Przychodzi małżeństwo do banku po kredyt mieszkaniowy. A ten odsyła do BGK i ministerstwa
„Gdybyśmy były parą hetero, która wzięła ślub w Polsce, na tym etapie już szukałybyśmy mieszkania. Zamiast tego testujemy system; sprawdzamy, czy po transkrypcji przysługuje nam wsparcie z rządowego programu” – opowiada Kasia. Wiceminister rozwoju w rozmowie z OKO.press odpowiada: „Nie mam wątpliwości. Nie powinno być dyskryminacji”
Kasia i Monika to jedna ze 184 par jednopłciowych w Polsce, którym do końca lipca udało się uzyskać transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa. Ślub wzięły 5 lat temu w Kopenhadze. Jak wspomina Kasia, było to wydarzenie słodko-gorzkie. „To było fantastycznie przeżyć tak ważną ceremonię z bliskimi w podniosłej atmosferze. Jednocześnie, to jak po ludzku i poważnie byłyśmy traktowanie przez duńskich urzędników, jeszcze mocniej pokazało nam, jak bardzo nasze państwo nas olewa” – mówi Kasia.
Ślub wzięły po 5 latach relacji. Nie chciały czekać na Polskę, wolały dostać papier, który w niemal całej Europie potwierdza, że są małżeństwem. Gdy wraz z wyrokiem Trybunału w Luksemburgu otworzyła się droga do transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw w kraju, nadal nie były pewne, czy to faktycznie przełomowa zmiana.
„Od naszych mam, znajomych, odbierałyśmy telefony z gratulacjami, że w końcu Polska nas uzna, ale my zachowywałyśmy chłodny dystans. Żyjemy tu nie od dziś. Wiemy, jak to jest się cieszyć, a potem mocno rozczarować” – opowiada Kasia.

Komentarze