Rodzice głosują za swoje dzieci. Stary pomysł prawicy powrócił za sprawą ludzi Morawieckiego
Środowisko Mateusza Morawieckiego odgrzewa koncepcję od dawna forsowaną przez część środowisk prawicy. Chodzi o głosowanie w wyborach przez rodziców również za ich dzieci. Lista problemów, jakie rodziłaby realizacja tego pomysłu jest bardzo długa
W trakcie zorganizowanego 31 lipca 2026 przez środowisko Mateusza Morawieckiego festiwalu Rozwój+Wy jednym z głównych tematów była demografia. Panel miał alarmistyczny tytuł: „Demografia albo marginalizacja. Jak uratować przyszłość Polski?”. Wśród dyskutantów znalazł się Bartosz Marczuk, były wiceminister rodziny w rządzie PiS, od lat zajmujący się polityką demograficzną. Przed rokiem 2015 Marczuk pisał o demografii jako dziennikarz – był zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej". Ma pięcioro dzieci.
Jego nazwisko jest w tej historii istotne. Marczuk od kilkunastu lat broni pomysłu, by rodzice mogli głosować również w imieniu swoich niepełnoletnich dzieci. W 2013 roku przekonywał, że zmusiłoby to polityków do poważniejszego traktowania interesów młodego pokolenia. W wydanej przez niego w 2025 roku wspólnie z Michałem Kotem książce „Jak uniknąć demograficznej katastrofy” głosowanie w wyborach za dzieci ponownie znalazło się wśród proponowanych reform państwa.
A teraz znalazło się też w propozycjach samego Mateusza Morawieckiego, a ściślej mówiąc, w raporcie stowarzyszenia Rozwój Plus na temat demografii, który oferuje pakiet reform dla Polski.

Komentarze