"Sprawiedliwość (Lady Justice) jest ślepa. Będzie bronić praworządności wszędzie tam, gdzie ta jest atakowana" - mówiła nowa szefowa Komisji Europejskiej w Parlamencie Europejskim. Nacisk na ochronę podstawowych europejskich wartości oddala Ursulę von der Leyen od rządów w Budapeszcie i Warszawie

Praworządność pozostaje jednym z głównych tematów polityki europejskiej. Świadczy o tym wystąpienie w  Parlamencie Europejskim Ursuli von der Leyen przed głosowaniem, w wyniku którego została nową przewodniczącą Komisji Europejskiej, a także słowa nowej prezydent Słowacji Zuzany Čaputovej w czasie niedawnych wizyt w Budapeszcie i Warszawie.

Von der Leyen 16 lipca 2019 w Strasburgu podkreślała, że Komisja Europejska będzie zawsze niezależną strażniczką traktatów, a ona sama – zapalczywą przeciwniczką każdego, kto będzie próbował Europę podzielić i osłabić, a wartości europejskie zniszczyć. 17 lipca Komisja Europejska przeszła do drugiego etapu procedury o naruszenie prawa unijnego przeciwko Polsce w związku z systemem dyscyplinowania sędziów.

Kilka dni wcześniej prezydent Słowacji Zuzana Čaputová podczas oficjalnych wizyt w Budapeszcie i Warszawie apelowała, by państwa Grupy Wyszehradzkiej opierały swoją współpracę nie tylko na gospodarce, ale przede wszystkich na wartościach, takich jak praworządność. Według Čaputovej naruszanie praworządności doprowadzi do osłabienia pozycji wschodnich państw członkowskich w UE.

Ursula von der Leyen jako europejska „Lady justice”

Skazą na wizerunku Ursuli von der Leyen pozostawały oskarżenia, że ceną poparcia ze strony polskich, węgierskich i włoskich eurodeputowanych, będzie obranie mniej zdecydowanego kursu wobec państw członkowskich, które naruszają podstawowe europejskie wartości.

Jednak 16 lipca na sali plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu pokazała się jako charyzmatyczna, utalentowana oratorka. Z pasją przedstawiła wizję „Europejskiej ścieżki”. Kandydatka na przewodniczącą Komisji Europejskiej zadeklarowała się też jako zdecydowana obrończyni rządów prawa.

„Kolebką naszej cywilizacji jest grecka filozofia i rzymskie prawo. Nasz kontynent przeszedł przez najmroczniejsze okresy, gdy był rządzony przez dyktatorów, gdy zapominano o rządach prawa. Europejczycy zaciekle walczyli o swoją wolność i niepodległość.

Praworządność jest najlepszym narzędziem, żeby ochronić te wolności i chronić najsłabszych w naszej Unii. Dlatego nie może być ustępstw, jeśli chodzi o szanowanie rządów prawa. Nigdy ich nie będzie. Zapewniam, że na poziomie europejskim stworzymy pełny i wszechstronny wachlarz narzędzi i mechanizmów ochrony praworządności” – obiecywała von der Leyen w Parlamencie Europejskim.

Niemiecka polityk zaznaczyła, że nowy instrument ochrony praworządności nie będzie alternatywą dla już istniejących rozwiązań. A są to: procedura ochrony europejskich wartości z art. 7 Traktatu o UE, możliwość skierowania skargi na państwo członkowskie do Trybunału Sprawiedliwości UE za łamanie prawa unijnego czy monitorowanie praworządności w ramach tzw. Europejskiego semestru i Unijnej tablicy wyników wymiaru sprawiedliwości.

Ursula von der Leyen podkreśliła, że Komisja Europejska będzie zawsze niezależną strażniczką traktatów.

W europejskiej tradycji ideał sprawiedliwości jest uosabiany przez kobietę – grecką Temidę, czy rzymską Iustitię. Podczas PR-owej ofensywy przed głosowaniem w PE von der Leyen używała hasztagu #EuropeIsaWoman i przypominała o roli Simone Veil, pierwszej przewodniczącej Parlamentu Europejskiego, w integracji europejskiej.

W przemówieniu przed głosowaniem nad swoją kandydaturą na stanowisko szefowej Komisji Europejskiej, von der Leyen mówiła po angielsku:

Lady justice, Sprawiedliwość jest ślepa. Będzie bronić praworządności wszędzie tam, gdzie ta jest atakowana”.

Na koniec wystąpienia w Parlamencie Europejskim przedstawiła swoje polityczne credo:

„Mam jeden cel: jednoczyć i wzmacniać Europę. Każdy, kto chce wzmacniać Europę i pomagać jej wzrastać, znajdzie we mnie zapaloną wojowniczkę. Ale dla tego, kto pragnie Europę osłabić, podzielić, zniszczyć jej wartości, będę zdecydowaną przeciwniczką”.

  • Co jeszcze powiedziała Ursula von der Leyen w Parlamencie Europejskim

    Von der Leyen, by przekonać Zielonych do udzielenia jej poparcia, zaproponowała ambitną politykę klimatyczną obiecując, że inwestycje sektora publicznego i prywatnego do 2050 roku umożliwią uczynienie z Europy pierwszego kontynentu „neutralnego dla klimatu”.

    Mówiła o gospodarce, która ma służyć ludziom, a nie odwrotnie. Podkreślała znaczenie sprawiedliwości społecznej, równomiernego rozwoju wszystkich regionów Unii. „Europejska ścieżka” według von der Leyen oznacza, że „jesteśmy ambitni, nie zostawiamy nikogo w tyle i oferujemy perspektywy”, a także „używamy swojego potencjału: naszych ludzi, naszych talentów, naszej różnorodności”, aby tworzyć „bardziej sprawiedliwą i równą Unię”.

    Von der Leyen wiele miejsca poświęciła równouprawnieniu kobiet. Podkreśliła, że w jej komisji będzie obowiązywał parytet.

    Obiecała, że przemoc wobec kobiet będzie uznana na poziomie europejskim za przestępstwo,

    a Unia Europejska – co jest planowane od kilku lat – przystąpi do Konwencji Stambulskiej. Mówiła też o konieczności wypracowania w ramach dialogu społecznego pracodawców i pracowników wysokości pensji minimalnej w regionach UE.

    Odwołała się do swojego doświadczenia matki siedmiorga dzieci, zaznaczają konieczność inwestowania w edukację i bezpieczeństwo dzieci oraz w zapewnienie młodym ludziom miejsc pracy.

W czasie transmisji z przemówienia Ursuli von der Leyen, kamera pokazywała przysłuchujących się jej eurodeputowanych, w tym dwie byłe polskie premier: Ewę Kopacz i Beatę Szydło (która po raz drugi nie została wybrana szefową komisji zatrudnienia i spraw społecznych w Parlamencie Europejskim).

Europoseł PiS Patryk Jaki w czasie dyskusji o kandydaturze von der Leyen domagał się, żeby Komisja Europejska „zakończyła żenujące polityczne działania wobec Polski z art. 7”.

Zuzana Čaputová pyta Andrzeja Dudę o zmiany w sądach

Finlandia, która 1 lipca obrała prezydencję w UE, traktuje kwestie praworządności priorytetowo. Na temat mechanizmów ochrony praworządności szeroko dyskutuje się w stolicach Europy. Również w Europie Środkowo-Wschodniej, co pokazały wizyty prezydent Słowacji  Zuzany Čaputovej w Budapeszcie i Warszawie.

Čaputová po spotkaniu z prezydentem Węgier Jánosem Áderem 11 lipca zaapelowała do przywódców państw Europy Środkowej, aby szanowali praworządność. Odwołała się do wspólnego interesu: według Čaputovej tylko w taki sposób wschodnie państwa członkowskie zdołają uniknąć łatki bloku, który osłabia UE od wewnątrz.

Później dodała, że Polska, Czechy, Słowacja i Węgry powinny się kierować wspólnymi wartościami, w tym praworządnością. Przypomniała, że na poszanowaniu tej wartości oraz na dążeniu do integracji europejskiej w latach 90. budowano współpracę wyszehradzką.

W Budapeszcie Čaputová podkreśliła też, że demokracja liberalna jest gwarancją ochrony praw mniejszości. Te słowa miały tam szczególną wagę: napięcia słowacko-węgierskie koncentrują się w dużej mierze wokół kwestii historycznych oraz sytuacji licznej mniejszości węgierskiej na Słowacji i słowackiej na Węgrzech.

Podczas wizyty w Warszawie 15 lipca Čaputová podtrzymała wątek wartości wspólnych dla Europy Środkowej. Zaznaczyła, że współpraca polsko-słowacka opiera się na nich tak samo, jak na współpracy gospodarczej.

W Pałacu Prezydenckim Čaputová przypomniała o współpracy polskich, czeskich i słowackich dysydentów, która przyczyniła się do upadku reżimu komunistycznego. W towarzystwie Andrzeja Dudy przypominała wspólne doświadczenie obrony i utrwalania demokracji w latach 90.

Mówiła o Lechu Wałęsie, Tadeuszu Mazowieckim, ale też o Lechu Kaczyńskim. We wszystkich wyszehradzkich stolicach prezydent Słowacji prowadziła politykę historyczną bliską liberałom: w Czechach przypominała o dziedzictwie Václava Havla, na Węgrzech – premiera Árpáda Göncza.

Podkreślając wagę polsko-słowackiej przyjaźni i wspólnoty interesów, prezydent Słowacji nie obawiała się zadać prezydentowi Andrzejowi Dudzie trudnych pytań.

„Ja się uśmiechałem i mówiłem do Pani Prezydent, że pomiędzy Polską a Słowacją problemów nie ma. Mamy tylko te kwestie, które są wspólne, które są w naszym interesie, które trzeba rzeczywiście zrealizować. Dlatego rozmawialiśmy o współpracy w ramach V4, Grupy Wyszehradzkiej i Trójmorza” – otworzył wspólną konferencję prasową Andrzej Duda.

Przyznał jednak, że oprócz współpracy regionalnej, gospodarczej, polityki wschodniej, energetycznej i bezpieczeństwa, a także klimatu, znaczna część rozmowy „w cztery oczy” dotyczyła zmian w polskim systemie sądownictwa.

„Pani Prezydent pytała mnie o reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Pytała mnie o kształt sądownictwa dyscyplinarnego w Polsce. Rozmawialiśmy o Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, o sposobie, w jaki są do niej wybierani sędziowie i jakie Izba Dyscyplinarna ma znaczenie” – relacjonował Duda.

Szczegółowość tych pytań wskazuje, że nowa prezydent Słowacji uważnie śledzi stan praworządności w Polsce i spraw, które zawisły przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Oprócz wyroku TSUE w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym, pod koniec czerwca rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE negatywnie ocenił sposób powołania Izby Dyscyplinarnej SN, w którym kluczowa byłą neo-Krajowa Rada Sądownictwa.

Do tego w najbliższych dniach Komisja Europejska wyda tak zwaną uzasadnioną opinię w sprawie systemu sądownictwa dyscyplinarnego w Polsce. To element procedury, którą KE wszczęła przeciw Polsce w kwietniu 2019 roku.

W ramach tego postępowania, Komisja Europejska może skierować trzecią skargę na Polskę do TSUE w związku ze stanem praworządności w Polsce (pierwsze była skarga na ustawę o sądach powszechnych, wyrok poznamy jesienią; drugą, skarga na przepisy ustawy o SN, które TSUE uznał już za sprzeczne z prawem unijnym).

W czasie konferencji prasowej ze słowacką prezydent Andrzej Duda ponowił znane już zapewnienia polityków PiS, że wszystko jest w porządku i po raz kolejny publicznie zdyskredytował polski wymiar sprawiedliwości.

„Mówiłem Pani Prezydent, że Izba Dyscyplinarna stanowi odpowiedź na to w jaki sposób zachowują się ludzie, którzy ten wymiar sprawiedliwości sprawują. Więc nie mam żadnych wątpliwości, że kwestia odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, która niestety w wielu przypadkach była do tej pory w Polsce fikcją, musi być realizowana w sposób odpowiedzialny i zdecydowany.

I cieszę się, że izba Dyscyplinarna SN tak działa, czego szereg przykładów już mieliśmy, gdzie zachowania sędziów w żaden sposób nie licowały z praworządnością, ani z jakąkolwiek etyką. Cieszę się, że te sprawy są rzeczywiście w ostatnim czasie odpowiedzialnie przez tę Izbę realizowane. Co, jestem przekonany, dzieje się też z pożytkiem dla całego środowiska sędziowskiego, a przede wszystkim dla wymiaru sprawiedliwości w Polsce, bo to jest dla mnie najważniejsze”.

OKO.press wielokrotnie pisało o takich atakach Dudy na sędziów m.in. w tekstach:

Prezydent Čaputová  przemilczała dyplomatycznie te tyrady. Wydaje się jednak, że jest jej znacznie bliżej do stanowiska nowej szefowej Komisji Europejskiej niż rządom w Warszawie czy Budapeszcie.

W Archiwum Osiatyńskiego i OKO.press będziemy dalej monitorować polityczne i prawne kwestie dotyczące praworządności w Unii Europejskiej. Zachęcamy też do dzielenia się informacjami o praworządności w Polsce, które publikujemy po angielsku na Rule of Law in Poland.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Pisze o prawie i polityce. Koordynuje Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland.


Masz cynk?