Pudrowanie trupa. Ministra zdrowia i Tusk boją się powiedzieć: musimy zamknąć część szpitali
Ustalanie maksymalnych stawek dla lekarzy to pudrowanie trupa. Żeby rozwiązać problem horrendalnych zarobków, część szpitali trzeba zlikwidować. Rząd boi się wziąć za to odpowiedzialność i woli, żeby szpitale likwidowały się same. W efekcie część ludzi może zostać bez opieki.
Media od tygodni wyciągają kolejne historie dotyczące szokujących zarobków lekarzy. Dotychczasowym rekordem jest 26 tys. zł na godzinę i ponad 300 tys. zł dniówki – takie faktury wystawiali szpitalom neurochirurdzy działający wspólnie na terenie kilku województw, co opisała Wirtualna Polska.
„Czy leci z nami lekarz?” – takie pytanie padło na pokładzie samolotu PLL LOT ze Sztokholmu do Warszawy. Wśród pasażerów znalazł się kardiolog, który udzielił pomocy pacjentowi na pokładzie, a kilka dni później wystawił liniom lotniczym fakturę na 500 zł za wykonanie usługi, czym wprawił Polskę w osłupienie. Było to w… 2016 roku (sprawę opisała wówczas „Polityka”) , a Polska osłupiała dziś po raz kolejny, bo historia wróciła do debaty publicznej na fali ekscytacji zarobkami lekarzy.
Internetowy komentariat żyje więc zarobkami lekarzy, co zmusza premiera i ministrę zdrowia do podjęcia działań, bo opinia publiczna oczekuje zmian. A skoro opinia publiczna wskazuje palcem na wysokie płace, to ministra zdrowia reaktywnie proponuje reformę zarobków lekarzy. Problem w tym, że wysokie płace to nie przyczyna problemów, tylko ich skutek.

Komentarze