał mi się wykąpać w łazience dla księży. Powiedział, że mogę umyć się jego płynem albo płynem ks. Piotra.

Później opił mnie alkoholem. Zaciągnął do łóżka siłą i zgwałcił. Ja absolutnie tego nie chciałem, ale on był bardzo silny, agresywny i wulgarny” – wspominał w rozmowie z nami Kamil.

Zarzuty dla biskupa?

Już w 2002 roku kuria łowicka dostała informację, że ks. Jarosław W. rozpija ministrantów na plebanii w Żyrardowie i ogląda z nimi pornografię. Ksiądz, który widział to na własne oczy, natychmiast pojechał do ówczesnego kanclerza kurii.

„Nadal tam się dzieją takie rzeczy?” - usłyszał. I został pouczony, że albo będzie siedział cicho, albo go przeniosą do innej parafii. „No i mnie przenieśli” - opowiadał OKO.press ksiądz, który alarmował kurię.

O tym, co zobaczył w Żyrardowie, w 2017 r.oku po raz drugi powiadomił kurię oraz prokuraturę. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa z powodu przedawnienia. W piśmie do bp. Dziuby, które ujawniliśmy, zobowiązała go do zbadania sprawy oraz ostrzegła, że niezawiadamianie o przestępstwach seksualnych wobec małoletnich jest karalne. Kanclerz kurii w imieniu biskupa zapewnił, że sprawa jest wyjaśniana.

W rzeczywistości kościelne śledztwo w sprawie tamtego wydarzenia bp Dziuba wszczął dopiero po naszych tekstach. W rezultacie śledztwa OKO.press ks. Jarosław W. stracił stanowiska proboszcza i katechety w podstawówce, które powierzył mu bp Dziuba.

Prokuratura nie przedstawiła księdzu Jarosławowi W. jeszcze żadnych zarzutów. Nie usłyszał ich także biskup Andrzej Dziuba, który co najmniej od 2011 r. wiedział o zarzutach wobec obu księży, ale nie zawiadomił o nich prokuratury. Zgodnie z nowelizacją kodeksu karnego z 2017 r. grozi mu za to do trzech lat więzienia.

Przynajmniej teoretycznie, bo Prokuratura Krajowa wbrew opiniom karnistów stoi na stanowisku, że nie jest przestępstwem zatajanie wiedzy o przestępstwach seksualnych, którą zdobyło się przed lipcem 2017 roku.

„Postępowanie pozostaje w toku” - napisała nam prowadząca śledztwo prok. Agata Rybczyńska w odpowiedzi na pytania o stan śledztwa w sprawie ks. Jarosława W. i bp. Dziuby.

1996. Pierwsze doniesienie

W sprawie księży Piotra S. i Jarosława W., a także biskupa Dziuby równolegle do śledztwa prokuratury toczą postępowania kościelne. Pierwszy z nich korzystał z ochrony biskupów niemal tak samo długo jak ksiądz Andrzej Dymer w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

Jak ujawniliśmy rok temu, kuria łowicka już w 1996 dostała sygnał, że ksiądz Piotr S. wykorzystuje seksualnie chłopców.

„Miałem w seminarium kolegę z Żyrardowa [ks. Piotr S. pracował tam w latach 1992-1993 – red.]. Rozkleił się. Opowiedział mi, że kiedy miał 16 lat, ksiądz go molestował. W marcu 1996 roku zgłosiliśmy się do rektora uczelni i do biskupa” - opowiadał nam były kleryk.

Biskupem łowickim był wtedy Alojzy Orszulik, ważna postać w Kościele za czasów PRL. Blisko współpracował z prymasami Wyszyńskim i Glempem. W imieniu Episkopatu prowadził zakulisowe rozmowy z komunistycznymi władzami oraz z opozycją, brał udział w obradach Okrągłego Stołu.

Niedługo po złożeniu skargi na ks. Piotra S. klerycy zostali usunięci z seminarium. A ksiądz Piotr S. pozostał księdzem i wędrował od parafii do parafii. Po Skierniewicach, w których wykorzystywał Janusza i Kamila, bp Andrzej Dziuba przeniósł księdza Piotra do Sochaczewa.

„Uwiódł mnie uczeń”

W Sochaczewie Piotr S. próbował uwieść 22-letniego Karola, mechanika samochodowego, którego wcześniej uczył w technikum. Tygodnik „Nie” opublikował wtedy fragmenty rozmowy, którą Karol potajemnie nagrał.

Opowiadał na nim o swoim bogatym życiu seksualnym, zachwalał atuty partnerów, z którymi aktualnie się spotyka. Zwierzył się, że spotyka się z młodszymi chłopcami od 1993 roku.

„Wszystko się zaczęło od wiesz czego? Od mojego ucznia, który mnie po prostu uwiódł. 14 lat temu to było” – mówił na nagraniu duchowny.

Choć tygodnik nie podał nazwiska księdza, ujawnił dość dużo informacji, pozwalających go zidentyfikować. „Wszyscy wiedzieliśmy, że to o Piotrku” – mówił OKO.press ksiądz z diecezji łowickiej.

W 2020 roku Janusz w rozmowie w cztery oczy z Andrzejem Dziubą zapytał, czy wiedział, że to o ks. Piotrze S. napisało „Nie”. Biskup nie zaprzeczył. Tłumaczył tylko, że „w tamtym czasie były inne procedury watykańskie”.

Niekończący się proces

Kościelne dochodzenie w sprawie księdza Piotra S. powinien wszcząć bp Orszulik już w 1996 r. Powinien też odsunąć go od pracy z dziećmi.

Formalnie postępowanie kanoniczne wszczął bp Dziuba w 2012 roku, po zawiadomieniu złożonym przez Janusza. Przewlekał je jednak wszelkimi sposobami. Samo dochodzenie wstępne, które nie powinno trwać więcej niż kilka tygodni, Dziuba zakończył po trzech latach w 2015. Dopiero wtedy odsunął ks. Piotra S. od pracy z dziećmi. Wcześniej, choć znał zeznania Janusza, biskup pozwalał księdzu prowadzić piłkarską drużynę ministrantów. W 2014 roku osobiście wręczył jej puchar diecezji.

Bp Andrzej Dziuba i ks. Piotr S., 2013 r.

W 2018 okazało się, że decyzją Watykanu śledztwo w sprawie ks. Piotra S. trzeba powtórzyć. Zostało przekazane prymasowi abp. Wojciechowi Polakowi. Według naszych rozmówców, którzy mieli wgląd w akta sprawy ks. Piotra, Watykan odebrał ją bp. Dziubie, ponieważ prowadził ją w nierzetelny sposób. M.in. nie przesłuchał kluczowych świadków.

W wyniku własnego śledztwa prymas uznał ks. Piotra S. za winnego i wyznaczył najsurowszą karę, czyli wydalenie z kapłaństwa.

Ksiądz odwołał się jednak do Watykanu. Janusz do dzisiaj czeka na ostateczne rozstrzygnięcie.

Jeszcze w 2020 roku ks. Piotr pracował jako kapelan w prowadzonym przez zakonnice zakładzie opiekuńczo-leczniczym w Skrzeszewach. Po publikacjach OKO.press zakonnice wyrzuciły go na bruk, a bp Dziuba przeniósł go w miejsce, w którym — jak zapewnił — nie ma żadnego kontaktu z dziećmi.

Bezkarny bp Dziuba

W maju 2019 Janusz poprosił prymasa Polaka o „interwencję w sprawie ukrywania przez ks. biskupa Andrzeja Dziubę sprawy księdza pedofila, księdza Piotra S”. Prymas przekazał ją łódzkiemu metropolicie Grzegorzowi Rysiowi, do którego archidiecezji przynależy diecezja łódzka. Ryś przez rok nic ze skargą nie zrobił.

Dopiero kiedy w maju 2020 Janusz przypomniał mu o swojej skardze i wspomniał, że opowiedział o sprawie dziennikarzowi Tomaszowi Sekielskiemu, arcybiskup zaprosił go na spotkanie i wszczął dochodzenie w sprawie zaniedbań biskupa Dziuby.

Gdy w czerwcu 2020 roku ujawniliśmy opieszałość abp. Rysia, jego kuria w reakcji opublikowała komunikat, w którym ujawniła nazwisko Janusza. Jednocześnie zanonimizowała nazwisko księdza Piotra S.

Po kilku miesiącach abp Ryś wyniki swojego śledztwa przekazał Watykanowi.

Od listopada 2020 roku do dzisiaj papież ukarał, napomniał lub przyjął rezygnację od dziewięciu polskich biskupów. Biskupa Dziubę jak dotąd nie spotkały żadne konsekwencje.

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne