0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: AFPAFP

Publikujemy tekst pani Darii Badyor, ukraińskiej dziennikarki, krytyczki, redaktorki, napisany na zamówienie OKO.press, która stawia tezę, że za wojnę rozpętaną przez reżim Putina przeciwko Ukrainie, odpowiedzialne są także rosyjskie elity.

Tekst publikujemy w naszym cyklu „Widzę to tak” – w jego ramach od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik.

Rosyjska kultura niewinna?

Wiadomości o wojnie w moim kraju nie mieszczą się w głowie. Nie wiem, jak można pisać felietony racjonalnie tłumaczące tę wojnę. Ale postaram się.

Obecnie przebywam na ewakuacji, wyjeżdżałam z obawą, że może już nigdy nie wrócę do rodzinnego miasta. Ten zapierający dech w piersiach strach, zniszczenie miast, masakry i przemoc zasiali w moim kraju Rosjanie. Z cichym lub głośnym błogosławieństwem tej właśnie rosyjskiej kultury i jej przedstawicieli, których losem tak bardzo przejmują się dziś wszyscy na Zachodzie.

"Odwołujcie Putina, nie Puszkina", "To jest wojna Putina i on tylko będzie za nią odpowiadać" - to popularna obecnie na Zachodzie, zwłaszcza w Niemczech, retoryka, która mogłaby łagodzić napiętą rozmowę o tym, kto jest ostatecznie odpowiedzialny za wojnę na Ukrainie.

Retoryka ta jest oczywiście silnie wspierana przez najnowszą falę rosyjskich emigrantów, którzy napłynęli z Rosji wraz z nadejściem ostrych sankcji, jakie uderzyły w ich kieszenie i dobrobyt. Niektórzy mówią o wstydzie z powodu działań ich państwa, inni głoszą "moralną katastrofę", jeszcze inni budują "Prawdziwą Rosję", rzekomo niezwiązaną z Putinem.

W ślad za tym powinny pójść rozważania o ponownym zdefiniowaniu roli "wielkiej kultury rosyjskiej", a te obecnie spotykają się w Europie z niemal większym oporem niż rozmowy o zamknięciu Nord Stream 2 i rezygnacji z rosyjskich dostaw energii.

Przeczytaj także:

Wojna kulturowa

Ja tymczasem proponowałabym zastanowić się nad rolą, jaką odgrywają duże wystawy rosyjskie w najważniejszych muzeach europejskich. I czy wybielają one reputację państwa rosyjskiego.

Czy europejscy intelektualiści i artyści byliby bardziej przychylni Ukrainie, gdyby zamiast wystawy Kolekcji braci Morozow w paryskiej Fondation Louis Vuitton i retrospektywy Ilji Repina w Petit Palais paryskie muzea zorganizowały retrospektywę Ołeksandra Bohomazowa lub wystawę sztuki bojczukistów wspólnie z ukraińskimi instytucjami?

[Mychajło Bojczuk - wybitny ukraiński malarz, twórca nowobizantyjskiej szkoły malarskiej. W 1937 roku rozstrzelany wraz z uczniami przez NKWD - red.].

Wiem od tych ostatnich, że w dużych instytucjach europejskich bardzo trudno jest zorganizować coś ukraińskiego. Obojętność wobec Ukrainy trudno przezwyciężyć, między innymi ze względu na działania Rosji. Wojna kulturowa toczy się od dawna, tylko nie dla wszystkich jest widoczna.

Mimo to, na tle obecnej debaty o bojkocie kultury rosyjskiej, w Europie twierdzi się: "Kultura jest ponad polityką". W Europie, która już zaczęła się uczyć inkluzywności, różnorodności i dekolonizacji. W Europie, która zaczęła na nowo zastanawiać się nad własnymi zbiorami muzealnymi z czasów kolonizacji. W Europie, która na nowo rozważa patriarchalne hierarchie.

Ta Europa już dawno zaczęła zdawać sobie sprawę, że kultura nie istnieje po to, by upiększać naszą brzydką rzeczywistość; kultura to zbiór kodów, które na wskroś przebijają rzeczywistość.

Kultura jest także bronią. W Rosji dawno to zrozumieli i używają tej broni do ataku.

W Ukrainie mówimy o kulturze w ten sposób od 2014 roku, a do 2022 roku rola kultury w procesach emancypacyjnych, dekolonizacyjnych i państwowych stała się dla nas jasna.

Rola kuratorów

Po odrobieniu tej lekcji o upolitycznieniu kultury zastanówmy się, jaką politykę reprezentują przedstawiciele rosyjskiej kultury i mediów — zarówno oficjalną, jak i "opozycyjną" (możliwość istnienia tej ostatniej w kontekście totalnej władzy i ideologii rosyjskiej wymaga osobnego rozważenia).

Czy można oddzielić rosyjskich dziennikarzy, krytyków, reżyserów, artystów i kuratorów sztuki od obecnych władz, jeśli ci ludzie jeszcze do niedawna byli częścią infrastruktury kulturalnej w Rosji, a nawet robili kariery i sadowili się na stanowiskach władzy? Czy ci ludzie nie powinni być odpowiedzialni za wojnę, której projekt Rosja przygotowywała przez długie lata?

Na przykład Owsiannikowa

Weźmy na przykład Marinę Owsiannikową, opiewaną przez zachodnie media. 14 marca 2022 pojawiła się przed kamerą w czasie dziennika telewizyjnego z plakatem "Stop wojnie, nie wierzcie propagandzie, was tu okłamują", a już dwa tygodnie później na antenie zachodnich telewizji mówi o tym, jak sankcje nałożone na Rosję po wojnie na pełną skalę rujnują życie "zwykłego człowieka".

Marina Owsiannikowa przerwała program na żywo w rosyjskiej TV
Marina Owsiannikowa przerwała program na żywo w rosyjskiej TV

Skarży się, że jej matka, kobieta z niepełnosprawnością, nie może kupić sobie leków, a córka nie może zapłacić za obiady w szkole kartą. Ale Marina, podobnie jak jej rodzina, nie jest "zwykłą osobą".

Nie będę teraz porównywać losu 11-letniej dziewczynki, która nie może zapłacić za swój szkolny obiad, z losem ukraińskich 11-latek z Mariupola, Czernihowa, Sum, Charkowa, Berdiańska, Chersonia i innych ukraińskich miast. Mogą Państwo to zrobić sami, czytając wiadomości z tych miast.

Biografia Mariny Owsiannikowej jest wymowna: od 2003 roku pracuje dla Kanału Pierwszego telewizji państwowej, najważniejszego rzecznika Kremla w Rosji. W trakcie swojej kariery Owsiannikowa pracowała również z Żanną Agalakową, inną wpływową współpracowniczką kanału, która niedawno zrezygnowała z pracy i z tej okazji zorganizowała konferencję prasową w paryskim biurze Reporterów bez Granic.

"Nie wierzcie propagandzie, was tu okłamują" - mówiła Owsiannikowa w marcu 2022 roku. Jednak Kanał 1 nie prowadzi działalności propagandowej ani od marca, ani od lutego 2022 roku. I nawet nie od 2014 roku, kiedy Rosja zajęła Krym i rozpoczęła wojnę na wschodzie Ukrainy.

Marina Owsiannikowa musiała w swojej długiej karierze zauważyć przemianę rosyjskiego dziennikarstwa telewizyjnego dla celów propagandowych, a nawet, sądząc po przebiegu jej kariery, aktywnie w niej uczestniczyć.

Czy jej "protest" neguje fakt, że jest ona współautorką pola informacyjnego, w którym zanurzeni są obywatele Rosji i dzięki któremu wspierane są działania militarne ich kraju przeciwko Ukrainie?

Czy Zachód to rozumie, kiedy gloryfikuje jej uczynek i daje jej czas antenowy, odbierając go tym, którzy rzeczywiście mają coś do powiedzenia na temat tej wojny?

I nie jest to jedyna przedstawicielka rosyjskich mediów czy kultury, której media zachodnie poświęcają znacznie więcej uwagi i sympatii niż Ukraińcom z tych samych sfer.

Pamiętajmy o Hannah Arendt

"(...) Dominacja totalitarna sięga wszystkich sfer życia, nie tylko politycznych. Społeczeństwo w ustroju totalitarnym, w odróżnieniu od totalitarnej władzy, jest w istocie monolitem.

Wszystkie publiczne manifestacje - kulturalne, artystyczne lub naukowe - oraz wszystkie instytucje społeczne, nawet sport i rozrywka, są »skoordynowane«.

Nie ma żadnej instytucji i nawet żadnego znaczącego publicznie stanowiska pracy, od agencji reklamowych do sądownictwa, od scen teatralnych do dziennikarstwa sportowego, od szkolnictwa na szczeblu podstawowym po uniwersytety i społeczność naukową, w której nie żądano by jednoznacznej akceptacji wymagań władzy.

Każdy, kto uczestniczy w życiu publicznym, niezależnie od członkostwa w partii lub elitarnych formacjach reżimu, uwikłany jest w ten czy inny sposób w poczynania reżimu jako całości" - pisała Hannah Arendt w wykładzie z 1946 roku "Odpowiedzialność osobista w warunkach dyktatury".*

Już od 80 chyba lat trwa więc dyskusja o tym, że odpowiedzialność za powstawanie reżimów totalitarnych i za towarzyszące im zbrodnie przeciwko ludzkości spoczywa nie tylko na przywódcach tych reżimów.

Tę odpowiedzialność powinni wziąć na siebie również ci, którzy byli osadzeni w hierarchiach państw totalitarnych, którzy w taki czy inny sposób interpretowali imperialne narracje lub im nie zaprzeczali, którzy nie poddawali ich krytycznej refleksji i nie kwestionowali ich zasadności.

Wydaje się, że to właśnie powinno być zadaniem intelektualistów i ludzi kultury: kwestionować i krytykować, także samych siebie i swoje postawy.

Obecne posypywanie głów popiołem i tworzenie nowych rosyjskich golemów pod etykietą liberałów nie brzmi jak samokrytyka. Przypominają one próby ratowania własnej skóry, robienia z siebie ofiar reżimu, które nie są odpowiedzialne za to, co robi reżim.

Nareszcie choć raz zatrzęsła się ziemia pod ciasno zbitym monolitem rosyjskiej kultury imperialnej.

(tłum. pro bono Anna Husarska)

Cytat z wykładu z Hannah Arendt za "Odpowiedzialność i władza sądzenia", Prószyński i s-ka, 2006, przekład: Wojciech Madej i Mieczysław Godyń, str.65-66.

;
Daria Badyor

Daria Badyor, (Дарья Бадьёр) ukraińska dziennikarka, krytyczka, redaktorka.

Komentarze