04 lutego 2021

Przyjaciółki w aborcji. Rośnie oddolna sieć siostrzanej samopomocy

Opresyjne prawo antyaborcyjne nie oznacza, że aborcji w Polsce nie ma. Osoby w niechcianej ciąży mogą liczyć na rosnącą, oddolną sieć samopomocy. Rozmawiamy z „przyjaciółkami w aborcji", które – podobnie jak aborcja – były, są i będą

„Aborcje były i będą się dziać. I tak będziemy je sobie robić. Ja jestem przyjaciółką aborcyjną! To znaczy, że dzielę się wiedzą. Jeżeli ktoś będzie chciał przerwać ciążę i będzie potrzebował wsparcia, to wesprę tak, jak potrafię! Potrzymam za rękę. Uspokoję. Potrzebujemy więcej przyjaciółek w aborcji. Potrzebujemy masowego ruchu. Każda i każdy z was może być przyjaciółką w aborcji!” – na ten apel Kai podczas warszawskiego protestu 29 stycznia tłum odpowiedział entuzjastycznymi okrzykami.

„Nie trzeba być żadną bohaterką, żeby wspierać w aborcjach” – mówi OKO.press Kaja. „Pomóc można na wiele sposobów, zaczynając od partyzantki aborcyjnej: rozklejania wlepek i rysowania kredą na ulicy numeru Aborcji Bez Granic: 222 922 597. I rozmawianiu o aborcji w niestygmatyzujący, normalizujący sposób. Jako części naszego życia”.

Dane kontaktowe kolektywów i organizacji, o których mowa w tekście, publikujemy na końcu artykułu.

Nie łamię żadnego prawa

Przyjaciółki w aborcji – jak same siebie nazywają – działają głównie w sieci. Tak jak An Urbanek, z którą o doświadczeniu przerwania ciąży OKO.press rozmawiało w listopadzie.

24-letnia studentka nie pamięta, kiedy dostała pierwszą wiadomość z prośbą o informacje o aborcji. Ludzie spontanicznie się do niej zwracają, bo regularnie zamieszcza pro-aborcyjne treści w mediach społecznościowych.

„To było może z rok, albo dwa lata temu. Nie wiem. I absolutnie nie pamiętam pierwszego razu. Jakoś mam ten temat oswojony. Ta pomoc jest spontaniczna i zupełnie naturalna. Po prostu dzielę się tym, co wiem”.

A wie sporo, dzięki szkoleniom i publikacjom Aborcyjnego Dream Teamu (ADT). I własnemu doświadczeniu aborcji. Poza tym już jako nastolatka obracała się w aktywistycznych kręgach. Na manifestacje zabierała ją początkowo matka – feministka. To na jednej z Manif An powiedziała jej, że sama miała aborcję. "Tuż przed wystąpieniem w brytyjskiej telewizji", śmieje się.

Rozmowy o aborcji prowadzi głównie przez Messengera. Nie boi się, że to niebezpieczne?

„Przecież nie łamię żadnego prawa" - mówi. „Niektóre osoby mają obawy, bo nie wiedzą, co można w świetle prawa, a co nie. Informowanie innych jest w pełni legalne”.

Potwierdza to Karolina Więckiewicz z Aborcyjnego Dream Teamu, z wykształcenia prawniczka. W ostatnim nagraniu live na Facebooku tłumaczyła: „możemy sobie przekazywać informacje o sposobach przerywania ciąży. Możemy podawać numer Aborcji Bez Granic [red. międzynarodowa sieć organizacji wspierających w aborcji w Polsce i za granicą] i zamawiać sobie tabletki przez Internet. Możemy wspierać osoby w trakcie aborcji farmakologicznej. Ryzykowne jest natomiast płacenie komuś za tabletki”.

O tym przypomina historia Roberta L., skazanego na pół roku więzienia za przekazanie pieniędzy na zakup leków poronnych. OKO.press opisywało tę sprawę:

Po wyroku

Osoby udzielające wsparcia dobrze znają przepisy. Anna - kolejna "przyjaciółka w aborcji" z którą rozmawiamy - nigdy nie kupiłaby, ani nie przekazała leków. Zawsze ostrzegała też znajomych osób w niechcianej ciąży, którzy prosili ją o pomoc – koleżanka musi kupić leki sama.

Anna zdobywała wiedzę o aborcji podczas warsztatów ADT. „Na wypadek, gdyby ktoś potrzebował pomocy. I tak też było: dzwonili do mnie znajomi, a ja podawałam namiary i dawkowanie [leków poronnych]. I zaznaczałam, że zawsze można do mnie zadzwonić, napisać.”

Po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej z 22 października, który uznał aborcję ze względu na ciężkie, nieuleczalne i śmiertelne wady płodów za niezgodną z Konstytucją, Anna postanowiła bardziej się zaangażować – poświęcała część dnia na czytanie komentarzy w mediach społecznościowych i na kierowanie osób w niechcianej ciąży do Aborcji Bez Granic (ABG). Informowała też o samej procedurze aborcji i praktycznej stronie kontaktu z organizacjami pomocowymi.

„W rozmowach z potrzebującymi osobami podkreślam na przykład, że aby potwierdzić wysłanie tabletek po wypełnieniu formularza trzeba wysłać mail do międzynarodowej organizacji Women Help Women – osoby w stresie nie zawsze to ogarniają" – opowiada. "Zapewniam też, że dziewczyny z Aborcji Bez Granic na pewno oddzwonią, jeżeli wyślesz im mail ze swoim namiarami".

Obecnie zainteresowanie jest tak duże, że numer 222 922 597 jest często zajęty.

„Osoby w niechcianej ciąży, które pilnie potrzebują pomocy mogą odnosić wrażenie, że nie sposób się dodzwonić. Czasami zresztą nie słychać, że połączenie jest zajęte. Przez to się niepokoją" – mówi Anna.

Ale uspokaja: "Dziewczyny nie odbierają, bo cały czas ktoś dzwoni. To jest po prostu rzeczywistość, w której musimy sobie jakoś radzić. Na wszelkie możliwe sposoby. Trzeba się uzbroić w cierpliwość”.

Przyjaciółki w aborcji

Można też napisać do Aborcyjnego Dream Teamu przez Facebooka. Na wiadomości odpisuje – od listopada – zespół przyjaciółek w aborcji. W tym Karo.

Pomagać chciała już dużo wcześniej, jak tylko powstało ADT, czyli w grudniu 2016 roku.

„Napisałam do dziewczyn: hej, też to miałam. Myślę, że robicie super robotę. Cieszę się, że nareszcie pojawiła się destygmatyzująca narracja, która nie przedstawia aborcji jako coś okropnego. Czy mogę się jakoś przydać? Niestety dostałam automatyczną odpowiedź – nie mamy czasu na wolontariuszki, bo same toniemy w robocie” – wspomina.

Ale to jej nie zniechęciło. W aborcjach pomagała tak czy inaczej od dawna – od swojej aborcji farmakologicznej w 2013 roku. Napisała na ten temat tekst opublikowany w „Codzienniku Feministycznym”. Karo śmieje się na wspomnienie o tej publikacji: „Teraz napisałabym to inaczej!”

Od początku dużo mówiła o swoim doświadczeniu. „To nie była żadna tajemnica. Wszyscy wiedzieli, że można się do mnie zwrócić. Zdarzało się, że kontaktowały się ze mną osoby, które potrzebowały aborcji, ale nie chciały wyjeżdżać za granicę. Mówiłam im, jak to wygląda. Gdzie zamawiać tabletki”.

Pomaganie wciąga

Karo wcześniej dostała pomoc od znajomej z poznańskiego Rozbratu – anarchistycznego centrum kultury i skłotu w jednym.

„Zauważyłam, że kobiety coraz częściej decydują się na aborcję farmakologiczną, bo im ktoś o tym opowiedział” - mówi Karolina Domagalska, autorka podcastu ze świadectwami aborcji „Coś na A”. „Gdy doświadczysz solidarności, bezinteresownej pomocy, to chcesz to słać dalej. W moich podcastowych rozmowach często słyszę, że osoby, które uzyskały wsparcie od kolektywu typu Ciocia Basia później same angażują się w działalność pomocową. Również niektóre kobiety, które otrzymały pomoc na forum Kobiety W Sieci zostają moderatorkami - odpisują na posty osób, które są w niechcianej ciąży”. Tak rozrasta się oddolna sieć wsparcia.

„Pomaganie na forum wciąga” - mówi współzałożycielka Kobiet w Sieci Justyna Wydrzyńska, która zainspirowała wiele osób z doświadczeniem aborcji do wspierania innych.

Jej charyzma zaraziła też Paulinę, która prosi o niepodawanie swojego prawdziwego imienia. Kobiety poznały się na Letnim Obozie Aborcyjnym zorganizowanym w lipcu zeszłym roku przez Aborcyjny Dream Team. Tam Paulina dowiedziała się więcej o aborcji farmakologicznej. Usłyszała też, jak można wspierać w przerywaniu ciąży bez stygmatyzowania.

„Justyna mówiła, że kto chce i może, niech pomaga. No i się wkręciłam. Dla mnie to idealna forma, bo mogę wchodzić na forum z doskoku i odpowiadać. Tak czy inaczej spędzam cały dzień przed komputerem”.

Od początku lipca 2020 r. napisała już ponad dwa tysiące postów – odpowiada codziennie. Na forum była też aktywna 27 stycznia, dniu publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego w Dzienniku Ustaw. Gdy dotarło do niej, co się wydarzyło, czuła bardziej smutek, niż złość. „I niedowierzanie. Tym bardziej się cieszę, że mogę być częścią systemu wsparcia”.

Mamy siebie

Forum Kobiety w Sieci istnieje od 2006 r. To miejsce, gdzie osoby w niechcianej ciąży mogą podzielić się swoimi wątpliwościami, wypytać o możliwości przeprowadzenia aborcji farmakologicznej w domu; dowiedzieć się, gdzie mogą zamówić tabletki i czego się spodziewać. I znaleźć kogoś, kto potowarzyszy im podczas brania tabletek w domu. Kogoś, kto przeszedł to, co one. Odpisują moderatorki i inne przyjaciółki w aborcji, głównie osoby, które przeszły przez to doświadczenie. Jak Paulina, która przerwała ciążę w lutym ubiegłego roku. Już wtedy wiedziała o istnieniu forum, ale się nie rejestrowała. Nie miała takiej potrzeby – o swojej decyzji rozmawiała z grupą najbliższych przyjaciółek.

Paulina działa na forum, bo nie chce, aby ktoś w niechcianej ciąży czuł się sam/a. Zaskoczyło ją, że dużo osób nie mówi o swojej aborcji. Nikomu.

„Wtedy do mnie dociera, że w gruncie rzeczy jesteśmy bardzo samotni. Bo jak to możliwe – nie mieć naprawdę żadnej koleżanki, która by mogła potowarzyszyć. Albo nikogo, komu można o tym opowiedzieć. W najlepszym przypadku przy kobietach jest wspierający facet, który nie robi scen”.

Paulina widzi, że odpowiedzi na forum uspokajają osoby w niechcianej ciąży.

„Już nie czują się takie samotne. Dziękują. Ja się tylko uśmiecham po drugiej stronie ekranu i stwierdzam, że nie potrzebujemy nikogo. Nie potrzebujemy polityków. Mamy siebie”.

Potrzebujesz tabletki „dzień po”?

Jesteś w niechcianej ciąży? Tutaj znajdziesz wsparcie i pomoc:

Forum Kobiet w Sieci www.maszwybor.net https://www.facebook.com/aborcyjnydreamteam Aborcja bez Granic: +48 22 29 22 597 Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny: 22 635 93 95 lub 501 694 202. [email protected]

Dyżur ginekolożki:

środa 16:00-20:00 tel. 22 635 93 92

sobota 16:00-19:00 tel. 513 086 230, [email protected]

Leki możesz zamówić na womenhelp.org (darowizna: 75 euro, oczekiwanie do 14 dni).

Potrzebujesz porady prawnej?

Aborcyjny Dream Team: Pn.-Pt., 15 - 19: 733980396 Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny : 663 107 939, [email protected]

Potrzebujesz aborcji za granicą?

Ciocia Basia, Ciocia Wienia, Ciocia Czesia pomagają z zakwaterowaniem i wsparciem przy całym procesie aborcji.

Udostępnij:

Ula Idzikowska

Dziennikarka, reporterka. Absolwentka filologii niderlandzkiej, literatury porównawczej i dziennikarstwa śledczego. Obecnie mieszka we Lwowie, czasami w Szczecinie. Poprzednie 11 lat spędziła w Belgii, Holandii i reszcie świata. Pisze o migracji i tematyce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne