Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. uzyskane przez dziennikarzy Slidsvo.InfoFot. uzyskane przez ...

9 kwietnia „Gazeta Wyborcza”, która, powołując się na raport Memoriału, rosyjskiej organizacji broniącej praw człowieka, jako pierwsza ujawniła, że w rosyjskim więzieniu zginął obywatel Polski, Krzysztof Galos – poinformowała, że prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie.

Wcześniej, pod koniec marca 2026 roku, „Wyborcza” pisała, że polskie władze uzyskały oficjalną odpowiedź MSZ Rosji na noty dyplomatyczne, w której Federacja Rosyjska potwierdza śmierć Polaka. Poinformował o tym gazetę syn Krzysztofa Galosa, Paweł.

Te informacje potwierdził „Wyborczej” również rzecznik MSZ Maciej Wiewiór. Zaznaczył, że – jak pisze gazeta – mimo obowiązujących zasad i umów konsularnych rosyjskie władze nie poinformowały wcześniej strony polskiej ani o zatrzymaniu, ani o zgonie obywatela Polski. Choć wydarzenia miały miejsce jeszcze w 2023 roku.

Rosja zatrzymała obywatela Polski. Cywila

Po raz pierwszy o Polaku, który zginął w rosyjskim więzieniu, „Wyborcza” napisała w grudniu 2025 roku. Dziennikarzom udało się ustalić jego personalia, porozmawiać z rodziną zaginionego oraz nagłośnić sprawę. „Wyborcza” przekazała swoje ustalenia oraz informacje z Memoriału do MSZ, MSW, Prokuratury oraz polskim służbom.

55-letni krakowianin pojechał do Ukrainy w kwietniu 2023 roku, w okupowanej części obwodu zaporoskiego miał być zatrzymany przez rosyjskich żołnierzy, a później miał trafić do więzienia w Taganrogu.

Oprócz „Wyborczej” sprawą zajęła się też ukraińska redakcja Slidstvo.Info.

Według źródeł Slidstvo.Info w ukraińskich organach ścigania, Galos wjechał do Ukrainy 14 kwietnia 2023 roku przez przejście graniczne Korczowa-Krakowiec. 20 kwietnia Polak miał zostać zatrzymany przez ukraińskich żołnierzy w punkcie kontrolnym we wsi Hryhoriwka w obwodzie zaporoskim. Powiedział, że jechał „do dziewczyny w tymczasowo okupowanym Enerhodarze”. Żołnierze wyjaśnili mu, że dalsza jazda jest niebezpieczna, nie mogą go przepuścić. Prawdopodobnie Galos znalazł jakąś inną drogę, przekroczył linię frontu i trafił na tereny okupowane.

Jak mówiła w rozmowie z OKO.press Władysława Kobko, dziennikarka Slidstvo.Info, w trakcie jej śledztwa pojawiały się różne wersje, dlaczego Galos pojechał na tereny przyfrontowe: od informacji, że nie wierzył w wojnę i chciał ją zobaczyć na własne oczy, po to, że chciał obejrzeć ukraińskie zabytki religijne.

Przeczytaj także:

Pogrzebany na koszt Rosji

Jak nieoficjalnie ustaliła „Wyborcza”, z dokumentu, który otrzymała ambasada Polski w Moskwie, wynika, że Krzysztof Galos został aresztowany w okupowanym Melitopolu w obwodzie zaporoskim ze względu na „sprzeciw wobec Specjalnej Operacji Wojskowej”. Później Rosjanie przywieźli Polaka do aresztu śledczego nr 2 w Taganrogu w obwodzie rostowskim Rosji.

„To areszt śledczy, w którym torturuje się i zabija ludzi. Krzysztof, o ile mi wiadomo od zwolnionych z niewoli, nie jest jedyną ofiarą śmiertelną tego miejsca” – mówiła nam Kobko.

„Jest to znane SIZO. Przetrzymywano tam ukraińską dziennikarkę Wiktorię Roszczynę, która zmarła w innym więzieniu zaledwie kilka dni po tym, jak została przeniesiona z tego aresztu śledczego do innego. Poniosła obrażenia wewnętrzne właśnie w SIZO w Taganrogu”.

4 lipca 2023 roku Krzysztof Galos zmarł w tym więzieniu. Jako przyczynę zgonu rosyjscy urzędnicy podali „kardiomiopatię o nieznanej etiologii”, która miała doprowadzić do rozwoju „obrzęku mózgu, obrzęku płuc oraz ostrej niewydolności sercowo-naczyniowej, będącej bezpośrednią przyczyną zgonu”.

Kilka dni później Krzysztof Galos został pochowany na cmentarzu w Taganrogu. Strona rosyjska podkreśliła, że

„został pochowany na koszt państwa rosyjskiego”.

17 lipca 2023 roku urząd stanu cywilnego w Taganrogu wystawił akt zgonu Krzysztofa Galosa. Nie dotarł on ani do rodziny, ani po polskich władz.

Jak powiedział „Wyborczej” syn Krzysztofa, Paweł, obecnie rodzina myśli, jak zorganizować godny pochówek i uzyskać akt zgonu. Mogą liczyć na MSZ, które zadeklarowało wsparcie w kwestii dokumentów oraz sprowadzenia szczątków Krzysztofa do Polski.

Przed śmiercią został pobity

Dziennikarze Slidztwo.Info odnaleźli czterech zwolnionych z rosyjskiej niewoli Ukraińców, którzy byli przetrzymywani w Taganrogu w tym samym czasie co Galos. Opowiadali, że pracownicy aresztu go bili, znęcali się nad nim za to, że nie mówił po rosyjsku.

„Śmiali się i cieszyli, że złapali Polaka. Mówili, że jesteście następni, żebyście się nie rozluźniali, że tam się rozleniwiliście w swojej Europie, że do was dotrzemy”

– mówił dziennikarzom Slidstvo.Info były jeniec Andrij.

Przed śmiercią Galosa Rosjanie pobili go kijami, zadali wiele ciosów w nogi, aż przestały funkcjonować, były sine. Jest to znana rosyjska praktyka, o której opowiadają ukraińscy żołnierzy, którzy wrócili z rosyjskiej niewoli.

Ukraiński żołnierz o pseudonimie „Brzytwa”, który był przetrzymywany w sąsiedniej celi, mówi, że współwięźniowie Krzysztofa opowiedzieli mu o dniu, w którym widzieli go po raz ostatni. Było to w lipcu 2023 roku. Jeńcy patrzyli przez okno wychodzące na wewnętrzny dziedziniec (co jest zabronione). Tam poruszali się specnazowcy bez masek na twarzy. Jeden z nich zauważył jeńców. Pobili ich kijami. Według niego Galos otrzymał wiele ciosów po nogach. Stan Krzysztofa znacznie się pogorszył, nie udzielano mu pomocy medycznej.

"A gdzieś tam, po trzech-czterech dniach, rano słyszymy jakiś hałas. Chłopaki mówią, że usiedliśmy do śniadania, a Polak łamaną mową mówi: »Chyba umrę«. Widzimy, że jest już bardzo blady. Z wielkim trudem poruszał się po celi, nie mógł siedzieć, wszystko go bolało, miał całe ciało poobijane. Mówią: »Zjedz chociaż trochę«. A on bierze łyżkę, wkłada ją do ust, a kasza wypada mu z ust. I zaczęła mu cieknąć ślina. Stracił przytomność. Zaczęli wołać o pomoc. Mówią, że kiedy wynosili go z celi, już umierał” – mówił ukraińskim dziennikarzom „Brzytwa”.

Do celi Krzysztof już nie wrócił. A wieczorem według relacji zwolnionych z niewoli, z którymi rozmawiali dziennikarze Slidstvo.Info,

strażnicy więzienni zmusili jego współwięźniów do podpisania dokumentu, w którym stwierdzono, że śmierć Polaka była naturalna.

Wszczęcie śledztwa

Jak pisaliśmy, Slidstvo.Info powiadomiło o swoich ustaleniach stronę polską oraz ukraińską policję. 17 stycznia 2026 roku śledczy Narodowej Policji Ukrainy wszczęli postępowanie karne w sprawie prawdopodobnej śmierci Krzysztofa Galosa w rosyjskim więzieniu.

Wcześniej, na początku grudnia 2025 roku po pytaniach „Wyborczej” sprawą Galosa mieli zainteresować się polscy śledczy. Po kilku tygodniach sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Krakowie. W styczniu 2026 roku zarządzono przeprowadzenie postępowania sprawdzającego, w trakcie którego organy mają ustalić, czy wszczynać śledztwo. Według przepisów powinno potrwać 30 dni. Zajęło około trzech miesięcy.

„Na prośbę prokuratora prowadzącego postępowanie sprawdzające »Wyborcza« przekazała prokuraturze kopie wszystkich artykułów w sprawie Krzysztofa Galosa oraz informacje o dowodach, jakie można przeprowadzić – świadkach, których można przesłuchać i jak do nich dotrzeć, dokumentach, które można uzyskać, a które potwierdzają podejrzenie, że Polak został pozbawiony wolności, a potem zginął w rosyjskim więzieniu” – pisała „Wyborcza” 27 marca. Dodała, że sprawą zabitego Polaka w rosyjskim więzieniu zainteresowała się Prokuratura Krajowa, zespół prowadzący postępowanie w sprawie zbrodni wojennych w Ukrainie.

Śledczy z warszawskiego wydziału Prokuratury Krajowej miał zapoznać się z aktami krakowskiego postępowania i według nieoficjalnych informacji odesłał je, sugerując, że śledztwo powinno zostać wszczęte.

27 marca Prokuratura Okręgowa w Krakowie wydała postanowienie o wszczęciu śledztwa w sprawie „pozbawienia wolności ze szczególnym udręczeniem oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego skutkiem jest śmierć człowieka”. Według polskiego prawa za popełnienie takiego przestępstwa przewidziana jest kara 25 lat więzienia.

„Nie jest wykluczone, że w polskim postępowaniu badany będzie również wątek zbrodni wojennej, jakiej mogli się dopuścić funkcjonariusze państwa rosyjskiego, pozbawiając wolności i torturując Polaka” – podsumowuje gazeta.

Według Slidstvo.Info od 2022 roku aresztem śledczym w Taganrogu kieruje Aleksander Sztoda. W 2023 roku miał czterech zastępców: Andrieja Sapickiego, Andrieja Michailiczenkę, Aleksieja Szarapaniuka i Aleksandra Klujkowa. (W poniższym materiale wideo są ich zdjęcia).

Na filmie Władysława Kobko, dziennikarka Slidstvo.Info relacjonuje ustalenia swojego śledztwa.

„Sprawa Krzysztofa Galosa była pierwszym przypadkiem nie-Ukraińca, osoby z kraju europejskiego, która została zamęczona w rosyjskim więzieniu” – mówiła OKO.press.

„Ten przypadek wyraźnie pokazuje, że Rosji w zasadzie nie obchodzi, kogo zabija. Czy to Ukraińcy, czy obywatele jakiegokolwiek innego kraju europejskiego. Wręcz przeciwnie: z naszego śledztwa wynika, że traktowali Krzysztofa jeszcze gorzej niż Ukraińców. Bili go tylko za to, że był Polakiem”.

Na zdjęciu Krystyna Garbicz
Krystyna Garbicz

Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.

Komentarze