Masakra dzików, plany kolejnych cięć w Puszczy Białowieskiej, początek przekopywania Mierzei Wiślanej - w 2019 roku PiS traktował przyrodę jak kolejnego politycznego wroga. A rekomendacje Unii Europejskiej - jak świstek papieru

Dzikiej przyrodzie i rządowi Zjednoczonej Prawicy nie jest ze sobą po drodze. Rok 2019 przyniósł nowe konflikty z organizacjami ekologicznymi i kontynuację starych. W tym jednego z największych – o Puszczę Białowieską.

Mijający rok otworzyła

masakra dzików pod sztandarem walki z ASF.

W styczniu 2019 roku były już minister środowiska Henryk Kowalczyk – w porozumieniu z Głównym Lekarzem Weterynarii i przy aprobacie władz Polskiego Związku Łowieckiego – zdecydował o przeprowadzeniu na obszarze całego kraju tzw. polowań wielkoobszarowych.

Chaos informacyjny ze strony Ministerstwa Środowiska i PZŁ sprawił, że w Polskę poszła informacja, że

mają zostać odstrzelone wszystkie polskie dziki. Ministerstwo postanowiło, że trzeba zabić ich jak najwięcej.

To spowodowało silny społeczny sprzeciw. W kilkunastu miastach manifestowano pod hasłem „Solidarni z dzikami”.

Protestowali nawet niektórzy myśliwi. Powstał list naukowców – sygnowany przez ponad tysiąc badaczy – do premiera Morawieckiego.

„Masowy odstrzał dzików w ramach polowań zbiorowych nie zapewni realizacji celu tj. zatrzymania ekspansji wirusa ASF. Uważamy, że decyzja ta zapadła pod naciskiem politycznym i nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia” – pisali uczeni.

Rząd obwinia Ukraińców

W sezonie łowieckim 2018/19 myśliwi zabili 275 tys. dzików, przekraczając plan minimum, który wynosił 185 tys. Ale – jak ostrzegali uczeni – walka ołowiem z ASF sukcesu nie przyniosła. Wiosną 2019 roku, trzy miesiące po akcji depopulacyjnej, potwierdzono już 1746 przypadków ASF u dzików, a choroba przesunęła się wgłąb kraju.

Na przełomie listopada i grudnia 2019 roku ASF pojawił się na zachodzie Polski – w województwach lubuskim, wielkopolskim i dolnośląskim. Ponad 300 kilometrów od najbliższego ogniska choroby. To znaczyło, że wirus został tam zawleczony przez człowieka.

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zaczął spekulować, że być może jest tak, że „choroba przyszła do nas nie przez przypadek”.

I – nie podając żadnego dowodu – zasugerował, że mogli ją przywieźć ze sobą pracownicy z Ukrainy.

Ostatni pomysł PiS na walkę z chorobą to specustawa pozwalająca m.in. na karanie za utrudnianie polowania rokiem więzienia, a odstrzału sanitarnego – nawet trzema latami. Oraz formowanie lotnych grup składających się z członków służb mundurowych będących myśliwymi.

Następne 155 tys. mᶟ drzew do wycinki

Rok 2019 przyniósł również kolejną odsłonę konfliktu o Puszczę Białowieską. W marcu 2019 roku ówczesny minister środowiska Henryk Kowalczyk przedstawił – jak sam to ujął – „dobre propozycje” zmian aneksów do planów urządzenia lasu dla trzech puszczańskich nadleśnictw – Browsk, Hajnówki i Białowieży.

„Dobre propozycje” oznaczały kolejne wycinki: ogółem pod topór miało trafić ok. 155 tys. mᶟ drzew. Resort uspokajał, że to tylko „0,6 proc. całego drzewostanu, jaki znajduje się na obszarze tych trzech nadleśnictw”.

„Posługiwanie się skalą procentową jest całkowicie nie na miejscu. Bo nie chodzi o to, jaki procent całego drzewostanu będą stanowiły wycięte drzewa,  ale o to, do jakich strat przyrodniczych może dojść w wyniku ich usunięcia” – komentował dla OKO.press dr hab. Przemysław Chylarecki z Fundacji Greenmind.

„To trochę jak z niedawnym pożarem katedry Notre Dame – to niby tylko jeden kościół, ale jego uszkodzenie zabolało nas bardzo mocno” – dodaje.

„Aneksowanie planów urządzenia lasu stoi w jaskrawej sprzeczności z rekomendacjami ostatniego raportu UNESCO i IUCN” – mówił OKO.press Tomasz Pezold-Knezevic z WWF Polska. Wskazywał, że raport mówi wyraźnie, że żadne tego typu dokumenty nie powinny być opracowywane i wdrażane przed przygotowaniem Zintegrowanego Planu Zarządzania obszarem Światowego Dziedzictwa.

Na Białorusi lepiej

Raport, o którym wspomniał przedstawiciel WWF, został przygotowany przez ekspertów z Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN). Pod koniec 2018 roku gościli oni w Puszczy Białowieskiej, by ocenić, w jakim stopniu Polska realizuje zalecenia dotyczące Puszczy Białowieskiej sformułowane przez UNESCO podczas szczytu w Krakowie w lipcu 2017 roku.

Raport był w zasadzie jedną wielką krytyką polskiego sposobu zarządzania Puszczą Białowieską.

Eksperci IUCN skrytykowali przede wszystkim:

  • walkę z kornikiem drukarzem przez wycinkę – zwrócili uwagę, że gradacje tego owada są naturalną częścią ekologicznych procesów;
  • zasłanianie się względami bezpieczeństwa przez Lasy Państwowe przy wycince;
  • sztuczne nasadzenia w miejscach, w których usunięto drzewa.

Autorzy raportu podkreślili, że jeśli w Puszczy Białowieskiej rozpocznie się na nowo komercyjna wycinka, to Komitet UNESCO powinien rozważyć umieszczenie tego lasu na Liście Dziedzictwa Ludzkości w zagrożeniu.

A to otworzyłoby drogę do skreślenia Puszczy Białowieskiej z Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Eksperci pochwalili za to Białoruś za to, jak obchodzi się ze swoją częścią Puszczy Białowieskiej.

Przekopać Mierzeję

Widmo poważnego konfliktu wisi nad przekopem Mierzei Wiślanej – chodzi o spór zarówno z ekologami, jak i z Komisją Europejką. Ta inwestycja to od lat oczko w głowie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Ma otworzyć wyjście z Zalewu Wiślanego na Bałtyk – teraz trzeba przepływać przez Cieśninę Pilawską po rosyjskiej stronie granicy na Zalewie. I uczynić z Elbląga port o międzynarodowym znaczeniu.

Inwestycja przez wielu naukowców i wszystkie najważniejsze organizacje ekologiczne uznawana jest nie tylko za niszczycielką dla przyrody, ale i kompletnie nieopłacalną.

Pojawiła się medialna wrzutka, jakoby pod miejscem budowy znajdowały się bogate złoża bursztynu, z których można by sfinansować przekop. Ale szybko okazało się, że złoża, owszem, są, ale bardzo skromne, warte co najwyżej niewiele ponad 1 mln zł.

Pierwsze prace ruszyły w lutym 2019 – wycięto pas drzew pod przekop. Problem w tym, że decyzja zapadła bezprawnie – przed wydaniem ostatecznej zgody środowiskowej na budowę kanału.

Zdaniem Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA złamano także przepisy prawa europejskiego i krajowego, które chronią obszary Natura 2000 znajdujące się na trasie „flagowej inwestycji” rządu PiS.

Od 2018 roku Komisja Europejska kilkakrotnie wzywała Polskę – bezskutecznie – do zatrzymanie wszelkich prac związanych z tą inwestycją, dopóki nie zostaną rozwiane wszystkie wątpliwości związane z oddziaływaniem inwestycji na środowisko.

Polska, ignorując głos UE, 4 października 2019 podpisała umowę z wykonawcą pierwszej części prac, z polsko-belgijskim konsorcjum NDI i Besix, na kwotę 992 mln zł.

W tej sytuacji Obóz dla Mierzei Wiślanej, nieformalna grupa aktywistów sprzeciwiająca się inwestycji, 17 października zadeklarowała gotowość do zablokowania inwestycji.

Na plac budowy wjechały już pierwsze maszyny.

Mogło nie być Trybunału

Zastrzeżenia pod adresem ochrony przyrody w Polsce w 2019 roku wyraziła również Komisja Europejska. 25 lipca 2019 wystosowała do Polski tzw. Uzasadnioną Opinię, w której zarzuca naszemu krajowi naruszenie prawa środowiskowego Unii Europejskiej związane z gospodarką leśną.

„Uzasadniona opinia to kolejny – po wezwaniu do usunięcia naruszenia prawa – etap przed skierowaniem sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE). Jest to więc już sytuacja poważna, ponieważ

jeśli polskie władze nie podejmą koniecznych działań określonych w tych wezwaniach, to dojdzie już do rozprawy przed Trybunałem. Tak jak stało się to w przypadku Puszczy Białowieskiej” – wyjaśniała OKO.press Agata Szafraniuk z Client Earth Prawnicy dla Ziemi.

Jedną ze spraw, o której mówi Uzasadniona Opinia, jest niemożność zaskarżenia tzw. planu urządzenia lasu (PUL). Zastrzeżenie KE jest najpewniej wynikiem głośnej na całą Europę sprawy o Puszczę Białowieską dotyczącej nielegalnej wycinki w 2017 roku.

„Gdybyśmy mieli jako organizacje pozarządowe możliwość zaskarżenia do sądu aneksu do PUL dla Nadleśnictwa Białowieża, nie doszłoby do rozprawy przed unijnym Trybunałem. Moglibyśmy to wszystko rozstrzygnąć w Polsce” – mówiła Szafraniuk.


OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Komentarze

Masz cynk?